Pielgrzymka Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów z Przemyśla

Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów z Przemyśla w tym roku odbyło wyjątkową pielgrzymkę, wieńczącą działalność w setną rocznicę odzyskania niepodległości na Kresach. Odwiedzili bardzo dużo miejscowości, w tym Dytiatyn w dniu uroczystości rocznicowych.

We Lwowie członkowie stowarzyszenia udali się na Cmentarz Orląt Lwowskich, gdzie wzięli udział w mszy świętej w kaplicy cmentarnej, a potem złożyli kwiaty. To był ostatni punkt ich pielgrzymki. Mieli za sobą długą trasę. Odwiedzili Stanisławów, Bołszowce, Dytiatyn, Monasterzyska, Korościatyn (obecnie Krynica), Buczacz, Jazłowiec, Trembowlę, Tarnopol, Mikulińce, Złoczów, Busk, Żółkiew i Lwów. Ostatnim punktem programu była msza święta i oddanie hołdu polskim bohaterom.

Od razu uwagę przykuła charyzmatyczna postać ubranego w polski mundur Stanisława Mieczysława Szarzyńskiego, osoby bardzo zasłużonej dla środowiska kresowego w Przemyślu. Z dużym zaangażowaniem i wzruszeniem opowiadał o programie wyjazdu:

– 14 września była msza święta Dytiatynie, gdzie 16 września 1920 roku odbyła się walka baterii śmierci z bolszewikami. Zginęli wszyscy, ale wywalczyli nam wszystkim wolność na następne 20 lat. Wiedzieli, że zginą, ale walczyli byśmy byli wolni.

Fot. Wojciech Jankowski
{gallery}gallery/2019/szarzynski{/gallery}

Dytiatyn nie był jedynym miejscem tej podróży zroszonym polską krwią.

– My w Przemyślu zawsze się modlimy za Hutę Pieniacką i za Korościatyn. To był 28 lutego 1944 roku. Tego samego dnia i w Hucie Pieniackiej, i w Korościatynie wymordowano Polaków. Pozostał tam tylko kościół, jest zadbany, obecnie jest greckokatolicki.

Uczestnicy pielgrzymki poszli również na grób śp. Eugeniusza Cydzika na Cmentarzu Łyczakowskim. Pan Szarzyński opowiadał o nim z wyjątkową estymą:

– Pan Cydzik to historia! Człowiek z Grodna! Tak dbał o pamięć! Szczególnie pamiętał o tych, którzy zginęli w roku 1920. To dzięki niemu nasze Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów powzięło decyzję, że trzeba w Przemyślu postawić pomnik poświęcony bohaterom „polskich Termopil”. Eugeniusz Cydzik bardzo się cieszył, że ma stanąć taki pomnik. On już prawie jest, ale niektórym nie pasuje lokalizacja, że przy drodze na kresy. Ma mieć oficjalną nazwę „Legionów Polskich i Bohaterów Polskich Termopil”. Zobaczymy, co będzie.

Pan Szarzyński jest również inicjatorem Rowerowego Rajdu Zadwórzańskiego. Z dezaprobatą opowiadał, jak byli potraktowani uczestnicy Rajdu Zadwórzańskiego w tym roku. Pomimo, że mieli obiecane przez Straż Graniczną wsparcie.

– Ludzie się trudzą po tych drogach niebezpiecznych. Trzeba ich uhonorować! Załatwiałem na polskiej granicy, żeby była normalna odprawa na przejściu drogowym, ale nie pozwolili. Kazali iść na piesze przejście. Po przejechaniu stu kilometrów na rowerach ze Lwowa, stali z chasydami, Żydami, Ukraińcami ponad 3 godziny na granicy w upale. Mieliśmy obiecane i nic, a Ukraińcy nas szybko przepuścili. A jeden jechał do Warszawy, a stamtąd do Norwegii. Inny, 73-latek, jechał do Katowic – wszyscy czekali 3 i pół godziny!

Stowarzyszenie ma w dorobku już 17 pielgrzymek do Zadwórza. Uczestnicy pielgrzymki przywożą również znicze na Kresy. W czasie odwiedzin w różnych kościołach zostawiają znicze, by miejscowi Polacy mogli je zapalić na polskich grobach. Pielgrzymka wrześniowa miała charakter wyjątkowy – uczciła stulecie niepodległości Polski na Kresach.

Wojciech Jankowski

X