Piłsudski na Ziemi Stanisławowskiej Józef Piłsudski, mal. Wojciech Kossak (z archiwum autora)

Piłsudski na Ziemi Stanisławowskiej

Narodowy bohater polski, działacz państwowy, pierwszy Naczelnik odrodzonego państwa polskiego po pierwszej wojnie światowej, założyciel Polskiej Organizacji Wojskowej, naczelny wódz Wojska Polskiego. Czy miał on coś wspólnego ze Stanisławowem? Okazuje się, że bywał w naszym mieście wielokrotnie, a wzmianki o tym odnajdujemy w naszej prasie.

Przed 1919 rokiem Józef Klemens Piłsudski (1867–1935) oficjalnie dwukrotnie przyjeżdżał do Stanisławowa. Ale nieoficjalnie bywał co najmniej kilkakrotnie. Najwięcej jego wizyt przypada na okres przed wybuchem pierwszej wojny światowej. W 1913 roku starannie kontrolował ćwiczenia żołnierzy swych przyszłych legionów. Stanisławów ze Stryjem, po Lwowie i Krakowie, był trzecim ośrodkiem, gdzie koncentrowała się znaczna ilość polskiej młodzieży patriotycznej. To właśnie w Stanisławowie na początku pierwszej wojny światowej w 1914 roku młodzież ukraińska stworzyła swój legion, który znany jest jako Strzelcy Siczowi. Polskie legiony, podobnie jak ukraiński, odegrały znaczną rolę w walkach o niepodległość ojczyzny. Po czterech latach dawnym ukraińskim i polskim żołnierzom imperium austro-węgierskiego przyszło walczyć nie przeciwko Rosji, lecz przeciwko sobie w wojnie polsko-ukraińskiej w 1918–1919 roku.

W 1920 roku na dworcu kolejowym w Stanisławowie Józef Piłsudski spotkał się ze swym sojusznikiem w wojnie przeciwko bolszewikom Głównym Atamanem Symonem Petlurą.

Kurier Stanisławowski z dnia 8 maja 1938 roku zamieścił notatkę z pobytu Komendanta w naszym mieście:

„Dnia 16 listopada 1913 roku przybył do Stanisławowa Komendant główny Z. S. Józef Piłsudski i szef sztabu Z. S. Kazimierz Sosnkowski. Z polecenia Komendanta zarządzono mobilizację całego stanu Obozu Niepodległościowego z rezerwą. W ciągu trzech godzin zebrano się i wymaszerowano na Dąbrowę przy ulicy Gołuchowskiego, gdzie w obecności Komendanta przeprowadzono ćwiczenia polowe. Podczas ćwiczeń zaczął padać ulewny deszcz, wówczas Marszałek zdjął z siebie pelerynę i stał pod deszczem wraz z Strzelcami przeszło godzinę, aż do ukończenia i omówienia ćwiczeń”.

Dalej autorzy, powołując się widocznie na wspomnienia uczestników tego wydarzenia opisują następujący fakt:

„Tego dnia wieczorem odbył się w sali Kasyna Polskiego wykład Marszałka pt. „Noc Listopadowa”. Komendant ze swadą przedstawił wypadki listopadowe, dał charakterystykę owej chwili duchowego stanu ówczesnych bojowników. Po wykładzie odbyło się spotkanie przy herbatce w restauracji Haubenstocka na parterze kamienicy Chowańca, przy ul. Goławskiego. Komendant, otoczony szeregami Strzelców i sympatyków, opowiadał wówczas o wydarzeniach w czasie rewolucji roku 1905 w Rosji, o strajku szkolnym i pracy niepodległościowej”.

Podczas pobytu w Stanisławowie Piłsudski zazwyczaj zatrzymywał się u państwa Hreniów, mieszkających przy ul. Ignacego Kamińskiego (ob. Iwana Franki). Przebywał tu jedną, najwyżej dwie noce, bowiem od razu jechał na inspekcję do innego miasta. Po raz ostatni przed wybuchem pierwszej wojny światowej Piłsudski był w Stanisławowie w dniach 29 i 30 lipca 1914 roku – czyli już po ogłoszeniu mobilizacji. Po wojnie po raz kolejny przybył do Stanisławowa pod koniec sierpnia 1920 roku, czyli tuż po „cudzie nad Wisłą”. Spotkał się tutaj z atamanem Petlurą. Polskie oddziały, walczące wspólnie z armią URL z bolszewikami, stały na odpoczynku pod Stanisławowem. Był to jeden z niewielu przypadków ścisłej współpracy Polski i Ukrainy.

