Nowy Rok bieży… Posiedzenie Rady Miejskiej, NAC

Nowy Rok bieży…

Nowy 1922 rok nastąpił. Pierwszy numer lwowskiego „Słowa Polskiego” rozpoczynają życzenia redakcji dla swoich Czytelników:

W dniu Nowego Roku składamy Czytelnikom i przyjaciołom naszym serdeczne życzenia.
Niechaj po tylu latach troski, smutków nastaną dni jasne, słoneczne.
Cieszmy się radością narodu wolnego.

Uczestnicy balu sylwestrowego, NAC

Józef Rudnicki, redaktor naczelny gazety, zamieszcza na pierwszej stronie artykuł redakcyjny, zatytułowany:

Naród w Nowym Roku

Jak długo żywot prasy, tak długo powtarzały się i powtarzać się będą ze zmianą roku kalendarzowego ludzkie, aż nadto ludzkie próby przeniknięcia nieznanej przyszłości, zakusy zuchwałej pretensji namysłu, dające do wywalczenia na rocznej dzisiaj płaszczyźnie jutra prawa obywatelstwa dla własnych, indywidualnych czy zbiorowych chceń, egoizmów, programów, umiłowań. Trudno tej przekornej tradycji odmówić posłuszeństwa w dzisiejszym dniu Nowego Roku, w którym, jak się nam wydaje, okoliczności szczególnie szczęśliwe dla naszego odrodzonego państwa, jako formy zewnętrznej współżycia, pozwalają odważnie snuć wątek życzeń dla ciągle jeszcze biernego ,,nieodnalezionego w swoim jestestwie” narodu.

Nikt już dzisiaj, najcięższy nawet wróg nie zaprzeczy, że nasze rusztowanie państwowe zarówno dzięki przychylnemu układowi sił zewnętrznych, jak usiłowaniom czynników własnych, konstytucyjnie odpowiedzialnych na silnych i trwałych opiera się podstawach. Najważniejsze dla państwa fundamenty zostały położone. Pokój i konstytucja. Granica zachodnia i wschodnia przechodzi wreszcie w stan korzystnego dla nas na ogół krzepnięcia. Rozpoczęto w danych warunkach najwłaściwszą i najskuteczniejszą naprawę Skarbu. Zawarto realne, zgodne z interesem państwowym aljanse.

Wewnętrznie umacniamy się i poważniejemy wobec siebie samych i wobec pilnie obserwującej nas zagranicy. Przemysł nasz potężnieje, produkcja podnosi się, wywóz wzrasta.

Nie chcemy przewidywać, czem będzie i jak się politycznie dla państwa ułoży Rok Nowy. Wierzymy głęboko, bo wierzyć mamy wszelkie prawo, że rok ten będzie szczęśliwy dla państwa, że przyczyni się on do utrwalenia na długie wieki jego bytu niepodległego.?

Z tem zawołaniem programowem pismo nasze w Nowy Rok, społeczeństwo, przyjaciół swoich i Czytelników, których do ochotnej, mądrej i pięknej współpracy zapraszamy!

Na kolejnych stronach z informacjami miejskimi mamy opis uroczystości noworocznej w ratuszu lwowskim:

Życzenia noworoczne

W dniu Nowego Roku w sali audjencjonalnej województwa zebrali się urzędnicy z r. Zimnym na czele, składając wojewodzie Grabowskiemu życzenia dalszej owocnej pracy. Następnie jawiło się tam prezydium miasta, naczelnicy, władze instytucji, misje zagraniczne itd.

O godz. 1 po poł. tradycyjnym zwyczajem salony prezydium miasta zapełniły się licznem gronem gości. Imieniem Rady miejskiej przemówił dr. Chlamtacz, wskazując na spokojną już w r. ub. pracę dla wzmocnienia Ojczyzny wyraził życzenie, by jak najprędzej nadeszła chwila, gdy zjednoczeni bracia znad Niemna i Wisły u stóp Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze zanosić będą modły o pomyślność swej wspólnej Ojczyzny. Prez. Neumann w dłuższem przemówieniu wskazał na dorobek miasta w ubiegłym roku. Następnie p. Neumannowa zaprosiła gości do suto zastawionych stołów, gdzie wśród wesołej pogawędki mile spędzono czas prawie do zmroku. Wśród stosu tortów zwracał uwagę wyrób Bienieckiego, który nadesłał tort w kształcie kalendarza „Haliczanina”, którego wydawcą jest prez. Neumann.

