Pożegnanie Rafała Żebrowskiego Rafał Żebrowski. Fot. z archiwum Zofii Borzymińskiej

Pożegnanie Rafała Żebrowskiego

Rafała Żebrowskiego żegnaliśmy w szary i dżdżysty dzień 27 grudnia 2024 r. w Warszawie mszą świętą w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej na Służewie, a później na pobliskim, starym cmentarzu, gdzie spoczęły w rodzinnym grobowcu w urnie Jego prochy. W mowie pogrzebowej, którą wygłosiłem w imieniu twórców zrzeszonych w Stowarzyszeniu Pisarzy Polskich, a także członków Instytutu Lwowskiego oraz uczestników Dialogu Dwóch Kultur – poetów, naukowców, muzealników, działaczy kultury, artystów – trudno było w prostych słowach wrazić ogrom współczucia pogrążonej w żałobie żonie Zofii Borzymińskej, siostrze Beacie Lechnio, całej rodzinie zmarłego, licznie zgromadzonemu gronu przyjaciół i znajomych. Także wyrazić swój żal po starcie Przyjaciela. Przede wszystkim ująć w pełni niezwykłą sylwetkę osobową i duchową Rafała, dzieje jego ziemskiej peregrynacji.

Urodził się w Gdyni 18 stycznia 1954 roku. Był absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1977), polskim historykiem, poetą i eseistą, kustoszem pamięci rodu Herbertów, członkiem Rady Patronackiej Klubu Szkół Herbertowskich. W 1987 r. w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim otrzymał doktorat na podstawie pracy pt. Obraz kosmosu w kazaniach pierwszego pokolenia jezuitów polskich. Habilitował się w 2014 r. na Uniwersytecie w Białymstoku na podstawie dorobku naukowego i rozprawy pt. Żydowska gmina wyznaniowa w Warszawie 1918–1939. W kręgu polityki. Przez dekady pracował jako adiunkt w Pracowni Varsavianistycznej Żydowskiego Instytutu Historycznego. Był autorem książek i licznych artykułów naukowych oraz publicystycznych, m.in.: Polin. Kultura Żydów polskich w XX w. (Zarys), oprac. wspólne z Zofią Borzymińską (1993); Mojżesz Schorr i jego listy do Ludwika Gumplowicza (1994); Dzieje Żydów w Polsce. Kalendarium (1993); Dzieje Żydów w Polsce. 1918–1939. Wybór tekstów źródłowych (1993); Polski słownik judaistyczny. Dzieje. Kultura. Religia. Ludzie, oprac. wspólne z Zofią Borzymińską (2003) i wspomnianej już rozprawy. Był też autorem monumentalnego dzieła Zbigniew Herbert. Kamień, na którym mnie urodzono, wydanym przez Państwowy Instytut Wydawniczy w Warszawie w 2011 r. Jego Mama – Halina Herbert-Żebrowska – była siostrą Zbigniewa Herberta. Zbigniew Herbert był zaś chrzestnym Rafała, który niejednokrotnie przesiadywał na kolanach wuja i stał się jego przysłowiowym „oczkiem w głowie” jeśli chodzi o zainteresowania rodzinne. Stąd liczne opowieści i wspomnienia Rafała o autorze „Raportu z oblężonego miasta” były po prostu częścią historii jego rodziny i jego własnego losu. Nic przeto dziwnego iż szczególnie interesował się też i znał świetnie historię Lwowa, dzieje kultury tego miasta, rodzin, ulic, placów. Posługiwał się w jakimś stopniu gwarą lwowską czyli bałakiem. Odziedziczył swoiste poczucie humoru rodem z miasta pod Kopcem Unii Lubelskiej.

Rafał Żebrowski przed domem na ul. Łyczakowskiej 55. Fot. z archiwum Zofii Borzymińskiej

Z Rafałem zetknęliśmy się w latach 70. na korytarzach i w salach wykładowych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie w czasach PRL-u studiowała co bardziej myśląca młodzież z rodzin katolickich, często mających problemy z ówczesną władzą. Uczestniczyliśmy w świetnych wykładach w auli, choć Rafał studiował historię, ja filologię klasyczną, ale niektóre wykłady były wspólne dla humanistów. Tłoczyliśmy się w kolejce w stołówce studenckiej w której podawano  skromne posiłki.

Bliżej jednak poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy dopiero we Lwowie w czasie Dni Zbigniewa Herberta w 2002 r., podczas których jego mama i on byli honorowymi uczestnikami tych ważnych dla pamięci o Zbigniewie Herbercie wydarzeń. Jakiś czas później wędrowaliśmy w trójkę po ulicach Lwowa śladami rodu Herbertów. (Pisałem o tym ostatnio w „Nowym Kurierze Galicyjskim” i w paryskim „Recogito” w artykule „Powrót Zbigniewa Herberta do Lwowa”).

