Ostatnio trafiła mi do rąk interesująca publikacja. Nie jest to wydanie nowe, które z racji swego małego nakładu (8 tys. egz.) i wydania we wrocławskim „Ossolineum” w 1987 r. z pewnością nie trafiło w ręce szerokiej rzeszy czytelników. Dotyczy ono tematyki wspomnieniowej. O swej matce – wybitnej lwowskiej pianistce Helenie Ottawowej wspomina jej córka Zofia Ottawa-Rogalska.
Tytuł książki brzmi „Lwy spod ratusza słuchają muzyki” i zaczerpnięty został chyba ze słów samej pianistki po jej pierwszym publicznym koncercie, który wykonała na raucie Towarzystwa Strzeleckiego w murach lwowskiego ratusza w 1896 r.

Autorka była świadkiem przemiany matki ze zwykłej „panny z dobrego domu”, wprawnie grającej na fortepianie – jak to było w zwyczaju na przełomie XIX – XX wieków w takich rodzinach – na wybitną pianistkę i pedagoga, dyrektor szkoły muzycznej we Lwowie. Opisuje również świat kultury, sztuki i muzyki z tego okresu, w którym przyszło jej wzrastać od najmłodszych lat życia.
Jak do tego doszło, że ta „panna z dobrego domu” musiała wziąć na siebie cały ciężar jego utrzymania i że podołała wszystkim wezwaniom?
Zaczynało się pięknie, jak w tamtych czasach. 16 lutego 1874 r. w rodzinie profesora Uniwersytetu Lwowskiego Longina Feigla i Katarzyny z Wartanowiczów przychodzi na świat córka Helcia. Rodzice starali się wychowywać dziecko tak, by poznało kulturę, muzykę i sztukę, w które w tym okresie obfitował Lwów. Helcia od małego odwiedzała z rodzicami operę, chodziła na koncerty, przysłuchiwała się rodzinnemu muzykowaniu – ojciec grywał popularne melodie operowe na flecie. Od czterech lat matka zaczęła uczyć ją gry na fortepianie, a ponieważ robiła szybkie postępy, oddano ją do szkoły muzycznej Ludwika Marka. Już jako sześcioletnia panna wystąpiła na koncercie ze swą starszą kuzynką, grając na cztery ręce „Marsz” Schuberta. Pisała o tym nawet prasa lwowska. Ale ta nauka była raczej dla siebie i dla towarzystwa. Helena nigdy nie myślała, że stanie się w przyszłości treścią jej życia.
Dalej było małżeństwo w wieku lat 19 i wkrótce po urodzeniu córki – autorki wspomnień, Zosi – los uderza w nią boleśnie. Gdy maleństwo miało niespełna trzy tygodnie umiera na tyfus ukochany mąż. Helena Ottawowa zaraża się tą chorobą przy pielęgnacji męża i długo choruje, ale wychodzi z tego. I tu kolejne nieszczęście – w kilka miesięcy po śmierci męża, w wieku niespełna 48 lat umiera jej ukochany ojciec. Dwie kobiety-wdowy, matka z córką i małym dzieckiem pozostają praktycznie bez środków do życia. Na Helenę spada obowiązek utrzymania rodziny i wychowania dziecka. Młoda kobieta rozumie, że jej ulubione zajęcie musi stać się treścią jej życia, które da jej możliwość utrzymania rodziny.
Postanawia rozpocząć gruntowne studia muzyczne w Konserwatorium Lwowskim. Zbiegło się to z przyjazdem do Lwowa Henryka Melcera, ucznia Noskowskiego, Strobla i Leszetyckiego – wybitnego pianisty i kompozytora. Helena Ottawowa staje się jedną z pierwszych jego uczennic we Lwowie. Profesor wprowadza nowatorskie metody gry na fortepianie, które odpowiadały również Helenie, i dzięki którym staje się wirtuozem gry na fortepianie. W 1898 r. przystępuje do konkursu publicznego w Konserwatorium i kończy je ze srebrnym medalem. Następnie zdaje egzamin państwowy, uzyskując prawo nauczania gry na fortepianie.