Konkurencja jest rzeczą dobrą, byle z umiarem. Na wieść o mających się odbyć w 1922 roku „Targach Poznańskich” społeczeństwo miasta zaczęło obawiać się o los „Targów Wschodnich”. Ale wątpliwości te rozwiał osobiście dyrektor Targów i przedstawił perspektywy tej ogólnopolskiej imprezy handlowej…

Targi wschodnie w 1922 roku

Wobec zapowiedzi „Poznańskich Targów” na wiosnę br. zasięgnęliśmy informacji w zarządzie „Targów Wschodnich” jak przedstawia się sprawa przyszłorocznych targów we Lwowie. I oto garść informacji otrzymanych od dyr. Grossmana.

„Ciągle słyszy się, że sprawa wzmożenia naszej produkcji i zapewnienie jej zbytu jest kwestją najważniejszą dla całokształtu naszej państwowości. Z położenia naszego geograficznego wynika, że kierunek naszej gospodarczej ekspanzji musi być głównie wschodni. Olbrzymi ruch Pierwszych targów we Lwowie utorował drogę tej ekspanzji i umocnił ją. Dalsza akcja zmierzać powinna do utrwalenia tej zdobyczy tak, aby Lwów wyrósł na najsilniejszą placówkę gospodarczą, do czego ma wszelkie dane, aby stać się podstawą dla całej Polski.

Zarząd Targów Wschodnich, zdając sobie sprawę z tego zadania, nie chce poprzestać na pierwszych sukcesach i spocząć po powodzeniach. Toteż z chwilą zamknięcia pierwszych targów rozpoczęła się praca przygotowawcza do następnych, a praca ta w pierwszym rzędzie z natury rzeczy objąć ma ukształtowanie architektoniczne i wyposażenie techniczne samego miejsca wystawy. Po bardzo dokładnem przestudiowaniu zagranicznych targów, komisja budowlana „Targów Wschodnich” doszła do przekonania, że wzorów gotowych choćby najlepszych wykorzystać nie można. Nie ma bowiem w Europie dotychczas budynków, które by były stawiane z uwzględnieniem specjalnych celów targowych, a największe i najokazalsze na oko są to, zazwyczaj gmachy służące pierwotnie innemu przeznaczeniu, które mimo swej ,,wystawności” nie uwzględniają ani wygód wystawcy ani tej swoistej ekonomii czasu i miejsca, jaką właśnie powinny się odznaczać budowle typu wystawowego. Powinno się unikać wszystkiego, co dotąd wystawiali i liczyć się z tem, że urządzenie budynków musi zapewnić producentowi i odbiorcy możliwość zetknięcia się i załatwienia transakcji w przeciągu kilku dni.

Jakkolwiek tedy „Targi Wschodnie” we Lwowie zasadniczo odbywać się będą jesienią i w roku 1922 wyznaczono im, w porozumieniu z innymi targami polskimi termin od 5-tego do 15-tego września. Zarządowi chodziło o to, aby uniknąć wszelkich prowizorów budowlanych, które w pierwszym roku były koniecznością, dyktowane uposażeniem targów pod względem technicznym tak, aby wystawcom zapewnić wszelkie udogodnienia, a równocześnie by targi, jedna z najpoważniejszych organizacji Państwa, reprezentowały się godnie na zewnątrz zwłaszcza wobec obcych.

Projekt ma objąć zarówno dotychczasowy teren wraz z budynkami, jako też ukształtowanie nowych olbrzymich obszarów, które mają być do wystawy przyłączone. Z wczesną wiosną ma się rozpocząć budowa specjalnych hal targowych, wyposażonych we wszelkie ulepszenia, jakie dotychczasowa praktyka na targach naszych, jak i zagranicznych uznała za potrzebne. Po bardzo dokładnych studiach porównawczych okazało się, że nasze budynki, wznoszone w nieprawdopodobnie krótkim czasie, o wiele przewyższają wszelkie urządzenia zagraniczne. Obok nich wybudowane zostaną hale podzielone w oddzielne pomieszczenia dla każdego z wystawców z osobnym wchodem z zewnątrz i zamknięciem, tak by „Targi Wschodnie” przez cały rok mogły być używane przez fabrykanta czy kupca.

Zrozumiał to doskonale przemysł i handel zagraniczny, dlatego z każdych targów stara się stworzyć potężny instrument dla zrealizowania swoich potrzeb. Taka wspólna akcja jest w naszych warunkach tem bardziej wskazana, że wszelkie obce związki przemysłowe i handlowe, uznając ważność rynków wschodnich starają się już dziś o zapewnienie sobie miejsc reprezentatywnych na jesiennych „Targach Wschodnich”.

