Polskie doświadczenia na wschodzie Ukrainy

Polskie doświadczenia na wschodzie Ukrainy zdjęcie z archiwum Diany Barinowej

W dniach 31 marca – 1 kwietnia br. w Kijowie odbędzie się kolejne posiedzenie Polsko-Ukraińskiej Komisji Międzyrządowej ds. Współpracy Gospodarczej. Proponujemy naszym Czytelnikom rozmowę Konstantego Czawagi z Dianą Barinową, kierownikiem Działu Badań Regionu Wschodniego w Charkowie Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych, przewodniczącą Polsko-Ukraińskiego Stowarzyszenia Rolniczego, członkiem Zarządu Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, prezesem Organizacji Społecznej „Centrum Rozwoju Samorządu Terytorialnego”.

Obok współpracy transgranicznej Polski i Ukrainy naszą uwagę przyciąga pragnienie równoprawnej współpracy z Polską przedstawicieli wschodnich regionów Ukrainy, w tym i tych leżących przy granicy z Federacją Rosyjską. Widać to wyraźnie podczas Forów Ekonomicznych odbywających się w Polsce, w których bierze Pani aktywny udział. Co stymulowało do takiej współpracy?

Historia naszych kontaktów bierze początek w marcu 2013 roku, gdy po wydarzeniach na Majdanie poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytanie: jak zmienić nasze życie i co robić dalej. Miałam szczęście wspólnie z kolegami uczestniczyć w zespole aktywnych społecznie obywateli w szkoleniach zorganizowanych przez „Study Tours to Poland” (fundacja Liderzy Zmian). Dało nam to możliwość zapoznać się z doświadczeniami samorządów regionalnych w Polsce, z możliwościami, jakie daje decentralizacja i rozwój swoich terenów. Była to moja pierwsza nieturystyczna wizyta w krajach europejskich. Byłam pod wrażeniem Polski! Byłam pod wrażeniem stosunku władz do swoich obywateli, otwartości wszystkich procesów, podejściem do pracy i zasadami działalności. Byłam pod wrażeniem rozwoju infrastruktury, szczególnie na terenach wiejskich, które znacznie różniły się od naszych wsi. Najbardziej oddalona polska wieś posiada wszystko, co jest potrzebne do normalnego życia i rozwoju mieszkańców. Są tam takie warunki, jak w małych miasteczkach. Nasi polscy koledzy z chęcią odkryli przed nami tajemnice tego sukcesu – o wszystkim decyduje samorząd lokalny. Polska rozkwitła i osiągnęła nie byle jaki sukces właśnie dzięki reformie samorządowej, określanej, jako „najbardziej udana polska reforma”.

Podstawowym fundamentem rozwoju polskiej wsi jest gospodarstwo indywidualne. Rolnik na swoich 2-3 hektarach w zupełności może utrzymać swoją rodzinę i nie uważa się za bezrobotnego, na odmianę od naszego rolnika, posiadającego ziemię i oddającego ją w dzierżawę za grosze, a sam szuka pracy lub uważa się za bezrobotnego. Równolegle z naszą delegacją w Polsce przebywał ówczesny premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman, który w asyście fachowców również zapoznawał się z doświadczeniami polskiej decentralizacji w celu wprowadzenia podobnych zmian na Ukrainie. Wówczas pomyślałam – a w czym nasza wieś jest gorsza? Mamy pracowitych ludzi, żyzne ziemie, dlaczego więc Polacy mogą, a my nie?

Różnice są w poziomie świadomości naszych ludzi, którym, niestety, władze narzuciły taki sposób życia. My tu, na wschodnich terenach, zapaliliśmy się ideą zmiany ludzkiej świadomości, decentralizacji i reformy lokalnego samorządu. Po powrocie do kraju postanowiliśmy z kolegami aktywnie zmieniać świadomość naszych mieszkańców – zwłaszcza na wsi, gdzie ten problem stoi nadzwyczaj ostro. Zmiana świadomości mieszkańców była potrzebna szczególnie tu na wschodzie.

Według danych statystycznych na początku roku 2014 liczba ludności ze wschodnich regionów, która odwiedziła Europę, wyniosła 15%. W tym samym czasie na Zachodniej Ukrainie było to 80%, przy tym wielu odwiedzało kraje europejskie wielokrotnie. Biorąc pod uwagę radziecką przeszłość i system administracyjny – miało to swoje negatywne tendencje, które przeszkadzały rozwojowi. Aby sprzyjać zmianom świadomości naszej ludności wiejskiej i włączyć ją aktywnie w rozwój własnych terenów, stworzyliśmy organizację społeczną „Polsko-Ukraińskie Stowarzyszenie Rolnicze”. Zdecydowaliśmy, że właśnie rolnicy jako gospodarze ziemi powinni najbardziej wspierać nasze inicjatywy. Nie pomyliliśmy się. Naszą inicjatywę poparł również Konsulat Generalny RP w Charkowie, Połtawski oddział Stowarzyszenia Rolników i Właścicieli Ziemi, a także indywidualni rolnicy z terenów obw. charkowskiego i sumskiego. Potem dołączyli do nas inni partnerzy.

