Powstanie Czortkowskie

Powstanie Czortkowskie

Wystawa „Powstańczy zryw w Czortkowie w 1940 roku”. Płk Władysław Kaczan (od prawej) w rozmowie z autorem wystawy Stanisławem M. Jankowskim. Za udział w powstaniu skazano go na 8 lat łagru. Na wystawę przyjechał z Wielkiej Brytanii (Fot. Adam Wojnar)

Grupa wyznaczona do zajęcia urzędu pocztowo-telegraficznego została zaskoczona przez grupę sowietów i rozbiegła się bez podejmowania walki. Siły dowodzone przez Edwarda Prażanowskiego, przeznaczone do opanowania stacji kolejowej i ochraniającej jej jednostki NKWD, rozproszyły się po tym, jak Prażanowski w towarzystwie kilku podkomendnych natknął się na patrol żołnierzy sowieckich.

Niedoszli powstańcy wycofali się i rozeszli do domów. W tej sytuacji do akcji nie przystąpili również ci konspiratorzy, którym nie udało dostać się na miejsce zbiórki. Do walki nie zdołali się też włączyć konspiratorzy wyznaczeni do opanowania górnych koszar, siedziby NKWD, posterunku milicji i budynku sądu. Łączne straty sowieckie wyniosły 3 zabitych i 2 rannych żołnierzy Armii Czerwonej.

Dowództwo sowieckie szybko zaalarmowało stacjonujące w mieście siły. Przez całą noc poszukiwano osób biorących udział w nocnym ataku. Nad ranem z Kopyczyniec przyjechał pociąg pancerny z żołnierzami Armii Czerwonej, którzy od razu przystąpili do przeczesywania miasta i aresztowania podejrzanych. Część konspiratorów została aresztowana, zanim dotarła do domów. Wielu innych zatrzymano w ciągu najbliższych kilku dni.

Bezpośrednio po wydarzeniach z nocy z 21 na 22 stycznia uwięzionych zostało 128 ludzi, z których 91 przyznało się do winy. Jak wspomina uczestniczka wydarzeń, wśród aresztowanych byli m.in. prawie wszyscy chłopcy-licealiści narodowości polskiej. Jak czytamy w meldunku Sierowa do Berii – „Aresztowani to przeważnie młodzież narodowości polskiej, większość należała wcześniej do organizacji strzeleckich”.

Powstanie czortkowskie zaalarmowało kierownictwo NKWD w Kijowie. Najwyżsi dygnitarze, Mierkułow i Sierow osobiście przybyli na miejsce wydarzeń. O wszystkich szczegółach był informowany Beria, a nawet sam Stalin. Groźbę powstania powszechnego wiosną 1940 potraktowano bardzo poważnie. Natychmiast wydano dyrektywy zarządom obwodowym NKWD na całym terytorium okupowanym w 1939 r., wzmocniono wydatnie aparat operacyjny i rozpoczęto zdecydowaną walkę z podziemiem.

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Wykorzystując przede wszystkim doniesienia agenturalne, tylko w obwodzie tarnopolskim w dniach 22-23 marca 1940 roku aresztowano 242, a do 25 kwietnia aż 540 uczestników różnych ugrupowań polskiego podziemia, głównie członków ZWZ.

Aresztowanych poddawano szczegółowemu śledztwu. Więźniów torturowano. Ci co przeżyli stanęli przed sądem. Wydano wyroki śmierci oraz wieloletniego pobytu w łagrach. Do każdego procesu dołączano grupę osób „które o planowanym powstaniu wiedziały, lecz nie poinformowały o tym organów NKWD”.

Wśród skazanych na śmierć, a więc najbardziej zagrażających potędze ZSRR byli: 1 podoficer zawodowy (plutonowy), 2 rolników, 1 uczeń piekarski, 1 księgowy, 1 malarz, 1 ekspedient, 1 masarz, 1 muzyk, 2 ślusarzy, 1 stolarz, 1 kierowca, 1 woźnica, 1 fryzjer, 1 kolejarz, 1 strażnik więzienny, 1 uczeń szkoły rolniczej, 1 uczeń szkoły handlowej i 2 gimnazjalistów.

Ogółem 55 osób skazano na długoletni pobyt w łagrach, ale na mocy układu Sikorski-Majski odzyskali oni wolność i w sierpniu-wrześniu 1941 roku przyłączyli się do powstającego Wojska Polskiego.

Ofiarami czortkowskiego powstania było też 8 dominikanów, których rozstrzelano nad ranem 2 lipca 1941 r. w ich klasztorze. Być może była to zemsta NKWD za spotkania konspiratorów w kościele.

Tragiczne wydarzenia z przed lat w Czortkowie zostały upamiętnione wystawą w Krakowie w 2005 r., ukazującą . wydarzenia ukrywane i prawie w Polsce nieznane. Tylko dzięki zapałowi jej twórcy – Stanisława M. Jankowskiego i jego 17-letniej ofiarnej pracy oraz pomocy IPN, polskich i zagranicznych archiwów oraz świadków wydarzeń, udało się odkryć prawdę o pierwszym i jedynym antysowieckim, bohaterskim zbrojnym zrywie Polaków, którzy nie chcieli zaakceptować sytuacji po sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939.r.; zrywie, który wprawdzie się nie udał, „wywarł jednak jak najlepsze wrażenie na ludności” – napisano w jednej z depesz przechowywanych w Instytucie Sikorskiego w Londynie.

Kilkanaście osób – znajomych, kolegów i przyjaciół – Polaków pochodzących z Czortkowa przyjechało z całej Polski i z zagranicy do Krakowa na otwarcie wystawy „Powstańczy zryw w Czortkowie w 1940 roku”. Zatrzymując się przy kolejnych planszach z fotografiami, wspominali swych kolegów z harcerstwa i przysposobienia wojskowego, którzy wtedy stawili opór sowietom i zostali uznani przez bolszewików za kontrrewolucjonistów. Ze wzruszeniem i łzami w oczach pani Maria ze Szczecina wskazuje na zdjęcie Tadeusza Ohlbergera: „To mój wujek, który za uczestnictwo w powstaniu czortkowskim został skazany na karę śmierci i wyrok wykonano” – mówi.

Otwierając wystawę, śp. Janusz Kurtyka – ówczesny dyrektor oddziału IPN w Krakowie – podkreślał, że zadaniem instytucji, którą reprezentuje, jest dbanie o pamięć narodową, aby wydarzenia naszej przeszłości stały się trwałym elementem naszej teraźniejszości. IPN w tym konkretnym przypadku uczynił wiele przez współdziałanie w wydaniu wielkiego tomu źródeł, w którym opublikowano materiały sowieckie dotyczące powstania czortowskiego. Poza tym, w oddziale krakowskim prowadzone jest śledztwo w sprawie powstania i represji, jakimi objęto jego uczestników.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 5 (153), 16 marca – 29 marca 2012

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X