Pozostał wierny swojej szkole

Pozostał wierny swojej szkole

W środę, 4 marca br., w kościele pw. św. Marii Magdaleny we Lwowie odprawiona została Msza Święta żałobna. W zapełnionej po brzegi świątyni żegnano dyrektora polskiej szkoły nr 10 Ryszarda Vincenca.

W uroczystościach pogrzebowych udział wzięli przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, dyrektorzy lwowskich szkół i kuratorium, prezesi i przedstawiciele organizacji polskich ze Lwowa oraz obwodu lwowskiego, delegacje i osoby prywatne z Polski, nauczyciele, uczniowie, absolwenci oraz rodzice szkoły im. św. Marii Magdaleny, Polacy ze Lwowa. Śp. Ryszard Vincenc został pochowany na Cmentarzu Janowskim na polu nr 37.

Fot. Konstanty Czawaga
{gallery}gallery/2020/vincenc_pogrzeb{/gallery}

Małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda wystosowała list do uczestników uroczystości pogrzebowych, który został odczytany przez konsula generalnego Konsulatu RP we Lwowie Elizę Dzwonkiewicz:

„Ze smutkiem i głębokim żalem przyjęłam wiadomość o przedwczesnej śmierci śp. Ryszarda Vincenca, propagatora polskości, zasłużonego działacza organizacji społecznych polskiej mniejszości narodowej na Ukrainie.

Żegnamy dziś znakomitego nauczyciela i wychowawcę wielu pokoleń młodzieży. Do ostatnich chwil swego życia pełnił zaszczytną i odpowiedzialną funkcję dyrektora Szkoły Średniej nr 10 im. św. Marii Magdaleny – jednej z wiodących placówek oświatowych z polskim językiem nauczania we Lwowie.

W mojej pamięci pozostanie nasze ostatnie, niezwykle miłe spotkanie w czerwcu ubiegłego roku podczas wspólnego, świętowania Międzynarodowego Dnia Dziecka we Lwowie. Wspominam również obchody Dnia Polonii i Polaków za Granicą 2 maja 2016 roku, kiedy to śp. pan Ryszard Vincenc, jako dyrektor Szkoły Nr 10, odbierał Flagę Rzeczypospolitej Polskiej w Belwederze. Jej przekazanie to symboliczny dowód uznania dla dwustuletniej tradycji i dorobku tej placówki oraz wszystkich tych, którzy przyczynili się do jej powstania i rozwoju.

Na podkreślenie zasługuje działalność śp. Ryszarda Vincenca, na polu promowania polskiej kultury, rozpowszechniania historii Polski oraz Jego szlachetna i pełna oddania postawa w służbie Rodakom na Ukrainie.

W imieniu Męża oraz własnym przekazuję wyrazy najgłębszego współczucia dla Najbliższych śp. Ryszarda Vincenca. Łączę się myślą z całą społecznością Szkoły Średniej nr 10 im. św. Marii Magdaleny, ze współpracownikami, przyjaciółmi oraz wszystkimi, których ta strata boleśnie dotyka”.

Ryszard Vincenc zmarł 28 lutego w wieku 52 lat. Urodził się w 1968 roku w polskiej rodzinie we Lwowie. W latach 1974-1982 uczęszczał do polskiej szkoły nr 10 we Lwowie, maturę uzyskał w polskiej szkole nr 24. Studiował w Wilnie na wydziale historii i polskiej filologii. Od 1990 roku pracował w szkole średniej nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie jako nauczyciel historii. W 2016 r. został mianowany dyrektorem tej szkoły.

Ryszard Vincenc był zaangażowany społecznie w środowisku polskim Lwowa. Był drużynowym LMDH im. Andrzeja Małkowskiego, również był członkiem Zarządu Głównego Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Aktywnie współpracował z innymi organizacjami polskimi m.in. z Uniwersytetem Trzeciego Wieku, a także Towarzystwem Opieki nad Grobami Wojskowymi.

