Pierwszy Ukraińsko-Polsko-Słowacki festiwal folklorystyczny

Pierwszy Ukraińsko-Polsko-Słowacki festiwal folklorystyczny

Po raz pierwszy we Lwowie odbył się festiwal zespołów folklorystycznych z Ukrainy, Polski i Słowacji. Przez trzy dni dzieci i młodzież z sąsiadujących krajów przedstawiali swoją kulturę.

Festiwal „Фольклорний передзвін” (czyt. Folkłornyj peredzwin) zgromadził zespoły wokalne i taneczne w Galicyjskim Centrum Twórczości Dzieci i Młodzieży. Patronat honorowy nad festiwalem obejmują Konsulat Generalny RP we Lwowie i Konsulat Słowacji w Użhorodzie.

Dzieci i młodzież poprzez występy zespołów na scenie zapoznawały się z kulturą sąsiadujących ze sobą krajów. Wystawa rysunków pod tytułem „Rysuję ojczysty kraj”, zaprezentowana podczas festiwalu, powędruje do miejscowości skąd przybyli uczestnicy – do powiatów drohobyckiego i mikołajewskiego, stąd później poza Ukrainę. Były również wycieczki po Lwowie oraz impreza integracyjna. Na szkoleniach uczestnicy wspólnie nauczyli się piosenek – po jednej ukraińskiej, polskiej i słowackiej, a na zakończenie festiwalu przygotowano wspólny taniec – polkę. Bariery językowe wcale nie stanowiły trudności.

– Rozmawialiśmy o kulturze i tradycjach, widać było, jak bardzo nasze kultury są podobne. W tańcu, w ruchach, w piosenkach i w strojach możemy zobaczyć podobne elementy, to nas łączy – powiedziała Lidia Płachtij, główny organizator festiwalu z Centrum Rozwoju Ukraińskiej Kultury i Samoorganizacji. – Mamy dobrych sąsiadów, przede wszystkim Polskę, która pierwsza wsparła Ukrainę, kiedy ona tego potrzebowała. Spotkaliśmy się z tym, że dzieci nie odczuwają bariery językowej, dzieci chcą rozmawiać ze swoimi rówieśnikami. Okazuje się, że trzy słowiańskie państwa mają podobną kulturę i postanowiliśmy zrobić festiwal, aby to zaprezentować. Staramy się zakorzenić w młodych osobach te wartości, które będziemy w przyszłości rozwijać.

Fot. Aleksander Kuśnierz

Konsul Marian Orlikowski podkreślił, że festiwal da owoce w przyszłości. – W wielu przypadkach naszej wspólnej historii mamy dobre i bardzo dobre stosunki. W pewnym momencie otrzymaliśmy prawie 70 lat milczenia i izolacji. 70 lat to przecież trzy pokolenia. Dzisiejsze dzieci to już czwarte pokolenie, które nie ma osobistego doświadczenia obcowania z rówieśnikami z zagranicy. Te dzieci są niczym Tabula Rasa niesplamiona wspomnieniami, na której można zapisać to, co nie będzie tworzyć nieporozumień i problemów – powiedział konsul RP we Lwowie.

Myrosław Morochowycz, który przyjechał z zespołem ze Słowacji, idealnie zna język ukraiński, jak podkreślił sam – dlatego, aby lepiej porozumiewać się z sąsiadem.

Festiwal jest wspierany ze strony miejscowych władz. Na konferencji prasowej był obecny przedstawiciel wydziału religii i narodowości lwowskiej rady obwodowej Taras Hrynczyszyn, który powiedział: – Właśnie w tej chwili możemy założyć w dzieciach poczucie przyjacielskich relacji z sąsiednimi państwami, a Polska jest naszym najbliższym sąsiadem i sprzymierzeńcem.

– Przyjechaliśmy z zespołem połączonym z dwóch szkół z Żuchowej i Zbylitowskiej Góry – mówi Arkadiusz Dębosz, dyrektor Niepublicznego Gimnazjum w Zbylitowskiej Górze. – Od kilku lat znamy się z panią Lidią Płachtij, która przyjeżdżała do naszego liceum i zostaliśmy zaproszeni na festiwal. To jest szansa na poznanie się ludzi, którzy mieszkają niedaleko siebie, ale dość nieszczęśliwie zostali rozdzieleni granicami. Dzieciaki, które przyjechały tutaj, poznały uczestników festiwalu z drugiej strony granicy, pośpiewały razem, porozmawiały. Kłopoty językowe były mało ważne, najważniejsze było porozumienie i to jest chyba najważniejszy efekt tego festiwalu.

Fot. Aleksander Kuśnierz

Anna Bulanda, również z Niepublicznego Gimnazjum w Zbylitowskiej Górze, dodała: – Bardzo cieszy to, że ponad granicami, ponad wrogością można budować lepszy świat dla nas wszystkich. Dzieci po wyjeździe stąd będą przede wszystkim wiedziały, że w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobne, a nawet takie same. Finał festiwalu pokazał, że zatarły się granice. Podczas śpiewania pieśni w jednym języku nagle się okazało, że jest rzesza dzieciaków i trudno było rozpoznać kto z jakiego kraju pochodzi, gdyby nie strój regionalny.

– Dzieci po festiwalu są pełne wrażeń. Wszyscy wiemy, że jest to pierwszy festiwal i jesteśmy z niego zadowoleni – powiedział Andrzej Łukasik z Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca Piątkowioki z Nowego Sącza. – Reguła festiwalu jest bardzo fajna. Spotkanie dzieci, wspólne zabawy, śpiewanie, tańce – to wspaniała przygoda dla wszystkich.

Aleksander Kuśnierz
Tekst ukazał się w nr 12 (256) 30 czerwca – 14 lipca 2016

{youtube}UScjWlLx1Qs{/youtube}

X