Od szmaty do ruskiej onucy Diffusion / East News

Od szmaty do ruskiej onucy

Język – co nie od dziś wiadomo – jest nie tylko narzędziem komunikacji. Jest także narzędziem walki. Kto chce mieć „rząd dusz”, zaczyna od próby przejęcia kontroli nad językiem. Rola języka jako narzędzia walki wzrasta w latach społecznego zamętu, wojen i rewolucji. Wiele już o tym pisano, m.in. w ostatnim czasie Instytut Językoznawstwa Ukraińskiej Akademii Nauk w Kijowie wydał książkę pt. „Język i wojna” („Mowa i wijna. Dynamika mownoji systemy i mowna polityka”, red. B. M. Ażnjuk, Kijów 2024). Badania nad tą problematyką prowadzi się również w Polsce. Nielingwiści, zwyczajni użytkownicy języka, rzadko sobie zdają sprawę z morderczej mocy języka, choć w prywatnej komunikacji i publicznym dyskursie fantastycznie potrafią wykorzystać możliwości języka do przejęcia kontroli nad emocjami i umysłem swojego indywidualnego i zbiorowego przeciwnika. Osobiście jestem przekonany, że uliczna, ludowa „retoryka” bije na głowę sztuczną i sformalizowaną, przewidywalną retorykę zawodowych retorów. Tłum działa za pomocą słów, zawodowcy czynią to samo, lecz często każą nam jedynie podziwiać swoje oratorskie umiejętności albo – co gorsza – sprzedają swój oratorski talent i retoryczne umiejętności temu, kto aktualnie rządzi albo lepiej płaci.

W ostatnich latach słowniki języka polskiego odnotowały nowe wyrażenie frazeologiczne – ruska onuca. Powstający w Instytucie Języka Polskiego PAN w Krakowie „Wielki słownik języka polskiego” (zob. https://wsjp.pl/haslo/do_druku/108245/ruska-onuca) opatruje je kwalifikatorem „pogardliwe” i definiuje jako ‘osoba, o której mówiący sądzi, że wykonuje działania propagandowe na rzecz Rosji lub w inny sposób jej sprzyja’. To bardzo „łagodna” definicja. W rzeczywistości imputuje się ruskiej onucy, że jest agentem, płatnym pachołkiem, zdrajcą. Kilka przykładów z krakowskiego słownika i internetu: Już od pierwszego dnia tej tragicznej wojny w Internecie starły się z sobą hufce wojny polsko-polskiej, tępiące ruskie onuce w obozie przeciwnika; To oczywisty prowokator i ruska onuca; pokłosie słów Gosiewskiej, która w środę w Sejmie nazwała posła Grzegorza Brauna „chamem” i „ruską onucą”; Ruska onuca okazała się bohaterem TVN-u.

Jest oczywiste, że w tym wyrażeniu ruska onuca przymiotnik ruski znaczy tyle co ‘rosyjski’ – ruska onuca to faktycznie onuca rosyjska. Ukraińcom użycie przymiotnika ruski w znaczeniu rosyjski bardzo się nie podoba. Rozumiem ich zastrzeżenia, lecz z faktami lingwistycznymi się nie dyskutuje. Tak po prostu jest w nieoficjalnych odmianach języka polskiego. Ze względu na to znaczenie wyrazu ruski po napaści Rosji na Ukrainę postulowano zastąpić nazwę pierogi ruskie nazwą pierogi ukraińskie czy pierogi galicyjskie. W tym artykule przyjrzyjmy się drugiemu członowi inkryminowanego wyrażenia – rzeczownikowi onuca.

Podług Wikipedii – przypomnijmy młodym i najmłodszym czytelnikom – onuca to „kwadratowy (około 40 × 40 centymetrów) lub prostokątny (około 40 × 80 centymetrów) kawałek tkaniny lnianej lub bawełnianej flaneli używany zamiast skarpet. Onuca prostokątna używana była do butów z wysoką cholewką”. Dziś już wyszła z użycia. Ja sam w dzieciństwie owijałem nogi onucami zimą, gdy zakładałem tzw. gumofilce, tzn. gumowe buty wykładane filcem i z filcową cholewą. Onuce były używane w wojsku. Oficjalnie Armia Rosyjska zrezygnowała z onuc w 2013 r. Wyraz pochodzi z prasłowiańskiego *on-u-tja z tym samym rdzeniem, co w wyrazach obuć, zzuć ‘oblekać, nakładać obuwie, odzież’ i jest znany w różnych językach słowiańskich (np. czeskie onuce czy rosyjskie onucza). W znaczeniu polskiego rzeczownika onuca nie ma nic negatywnego, pogardliwego, obraźliwego. Jest to już wyraz wychodzący z użycia, historyzm. Skąd się więc wzięło wyrażenie ruska onuca?

