Owocne spotkanie

W dniach 14–15 marca br. gościła we Lwowie i Iwano-Frankiwsku wspólna delegacja polskich parlamentarzystów i społeczników działających na rzecz współpracy z Polonią i Polakami za granicą.

Delegacji przewodniczył sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Jan Dziedziczak. W Iwano-Frankiwsku goście zapoznali się z działalnością Centrum Kultury Polskiej i Integracji Europejskiej, we Lwowie natomiast wizytowali plac budowy Domu Polskiego, zrealizowali kilka wizyt do przedstawicieli władz miejskich i obwodowych i spotkali się z przedstawicielami polskiej społeczności Ziemi Lwowskiej.

W wizycie do Lwowa udział wzięli senator Janina Sagatowska, przewodnicząca Komisji ds. Łączności z Polonią i Polakami za Granicą, Jacek Junosza Kisielewski, dyr. Departamentu MSZ ds. współpracy z Polonią i Polakami za granicą, Michał Dworczyk, przewodniczący Komisji Łączności z Polonią i Polakami za Granicą Sejmu RP, Henryk Litwin, ambasador RP na Ukrainie i Longin Komołowski, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Honory gospodarza podczas spotkania w Konsulacie Generalnym RP we Lwowie pełnił konsul generalny Wiesław Mazur.

Na spotkanie zostali zaproszeni prezesi organizacji polskich Ziemi Lwowskiej, przedstawiciele środowisk polskich i mediów. Celem spotkania była otwarta rozmowa o problemach, które nurtują Polaków. Rozmowa koncentrowała się wokół dwóch tematów: budowa i dalsze istnienie Domu Polskiego we Lwowie oraz rozstrzygnięty niedawno konkurs wsparcia organizacji polskich na naszych terenach.

{youtube}_YRA8gQd-bg{/youtube}

Gości przedstawił konsul generalny Wiesław Mazur i podkreślił, że budowa Domu Polskiego jest zadaniem priorytetowym dla wszystkich podmiotów rządowych powołanych do wspierania Polaków na terenach Ziemi Lwowskiej. Najważniejsze jest jak najszybsze ukończenie budowy i udostępnienie budynku społeczności polskiej. Ale tym dopiero rozpocznie się jego działalność i już dziś trzeba myśleć jak ma ona wyglądać. Minister Dziedziczak zaznaczył, że Dom Polski jest instytucją bardzo ważną, bowiem pełni rolę ambasadora polskiej kultury, tradycji i wiedzy o Polsce. Ta instytucja we Lwowie powinna również sprzyjać pomyślnemu rozwojowi dobrosąsiedzkich stosunków pomiędzy Polską i Ukrainą i być ośrodkiem informacji o Polsce i Europie dla wszystkich, kto jej potrzebuje. Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Longin Komołowski zaznaczył, że wiele będzie zależało od zarządzania Domem Polskim i że już na dzisiejszym etapie należy przygotować dobrego menadżera, który by tą instytucją kierował tak, aby nie była ona w całości dotowana ze środków polskich. Kolejni mówcy podkreślali, że byłoby wspaniale, gdyby Dom Polski został otwarty podczas obecnej kadencji Sejmu i Senatu RP.

Senator Janina Sagatowska zaznaczyła kolejny temat spotkania – wspieranie polskich organizacji.

Na najbliższe dwa lata sprawa wsparcia finansowego powróciła do Senatu RP. Niestety przygotowanie do rozstrzygnięcia konkursu i konkurs projektów odbywały się jeszcze w ramach poprzedniego dysponenta – MSZ i Senat przejął przeznaczone na ten cel 60,5 mln złotych według decyzji, które zapadły w Ministerstwie. Senator wyraziła zadowolenie z tego powodu, że wsparcie Polaków za granicą powróciło do Senatu – Izby, statutowym zadaniem której jest wspieranie rodaków na całym świecie. Podkreśliła też, że kolejne konkursy będą odbywały się już w ramach nowych zasad, które uwzględnią wszystko to co było dobre i zmienią te punkty, które zmian wymagają.

W wielu wypowiedziach obecnych przewijała się obawa, czy środki na działalność będą przekazywane sprawnie, bo wszyscy mieli w pamięci okres, gdy dysponentem zostało MSZ i przez dłuższy czas towarzystwa musiały ograniczać, bądź zawieszać swoją działalność z powodu braku wsparcia finansowego. W wypowiedziach podkreślano też sprawę funkcjonalności Domu Polskiego już na etapie projektu, m.in. to, że był on projektowany bez konsultacji z zainteresowanymi organizacjami (takie obawy co do konstrukcji sali widowiskowej, sceny i zaplecza wyraził dyrektor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie Zbigniew Chrzanowski). Natomiast Prezes zespołu tanecznego Stanisław Durys chciał się upewnić, czy będzie tam miejsce na stroje zespołu, które do tej pory z braku innego miejsca są magazynowane u niego w domu. Swoje obawy co do regularnego finansowania budowy Domu Polskiego wyraził też Mieczysław Grzegocki, bo jak podkreślił, jedynie regularnie przekazywane środki umożliwią utrzymanie ciągłości robót i szybkie wykonanie wszystkich prac budowlanych.

Powracając do wsparcia finansowego polskich szkół – apelowała o to dyrektor szkoły nr 10 we Lwowie Marta Markunina – konieczny jest program długofalowy, ponieważ większość kadry nauczycielskiej w obu szkołach polskich we Lwowie jest już w wieku emerytalnym. Niestety młodzi nauczyciele nie idą do szkoły, bo zarobki są na tyle niskie, że nie sposób utrzymać z nich rodziny. Walery Tracz, prezes Oddziału TKPZL w Łanowicach, podziękował stronie polskiej za możliwość rozpoczęcia budowy szkoły i przedszkola w tej miejscowości i prosił o kontynuację wsparcia, żeby ta budowa nie stanęła w miejscu.

Niestety niemiłą wiadomość dla zebranych miał prezes Oddziału TKPZL w Drohobyczu Adam Aurzecki. Po drodze do Lwowa otrzymał wiadomość o zdewastowaniu w Drohobyczu pomnika św. Jana Pawła II przez nieznanych sprawców. Podobne wypadki dewastacji polskich tablic czy symboli, które miały miejsce ostatnio, przedstawili również prezesi oddziałów z Żółkwi i Mostów Wielkich. Ostatnim przypadkiem zainteresował się ambasador Henryk Litwin i konsul generalny Wiesław Mazur i obiecali interweniować u władz lokalnych i centralnych.

Podczas spotkania padało wiele wypowiedzi dotyczących tych najbardziej aktualnych spraw działalności polskiej społeczności na naszych terenach. Było też wiele słów wdzięczności pod adresem władz polskich i Konsulatu Generalnego za wsparcie i różnoraką pomoc.

Po zakończeniu części oficjalnej spotkania, już w nieformalnej atmosferze można było porozmawiać z gośćmi i przedstawić im swoje sprawy, projekty i potrzeby, z czego obecni skrzętnie korzystali. Tego rodzaju spotkania są bardzo potrzebne, bo dają możliwość bezpośrednich kontaktów tych, kto dysponuje pomocą z jej odbiorcami. Daje to urzędnikom państwowym nieraz zupełnie inny obraz sytuacji, niż można przedstawić w suchych opisach i cyfrach w projektach podawanych na konkursy. Dobrze byłoby, gdyby takie spotkania odbywały się cyklicznie podczas całego okresu dwuletniego wsparcia polskich organizacji.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 5 (249) 18-30 marca 2016

X