Uchodźcy wracają do ojczyzny, NAC

Chociaż minęło już trzy lata od odzyskaniu przez Polskę Niepodległości, to problem uchodźców był żywy i ważny. Stąd mamy apel w gazecie:

O pomoc dla emigrantów z Syberii

W lwowskich barakach Urzędu emigracyjnego (ul. Janowska 120) przebywa około stu rodzin emigrantów z Syberji, którzy na wiadomość o powstaniu wolnej Polski porzucili swoje mienie i dobytek, narażając się na najstraszniejsze przejścia, przybyli do Ojczyzny, pragnąc Jej swe siły i pracę poświęcić. Obowiązkiem społeczeństwa jest przyjść im w tym względzie z pomocą tem więcej, że są to Polacy, potomkowie wygnańców z roku1863, ludzie przeważnie inteligentni, nadający się jako pierwszorzędny materiał do pracy rolnej, nie tylko jako służba dworska i różnego rodzaju oficjaliści, ale także jako rzemieślnicy rolni, jak np. kowale, stelmachy itp.

Ziemianie, reflektujący na przyjęcie tych ludzi, przedstawiających nadto wysoką wartość moralną i narodowościową, a natomiast stawiających bardzo skromne wymagania, zechcą zgłaszać się do Zjednoczenia Ziemian we Lwowie, ul. Kopernika 4, względnie do Kresowego Biskupiego Komitetu (K.B.K.) we Lwowie, ul. Zygmuntowska 4, które to instytucje podjęły się przydziału tych pracowników stosownie do zapotrzebowania i wymaganych kwalifikacji.

Przenośna aparatura do zwalczania tyfusu i wszy, NAC

Ale uchodźcy to nie tylko ich byt i możliwość ułożenia sobie nowego życia. To również problem chorób groźnych dla miasta. Jak i dziś, Lwów zmagał się wówczas z brakiem łóżek dla zakażonych pacjentów…

Naszemu miastu grozi epidemia

Kiedy przed dziesięciu laty budowano pawilon chorób zakaźnych na ul. św. Piotra i kraj projektował budowę tego szpitala na 120 łóżek, zarząd miasta Lwowa, uznając, że taka ilość łóżek nie wystarczy dla miasta i całej wschodniej Małopolski – ofiarował bezpłatnie grunt milionowej wartości, pod warunkiem, że ilość łóżek będzie podwojoną. Ówczesny marszałek kraju śp. Badeni licząc się z finansami kraju przeforsował budowę na 129 łóżek, obiecując za trzy lata rozszerzyć pawilony.

Jednak pawilony zakaźne pozostały w dotychczasowej objętości. Prezydjum miasta, licząc się ze stosunkami sanitarnemi Lwowa, gdy to wzmógł się znacznie ruch uchodźczy, a wraz z nim napływ chorób zakaźnych, zajęło dawne pawilony austriackie na ul. Arciszewskiego, odrestaurowało je miljonowem kosztem, zaprowadziło instalację gazową, elektryczną i urządziło szpital chorób zakaźnych na 200 łóżek. I oto na wiosnę ub.r., gdy miasto chwilowo pawilon również potrzebowało, Ministerstwo wojsk zajęło te pawilony na jakiś kurs oficerski. Kursu oficerskiego wprawdzie nie ujrzano, natomiast użyto tych pawilonów na koszary dla wojska i od tej chwili miasto nie może się doprosić użycia tych pawilonów na szpital. Tymczasem przed kilku miesiącami ruch chodźczy wzmógł się strasznie, a z uchodźcami przybył niepożądany gość – tyfus plamisty. Ponieważ w barakach na Janowskiem nie ma miejsca, chorych odesłano do pawilonów zakaźnych na ul. św. Piotra.

I oto szpital ten obliczony na 120 łóżek liczył wczoraj 229 zakaźnie chorych, a zarząd szpitala uznając, że dalsze przyjmowanie chorych groziłoby szpitalowi katastrofą, zamknął wczoraj swe podwoje. Ponieważ ruch uchodźczy nie ustalił się i spodziewać się można, że dziś lub w dniach najbliższych większy się napływ chorych ze wschodnich powiatów, prezydium miasta rozesłało telegramy do różnych ministerstw z wezwaniem opróżnienia pawilonów przez wojskowość, gdyż w przeciwnym razie grozi katastrofa. Nadzwyczajny komisariat walki z epidemią ze swej strony poczynił również zabiegi, ale dotychczas bez rezultatu. Ponieważ tutejsze sfery wojskowe nie mają wpływu na opróżnienie pawilonów, szef sanitarny, chcąc iść miastu na rękę, przyjął 30 chorych do szpitalów wojskowych, ale i ta gotowość biedzie nie zaradzi. Jeżeli za dni kilka sprawa nie zostanie załatwiona, zachodzi obawa, że na pawilony zakaźne trzeba będzie użyć szkoły im. Lenartowicza – szkoły, która przed kilku zaledwie miesiącami znacznym kosztem przywrócona do porządku i oddana na użytek dzieci pozbawionych nauki. A trzeba dodać, że wojskowość przy odrobinie dobrej woli nie potrzebowała zajmować pawilonów zakaźnych, mając do dyspozycji tyle koszar, które trzeba było nieco wyremontować.

