„Krew Braterstwa” – pod takim hasłem we Lwowie miejscowi Polacy zorganizowali akcję oddawania krwi dla ukraińskich żołnierzy. Uczestniczyli w tym przedsięwzięciu przedstawiciele organizacji polskich, Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w tym mieście oraz wolontariusze z Polski i Wielkiej Brytanii.
– Dołączyliśmy do tej akcji, nasza placówka i ja – powiedział dla Kuriera Galicyjskiego Sergiusz Łukjanienko, Polskie Centrum Kulturalno-Oświatowe „Orzeł Biały” we Lwowie. – Oddaliśmy krew dla żołnierzy ukraińskich. Nie tylko moi znajomi są na froncie, również członkowie naszej organizacji są lub byli na froncie. Już niektórych nie ma z nami. Niektórzy walczyli od samego początku i teraz leżą na Łyczakowie. Wydaje mi się, że stale trzeba robić takie akcje, bo jasna rzecz, że dla żołnierzy, którzy bronią naszej i waszej wolności, jest potrzebna krew.
fot. Igor Rewaga / Nowy Kurier Galicyjski
– Dołączyłem, bo uważam, że każdy świadomy człowiek musi pomóc – dodał Wiktor Łafarowicz, pracownik Konsulatu Generalnego RP we Lwowie. – Akcja nazywa się „Krew Braterstwa”, więc pomagamy, żeby wesprzeć wojsko ukraińskie i wszystkich, którzy potrzebują jakiejś małej dawki krwi, kropelki krwi.

Pomysłodawcą i głównym organizatorem akcji „Krew Braterstwa” był Wito Nadaszkiewicz z Fundacji PolandHelps.
– W naszym Stowarzyszeniu „Wspólna Sprawa”, później też Fundacji PolandHelps zaczęliśmy takie akcje w zasadzie od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie – wyjaśnił Wito Nadaszkiewicz. – Były to mniejsze akcje, powiedźmy grupki, cztery-pięć osób. Tym razem jest to już większa akcja, około 20 osób. Bardzo dziękuję, że dołączył Konsulat Generalny RP we Lwowie, że dołączył „Orzeł Biały”. Planujemy te inicjatywy rozwijać. Mam nadzieję, że jesienią zrobimy akcję z innymi organizacjami, z innymi polskimi pracodawcami we Lwowie. I przyjdzie już blisko 50 osób, bo krew jest bardzo potrzebna na Ukrainie. Krwiodawstwo nie było tu tak rozwinięte jak w Polsce albo w innych krajach europejskich. Dla porównania, wskaźnik, czyli liczba dawców krwi na tysiąc mieszkańców, który na Ukrainie zazwyczaj jest mierzony dwa razy w roku – trzy razy mniejszy, niż w Polsce. Czyli krwi brakowało nawet w spokojnych czasach. A teraz jak jest wojna i jest sporo rannych żołnierzy, to oczywiście zapotrzebowanie jest bardzo wysokie i niestety krew jest naprawdę w deficycie. Ranni muszą czekać na krew. Dlatego akcja „Krew Braterstwa” jest również propagowaniem kultury krwiodawstwa. Jest to akcja zupełnie bezinteresowna, która daje dobry, pozytywny przykład.
Fundacja PolandHelps ogłosiła też zbiór środków na apteczki taktyczne, które również ratują życie ukraińskich żołnierzy.
Konstanty Czawaga








