Obóz „Magurycza” w Czarnym Ostrowie i powrót figury św. Archanioła Michała Prezes Towarzystwa Magurycz Szymon Modrzejewski (od lewej) i Walentyn Magowkin

Obóz „Magurycza” w Czarnym Ostrowie i powrót figury św. Archanioła Michała

Miejscowość Czarny Ostrów w obw. chmielnickim słynie z artystycznych nagrobków. Najbardziej znanym z nich jest słynna „Laura” – kompozycja z białego marmuru karraryjskiego, uderzająca swoją wspaniałością każdego, kto chociaż raz ją zobaczył. Jest to nagrobek Laury, córki właściciela Czarnego Ostrowa Karola Przeździeckiego. Po śmierci w wyniku tragicznego wypadku, spoczęła w rodzinnej krypcie w kościele w Czarnym Ostrowie.

Ciotka Laury, markiza de Noel, małżonka znanego polskiego historyka Aleksandra Przeździeckiego, zamówiła ten piękny nagrobek u jednego z najlepszych rzeźbiarzy tego czasu, Wiktora Brodzkiego. W 1936 r., gdy świątynię zamknęli komuniści, a pochówki, tradycyjnie, splądrowali, marmurowe arcydzieło zostało po prostu wyrzucone. Rzeźbę uratowali miejscowi mieszkańcy. Po dwóch latach przewieziono ją do Kamieńca Podolskiego do katedry św. Piotra i Pawła, gdzie przechowywana jest do dziś.

Oczywiście „prostsze” nagrobki na miejscowym cmentarzu katolickim są nie do porównania z dziełem Brodzkiego – arcydzieła na poziomie światowym. Tym niemniej, jest tu wiele interesujących nagrobków i miejscowy cmentarz uważany jest za muzeum pod otwartym niebem. Niestety, cmentarz podzielił tragiczny los figury Laury, ale nawet dziś zadziwia swoją oryginalnością.

Należy podkreślić, że komuniści prowadzili prawdziwa walkę z miejscowymi cmentarzami – ze wszystkimi: katolickimi, ukraińskimi czy żydowskimi. Były ku temu dwie przyczyny. Pierwsza – „wojowniczy ateizm”, jako podstawa ówczesnej ideologii. Dla katolików – cmentarz to teren sacrum, wypełniony figurami świętych i krzyżami. Druga to ta, że bolszewicy tworzyli „nowe sowieckie społeczeństwo”, a cmentarze wiązały ludzi z przeszłością z przodkami. Odpowiednio ten „bagaż przeszłości” należało bezwarunkowo zniszczyć. Niestety, w materii tej osiągnęli wymierne wyniki. I mowa tu nie tylko o całkowicie zniszczonych nekropoliach – postsowiecka w swej świadomości ludność obojętnie ustosunkowuje się do starych cmentarzy. Dopiero ostatnio obserwujemy odrodzenie zainteresowania się zachowaniem i zbadaniem starych nekropolii.

Szkolenia dla dzieci z Czarnego Ostrowa

W obw. chmielnickim aktywnie rozwija się inicjatywa „Mogiły przodków”. Jest to wspólny projekt OS „Ukraina Incognita” i Wydziału kultury rady miejskiej Gródka Podolskiego. Badania prowadzone są na nekropoliach gminy Gródeckiej. Sam projekt i dokonane w czasie jego realizacji doprawdy sensacyjne odkrycia, wielokrotnie przedstawiałem na łamach Nowego Kuriera Galicyjskiego.

Prezes Towarzystwa Magurycz Szymon Modrzejewski

Ratunkiem i uporządkowaniem starego cmentarza w Czarnym Ostrowie zajęła się grupa entuzjastów-mieszkańców tej miejscowości: Walentyn Magowkin, rodzina Wadyma i Denisa Demianczuków, Wiaczesław Majdan, Wołodymyr Kuzmicz i inni.

Jak mnie poinformował Walentyn Magowkin, który jest „motorem” całego projektu, renowacja cmentarza zaczęła się w 2016 r. Oczyszczono wówczas od zalegających zarośli i krzaków dużą część cmentarza. Dokonali tego parafianie kościoła pw. Wniebowstąpienia NMP oraz mieszkańcy Wilczej Góry i Czarnego Ostrowa.