W tym lokalu Kasyna Polskiego w 1913 roku wygłosił patriotyczny wykład „Noc Listopadowa” (z archiwum autora)

Piłsudski zawsze pragnął wyrwać Ukrainę spod wpływu Rosji i połączyć się z nią sojuszem. Wśród liderów państwa ukraińskiego nie było w tym zgodności, gdyż współpracę z Polską uzależniali od uznania ich wpływów na Galicję Wschodnią, ze Lwowem włącznie. Jedynie Petlura miał świadomość tego, że sojusz z Polską jest ostatnią szansą na uratowanie sytuacji politycznej i powstanie własnego państwa. Dlatego po rozmowach w Warszawie i Winnicy w kwietniu 1920 roku podpisał w imieniu URL traktat o zrzeczeniu się pretensji na Galicję Wschodnią i Wołyń, które i tak ZURL w tym czasie już utraciła. Granicę Polski określono wzdłuż rzeki Zbrucz. Natychmiast po tym rozpoczęło się natarcie zjednoczonych jednostek WP i armii URL na bolszewików, w wyniku którego 7 maja 1920 roku zdobyto Kijów. Niestety tych osiągnięć, w wyniku obiektywnych przyczyn, Petlurze nie udało się utrzymać. Państwo było rozbite przez rewolucję, zniszczone podczas kolejnych przejęć przez czerwonych, białych i siły ukraińskie.

W okresie międzywojennym w Polsce powstał swego rodzaju kult osoby Józefa Piłsudskiego, stąd dość uroczyście obchodzono 19 marca – dzień jego imienin. Na poziomie oficjalnym, ogólnonarodowym to święto ustanowiono wprawdzie dopiero po decyzji Sądu Najwyższego w 1934 roku.

Piłsudski odwiedził również Kołomyję. Z oficjalną wizytą był tu 18 września 1922 roku. Nocował wówczas w hotelu „Grand” (ob. pl. Odrodzenia 1). Jak głosi legenda, wchodząc do hotelu Piłsudski zgubił podkucie oficerek, które zapobiegliwy gospodarz nie omieszkał od razu przybić na tymże progu. Nie pozostawała też w tyle literatura. Szeroko znana była biograficzna książka „Geniusz Niepodległości”. Kult osoby Piłsudskiego przybierał czasem nieoczekiwany wyraz. Na poziomie ogólnokrajowym proponowano produkcję wódki „Marszałek”. Jednak pomysł ten niebawem zarzucono.

Jeszcze za życia Piłsudskiego pośród ludności były popularne jego popiersia autorstwa rzeźbiarza Zadrożnego. 27 listopada 1929 roku w Kołomyi odsłonięto pomnik Józefa Piłsudskiego, wartości 100 tys. złotych. Spiżową postać Marszałka wykonał rektor Krakowskiej ASP Konstanty Laszczka. Pomnik odlano w krakowskiej odlewni F. Tejslera. Przedstawiał postać Marszałka z mieczem w prawej ręce, lewa spoczywała na księdze postulatów z napisami: Wolność, Równość, Braterstwo (hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej). Od 1931 roku plac, na którym stał pomnik, nosił imię Marszałka (ob. pl. Odrodzenia).

W przededniu obchodów imienin Józefa Piłsudskiego patriotycznie nastawieni Polacy upiększali swe domostwa naklejkami z podobizną Marszałka, a magistraty publikowały w prasie adresy sklepów, gdzie można było je kupić. Cena tych dekoracji była niewysoka – jedynie 10 groszy i każdy mógł je nabyć. W Bohorodczanach w przededniu święta w 1929 roku sprzedano do 2 tys. takich naklejek, co dla tego miasteczka było – jak się wyraził starosta – „ilością gigantyczną”.