Był zastępcą komendanta oraz współzałożycielem organizacji Związku Strzeleckiego „Strzelec” im. Józefa Piłsudskiego we Lwowie. Corocznie Ryszard Vincenc organizował i brał udział w okolicznościowych imprezach patriotycznych we Lwowie i w Polsce, takich jak rocznice powstania styczniowego, Dnia Niepodległości Polski 11 listopada, Dnia Konstytucji Polski 3 maja, rocznic mordu profesorów uczelni lwowskich na Wzgórzach Wuleckich, rocznic zbrodni katyńskiej i in. Brał aktywny udział jako dyrektor szkoły i jako zastępca komendanta ZS „Strzelec” w krzewieniu i zachowaniu tradycji historycznych i kultury narodowej wśród lwowskiej młodzieży.

Za długoletnią pracę został odznaczony medalem Ministerstwa Edukacji Narodowej RP w 1997 r. oraz odznaką Zasłużony dla kultury polskiej w 2011 r.

W 2016 roku w filmie dokumentalnym „Nasza „Dziesiątka””, zrealizowanym przez Kurier Galicyjski z okazji 200-lecia szkoły, Ryszard Vincenc powiedział:

„Kiedy ukończyłem szkołę, to nawet nie zastanawiałem się co robić dalej. Jako nauczyciel historii trafiłem do tej szkoły, o czym absolutnie nie żałuję. To jest po prostu część mego życia, część mego życiorysu, bo ja jestem nie tylko nauczycielem z dwudziestosześcioletnim stażem, ale również absolwentem tej szkoły. Jeżeli chodzi o wykładanie przedmiotu takiego jak historia – to są dwie różne rzeczy – co było kiedy ja byłem uczniem i teraz, kiedy jestem nauczycielem. Jako dziecko z polskiej rodziny, mające ojca patriotę wielkiego, znałem z dzieciństwa historię Polski. Czyli miałem podręczniki, wydawane w czasie II Rzeczpospolitej, te wcześniejsze również. Ojciec siadał ze mną, czytał kiedy byłem maleńki, potem czytałem sam. I zupełnie inaczej jest teraz. Jestem pierwszym nauczycielem w tej szkole, który zaczął wykładać historię Polski”.

{youtube}2vMLzyb14AU{/youtube}

Był Polakiem, Patriotą, Nauczycielem, który potrafił przekazać swą wiedzę z historii Polski i Lwowa swoim uczniom. Pozostał wiernym Lwowowi i swojej szkole. Semper Fidelis – Cześć Jego Pamięci!

Fot. Alina Wozijan
{gallery}gallery/2020/vincenc_szkola{/gallery}

***
Na stronie szkoły nr 10 im. Św. Marii Magdaleny ukazały się wspomnienia o śp. Ryszardzie Vincencu napisane przez uczniów i absolwentów. A oto niektóre z nich.

Stanisława Stańczyk-Wojciechowicz
Na zdjęciu: Ryszard Vincenc w szkolnym teatrzyku BAJ (zbiory własne)
„Całe swoje życie był związany z Magdusią. Wspaniały nauczyciel, patriota, reaktywator samodzielnej jednostki strzeleckiej Lwów im. kapitana Bolesława Zajączkowskiego, wielokrotnie odznaczany przez rząd RP za niezłomną postawę w obronie polskości we Lwowie, a także przyjaciel uczniów, który swoich wychowanków uczył przez wiele lat historii Polski, Lwowa i Kresów nie tej podręcznikowej, a tej, co każdemu Polakowi w sercu powinna leżeć.