– Stopniowo odnowiliśmy starą bramę cmentarną, która była w strasznym stanie – opowiada Walentyn. – Fundusze zebrali parafianie naszego kościoła, część przekazała nam fundacja dobroczynna Sergija Łabaziuka. Dołączyły również władze lokalne – gmina Czarnego Ostrowa zakupiła parkan na ogrodzenie połowy terenu cmentarza. Przy ustawieniu parkanu wspomógł nas proboszcz parafii Wiktor Tkacz. Druga połowa czeka na kolejny zakup…

Walentyn zwrócił też uwagę na ważną rzecz: „Gdy oczyszczaliśmy cmentarz z zarośli, miejscowa młodzież dołączyła do nas i oczyściła teren prawosławnego cmentarza po drugiej stronie drogi”.

Zrobić porządek z krzakami i śmieciem nie było sprawą łatwą, ale był to początek. Dzięki temu odkryło się wiele interesujących nagrobków. Niestety, większość dzieł podolskich mistrzów była w bardzo złym stanie. Postanowiono przeprowadzić ich restaurację.

– W 2022 r. wystąpiłem z inicjatywą do polskiego Instytutu Polonika. Polecono mi zwrócić się do prezesa towarzystwa Magurycz, Szymona Modrzejewskiego – kontynuuje opowieść Magowkin. – Towarzystwo wpisało nasz cmentarz do grantu Instytutu na lata 2023-2024. W tym okresie odrestaurowano i przygotowano do restauracji 22 nagrobki. W 2023 r. na cmentarzu pracowało trzech wolontariuszy z Polski i dziesiątki z Czarnego Ostrowa, głównie parafianie kościoła pw. Wniebowzięcia NMP.

Kolejny obóz miał miejsce w sierpniu bieżącego roku. Z Polski przyjechało 4 osoby, dołączyli do nich mieszkańcy z Charkowa, Chmielnickiego, Kamieńca Podolskiego i mieszkańcy Czarnego Ostrowa. Tych ostatnich było niewielu, ale nie z powodu obojętności – mieli wiele pracy przy porządkowaniu terenu wokół swojej świątyni.

Z odnowionych nagrobków należy przedstawić przede wszystkim nagrobek Michała Głoskowskiego, chorążego powiatu płoskirowskiego (zmarł w wieku 72 lat w 1854 r.). Nagrobek wieńczyła figura św. Archanioła Michała depczącego diabła. Na grobie został jedynie postument, a samą figurę wolontariusze odnaleźli w opuszczonym grobowcu. Niestety, niektóre oryginalne elementy figury zostały utrącone (głowa, ręce, nogi), ale mimo to nagrobek jest wspaniały.

W czasie trwania obozu wolontariuszy odnowiono najwyższy nagrobek na tej nekropolii. Jego wysokość sięga 4 m. i pochodzi on z połowy XIX w. Niektóre fragmenty nagrobka w sąsiednim grobowcu odkrył wolontariusz z Charkowa Wład Kaplienko, który jest z zawodu archeologiem.

Wyremontowana została podstawa nagrobka Adama Bochonowskiego, ozdobiona płaskorzeźbą, przedstawiającą słońce, księżyc i Opatrzność Bożą. Jak przypuszcza krajoznawca Jarosław Sumiszyn, przedstawiony tu był również herb „Sas”. Niestety wieńczący postument krzyż strącono. Jak na Podole, jest to dość rzadki element zdobnictwa. Osobiście zwiedziłem dziesiątki starych cmentarzy katolickich w obw. chmielnickim, a wizerunek słońca i księżyca odnotowałem tylko jeden raz – na nagrobku w Satanowie. Na nekropoliach prawosławnych takie elementy trafiały się trochę częściej.