Obowiązkowym punktem podczas tego święta było przyjmowanie przez powiatowego starostę lub wojewodę gratulacji od przedstawicieli organizacji społecznych i towarzystw, związków zawodowych, inteligencji. Taka praktyka była dość powszechna. 1 stycznia urzędnicy ci przyjmowali gratulacje dla rządu i prezydenta z okazji Nowego Roku.

Ważnym elementem święta była defilada wojskowa, manifestacja ludności cywilnej i akademie świąteczne. W tych ostatnich również dominowała tematyka wojskowa: pierwsza część składała się z koncertu muzyki wojskowej, druga – z teatralizowanego przedstawienia na cześć Marszałka.

W tych obchodach uczestniczyło wiele ludzi. Na przykład w Nadwornej w 1929 roku w uroczystym pochodzie wzięło udział około 500 osób, z nich 150 uczniów, na akademii było 400 osób.

Tadeusz Olszański w swoich wspomnieniach „Stanisławów jednak żyje”, tak opisuje pożegnanie Piłsudskiego w naszym mieście:

„Mama zabrała mnie na uroczystą mszę żałobną do kościoła farnego, czyli parafialnego. Przed głównym ołtarzem stał katafalk, a przy nim straż honorowa ze wszystkich garnizonowych pułków. Po mszy ustawiła się ogromna kolejka do symbolicznej trumny, wszyscy składali kwiaty i za chwilę katafalk zamienił się w olbrzymi kwiecisty kopiec”.

W tym czasie przez Stanisławów przejeżdżał pociąg z rumuńską delegacją wojskową, która miała wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych Marszałka na Wawelu:

„Na dworcu były tłumy, a na mostek, który przebiegał nad peronami, wchodziło się za specjalnym zezwoleniem. Mama miała taki bilecik i z góry zobaczyłem siedzących w rozsuniętych drzwiach towarowych wagonów rumuńskich wojaków, w oliwkowych mundurach i kapeluszach z kolorowymi piórami, ale bez butów, machających bosymi stopami. Oficerowie, którzy wysiedli z salonki zaraz za parowozem i przechadzali się po peronie, mieli nie tylko jeszcze bardziej eleganckie mundury, ale i wysokie buty z cholewami. Tak wyglansowane, że odbijało się w nich słońce. Naprzód na peron wniesiono kocioł ze strawą i kosze z chlebem, a zaraz potem pudełka z butami oraz onucami dla Rumunów. Szybko owijali nogi і wciągali buty, i dopiero wtedy pociąg odjechał. Nie sposób było tego zapomnieć!”.

W Polsce po śmierci Piłsudskiego wydano specjalną żałobną serię znaczków pocztowych – z czarnym obramowaniem.

Niedługo przed wybuchem drugiej wojny światowej w Stanisławowie powstał Wojewódzki Komitet Uczczenia Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego zadaniem było określenie dokładnych miejsc i dat przebywania Marszałka na terenach Ziemi Stanisławowskiej. Niestety, wojna przerwała prace komitetu.

Gdy nadszedł wrzesień 1939 i władza sowiecka zapanowała na Galicji, jedną z pierwszych uchwał komitetu miejskiego w Kołomyi był demontaż pomnika Piłsudskiego. Zarząd kopalni węgla przeznaczył na to traktor, który w październiku 1939 roku obalił figurę z postumentu i zawlókł ją na dziedziniec zarządu. Z budynku wyszedł kierownik, inż. K. Serbiński, który powiedział do traktorzysty: „Zabierz go z moich oczu byle gdzie, żebym go nie widział”. Pomnik zrzucono w porosłe tatarakiem błoto.

Pośród Polaków Józef Piłsudski nazywany też jest Komendantem. Obecnie w całej Polsce stoją jego pomniki, w tym i koło pałacu prezydenckiego przy ul. Belwederskiej w Warszawie. Jest to swego rodzaju przypomnienie dla każdego nowego prezydenta III Rzeczypospolitej.

Petro Hawryłyszyn
Tekst ukazał się w nr 15 (355), 18 – 31 sierpnia 2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X