zdjęcie z archiwum Diany Barinowej

Zaczęliśmy jeździć po okolicznych wsiach, prowadziliśmy seminaria, opowiadaliśmy o polskich doświadczeniach. Zbieraliśmy kolejne kontakty i z czasem udało nam się zorganizować pierwsze szkolenie u polskich kolegów. Wielką pomoc okazał nam Konsulat Generalny RP w Charkowie i ówczesny konsul generalny Janusz Jabłoński oraz konsul ds. ekonomicznych Włodzimierz Leszczyński, który pomagał nam nawiązać pierwsze kontakty, wspierał nas osobiście podczas naszej wizyty w Polsce i pomagał z tłumaczeniami. W taki sposób udało nam się wystartować z projektem „Efektywne gospodarstwo. Doświadczenie Polski na Ukrainie”, w którego ramach zorganizowaliśmy kilka szkoleń naszych rolników. Przyglądali się oni gospodarowaniu małych ferm, uzyskiwaniu dochodu, dającego możliwość rozwoju swoich wiosek. Ważne, że nie był to projekt z grantu. Wszystko było finansowane przez samych uczestników projektu. Każdy płacił za siebie, a naszym zadaniem było zorganizowanie całego programu pobytu – odnalezienie polskich rolników, gotowych podzielić się swoim doświadczeniem, zorganizowanie przejazdu i lokum.

Z czasem mieliśmy już wielu przyjaciół i partnerów. W tym czasie naszymi partnerami zostały Małopolska, Podkarpacka i Mazowiecka Agencje Rozwoju Regionalnego, Małopolskie Stowarzyszenie Doradztwa Rolniczego, gminy Leżajsk, Wiśniowa i Myślenice. Nasza organizacja została oficjalnym przedstawicielem Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej w obw. charkowskim – a właściwie na całym wschodzie Ukrainy.

Takim sposobem staliśmy się propagatorami polskiego doświadczenia na naszych terenach.

Na ile polskie doświadczenia samorządowe wykorzystano podczas reformy samorządowej?

Z czasem, gdy w 2015 roku na Ukrainie wystartowała decentralizacja, jako działacz społeczny propagujący idee decentralizacji i rozwoju terenów wiejskich stanęłam na czele Biura reform w obw. charkowskim. Rozpoczęliśmy pięcioletni okres realizacji reform, opierając się na najlepszych doświadczeniach naszych polskich kolegów.

Muszę tu przyznać otwarcie, że gdyby nie doświadczenie polskie, byłoby nam o wiele trudniej wprowadzać decentralizację na Ziemi Charkowskiej. Proces konsolidacji społeczności przebiegał niezwykle trudno, ludzie nie wierzyli w to, że przykład naszych sąsiadów, którzy również żyli w czasach sowieckich, ale jednak wszystko zmienili, może dać natchnienie i motywować! Czułam ogromną satysfakcję, gdy widziałam emocje naszych przewodniczących rad wiejskich, którzy po raz pierwszy w życiu odwiedzili Polskę – nie radziecką. Był to zachwyt wizytą i równocześnie rozczarowanie własną gospodarką i sposobem życia. Najważniejsza jest jednak nadzieja aktywnych zmian na lepsze w swoim życiu – tak, jak w polskich wioskach.

I to chwyciło. W tym czasie zorganizowaliśmy ponad 10 szkoleń. Nazwaliśmy nasz projekt „Efektywny samorząd. Doświadczenia Polski na Ukrainie”. Jego realizację poparł również Konsulat Generalny RP w Charkowie, ambasada RP w Kijowie, Konsulat Generalny Ukrainy w Krakowie. Od tej placówki rozpoczynaliśmy nasze wędrówki po Polsce.

zdjęcie z archiwum Diany Barinowej

Czy te wizyty przyniosły efekty? Naturalnie! Właśnie po pierwszej wizycie naszych przedstawicieli rad wiejskich z rejonu nowowodołaskiego do Polski w 2016 roku powstała zjednoczona gromada terenowa (ZGT). Obecnie działa dość efektywnie, bo wiele czerpie z doświadczenia polskich kolegów. Między innymi, przewodniczący ZGT, rozumiejąc ważność zmian w świadomości swojej ekipy, sprzyjał temu, by dyrektorzy szkół, przedszkoli i innych przedsiębiorstw komunalnych zapoznali się z polskim doświadczeniem działalności odpowiednich placówek i mogli zastosować to w swojej pracy.

