Pamięć o wrześniu 1939

Tegoroczny wrzesień bardzo podobny jest do tego sprzed 81 laty. Takie same ciepłe dni i chłodne noce. Tak samo bezchmurne niebo i łagodne słońce. Tylko, że wtedy z nieba oprócz promieni słonecznych na żołnierzy spadał grad pocisków z niemieckich samolotów… a oni mimo wszystko walczyli.

Już od wielu lat tradycją jest złożenie hołdu tym, którzy polegli w zaciętych walkach pod Lwowem. 17 września, w ten tragiczny dla Polski dzień, przedstawiciele polskich organizacji Lwowa pod patronatem Konsulatu Generalnego RP we Lwowie oddali cześć i złożyli wiązanki kwiatów oraz zapalili znicze na cmentarzach, gdzie spoczęli obrońcy Ojczyzny.

W tym roku transportu udzielił Konsulat, a reprezentował tę placówkę konsul wydziału prawnego Mikołaj Rychlik. Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi przedstawiali prezes Janusz Balicki i Bogdan Lupa. Federację Organizacji Polskich na Ukrainie reprezentowała prezes Emilia Chmielowa, Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej – Jan Kot. Duchową i modlitewna opiekę zapewnił o. Sławomir, franciszkanin z kościoła pw. św. Antoniego we Lwowie. Do grupy dołączył piszący te słowa.

Coroczne objazdy mają już swoją ustaloną trasę i rozpoczynają się od mogiły na cmentarzu w Malechowie. Wszystkie miejsca pochówku zostały godnie przygotowane na tę okazje przez członków PTOnGW. Ceremonia przy każdym z tych pamiętnych miejsc była podobna: krótka modlitwa za poległych żołnierzy, złożenie kwiatów i zniczy i tradycyjne zdjęcia pamiątkowe. Przy okazji prezes Balicki informował o prawdopodobnej liczbie spoczywających w tym miejscu i o historii powstania upamiętnienia. Należy zaznaczyć, że są to symboliczne mogiły ze wskazaniem liczby pogrzebanych, ale na ile te cyfry są dokładne– nie wiadomo.

To właśnie na zachodniej stronie miasta pochówków jest najwięcej, bo stamtąd przedzierały się wycofujące się jednostki WP z zadaniem zasilenia załogi obrony Lwowa. Natomiast miasto otoczone było szczelnym kordonem wojsk niemieckich za wszelką cenę starających się nie dopuścić do przerwania pierścienia. Najbardziej zacięte walki toczyły się w okolicach lasów brzuchowickich i stąd właśnie Malechów, Zboiska i Hołosko były miejscami, gdzie szczątki poległych grzebano na wiejskich cmentarzach. W 1939 roku były to bowiem podmiejskie wioski, nie należące do Lwowa. Czy wówczas zebrano ciała wszystkich poległych? Trudno to określić, ale prawdopodobnie w tych lasach natknąć się można jeszcze na niejedną zapomnianą mogiłę.

Następnie odwiedzono cmentarz na Zboiskach. To tu w zeszłym roku jesienią przeprowadzono prace poszukiwawcze i natrafiono na szczątki ludzkie w obrębie muru, otaczającego cmentarz. Okazuje się, że jest to nowsze ogrodzenie, które powstało już po wojnie, ale gdy cmentarz jeszcze funkcjonował. Obecnie władze polskie czekają na zezwolenie na kontynuacje prac w tym miejscu, jednak ze względów politycznych sprawa się przeciąga.

Najbardziej tragicznym miejscem jest mogiła na cmentarzu w Hołosku. Według szacunkowych danych może tu spoczywać do 1000 żołnierzy WP. Symboliczna mogiła otoczona jest ogródkami działkowymi i tuż za jej ogrodzeniem z potężnych łańcuchów rosną sobie krzaki malin, pomidory i drzewa orzechowe. Na domiar złego sąsiadująca z cmentarzem cerkiew ogrodziła swój prywatny teren, stawiając podmurówkę płotu tuż przy mogile. Skutek jest taki, że w i tak mokrej kotlince obecnie stale stoi woda i robi się bagno, co dodatkowo utrudnia dotarcie do grobu. PTOnGW podsypuje teren piaskiem, ale grząskie podłoże pochłania go po kilku tygodniach.

Kolejne pochówki są oddalone od Lwowa i leżą w miejscowościach, przez które wycofywała się 11 Karpacka Dywizja Piechoty pod dowództwem płk. dypl. Bronisława Prugar-Ketlinga. Polegli w tych walkach spoczywają na cmentarzu w Jaśniskach i Lelechówce. Jeżeli cmentarz w Jaśniskach jest przy miejscowej cerkwi, to mogiła w Lelechówce leży wśród lasów nad olbrzymimi jeziorami, po których pływają łabędzie i czaple. Tu zacięte walki toczyły się o groblę, po której pomiędzy jeziorami miały przejść polskie oddziały. Była to jedyna droga w kierunku lasów brzuchowickich.

U stóp wiekowego dębu symboliczne mogiłki z krzyżami. Kto w nich spoczywa – nie wiadomo. Teren został przed laty uporządkowany przez węgierskie towarzystwo ze Lwowa, a stojąca obok tablica informuje, że spoczywają tu żołnierze węgierscy, austriaccy i rosyjscy z I wojny światowej i polscy z 1939 roku. Obecnie tym miejscem pamięci opiekuje się PTOnGW.

Ostatnie miejsce pamięci leży w lasach jaworowskich – to tzw. Trzy Kopce. Tu oddziałom polskim udało się powstrzymać niemiecką elitarną dywizję „Germania”. Walki w lasach były tak zacięte, że Niemcy nazwali te okolice „Lasami śmierci”. O postawie polskiego żołnierza może świadczyć fakt, że po tych walkach dywizja „Germania” została rozformowana.

Misja dobiegła końca. Wracaliśmy w milczeniu, przeżywając opowieści Janusza Balickiego i wspominając tych, którzy wykonali rozkaz walki do końca i spoczęli w Lwowskiej Ziemi. Chwała bohaterom!

Krzysztof Szymański
Fot. Krzysztof Szymański
{gallery}gallery/2020/mogily_wrzesnia{/gallery}

X