Rafał uczestniczył też w kolejnych edycjach Dialogu Dwóch Kultur, spotkaniach intelektualistów trwających często tydzień, a czasem nawet i dłużej. Między innymi w XIV-tej, we wrześniu 2017 r., kiedy to byliśmy – jak zawsze – w Krzemieńcu w Muzeum Juliusza Słowackiego, ale też w Drohobyczu oraz w malutkim Żurawnie, gdzie w 1505 r. urodził się „ojciec literatury polskiej” Mikołaj Rey i gdzie umyśliłem sobie onegdaj założyć Muzeum autora „Żywota człowieka poczciwego”. Okazał się podczas tych wypraw uroczym towarzyszem, niezrównanym gawędziarzem. Zrodziły się z tych wyjazdów nie tylko nowe znajomości i przyjaźnie, ale też refleksje: szkice i teksty świadczące zarówno o rozległej wiedzy dotyczącej dziejów tych terenów, jak i o jego bystrym zmyśle obserwacji. Uświetnił swym wykładem też dwudniową Herbertiadę, sesję popularno-naukową ubogaconą również pięknym recitalem Dominiki Świątek i jej oryginalnymi kompozycjami do 17 wierszy Zbigniewa Herberta oraz wystawą świetnych rzeźb z brązu Moniki Osieckiej zafascynowanej kulturą Włoch. Całość została zorganizowana w Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku w dniach 5–6 listopada 2016 r., gdy kierowałem pracami tej instytucji. Jesienią 2018 r. czyli w Roku Zbigniewa Herberta, znowu podczas Dialogu Dwóch Kultur, odbyła się konferencja naukowa we Lwowie w Bibliotece im. W. Stefanyka – w czytelni głównej dawnego Ossolineum. Wśród wielu znakomitych prelegentów znalazł się przede wszystkim Rafał Żebrowski, którego barwna wypowiedź miała oczywiście szczególnie ważkie znaczenie. Młodzież z polskich szkół pięknie recytowała wiersze Herberta. Trafiliśmy wówczas też pod kamienicę na ulicy Łyczakowskiej 55, gdzie przez wiele lat mieszkała rodzina Herbertów i do kościoła św. Antoniego, aby po mszy św. za duszę Wielkiego Lwowianina złożyć przy chrzcielnicy i pamiątkowej tablicy biało-czerwone kwiaty.

Ostatni raz prezentowaliśmy razem wiersze dwa lata temu również podczas Dialogu Dwóch Kultur. Staliśmy obok siebie w jesienny chłodny wieczór na Placu Zamkowym pod Kolumną Zygmunta razem z innymi polskimi i ukraińskimi poetami i czytaliśmy utwory będące protestem przeciw barbarzyństwu i zbrodniom putinowców w Ukrainie. Przez wiele lat „bałakaliśmy” ze sobą telefonicznie, pisywaliśmy do siebie liczne listy przez internet. Teksty Rafała były perełkami inteligencji, subtelnego humoru, herbertowskiej z ducha ironii.

Jako poeta debiutował w czasopiśmie „Student”, w archiwum domowym zostały zachowane jego wczesne utwory (np. w korespondencji Herbert – Miłosz). Publikował utwory poetyckie w almanachu polsko-ukraińskim „Czas pojąć ten świat – czas ukoić ból” (2024), który powstał we współpracy z „Recogito”. Przez wiele lat drukował w „Roczniku Lwowskim”, w ,,Dialogu Dwóch Kultur”, a także ogłaszał teksty na paryskim portalu pallotynów. Jego szkice historyczne i eseje podróżne m.in. o kulturze Hiszpanii ukazywały się w „Gazecie Obywatelskiej” (2016–2019).

Zofia Borzymińska, żona Rafała Żebrowskiego. Fot. z archiwum Zofii Borzymińskiej

W ostatnim okresie zmagał się z chorobą nowotworową, jego listy do mnie stawały się coraz krótsze, zmienił się ich ton, nie odbierał telefonów. Zmarł w Warszawie, w domu, przy żonie, 14 grudnia w godzinach wieczornych. W przeddzień śmierci szczęśliwie dotarł do jego rąk tom poezji Póki myśl krąży, wydany przez Galerię Autorską w Bydgoszczy, prowadzoną przez Jana Kaja i Jacka Solińskiego, którzy świadomi sytuacji przyspieszyli druk tej publikacji o dwa tygodnie. Treść książki krótko charakteryzuje notka na skrzydełku opatrzona moim nazwiskiem: „Wiersze z tomiku Póki myśl krąży przekazują gest pożegnania wyrażony w ascetycznym i godnościowym tonie. Autor unika patetyzmu, a ludzkie odchodzenie ukazuje w „liczbie pojedynczej”. Pytający o sens życia bohater liryczny odnajduje swój wizerunek w wymiarze uniwersalnym. Poetę interesuje doświadczenie i tocząca się od wieków dysputa o relacjach społecznych. Wyróżnia się tu dwa wątki – doznawanie przemijania i los człowieka wplątanego w historię; utwory kierują uwagę czytelnika na „sprawę smaku” Zbigniewa Herberta i nieuchronną, „niechcianą lekcję stylu”, spisaną w książce Rafała Żebrowskiego. Wiersze ujawniają oryginalną dykcję z nutą autoironii i humoru, talent przekazywany w genach – w czasie, gdy mija 100-lecie urodzin Wielkiego Lwowianina.” Dodać trzeba, że książka ta zawiera również wiersze będące pokłosiem wspomnianych podróży do Lwowa, Krzemieńca i na Wołyń. Swoistym aneksem do niej są wiersze moje i Teresy Tomsi dedykowane Autorowi.

