Ukraińców i Polaków połączył wspólny dobroczynny projekt
Miasta Czernihów i Kraków dzieli tysiąc kilometrów i granica państwowa. Ale nie na darmo powiadają, że dobro nie zna granic i że nie ma obcych dzieci. Te dwa miasta połączył wspólny projekt dobroczynny #SKRZYDŁA (#КРИЛА), zainicjowany przez Katerynę Bobrownik z Krakowa, a wcielony przez Katerynę Litwin z Czernihowa. Dzięki projektowi dobroczyńcy z różnych państw opiekują się prawie 200 dziećmi poległych ukraińskich obrońców ojczyzny.
Mieszka w Krakowie, a serce ma w Czernihowie
Kateryna Bobrownik, urodzona w Czernihowie, przez dłuższy czas pracowała w centrum obwodu w dziedzinie zakupów i marketingu. Tu mieszka jej siostra, a sama Kateryna nie była w rodzinnym mieście od czasu epidemii covid19 – od kilku lat mieszka w Krakowie. Jak sama twierdzi – przeniosła się do Polski, gdy zjawiły się tu interesujące możliwości pracy. W ciągu sześciu lat polubiła Polskę, nauczyła się języka, zrobiła karierę. I zdążyła wyjść za mąż i urodzić syna. Wydawać by się mogło – czego trzeba młodej kobiecie do szczęścia? Ale od chwili wybuchu wojny kobieta straciła spokój. Przeżywała wojnę na Ukrainie. Szczególnie boleśnie odbierała wiadomości z rodzinnej Czernihowszczyzny. Zaczęła szukać możliwości pomocy rodakom.
– Urodziny mam w czerwcu – wspomina Kateryna. – Początkowo nie chciałam je obchodzić – uważałam, że nie można świętować, gdy w twoim kraju toczy się wojna. Postanowiłam, że zamiast prezentów poproszę przyjaciół o pieniądze i wyślę je na pomoc ojczyźnie. Mąż poradził, by je przesłać przez wolontariuszy, którzy zbierali na potrzeby ZSU. Nie chciałam, by kupowano broń. Jestem matką, mój syn rośnie w pokoju, w pełnej rodzinie. A jak czują się dzieci, które straciły w czasie wojny kogoś z rodziców? Postanowiłam przeznaczyć te pieniądze na pomoc dzieciom.
Dwie Kateryny podarowały dzieciom skrzydła
Jak opowiada dalej Kateryna, przed urodzinami umieściła ogłoszenie na swojej stronie w Internecie, podając rekwizyty polskich i ukraińskich kart bankowych. Pieniądze przelewali jej z Ukrainy, Portugalii, USA, zaś z Polski – przyjaciele i znajomi. Zaczęła poszukiwać w Czernihowie kogoś, kto podjąłby się organizacji święta dla dzieci poległych obrońców, prowadzenia dokumentacji i sprawozdań. Sama nie mogła tym wszystkim się zająć, bo jej synek nie miał jeszcze roku i nie mogła opuszczać rodziny. Znajomi doradzili jej, by zwrócić się do kierownika Wydziału kultury Rady miejskiej Czernihowa Kateryny Litwin. Miała doświadczenie w organizacji świąt dla dzieci. Charakteryzowano ją jako porządną i odpowiedzialną osobę, do której można mieć zaufania.
„Cześć! Nie znamy się. Ale mam pomysł i proszę cię o pomoc” – taką pierwszą wiadomość od Kateryny z Krakowa otrzymała Kateryna w Czernihowie. Zgodziła się i tak zaczęła się ich współpraca.
– Latem 2022 r. Kateryna Bobrownik zwróciła się do mnie z propozycją wsparcia dzieci z Czernihowa, które straciły kogoś z rodziców – wspomina Kateryna Litwin. – Za pieniądze, które przekazali jej przyjaciele na urodziny, kupiliśmy prezenty i zorganizowaliśmy święto z animatorami dla 30 dzieci. Jakoś od pierwszej rozmowy porozumiałyśmy się i to letnie wydarzenie stało się początkiem naszej współpracy. Z pewnością połączyła nas chęć pomocy dzieciom, które jak ranne ptaki pozostały z jednym skrzydłem. Jakoś podczas rozmów często zaczęłyśmy używać określenia „nasi skrzydlaci” – tak narodził się początek projektu „#SKRZYDŁA”.
