Obchody 75. rocznicy zbrodni katyńskiej w Bykowni

9 kwietnia prezydenci Polski i Ukrainy wzięli udział w uroczystościach z okazji 75. rocznicy zbrodni katyńskiej, które miały miejsce na terenie Państwowego Memoriału Ofiar Totalitaryzmu w Kijowie-Bykowni.

Politycy mówili o ofiarach, które znalazły miejsce wiecznego spoczynku w bykowniańskim lesie, a także o obecnej sytuacji na wschodzie Ukrainy. W obchodach uczestniczyły delegacje z Polski, m.in.: przedstawiciele Rodziny Katyńskicej, harcerze, żołnierze oraz przedstawiciele społeczności polskiej, zamieszkali na Ukrainie.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, powiedział, że wraz z Ukraińcami i Żydami spoczywają tu najlepsi synowie narodu polskiego, zamordowani na rozkaz Stalina i Berii. Poroszenko podkreślił, że pamięć o popełnionym grzechu to – być albo nie być człowiekiem. – Dlatego przychodzimy tu, by nikt nie zapomniał o okrucieństwach II wojny światowej, by się nie powtórzyły wydarzenia z Bykowni, Babiego Jaru, Katynia, Wielkiego Głodu i holokaustu.

Prezydent Ukrainy wyraził pragnienie aby słowa wielkiego Polaka i humanisty Jana Pawła II były drogowskazem w budowaniu pokojowej przyszłości, która wymaga wzajemnego pojednania narodów uznających Boga, podkreślania tego, co łączy, a nie dzieli. Zaznaczył, że dewiza: „Za wolność waszą i naszą” jest nadal aktualna. Zaświadczyła o tym Polska w czasie agresji na niepodległość, integralność terytorialną i suwerenność Ukrainy, okazując solidarność z narodem ukraińskim.

Prezydent RP Bronisław Komorowski powiedział, że ogarnia myślą i modlitwą wszystkie ofiary Golgoty Wschodu na nieludzkiej ziemi, sięgającej Kamczatki. Podkreślił, że wspólne z ukraińskimi przyjaciółmi obchody w Bykowni są świadectwem przełamania złego losu, który nas tak dotknął w czasach nieludzkiego systemu. Doskonale stąd widać, jak aktualne dziś są zagrożenia totalitaryzmem, widać łamanie demokracji, prawa międzynarodowego, nieszanowanie suwerenności, próby narzucenia swej woli przez silniejszego. Widać czym kończy się ustępliwość i niedostrzeganie w porę zagrożeń. Prezydent RP wyraził przekonanie, że pamięć o ofiarach i zbrodniach to jedna z broni, których możemy używać, by świat nie szedł w złą stronę.

Prezydenci złożyli wieńce pod zbiorową mogiłą ofiar i zapalili znicze pod pomnikiem w ukraińskiej części memoriału, a następnie złożyli wieńce pod pomnikiem w jego części polskiej. Po pożegnaniu prezydenta Poroszenki, prezydent Komorowski wziął udział we mszy św., której przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. Hierarcha zaznaczył, że w czasie mszy będziemy się modlić nie tylko w intencji pomordowanych przed 75 laty, ale także wspominać dramat rodzin, które czekały i nie doczekały się powrotu ojców i synów, a potem walczyły o prawdę i ją wywalczyły. Bp Guzdek wezwał do modlitwy o pokój oraz o to aby sposobem rozwiązywania trudnych spraw był dialog. Modlitwy odmówili także duchowni innych wyznań i religii.

Po mszy św. głos zabrała prezes Federacji Rodzin Katyńskich Izabella Sariusz-Skąpska i odczytano Apel Poległych. Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego oddała salwę honorową. Prezydent Bronisław Komorowski złożył przed znajdującą się w części polskiej memoriału mogiłą zbiorową zapalony znicz, poszczególne delegacje złożyły wieńce.