Również kolega szkolny. Poznałam Ryśka w wieku siedmiu lat, gdy rozpoczęliśmy naukę w pierwszej klasie „Dziesiątki” w 1974 roku. Nasza klasa jak na owe czasy była dość duża, bo liczyła 18 osób. Rysiek był najmłodszy. Naszą pierwszą nauczycielką była pani Elżbieta Żak. Natomiast od klasy czwartej do ósmej naszą wychowawczynią była pani Maria Iwanowa, której wiele dobrego zawdzięczamy. Choć najmłodszy w klasie był uczniem bardzo pilnym. Od czasu, gdy zaczęliśmy się uczyć historii, Rysiek był najlepszy i wiódł prym w tym przedmiocie. W starszych klasach nawet wdawał się w dyskusje historyczne z nauczycielami. Już w szkole nr 24 w klasie 9 i 10 (dla niewtajemniczonych – „Dziesiątka” wówczas była szkołą ośmioletnią bez matury) lekcje historii najnowszej prowadziła pani Nadieżda Woroniuk, jednocześnie dyrektor szkoły. Miała ona swoje zdanie o historii, zgodne z poglądami epoki komunizmu, a Rysiek swoje. Tak te dyskusje mogły trwać prawie całą lekcję. Dodam, że czasem było to nam na rękę i cieszyliśmy się, że nie będziemy odpytywani.

Po maturze w 1984 roku nasze drogi rozeszły się, każdy poszedł w swoją stronę. Rysiek oczywiście studiował historię na Uniwersytecie Wileńskim, a potem powrócił do ukochanej „Magdusi” i tam pozostał do końca, zawsze oddany swojej pasji. Jako klasa spotkaliśmy się ostatni raz w większym gronie w 2016 roku podczas dwusetnego jubileuszu szkoły. Każdy opowiadał o swoich przeżyciach, osiągnięciach, a Rysiu oczywiście o szkole i o historii. W tym samym roku został mianowany dyrektorem szkoły po odejściu na emeryturę wieloletniej dyrektor pani Marty Markuniny.

Potem spotykaliśmy się kilkakrotnie podczas moich przyjazdów do Lwowa z pomocą dla polskich szkół i rodaków we Lwowie i na Kresach od Oddziału Stołecznego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Przywoziliśmy globusy z polskimi napisami do wyposażenia gabinetu geograficznego, bo jak podkreślał Ryszard Vincenc: „Nie można się uczyć w polskiej szkole geografii z globusów z napisami po ukraińsku”. Przywoziliśmy też inne dary dla szkoły i wspieraliśmy nauczycieli polskich.

Wiadomość o śmierci padła jak grom z jasnego nieba i rozeszła się błyskawicznie. Została tylko pustka, wielki żal i smutek. „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” – słowa księdza Jana Twardowskiego wyrażają cały żal, smutek i ból po odejściu Pana Ryszarda Vincenca – patrioty, dyrektora, nauczyciela, wychowawcy, przyjaciela, kolegi. Niech spoczywa w pokoju…”.

Eugeniusz Ławreńczuk
„Nie odpowiedziałem wtedy na żadne Jego pytanie. Ani roku, ani kto był wtedy królem polskim, ani księciem litewskim, ani głównego tego krzyżaka – niczego nie umiałem powiedzieć. Źle się uczyłem również z innych przedmiotów, więc twierdzić, że stałem przy tablicy ze wstydem czy w rozpaczy, byłoby kłamstwem. Pan Ryszard obojętnie wystawił ocenę do mego dziennika. Żadnego zainteresowania ani z mojej strony, ani, wzajemnie, ze strony nauczyciela. Kolejna dwója (bo taki to był wtedy system ocen od 2 do 5) w żaden sposób nie wpływała na tok burzy hormonalnej, panującej wówczas we mnie, więc tradycyjnie liczyłem minuty do końca lekcji i godziny – do końca dnia szkolnego. Pozornie razem ze wszystkimi otworzyłem swój dziennik, by udać, że zapisuję zadanie domowe. I to, co zobaczyłem tam w środku, przeraziło mnie na tyle, że do dziś pamiętam! Stała tam 5… Pięć czerwonym na białym! Nawet nie udałem, że zapisuję zadanie domowe, na tyle byłem zdumiony. Na przerwie podchodzę do Pana Vincenca. Nie czekał ode mnie pytania, tylko, nie patrząc w moja stronę, skręcając dużą mapę z jakimiś strzałkami i figurami ludzi na koniach powiedział: “wczoraj na sali sportowej słyszałem, jak grasz na fortepianie jazz. Myślałeś, że byłeś sam, ale przybierałem się w komórce po siatkówce, więc słyszałem. To ci ocena za granie”.