Myślę, że zadecydowały dwa czynniki. Najpierw ściśle lingwistyczny. Onuca to – jak pamiętamy – ‘kawałek tkaniny’. Jednym z synonimów kawałka tkaniny jest wyraz szmata. Wyraz szmata w przenośnym znaczeniu w języku polskim to ‘człowiek o słabym charakterze, pozbawiony godności, postępujący niemoralnie’. Szmata to także ‘kobieta, którą mówiący ocenia bardzo negatywnie ze względu na jej zachowania seksualne, które łamią przyjęte normy społeczne’. Jest to wyraz potoczny, wyrażający emocje negatywne, pogardliwy. Nie będzie więc przesadą, gdy ostrzegę czytelników, że nazwanie kogoś szmatą (Ty szmato!) to mocne uderzenie. Trzeba liczyć się z konsekwencjami. Od rzeczownika szmata utworzyliśmy także czasowniki zeszmacić i zwrotny zeszmacić się, które wyrażają te same negatywne emocje. Myślę, że pejoratywne nacechowanie wyrazu szmata przeniesiono na wyraz onuca w tych częściach Polski, gdzie w dialektach ludowych nie używano wyrazu onuca. Wspominałem już, że przed laty sam zakładałem onuce do butów gumowych. Pamięć podpowiada mi, że zakładałem onuce, nie nazywałem ich jednak onucami, lecz szmatami? Gdzie są szmaty do butów? – zapytałem kiedyś moją świętej pamięci matkę. Rzeczownik onuca poznałem później, gdy poznawałem polszczyznę literacką.

Podobny rozwój znaczeniowy przeszedł także wyraz ścierka. Ścierka to ‘kawałek tkaniny, kawałek materiału, którym przeciera się różne powierzchnie, by usunąć z nich kurz, wodę, zabrudzenia’. Pośród jej przenośnych znaczeń znajdziemy te same, co w przypadku znaczeń wyrazu szmata. Por.: Żadna funkcja nie jest warta tego, by przestać być przyzwoitym człowiekiem i stać się polityczną ścierką. I szmata, i ścierka to ‘kawałki tkanin, materiału, często porwane i brudne’. O skojarzenie z ludźmi nietrudno. Człowiek, który się zeszmacił, to ktoś taki jak szmata, ścierka. Narzędzie do brudnej roboty.

W powstaniu wyrażenia ruska onuca miał udział również czynnik pozajęzykowy – historyczny i kulturowy. Kontakty z ruskimi żołnierzami podczas drugiej wojny światowej. Gdy w tym miejscu piszę ruskimi żołnierzami, myślę o żołnierzach sowieckich (radzieckich), wśród których byli przedstawiciele wielu narodów zamieszkujących Związek Sowiecki, wśród nich znaczna liczba Ukraińców, także Polacy, którzy z różnych powodów nie trafili do Wojska Polskiego, czy to do Armii gen. Andersa, czy później do Berlingowców. Rozpadające się, zdeptane walonki i liche, brudne onuce stały się częścią stereotypowego obrazu sowieckiego żołnierza. Ten ukształtowany w warunkach wojny obraz utrwalił się społecznie i – jak sądzę – przyczynił się do powstania wyrażenia ruska onuca, w dosłownym przekładzie na współczesną polszczyznę rosyjska szmata. To ostatnie wyrażenie także funkcjonuje w dyskusjach o działalności Rosjan na okupowanych terytoriach ukraińskich, np. Żeby żadna rosyjska szmata zamieszana w to bestialstwo nie zmrużyła spokojnie oka; Wolę być rosyjską szmatą niż psem.

Podziwiam morderczą skuteczność języka w walce ideologicznej i politycznej. Jako językoznawca obserwuję ją, czasami także opisuję. Nie zachęcam jednak do sięgania po tak drastyczne środki językowe. Każdemu, kto po nie sięga, chciałbym przypomnieć ewangeliczne słowa: Schowaj swój miecz do pochwy, bo kto mieczem wojuje od miecza ginie! Tu otwiera się pole do kolejnej dyskusji, kto, kiedy i w jakich okolicznościach może sięgnąć po ten miecz. Ale to już temat na inny esej.

Henryk Duda
(KUL, Lublin)

Tekst ukazał się w nr 18 (454), 30 września – 14 października 2024

X