Swoimi refleksjami na temat wydarzeń związanych z tym miejscem i z innymi miejscami masowych mordów z redakcją Kuriera Galicyjskiego podzielili się uczestnicy uroczystości w Bykowni.

Maria Basza

{gallery}gallery/bykownia{/gallery}

Jerzy Wojcicki, prezes stowarzyszenia Kresowiacy w Winnicy, redaktor gazety i portalu Słowo Polskie:
Po raz pierwszy jestem w tym miejscu, jestem wzruszony tak dużą liczbą ludzi, którzy przybyli do Bykowni pod Kijowem, żeby uszanować swoich rodaków, którzy tutaj zginęli podczas czystek, podczas represji reżimu komunistycznego. Jutro mało kto będzie pamiętać, że gdzieś tam w lesie pod Kijowem NKWD dokonało kolejnej zbrodni, która odbije się echem dzisiaj i będzie odbijała się dalej. Musimy przede wszystkim przypominać o takich uroczystościach.

Takich miejsc jest bardzo dużo na Ukrainie. Bykownia to największe z takich miejsc, gdzie są pochowane ofiary represji politycznych. Mamy też cmentarz w Winnicy, który jest jednocześnie miejscem pochówku ofiar represji politycznych. Tam też jest pochowanych około 15 tysięcy osób, z nich kilka tysięcy Polaków.

Profesor Anatol Święcicki, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Polskich na Ukrainie:
Zawsze pamiętamy, że ziemia ta jest skropiona krwią naszych przodków. To miejsce to – wspólny grób dla obywateli Polski i Ukrainy. On jest symbolem naszej przyjaźni, naszej współpracy i naszego progresu.

Cmentarz jest zbudowany w 2012 roku przez władzy polskie, a o pochówkach wiem – odkąd siebie pamiętam. Teraz jest to kompleks historyczny, a wcześniej to był symbol działania zbrodni komunistycznej. Teraz uroczystości odbywają się na poziome państwowym, a kiedyś to było tak, że ludzie sami przychodzili i się modlili.

Harcmistrz Stefan Adamski, przewodniczący harcerstwa polskiego na Ukrainie
Pierwszy raz trafiłem tutaj z dwoma starszymi ludźmi z Ameryki, druh Asarabowski i druh Hercog. Druh  Asarabowski ma tutaj grób ojca. Jak trafiliśmy na ten cmentarz, wtedy to był teren odznaczony żółtymi chorągiewkami, wstążeczkami na drzewach. Na drzewach były przebite tabliczki, zdjęcia ludzi i napisano: zabrano w 36 roku – nie wrócił, w 37 roku – nie wrócił. Tego była masa. I to, co teraz sobie przypomniałem. Tutaj z tyłu za nami jest krzyż, taki drewniany, to był jeden jedyny taki krzyż na całym terenie. Pomyślałem – a może tutaj są pochowani Polacy. Wrażenie to robiło niesamowite, bo cały ten las nie jest terenem starym, to były pagórki, doliny. Gdzieś wykopali dół, zasypali z góry, a tam są zwłoki.

Andrzej Gabron, zastępca kierownika samoobrony Majdanu
Dzisiaj jesteśmy w takim miejscu, gdzie spoczywa bardzo dużo ofiar zbrodni, które były zamordowane przez reżim Stalina. Tu spoczywają Ukraińcy, Polacy, Żydzi, Rosjanie i ludzie innych narodowości. Jest to bardzo ważne, że tutaj możemy spotkać dwóch prezydentów, prezydenta Polski i Ukrainy. To jeszcze raz potwierdza, że Ukraina i Polska, to tak jak brat i siostra. To jeszcze bardziej zbliża nasze narody i myślę, że to jest bardzo dobry krok do tego, że Polska i Ukraina jeszcze więcej wzmocnią się przez tę wizytę do Bykowni. To jest takie miejsce, które jest za Kijowem, ale w kierunku lotniska na Boryspol, to jest znakomita lokalizacja.