Piszę ten mail na szkolny adres w dzień śmierci Pana Ryszarda i słyszę Jego szybki głos i widzę Go, widzę te bezsensowne wtedy dla mnie strzałki na mapie, dżinsową Jego kurtkę, okulary i ocenę “5” w moim dzienniku. Pamiętam również wstyd. Po raz pierwszy, wstyd za to, że nie umiałem lekcji. I jeszcze coś: zachwyt tym genialnym postępowaniem Pedagoga. Tego dnia wróciłem do domu i po raz pierwszy otworzyłem podręcznik z historii. Chciałem post-factum nadrobić tę niezasłużoną piątkę. Panie Ryszardzie, mój drogi, minęło 25 lat, nie miałem okazji odpowiedzieć, ale dzięki Panu pamiętam do dziś: 1410 rok, 15 lipca, książę Witold, Ulryk von Jungingen”.

Rodzina Wwedeńskich
„Pan Dyrektor – Zawsze pozytywny człowiek. Byliśmy na Mszy Świętej, kiedy dowiedzieliśmy się, że odszedł. Dzieci zaczęły płakać, był do nich zawsze uśmiechnięty, zawsze, za każdym razem przy spotkaniu miał parę łagodnych słów dla każdego. Mieliśmy wyjątkową okazje poprosić Pana Boga, żeby Święci Aniołowie zanieśli duszę Ryszarda Vincenca przed Boży tron. Niech cieszy się pokojem i światłem!”.

Daniel Hymon
„Zaskoczyła mnie wiadomość o śmierci Pana Ryszarda Vincenca. Był to niesamowity człowiek, pełny mądrości i dowcipu. Pan Ryszard – wzór tego, jakim powinien być prawdziwy nauczyciel. Miał cudowną właściwość zachęcania każdego ucznia do nauki, ale oprócz tego, że był wspaniałym wykładowcą, umiał także zostać prawdziwym przyjacielem dla każdego ze swych wychowanków. Takim nauczycielem-przyjacielem został i dla mnie. To właśnie on wspierał mnie i pomagał, gdy miałem jakiś problem, on pokazał swoim przykładem, że nauka wcale nie jest nudna i może być ciekawą i wesołą, jeśli ma się właściwą osobę, z którą można omówić pewny temat. Akurat taką osobą dla mnie został Pan Vincenc.

Nie byłem pilnym uczniem do czasu aż zaczął nas uczyć, ale on zobaczył, że mogę osiągnąć pewne wyniki i najważniejsze jest, że pokazał mi to. I oto już razem z nim jedziemy na pierwszą w moim życiu olimpiadę (z historii Polski). Chociaż wybrałem kierunek daleki od historii i nauk humanistycznych, ale historia nadal jest moją pasją i może takim trochę hobby, dzięki Panu Ryszardowi. Jego wiara we mnie pomogła mi zrozumieć, że mogę osiągnąć sukces nie tylko w historii, ale i we wszystkim co rozpocznę, byle bym był pewny siebie.

Dziękuje, Panie Vincencie, za wsparcie, bez Pana pomocy i wiary nie osiągnąłbym niczego. Dziękuję Panu, że zawsze był obok, kiedy potrzebowałem. Dziękuję za to, że był Pan wspaniałym nauczycielem i dobrym przyjacielem…”.

Anna Gordijewska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X