Czy istnieje ukryty w genach talent, przekazywany często z pokolenia na pokolenie? To pytanie retoryczne, bo historia literatury wielekroć ten fakt przecież potwierdziła. Zapewne jest tak i z Rafałem Żebrowskim, a tom jego poezji Póki myśl krąży w pełni to potwierdza. Warto siegnąć po te wiersze – zebrane z rękopisów i wielu publikacji przez poetkę Teresę Tomsię we współpracy z żoną Rafała – aby się o tym w pełni przekonać, pogłębić swe widzenie świata, zrozumienie ludzkiej kondycji.

Mariusz Olbromski

Tekst ukazał się w nr 24 (460), 31 grudnia – 16 stycznia 2025

WIERSZE LWOWSKIE

 Obłok zadumy

Pani Halinie Herbert-Żebrowskiej

Szczycę się Lwowie twą pieśnią i twym czynem,
twoją prastarą wiarą, która jak górski potok płynie.
Dzisiaj, gdy słońce wstało ze Staffem wędrowałem
rytmem prześwietnej polszczyzny, archipelagiem
zaułków, pierzei i parków, bruków twych czarem.

I do Herberta wstąpiłem w podwórko na Łyczakowie,
jeszcze tam struna światła ulotne sceny tworzy.
Jeszcze tam szepcze drzewo, w murach osiadły głosy,
tkwią swym milczeniem – perły w morzu szumiącym.

Stałem tam kiedyś z siwą dziewczynką, przez chwilę
całkiem zatopioną w jakieś pogłosy Atlantydy: obłok
zadumy znane schody spowił, drzwi, tamte twarze,
wnętrza, wtapiał się w sceny, rozmowy wciąż żywe…

8.X.2012

Wędrówka

Rafałowi Żebrowskiemu

Kto zatrzyma wszystkie lwowskie zegary?
Noc napływa, a dzień trwa zbyt krótko.
Jeszcze chciałbym wędrować Gródecką,
na Łyczakowskiej odwiedzić jedno podwórko.

Jeszcze pieśni fontann w rynku posłuchać,
jeszcze chłonąć freski w katedrze ormiańskiej,
jeszcze rozmowy przygodne prowadzić,
włóczyć się po starówce jak pies bezpański.

Jeszcze na Rylejewa wpatrzyć się w obrazy
z czasu plenerów dawno już minionych.
Z panią redaktor serdecznie bałakać,
cieszyć się gościnnością Jadziuni w ogrodzie.
Jeszcze z Goszczyńskim choć trochę pomilczeć,
przy Marii i Zapolskiej znów podumać sobie

i w końcu pod pylonem tym stanąć ogromnym
gdzie zniczy tysiąc o zmierzchu już płonie,
by słuchać i słuchać serc zgasłych zbyt młodo…
Modlitwą objąć wszystkie rzędy grobów….

XI.2012

Zaduszkowy wieczór

Listopad sypie znów na groby liście
i wraca w zwilgłych woniach
myśli naszych modlitewny krąg.

Górka Powstańców: lśnią tam czernią
krzyże; w alejach rzędy wielu tablic
proszą o westchnienie – i tyle nazwisk –
– dat – pokoleń – jakże długi ciąg…

Znicze pamięci – kto może zapali,
w tak wielu miejscach tylko mrok.

Nad Orlętami – łuna jakże wielka
jakby wznoszeni byli dziś pamięcią
aż w niebios rozgwieżdżony krąg.

XI.2024

Przy prochach Przyjaciela

Pozostań przy mym sercu ze swym
tomem wierszy Rafale razem
z wielu na półce biblioteki książkami
przyjaciół różnymi dedykacjami

szaleńców którzy wśród czytadeł
i parapoezji trwają
wierząc w sens swych poszukiwań
zmagań ducha nieustannych

Pozostań ze swym tonem
ascetycznym pożegnania
kustoszu pamięci rodu Herbertów
z naszymi pogodnymi bałakami
z krokami lwowskim brukiem
wędrówką po kresowych szlakach

I z tamtą chwilą zostań gdyśmy
też razem pod Kolumną Zygmunta
wiersze swe czytali gdy dzień
już zmierzchał a gwiazdy się
nad zamkiem królów zapalały
współbrzmiał z strofami zegar stary

A póki moja myśl wędruje tutaj
będziemy się wciąż często spotykali
A póki sny istnieją cóż że jesteś
z tamtej strony

27.XII.2024

Mariusz Olbromski

X