Dzięki prywatnym lekcjom udaje się jakoś utrzymywać rodzinę i dom na lwowskim Kleparowie. Nie jest to chleb łatwy, ponieważ swych uczniów odwiedza po domach, gdyż do niej uczniom jest za daleko. Do najbliższego przystanku tramwaju na ul. Gródeckiej idzie 20 minut. Nie porzuca też koncertowania. Z tym, że są to przeważnie koncerty dobroczynne, nie przynoszące dochodów, lecz raczej prestiżowe.
Sprawy poprawiają się około roku 1902, gdy po śmierci Ludwika Marka jego córka, która dotąd prowadziła po nim szkołę, przenosi się do Krakowa i odstępuje koncesję na prowadzenie szkoły właśnie Helenie Ottawowej. Prof. Melcer popiera tę decyzję i obiecuje wsparcie dla szkoły. Helena dobiera sobie zespół nauczycielski z uczennic Melcera, sam zaś profesor dojeżdża z Wiednia na trzy dni w miesiącu do Lwowa, by ćwiczyć z najlepszymi uczniami starszych roczników. Pracy pedagogicznej Helena poświęca się bez reszty i prowadzi szkołę od 1902 do 1914 roku – do wybuchu I wojny światowej. Jej szkoła szybko zyskuje renomę we Lwowie i nie tylko.
Nie zaprzestaje również działalności koncertowej. W tych latach występuje z wieloma koncertami autorskimi lub akompaniuje znanym muzykom, odwiedzającym Lwów, wyjeżdża również na tournee zagraniczne. Życie zawodowe zaczyna łączyć się z prywatnym. Jej dom na Zamarstynowie odwiedzają wybitne osobistości świata muzyki i kultury. Często goszczą tu Henryk i Helena Melcerowie, Olga i Wacław Kochańscy, Stanisław Niewiadomski, Ludomir Różycki czy Artur Rubinstein. W czasie tych spotkań dom rozbrzmiewał muzyką, śpiewem, i śmiechem Taka była atmosfera rodzinna na Kleparowie, w której wzrastała Zofia Ottawówna.
Niestety, I wojna światowa przerwała tę idyllę. Zlikwidowano szkołę muzyczną, którą prowadziła Helena Ottawowa, zaczęły się trudności aprowizacyjne. Dopiero po opuszczeniu miasta przez Rosjan w 1915 r. można było odetchnąć i życie powoli wracało do normy, chociaż w warunkach wojennych. Zaczęły się koncerty dobroczynne dla sierot, dla żołnierzy czy z innych racji. Zaczęły się wyjazdy na koncerty do innych miast z własnym repertuarem lub z akompaniamentem innym muzykom. Wznowiło się życie towarzyskie, spotkania w domach zaprzyjaźnionych i swoim oraz kolejne kontakty z wybitnymi postaciami: prof. Kazimierzem Twardowskim, rektorem Uniwersytetu Lwowskiego, śpiewaczką Korolewicz-Waydową, Ignacym Drexlerem i Zofią Drexler-Pasławską, Adą Sari, Janem Kasprowiczem, redaktorem Laskowskim, malarzem Henrykiem Rosenem. Przy odnowieniu katedry ormiańskiej Rosen „zapożyczył” twarz Heleny Ottawowej na swym fresku dla postaci św. Małgorzaty.
Okres międzywojenny – to kontynuacja działalności pedagogicznej i koncertowej, które pochłonęły

Helenę Ottawową całkowicie. W 1921 r. obejmuje ona klasę fortepianu w Konserwatorium Lwowskim i pozostaje na tej placówce do wybuchu II wojny światowej. Organizuje swe recitale muzyki fortepianowej i towarzyszy licznym artystom we Lwowie, udziela się w występach w innych miastach Polski, gdzie propaguje muzykę kompozytorów polskich i światowej sławy.
Wybuch II wojny światowej zastał Helenę Ottawową we Lwowie. Tu umiera jej matka, a ona sama musi poddać się skomplikowanej operacji. Życie bez córki, która jest w Warszawie, jest bardzo skomplikowane, ale udaje się jej wyjechać do córki, chociaż jest to decyzja bardzo trudna i niebezpieczna. Mieszka razem z córką na Żoliborzu i udaje im się przetrwać Powstanie Warszawskie. W powstaniu ginie jej zięć, a na rękach kobiet znów jest niemowlę – powtarza się sytuacja sprzed lat. Po upadku powstania, wraz z pozostałą ludnością stolicy, zostają wypędzone i tułają się po kolejnych obozach. W końcu osiadają w Krakowie, dzięki pomocy rodziny zmarłego zięcia. Od marca 1945 r. odradzają się placówki muzyczne w Krakowie. Helena Ottawowa zostaje zaangażowana do Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej na stanowisko profesora klasy fortepianu.
W Krakowie nadal prowadzi życie podobne do tego, do którego przyzwyczaiła się we Lwowie – nauczanie i koncertowanie. Przygotowuje się do kolejnego koncertu z orkiestrą w Katowicach, ale nagle 16 sierpnia 1948 r. umiera. Jej odejście wywołał skrzep po operacji we Lwowie w 1941 r., który przez cały ten czas utrudniał jej życie, ale cierpienia te znosiła mężnie.
W artykule po jej śmierci Jerzy Broszkiewicz w „Ruchu Muzycznym” napisał:
„Helena Ottawowa była człowiekiem, który na swoim posterunku wytrwał do chwili ostatniej w sposób godzien nie tylko pełnego oficjalnej powagi szacunku i słów „o wzorze”, lecz także w sposób godzien najserdeczniejszej pamięci”.
Skoncentrowałem się tu na I części książki, zawiera ona bowiem najwięcej materiału wspomnieniowego z życia Heleny Ottawowej. Natomiast część II poświęcona jest życiu muzycznemu Galicji sprzed I wojny światowej i z okresu międzywojennego. Nie będę tu przytaczał wielu faktów, bowiem nakładają się one z tym, o czym była już nowa w I części. Powtarzają się tu nazwiska, wykonawcy, nazwy utworów i wymienione są koncerty, które odbywały się w tym czasie we Lwowie. W osobnych podrozdziałach wymienieni są lwowscy i zagraniczni artyści, goszczący na scenach lwowskich, wymienieni są kompozytorzy i muzykolodzy lwowscy, czasopisma muzyczne, ukazujące się w mieście oraz działalność rozgłośni Polskiego Radia Lwów pod kątem programów muzycznych.
Książka zawiera obszerną bibliografię, indeks nazwisk i spis ilustracji. Ogółem materiał przedstawiony jest na 156 stronach.
Książka napisana jest barwnym prostym językiem, a jej treść, chociaż pełna nazwisk i tytułów utworów muzycznych i oper, czytelnik pochłania w okamgnieniu. Odkrywa się tu przed nami kolejna lwowska postać, znana w świecie muzycznym, która powinna być również znana szerszym kręgom nie tylko lwowiaków, bo godna jest naszej „najserdeczniejszej pamięci”.
Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 14 (450), 26 lipca – 29 sierpnia 2024