Przemówienie Izabelli Sariusz-Skąpskiej, prezes zarządu Federacji Rodzin Katyńskich
9 kwietnia 1940. Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne!). Przywieziono gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano zegarek, na którym była godzina 6.30 (…). Pytano mnie o obrączkę (…). Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk”.

Te słowa majora Adama Solskiego zna każdy, kto kiedykolwiek pochylił się nad losem Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Ostatnie słowa, wpisane do pamiętnika na minuty przed śmiercią w katyńskim lesie. Jechali z Kozielska. Wysadzili Ich w Gniezdowie. Czornymi woronami powieźli dalej.

I tak działo się przez wiele tygodni kwietnia i maja 1940. Z Kozielska do Katynia. Ze Starobielska do pieresylnej tiurmy w Charkowie. Znad jeziora Selinger i z ostaszkowskiego monastyru, który przez wiele miesięcy był domem polskich policjantów – do Tweru. Ich ciała 60 lat czekały na godny pochówek, na polskich cmentarzach wojennych w Katyniu, Charkowie-Piatichatkach i Miednoje. Byliśmy świadkami tego pogrzebu w roku 2000.

I wreszcie Bykownia. Dwanaście lat po tamtych pogrzebach, jesienią 2012 roku, w ziemi poświęconej i ogrzanej serdeczną modlitwą Rodzin Katyńskich, spoczęli tutaj, pod Kijowem, ci, których nazwiska znaleźliśmy na tak zwanej ukraińskiej liście katyńskiej. Polska kropla w morzu krwi, którą od 1937 roku przyjmował bykowniański las. Ukraiński ślad Katynia, ślad, który na zawsze łączy ludzkie losy i tragedię osieroconych wielu narodów.

Jest nas tu dzisiaj wielu. Po 75 latach modlą się w Bykowni potomkowie tych, którzy spoczęli w Katyniu. Po 75 latach przyjechały tutaj rodziny Tych, których zabito w Charkowie, a pochowano w Piatichatkach. Po 75 latach na ziemi kijowskiej są córki i synowie, wnuki i prawnuki Tych, których zamordowano w Twerze, a pochowano w Miednoje. Do Bykowni przyjechali ci, których najbliżsi nareszcie tutaj znaleźli miejsce wiecznego spoczynku. Rodziny Katyńskie najlepiej znają tę geografię zbrodni, bo nas łączą nie miejsca, ale wspólny los Ojców i Dziadków.

Jest nas tu dzisiaj wielu. Ale jak będzie jutro? Na cmentarzu zostaną przywiezione z Polski kwiaty. Dopalą się znicze. Kto Ich tutaj odwiedzi? Kto będzie pamiętał?

Kiedy przed trzema laty ten cmentarz opustoszał po uroczystości poświęcenia, zostaliśmy tu trochę dłużej. Były słoneczne, wrześniowe dni. I okazało się, że kijowianie, odwiedzając ten piękny las w wolnym czasie, zachodzą i tutaj. Czytali polskie tabliczki epitafijne i napisy na bramie pamięci. Ktoś odważył się poruszyć serce dzwonu. Myślę, że gospodarze tej ziemi, a zarazem goście na polskim cmentarzu wojennym, rozumieją wspólną historię, która tu spoczęła w ziemi.

75 lat temu Adam Solski zamknął swój notatnik na dacie 9 kwietnia. Gdzieś obok, też w katyńskim lesie, zginął jego brat, Kazimierz. Jutro minie pięć lat, od kiedy na groby swojego Ojca Kazimierza i Stryja Adama leciał Leszek Solski. Leciało kilkoro innych przedstawicieli Rodzin Katyńskich. To też już jest historia.
Bykownia, 9 kwietnia 2015, uroczystości 75. rocznicy Zbrodni Katyńskiej
źródło: federacja-katyn.org.pl

Tekst ukazał się w nr 7 (227) za 17-27 kwietnia 2015

X