Wśród pozytywnych przykładów na Ziemi Charkowskiej można wymienić czkałowską i kołomacką ZGT, które wspólnie z Polsko-Ukraińską Izbą Gospodarczą i jej doradcą Dariuszem Szymczychą przy wsparciu Fundacji Solidarności Międzynarodowej i koordynatora programu Adama Sauera zrealizowały projekt „Nasza energia – efektywna gromada”. Wraz z takimi ZGT jak welikoburłucka, oleksijewska i oskilska dokonały wiele korzystając z polskiego doświadczenia.

Racjonalny kierunek decentralizacji zawdzięczamy, jak sądzę, przede wszystkim wizytom. Te ZGT, które w ciągu pięciu lat nie zdołały zjednoczyć się dobrowolnie (jest ich na naszych terenach 32), zostały połączone na mocy decyzji Gabinetu Ministrów Ukrainy. Straciły one wiele czasu, a co najważniejsze – mają wielkie trudności z osiągnięciem podstawowej idei decentralizacji – włączenie mieszkańców w proces kierowania i podejmowania decyzji na swoich terenach.

Stoi Pani również na czele Polsko-Ukraińskiego Stowarzyszenia Rolniczego. Kiedy powstało i jakie są jego funkcje? Co ukraińscy rolnicy zapożyczyli dla siebie od polskich kolegów?

Podstawowe zadanie to zmiana świadomości mieszkańców wsi. Na Ukrainie istnieje wiele stowarzyszeń, które sprzyjają eksportowi i tworzą partie rolników. Przed sześciu laty wspólnie z kolegami zrozumieliśmy, że trzeba zmienić środowisko pracy rolników, dać im impuls do rozwoju terenów rolniczych i pokazać instrumenty zmian. Naszym zadaniem jest zmotywowanie drobnych rolników, właścicieli gospodarstw rolnych, którzy posiadają ziemię, ale sami jej nie obrabiają. Bywa też, że uprawiają na niej płody na zamówienie: np. słonecznik, pszenicę czy kukurydzę. Daje to niezłe dochody. Na Ukrainie mamy, niestety, bardzo zróżnicowaną skalę zarobków, szczególnie na drobnych przedsiębiorstwach. Na najwyższe mogą pozwolić sobie jedynie wielkie przedsiębiorstwa, ale i one najczęściej sprzedają surowiec na przeróbkę i mają zyski nie wkładając pieniędzy w przeróbkę. Problemem jest też brak tanich kredytów i precyzyjnych reguł działalności rynków zbytu. Ale najważniejsze – to blokowanie ludzkiej świadomości.

zdjęcie z archiwum Diany Barinowej

Od sześciu lat nagłaśniamy te braki na różnych forach – na Ukrainie, na spotkaniach międzynarodowych. Uczymy naszych przedstawicieli samorządów prezentacji siebie i poszukiwania dróg współpracy.

Cały czas wysyłamy do naszych polskich kolegów informację, że nasi rolnicy nie są konkurencją dla polskich, lecz przyszłymi partnerami. Na tym etapie, gdy wprowadziliśmy wśród wielu ludzi zasady decentralizacji, gdy ZGT otrzymały pełnomocnictwa, fundusze i ziemię do własnego użytku, zadaniem naszej organizacji jest zapewnienie komunikacji pomiędzy drobnymi rolnikami na Ukrainie i ich polskimi kolegami, posiadającymi technologie i doświadczenie przetwórstwa płodów rolnych.

Jesteśmy zdecydowani pomóc wcielić projekty przetwórstwa produkcji i dochodów na terenach ukraińskich ZGT. Najważniejsze jest zabezpieczenie rynku wewnętrznego i eksport… do państw Azji. Ten model pozwoli zniżyć wartość produkcji i lepiej wykorzystać ziemię i potencjał ludzki Ukrainy. Najważniejsze jest przejęcie najnowszych technologii i urządzeń, a także doświadczeń naszych polskich kolegów, bycie dla nich partnerami, a nie konkurencją. Ukraińskim ZGT zapewni to rozwój ekonomiczny, rozwój infrastruktury i powstrzyma migrację zarobkową

Co zmienia się w świadomości uczestników szkoleń w Polsce? Czy porównują oni zmiany w Polsce ze stanem w Federacji Rosyjskiej, dokąd jeżdżą w sprawach rodzinnych lub handlowych? Jak polsko-ukraińskie partnerstwo wpływa na nawiązywanie nowych międzykulturowych i oświatowych kontaktów.

