Powinniśmy wychowywać człowieka wrażliwego

Podczas trzydniowej wizyty ponad stuosobowa delegacja Stowarzyszenia Elektryków Polskich uczestniczyła w jubileuszowych uroczystościach 75. rocznicy mordu polskich profesorów we Lwowie oraz elity intelektualnej w Stanisławowie.

Wraz ze środowiskiem akademickim Wrocławia i Lwowa uczestnicy wyjazdu wzięli udział w mszy św. w katedrze w intencji pomordowanych profesorów lwowskich, a także 2 lipca w głównych uroczystościach na Wzgórzach Wuleckich z okazji 75. rocznicy mordu profesorów. Pod pomnikiem odsłoniętym pięć lat temu (ale niestety, nie ukończonym) wieńce złożyli ambasador RP na Ukrainie Henryk Litwin, przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, Stowarzyszenia Wspólnota Polska, przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich Lwowa i Wrocławia, delegacje uczelni lwowskich, wrocławskich, opolskiej i rzeszowskiej.

– Polska elektrotechnika zaczęła rozwijać się od środowiska naukowego Lwowa, od prof. Romana Dzieślewskiego – zaznaczył podczas swojego przemówienia prezes Stowarzyszenia Elektryków Polskich Piotr Szymczak.

Przybliżył również postać profesora Włodzimierza Krukowskiego – wybitnego uczonego w skali europejskiej, który zginął w tym miejscu. Włodzimierz Krukowski wykształcenie zdobył w Niemczech, pracował we Lwowie. Aktywnie działał w Stowarzyszeniu Elektryków Polskich. Jego postać, poglądy, wartości, które wyznawał, budzą wielki szacunek w Polsce.

– Tam gdzie zostali rozstrzelani ludzie, powinniśmy wychowywać człowieka wrażliwego. Chcemy, aby pamięć trwała i ich nagle przerwane dzieło miał kto kontynuować, dlatego zaprosiliśmy tutaj młodzież polską – powiedział Piotr Szymczak.

Fot. Anna Gordijewska

{gallery}gallery/2016/czarnylas{/gallery}

Po okolicznościowych wystąpieniach uroczyście złożono wieńce oraz zapalono znicze, po czym delegacja z Rzeszowa udała się na Cmentarz Łyczakowski, gdzie oddała hołd przy grobie Romana Dzieślewskiego – pierwszego polskiego profesora elektrotechniki, rektora Politechniki Lwowskiej na początku XX w. Wieńce zostały złożone również na Cmentarzu Orląt.

Trzeciego dnia członkowie Stowarzyszenia Elektryków Polskich udali się do Stanisławowa, gdzie na cmentarzu w Czarnym Lesie uczcili pamięć pomordowanych przedstawicieli inteligencji w nocy z 14 na 15 sierpnia 1941 roku w Czarnym Lesie.

Prof. Jerzy Hickiewicz z Politechniki Opolskiej – znawca i popularyzator historii elektrotechniki – wyznał, że w tym miejscu został zamordowany jego ojciec wraz z nauczycielami i pięcioma lekarzami. – Zgładzono ich tylko dlatego, że byli wykształconymi Polakami i mogli nieść pomoc innym oraz uczyć innych. Byli aresztowani, więzieni, a potem nagle zniknęli. Dopiero po 50 latach zostaliśmy zorientowani, że ich zamordowano w Czarnym Lesie. Akcja wyniszczania inteligencji była dokonana perfekcyjnie. Ojciec był lekarzem, legionistą, dostał się do niewoli, skąd potem uciekł. Wrócił do Polski i otrzymał skierowanie do garnizonu stanisławowskiego, gdzie poznał moją matkę. Nasza rodzina – z głębokimi tradycjami – pochodzi ze Lwowa. Jeden z moich stryjecznych pradziadków Władysław Hickiewicz był księdzem, proboszczem w kościele św. Antoniego. Jego zasługą było gruntowne odnowienie świątyni – opowiedział ze wzruszeniem profesor dla Kuriera Galicyjskiego.

Po uroczystościach w Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego odbyło się spotkanie, podczas którego organizatorzy wyjazdu przedstawili stronie ukraińskiej propozycje współpracy z wydziałami elektryki w Polsce.

Na zakończenie została odprawiona msza święta w kościele Chrystusa Króla.

Anna Gordijewska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X