Noc odwetu we Lwowie 18-19 lutego 19.02.2014

Noc odwetu we Lwowie 18-19 lutego 19.02.2014

Odpowiedź Lwowa na wydarzenia w Kijowie – zajęte gmachy rządowe, koszary wojskowe, popalone urzędy milicji.

Na poranek 19 lutego, godz. 9:00-10:00.

Posterunek milicji na ul. Romańczuka – spokój, chociaż nie widać zaparkowanych tu zazwyczaj aut pracowników, ani ich samych, palących papierosy na ulicy przed pracą. Parking przed gmachem pusty, brama szczelnie zamknięta. Jedyne uszkodzenia – wybite dwa okna na parterze od strony ul. Zielonej.

Posterunek na ul. Martowicza – dopalające się wywrócone radiowozy, gaszone przez straż pożarną. Na ulicy resztki spalonych dokumentów, sprzętu komputerowego, mebli, kurtka mundurowa na ulicznych drutach oświetleniowych, w oknie – koszula od milicyjnego munduru. Wybite okna, okopcone mury.

Siedziba wojewódzkiej prokuratury na Placu Szewczenki – wybite okna nawet na drugim piętrze, wyrzucone sprzęty, komputery, dokumenty częściowo spalone, a częściowo w segregatorach. Fotel któregoś z prokuratorów wyrzucony z okna „w komplecie” – z marynarką mundurową i krawatem. Zniszczone zabytkowe drzwi, dekorowane w siatkę w kształcie łuski wypełnionej szlifowanym szkłem kryształowym (nie do odnowienia), nad niektórymi oknami – ślady zakopceń (prawdopodobny pożar wewnątrz). Przed drzwiami troje młodych ludzi broni wejścia. Nie powiedzieli z jakiej organizacji pochodzą, ale według ich oświadczenia są tu po to, aby zapobiec dalszej dewastacji budynku. Powiedzieli, że nie wiadomo, kto dokonał pogromu, bo żadna ze lwowskich organizacji nie wzięła na siebie odpowiedzialności za nocne działania. Równie dobrze może to być prowokacja.

Gmach Urzędu wojewódzkiego przy ul. Winniczenki – nie zniszczony, nie widać żadnych zniszczeń, nie ma barykad, ruch samochodowy po ul. Winniczenki odbywa się normalnie. Nie widać też ani pracowników wchodzących do wewnątrz, ani interesantów.

Lwowski Majdan, ul. Swobody – ludzi nie dużo (około 50-70 osób), głównie młodzież w bojowych rynsztunkach, trochę emerytów. Na telebimie – transmisja 5 Programu TV z bezpośrednich wydarzeń w Kijowie. Powoli plac zaczyna się zapełniać młodzieżą studencką.

Siedziba milicji wojewódzkiej przy ul. Czynu Listopadowego – największe zniszczenia. Ulice Czynu Listopadowego i Hrebinki przegrodzone barykadami ze sprzętów, lodówek, sejfów, komputerów wyrzuconych z gmachu. Ulica Hnatiuka na wysokości ul. Nalewajki przegrodzona rozbitymi kwietnikami z chodników (prawdopodobnie, żeby utrudnić dojazd wozów straży pożarnej). Na parterze przez wybite okna widać zdewastowane wnętrza. Boczny wyjazd z gmachu dosłownie „zatkany” wozem-śmieciarką. Resztki spalonych opon pod oknami budynku. Wejście główne do gmachu i boczne chronione przez oddziały samoobrony. Na kratach i murach symboliczne hasło lwowskich studentów: „Nie możemy się uczyć, gdy mordują ludzi!”. Wśród niedopalonych resztek dokumentów – kartonowe opakowanie po koniaku Hennessy.

Plac przed Uniwersytetem Lwowskim – manifestacja lwowskich studentów. Do młodzieży wyszli profesorowie uczelni i deklarują poparcie dla studentów, ich haseł i dążeń. Do młodzieży na placu powoli ściągają grupy studentów z innych uczelni.

W dzielnicach „sypialnych” Lwowa życie toczy się spokojnie. Ich mieszkańcy nawet nie wiedzą co dzieje się w centrum. Koło wszystkich zniszczonych obiektów masa gapiów, przechodnie robią zdjęcia telefonami komórkowymi i idą dalej do swych codziennych zajęć.

Krzysztof Szymański

 

Zobacz zdjęcia

X