Jednym z ważnych celów naszej ekipy było skierowanie mieszkańców Wschodu Ukrainy na europejski wektor rozwoju. Dla obw. charkowskiego, gdzie rozpoczęliśmy naszą działalność, leżącego przy granicy z Rosją i terenami objętymi wojną, gdzie większość ludności ma kontakty rodzinne za wschodnią granica – jest to kwestia bezpieczeństwa. Ta walka „o umysły” trwa do dziś. Mogę jednak z pewnością stwierdzić, że ci około 200 uczestników naszych szkoleń, którzy odwiedzili Polskę, znaleźli tam przyjaciół i partnerów, są już nosicielami europejskiej ideologii i zmian w swoich środowiskach. Wojna na Donbasie dla wielu Ukraińców uniemożliwiła współpracę z państwem-agresorem z punktu widzenia moralno-etycznego. I tu pojawia się wielka rola polskiego partnerstwa. Jest to faktycznie wzmocnienie bezpieczeństwa dla całej wspólnoty europejskiej. Ukraina i jej ludność są na ostrzu tej walki i w razie swego zwycięstwa, w tym i gospodarczego, da szansę zmian również innym państwom.

Ważne jest też i to, że wiele działaliśmy również w kierunku zwrotnym – pokazaliśmy możliwości Ukrainy tym naszym polskim partnerom, którzy ani razu nie byli na Ukrainie. Nasza organizacja „Centrum Rozwoju Samorządu Lokalnego” przy wsparciu Fundacji Solidarności Międzynarodowej zorganizowała w 2019 roku wizytę przedstawicieli Mazowieckiej Agencji Rozwoju Regionalnego, mającą na celu zapoznanie się z rolnictwem na Ziemi Charkowskiej. Przez trzy ostatnie lata organizujemy polsko-ukraińskie forum samorządu lokalnego, przebiegające u nas, gromadzące samorządowców i przedstawicieli biznesu ze wschodu i środka Ukrainy. Co roku forum odwiedzają delegacje samorządowców z Polski, omawiane są kwestie ekonomicznego rozwoju ZGT, rozwój czynnika ludzkiego i inne aktualne problemy. To łączy przedstawicieli Ukrainy i Polski na różnych poziomach, dając impuls do dalszej współpracy.

zdjęcie z archiwum Diany Barinowej

Jak działa współpraca polsko-ukraińska w regionie wschodnim Ukrainy w warunkach obecnej pandemii? Co jest planowane na rok bieżący?

Pandemia covid-19 nałożyła swoje piętno na wszystkie sfery działalności wszystkich państw. W tych trudnych warunkach nadal komunikujemy się z naszymi polskimi partnerami. Odbyło się kilka spotkań w ramach Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej pod przewodnictwem prezesa Jacka Piechoty i wiceprezesa Olega Dubisza. Reprezentujemy Izbę na naszym terenie.

W tym trudnym okresie naszym polskim partnerom udało się znaleźć instrumenty wsparcia naszego partnerstwa. Dzięki nim uzyskaliśmy tanie kredyty od polskiego banku BGK na realizację projektów, opierających się o polskie sprzęty. Jestem pewna, że obecnie, z osłabieniem kwarantanny, będziemy mogli wykorzystywać te instrumenty dla zadań, o których mówiłam.

W tym roku nie przerwaliśmy działalności w programie „Study tours to Poland”, na którego czele stoi Mirosław Skórka. Są naszymi ważnymi partnerami, zorganizowali wiele spotkań, podczas których przedstawiciele polskiego i ukraińskiego samorządów dzielili się swym doświadczeniem działania w warunkach pandemii. Wkrótce planowane jest ważne spotkanie, podczas którego wspólnie z polskimi ekspertami omówimy kierunki rozwoju ekonomicznego ZGT na Ukrainie.

Mamy wiele planów. Wśród nich najważniejszy to pomaganie ZGT rozwijać się w oparciu o wdrożenie polskiego doświadczenia, przy konkretnym wsparciu finansowym Rządu Polskiego. Ma to sprzyjać współpracy polskiego i ukraińskiego biznesu, transferowi polskich technologii i urządzeń w sektorze rolniczym ZGT. Planujemy również działania w dziedzinie naukowej – wspólnie z kolegami z Centrum Badań Regionalnych Narodowego Instytutu Badań Strategicznych przygotowujemy opracowanie ekonomicznych zasad łączenia się mieszkańców ZGT oraz zaleceń podwyższenia ekonomicznej efektywności samorządów. Polskie doświadczenie i partnerstwo będzie nam tu bardzo pomocne. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie rozwijać się pomyślnie.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 3-4 (367-368), 19 lutego – 15 marca 2021

Konstanty Czawaga przez całe życie jest reporterem, podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach relacji polsko-ukraińskich i życia religijnego. Jest zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X