Na święta – do Lwowa
Jak twierdzi Kateryna Litwin, przez dwa lata na pieniądze, zebrane przez Katerynę Bobrownik, kupowaliśmy dzieciom poległych obrońców wszystko co było im potrzebne: ławki do szkoły, plecaki w wyprawkami, zeszyty. Dwukrotnie jeździliśmy z dziećmi do Lwowa na Boże Narodzenie, gdzie odwiedzaliśmy szkolenia z wyrobu czekolady, pływaliśmy w basenie, organizowaliśmy zawody sportowe, pikniki na wolnym powietrzu – tę wyliczankę można by ciągnąc dalej i dalej.
Na przykład, przed kilkoma miesiącami przy okazji otwarcia parkingu dla rowerów przy jednym z liceów w miejscowości Kolicziwka w rej. czernihowskim prezenty od projektu „#SKRZYDŁA” otrzymały dwie półsieroty.
– Dzięki temu projektowi moja dziesięcioletnia córka Wiktoria ma dziś tablet – mówi wdowa Kateryna Pelio. – Ma korepetycje z angielskiego on-line. Wcześniej zajęcia odbywały się przez telefon. Z tabletem jest o wiele wygodniej. Dwuletni synek Andrzej dostał rowerek i już nauczył się kręcić pedałami, tak, że na wiosnę o jeszcze jednego rowerzystę w naszej miejscowości będzie więcej. Najbardziej podobał mu się muzyczny sygnał, który był w komplecie z rowerkiem. Jesteśmy szczerze wdzięczni obu paniom Katerynom, że pomyślały o nas.
– Katia (zdrobniale od Kateryna – red.) zrobiła mojej 11-letniej córce wspaniały prezent – dołącza do rozmowy kolejna wdowa z Kolicziwki, Tatiana Wereszczagina. – Dostała hulajnogę i plecak. Córka jest bardzo zadowolona z prezentu. Nic nie wiedziała o prezencie i była to dla niej niespodzianka. Jestem ogromnie wdzięczna nieobojętnym mieszkańcom Polski, dzięki którym zakupiono te prezenty.
Przed miesiącem, dzięki ofiarodawcom „#SKRZYDEŁ” udało się zrealizować kolejny pomysł obu dobrych wróżek Kateryn – odnowiono plac zabaw czernihowskiego przedszkola nr 76 „Złota rybka”.
Dziś wraz ze swoją przyjaciółką Anną z Krakowa Kateryna Bobrownik zbiera pieniądze, aby można było zawieźć 196 dzieci do Lwowa na Boże Narodzenie. Opowiada, co planowały zrobić na te święta, ale, niestety, nie wystarczyło pieniędzy. Ma nadzieję, że uda się zebrać potrzebną sumę na Wielkanoc.
Kiedy coś oddajemy – wówczas jest Boże Narodzenie
– Przez te dwa lata nie spotkałyśmy się osobiście z Katią Litwin – mówi Kateryna Bobrownik. – ale na pewno do naszego spotkania dojdzie. Ani razu nie żałowałam, że współpracujemy. Na każdą moją prośbę natychmiast wysyłała całą dokumentację i sprawozdania z wykorzystania finansów. Ja ze swej strony wysyłam je do naszych darczyńców. Często pisali mi, że nie trzeba tego robić, bo – jak twierdzili – mają do mnie pełne zaufanie. Robiłam to dla własnego spokoju. Do każdej sumy dodawała 10% – coś w rodzaju dziesięciny. Jak mówiła moja śp. babcia: „Kto daje na dobroczynność – ten nie zbiednieje”.
Jak twierdzi Kateryna, uczestnicząc w projekcie „#SKRZYDŁA” czuje, że ma swój udział we wsparciu Ukrainy w czasie wojny. Uważa, że jest to dla niej ważne, zaś ukraińskie dzieci – są super bohaterami. Jest przekonana, że w tych ciężkich czasach, które przeżywają, hartuje się przyszłość narodu.
„Za każdym razem, gdy kochamy, za każdym razem, gdy coś komuś dajemy – jest Boże Narodzenie!” – ten cytat Dale Evans Rodgers Kateryna Bobrownik wzięła sobie za motto swej strony w sieciach społecznościowych. Jest przekonana, że Boże Narodzenie jest stale w sercach dwóch dobrych wróżek Kateryn po obu stronach granicy. A do Lwowa małe sieroty z Czernihowa w końcu przywiozą.
Wierzą, że wszystko im się uda!
Ludmiła Pryjmaczuk
Tekst ukazał się w nr 24 (460), 31 grudnia – 16 stycznia 2025



