Obserwatorium i huculskie bajania

Obserwatorium i huculskie bajania

Fragment wspomnień Władysława Midowicza – pierwszego kierownika obserwatorium.

 

Huculi, naród skłonny do fantazji, stworzyli szybko kilka gadek, które kursowały po Pokuciu. Najbardziej powszechna twierdziła, że od czasu wybudowania Obserwatorium śnieg na południowym stoku góry topi się niemal od razu i że często, nawet przy silnych mrozach, podnoszą się stamtąd „opary”.

Prawdziwy Pop, jak mówili, znajduje się głęboko we wnętrzu góry, a budynek stoi tylko dla pozoru, przykrywając podziemne lotnisko. Gdy „On” (taki był mój przydomek lokalny) naciśnie ukryty w ściennej skrytce pancernej guzik, to część podłogi jego biura zjeżdża w głąb góry jak winda.

 

Inna gadka oczerniała nasz zelektryfikowany zespół teleskopów jako specjalne działo, z którego można ostrzeliwać wszystkie kraje okoliczne.

A ja wraz ze swym personelem byłem za roztropny, by czemukolwiek zaprzeczać, a tym bardziej potwierdzać. Tworzące się bajki trzymały w jakimś stopniu w ryzach niespokojne żywioły w okolicy, a także, co może najdziwniejsze, otwierały szybko i uprzejmie drzwi władz starościńskich, a nawet wojewódzkich. Z tychże powodów nikogo nie dziwił ani irytował bezwzględny zakaz wstępu dla turystów, od których, w przeciwnym wypadku, trudno byłoby się opędzić, jak pouczał przykład Kasprowego Wierchu w Tatrach.

 

Info: 

Latem 1938 rozpoczęto eksploatację zbudowanego w Karpatach, na grzbiecie góry Pop Iwan w Czarnohorze, obserwatorium astronomicznego. Jego zadaniem było prowadzenie badań i prognozowanie zmian pogodowych na obszarze niemal całej Europy Wschodniej. W tamtych czasach była to najbardziej nowocześnie wyposażona placówka naukowa. Jej budowa trwała niespełna dwa lata.

 

Tekst ukazał się w nr 4 (152), 28 lutego – 15 marca 2012

X