Dzięki ostatniemu obozowi wolontariuszy udało się dokładniej ustalić wiek cmentarza. Wcześniej, za najstarszy nagrobek uważano pochówek niejakiego Michała (nazwiska nie udało się ustalić), datowany 1839 r. Obecnie najstarszym nagrobkiem jest pochówek Ludwika Weyharda, zmarłego w 1821 r. Jest to olbrzymia płyta, około 2,5m x 1m. Płyta prawie całkowicie zapadła się w ziemię i ledwo widoczna jest na powierzchni. Jest to tzw. nagrobek płytowy, które popularne były na Podolu w I połowie XIX w. Tego typu nagrobki stawiali zarówno katolicy, jak i prawosławni i unici. Pochówki przykrywano olbrzymią płytą na której rzeźbiono epitafia i wizerunek krzyża. Ten nagrobek ma jeszcze jedną osobliwość – data śmierci wyryta jest nie na górnej powierzchni płyty, lecz na bocznej. Gdyby ją po prostu oczyszczono na powierzchni, a nie obkopano wokół i nie uniesiono nad powierzchnię i ustawiono na „poduszce” z szutru, ta data została by niezauważona.

Prezes towarzystwa Magurycz Szymon Modrzejewski zaznaczył, że towarzystwo działa już 38 lat. Odnawia zarówno polskie, jak i ukraińskie pochówki, „…bo mowa tu o pamięci, a bez pamięci ludzkość nie może istnieć”. Oprócz tego Szymon podziękował Siłom Zbrojnym Ukrainy, bo „…dziś bronią one nie tylko Ukraińców , ale i nas, Polaków”.

Restaurator z Polski Magda Zamirowicz, która z najdrobniejszych odszukanych fragmentów sklejała nagrobki, zaznaczyła, że dla niej „…najtrudniejsze w tej pracy – to monotonność. Ale nagrodą jest możliwość zobaczenia końcowego wyniku – robi on wrażenie i przynosi radość!”.

Przebieg tegorocznego obozu nie ograniczył się tylko do terenu cmentarza. Przedstawiciele towarzystwa Magurycz z jego prezesem przeprowadzili w gmachu tutejszej biblioteki szkolenia artystyczne dla uczniów. Wymowne były tematy: „Malujemy naszą wspólną przeszłość” (w 2023 r.) i „Malujemy naszą wolność” (w 2024 r.).

Jak zaznaczył Walentyn Magowkin w planach jest kontynuacja całkowitego oczyszczenia nekropolii od zarośli i restauracja zachowanych nagrobków oraz przeprowadzenie pełnej inwentaryzacji pochówków i nagrobków. Walentyn ma nadzieję, że ta inwentaryzacja odkryje kolejne tajemnice historyczne: „Jest wielce prawdopodobne, że ten cmentarz jest miejscem spoczynku wybitnych osobistości XIX w. – kontynuuje Walentyn. – Mowa tu o włoskich artystach Mateo Baccielli i Luigi Tononi, którzy pracowali w Czarnym Ostrowie u Konstantego Przeździeckiego, dziadka wspomnianej na wstępie Laury. Zmarli tu i mamy nadzieję, że przy dokładnych sprawdzeniu cmentarza uda nam się wyjawić groby lub nagrobki tych wybitnych artystów”.

Nie są to bezpodstawne nadzieje – jak pokazało doświadczenie z poprzednich lat – nagrobki lub ich fragmenty można znaleźć w najmniej spodziewanych miejscach.

Dmytro Poluchowycz

Tekst ukazał się w nr 17 (453), 17 – 26 września 2024

Dmyto Poluchowycz. Za młodu chciał być biologiem i nawet rozpoczął studia na wydziale biologii. Okres studiów przypadał na okres rozpadu ZSRS. Został aktywistą Ukraińskiego Związku Studentów. Brał udział w Rewolucji na Granicie w styczniu 1991 roku. Był jednym z organizatorów grupy studentów, która broniła litewskiego Sejmu. W tym okresie rozpoczął pracę jako dziennikarz. Pierwsze publikacje drukował w antysowieckim drugim obiegu z okresu 1989-90. Pracował w telewizji, w prasie ukraińskiej i zagranicznej. Zainteresowania: historia, krajoznawstwo, podróże.

X