Muzycznie o Lwowie. Prezentacja książki Michała Piekarskiego

Muzycznie o Lwowie. Prezentacja książki Michała Piekarskiego

We Lwowie zaprezentowano książkę Michała Piekarskiego „Muzyka we Lwowie”.

To już druga pozycja tego autora poświęcona lwowskiej muzyce i muzykologii. Organizatorzy wydarzenia nie wybrali auli wykładowej, ale piwnicę lwowskiej restauracji, by zapewnić gościom kameralną, sprzyjającą rozmowom o muzyce atmosferę.

W restauracji Kupoł znawczyni tematyki lwowskiej Beata Kost rozmawiała z Michałem Piekarskim o jego książce „Muzyka we Lwowie. Od Mozarta do Majerskiego. Kompozytorzy, muzycy, instytucje”. Podczas prezentacji książki była obecna konsul Monika Pacyga-Jóźwiak, która przywitała zebranych i wyraziła radość z tego, że istnieją tak ważne inicjatywy promujące kulturę polską i że Konsulat Generalny może je wesprzeć. Przybyli z Ukrainy i z Polski miłośnicy Lwowa, fascynujący się muzyką, w tym muzykolodzy, jak na przykład Zofia Iwanowa.

„Muzyka we Lwowie” to druga po „Przerwanym kontrapunkcie” książka autora poświęcona polskiej muzyce i muzykologii we Lwowie. Piekarski wyraził pragnienie, by wiedza o tych lwowskich tradycjach znalazła swoje, zasłużone miejsce w naszej świadomości.

– Prezentujemy dziś książkę, która jest przewodnikiem muzycznym po tym mieście. Pokazuje zarówno działalność instytucji, jak opera, towarzystwo muzyczne, jak i biogramy 44 wybranych przeze mnie muzyków i kompozytorów, którzy byli związani z kulturą muzyczną Lwowa.

Poprzednia książka polskiego muzykologa „Przerwany Kontrapunkt. Adolf Chybiński i początki polskiej muzykologii we Lwowie 1912-1944” z roku 2017 była monografią naukową. Tym razem Piekarski zapragnął napisać książkę popularno-naukową:

– Nie było książki, która byłaby pracą popularno-naukową i opisywałaby dzieje muzyczne Lwowa przez dwa stulecia do wybuchu II wojny światowej – zaznaczył Piekarski. – Życie muzyczne Lwowa w tym okresie było regulowane przez instytucje muzyczne, ale istotne jest to, że na przykład urzędnicy po powrocie do domu i zjedzeniu obiadu brali skrzypce lub zasiadali do fortepianu i ćwiczyli. Muzyka nie była uprawiana tylko od święta.

Piekarski podkreślał wysoką kulturę muzyczną Lwowa, która później promieniowała na inne ziemie polskie. Jak zauważył, ta kultura jest obecna do dziś w Wiedniu, ale zaznaczył, że we Lwowie nie była to wyłącznie zasługa panowania Habsburgów. Lwów miał czym się poszczycić jeszcze przed rozbiorami.

– To jest coś, co jest właściwe do tej pory dla mieszkańców Wiednia, że muzyka jest uprawiana, że ciągle brzmi, że ma się z nią bez przerwy do czynienia. I to z muzyką na wysokim poziomie. Że msze Josepha Haydna brzmią w kościele, a pieśni Franza Schuberta w domu. To jest cos, co było we Lwowie i te wzorce są istotne. I to nie odbywało się wyłącznie w związku z państwowością austriacką. Lwów miał tradycje muzyczne już wcześniej, w renesansie. Wykonywano tu chociażby kompozycje mistrzów niderlandzkich. Są odpisy, które o tym świadczą. Ze Lwowa wywodził się Marcin Leopolita, najwybitniejszy polski kompozytor renesansowy. Klasztory, kościoły miały swoje kapele, były także magnackie. Tak więc w momencie przejęcia tu władzy przez Austriaków Lwów reprezentował już wysoką kulturę muzyczną. Potem to się zmieniło. Ten rok 1772 jest nie tylko politycznie, ale i kulturowo istotny, bo pojawiają się stałe instytucje. Pojawia się teatr, który od razu jest teatrem muzycznym. Są i spektakle dramatyczne, i opery w języku niemieckim, ale i w języku polskim. To od razu powodowało rozwój muzyczny. Jak jest stały teatr operowy, który gra przez 9-10 miesięcy w roku, to życie się rozwija.

Podkreślił Piekarski również rolę Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego, które zostało powołane do życia w pierwszej połowie XIX wieku, parę dziesięcioleci po powstaniu Stowarzyszenia Miłośników Muzyki w Wiedniu. Jak zaznaczył prelegent, około 1900 roku Lwów był już nazywany stolicą muzyczną Polski.

Beata Kost zapytała miedzy innymi o polonizację poprzez muzykę. Jak zauważyła, dotychczas uważano, że głównymi polonizatorkami niemieckich i czeskich urzędników były żony i matki Polki, a tymczasem polonizowała we Lwowie również muzyka.

– Muzyka jest doskonałym narzędziem, bo z pozoru niewinnym, do asymilacji, do polonizacji, do działalności politycznej – zauważył Piekarski. – Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, właśnie dlatego, że nie uczestniczymy regularnie w życiu muzycznym.

Przy tej okazji Piekarski wymienił zupełnie zapomnianego Karola Mikuliego – pół Ormianina, pół Austriaka z Czerniowiec, ucznia Chopina, osiadłego we Lwowie, gdzie przez 30 lat kierował Konserwatorium Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego, który z wybory stał się Polakiem.

Spotkanie odbyło się w rocznicę urodzin Stanisława Moniuszki. W związku z tym na początku spotkania zabrzmiały dźwięki muzyki moniuszkowskiej. Następnie kilkukrotnie prezentowano muzykę lwowskich kompozytorów bądź wykonania miejscowych artystów.

Po spotkaniu można było wypić lampkę wina, a Michał Piekarski podpisywał książki. Praca „Muzyka we Lwowie” ukazała się nakładem Fundacji Dziedzictwo Kresowe przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Konsulatu Generalnego we Lwowie. Prezentacja odbyła się 5 maja dzięki życzliwości restauracji Kupoł, która znajduje się przy ul. Czajkowskiego 37 (niegdyś Dąbczańskiej). Wsparcia wydarzeniu udzielił Konsulat Generalny we Lwowie.

Wojciech Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X