Jeżeli nie znajdzie się pomieszczenie dla chorych, miastu naszemu grozi poważne niebezpieczeństwo. A jednak samo miasto dotychczas trzymało się dzielnie, gdyż w ubiegłych ostatnich miesiącach notowano zaledwie kilka wypadków tyfusu. Liczba wypadków w pawilonach zakaźnych wymieniona na wstępie, to przeważnie uchodźcy i chorzy przywiezieni z prowincji.

Jest nadzieja, że ministerstwo wojsk przychyli się obecnie do żądania miasta, gdyż w przeciwnym razie i wojskowości groziłoby niebezpieczeństwo. Jak dowiadujemy się w ostatniej chwili, na interwencję wicepr. dr. Stahlaugen u Jędrzejowskiego sprawa została pomyślnie załatwioną. Generalicja z ciężkiem sercem poleciła opróżnić pawilony, gdzie znajdzie się dość miejsca dla chorych.

W dziale wiadomości lwowskich kilka ciekawostek, gdzie jest trochę curiozum, zapowiedzi zabaw sylwestrowych, nuta patriotyzmu i wyrok, niewspółmierny do przestępstwa…:

Wiadomości ze Lwowa

– Banknot, zgubiony na schodach gmachu „Słowa Polskiego, do odebrania w redakcji między l i 2-gą popołudniu;

– Sylwestrowa noc w Teatrze Wielkim zapowiada się nadzwyczajnie. Pozostała jeszcze tylko bardzo mała ilość biletów wstępu. Prócz ogłoszonego już bardzo bogatego programu, przybędzie jeszcze jedna nowość, mianowicie punkt programu: „Na sali sytuacja przyjemna za pomocą perfumy „Popatrz-Popatrz” z firmy Bohosiewicza, którą każdy w dowcipny sposób zostanie obdarzony. Ponadto biorą jeszcze udział w świetnych kreacjach pp.: Kasprowiczowa, Miłowska, Brzeska, Szczęsna i Kitschmann;

– Przy zabawie w Noc Sylwestrową pamiętajmy o ofiarach wojny. Związek Obrońców Lwowa urządza w Noc Sylwestrową we wszystkich lokalach publicznych i miejscach rozrywkowych publiczną zbiórkę na rzecz inwalidów, wdów i sierót po Obronach Lwowa, Spodziewać się należy, że patrjotyczne społeczeństwo naszego grodu nie zapomni o tych, których poświęcenie sprawiło, że dziś w Wolnej Polsce pozwolić możemy sobie chociaż na chwilę beztroskiej zabawy. Niechaj nocy tej skromny znaczek ozdobi wszystkie piersi i świadczy choćby o cząstce spłaconego długu;

– Przed trybunałem wojskowym stawał wczoraj plut. 6 Dyonu konnej artylerii Leopold Reichert. Prokurator wojskowy oskarżał Reicherta o to, iż tenże w czasie pełnienia służby, pobierając z Urzędu gospodarczego przy ul. Janowskiej 5 do 6 Dyonu art. konnej przydział, przywłaszczył sobie z tego przydziału ze szkodą skarbu wojskowego 10 worków owsa wartości 15 123 mkp. Wskutek tego oskarżał prok. wojskowy Reicherta o zbrodnię ustawy sierpniowej i żądał na podstawie art. I. tej ustawy kary śmierci.

Uniwersytet Jana Kazimierza publikował nazwiska osób, które otrzymały tytuły doktorów w różnych dyscyplinach (działy A i B) – to te dyscypliny). Znajdujemy tu znane nam nazwisko:

Z Uniwersytetu Jana Kazimierza.

W miesiącach listopadzie i grudniu 1921 otrzymali w Uniwersytecie Jama Kazimierza:

C) Stopień doktora teologji: Eugenjusz Baziak.

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 1 (389), 17 – 31 stycznia 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X