Mamy czego nauczyć się od Polaków

Niedawno delegacja władz rejonu halickiego województwa iwano-frankowskiego, z Grigorijem Iwasyszynem i Petrem Strembickim na czele, odwiedziła powiat Lwówek Śląski w Polsce. W składzie delegacji byli też uczestnicy międzynarodowego festiwalu piosenki Iwanna Soroczyńska i Mykoła Czujko.

 

„Głównym celem naszej wizyty w Polsce było podpisanie umowy o współpracy pomiędzy naszym rejonem i powiatem Lwówek Śląski, – opowiada przewodniczący halickiej administracji Grigorij Iwasyszyn. – Chociaż delegacja nie była liczna, byli w niej przedstawiciele medycyny, oświaty, kultury, a także odpowiedzialni za rozwój przedsiębiorczości.

 

Iwanna Soroczyńska i Mikołaj Czujko byli jedynymi wykonawcami, którzy reprezentowali nasz kraj na X Międzynarodowym Festiwalu Muzycznym w Lwówku Śląskim, gdzie występowali też przedstawiciele z Czech, Słowacji, Niemiec i Francji. Z dumą muszę zaznaczyć, że nasi wykonawcy zostali zaproszeni na festiwal do Francji.

 

Podczas pobytu w Polsce zapoznaliśmy się z działalnością sfery turystycznej i kierunkami jej rozwoju, działalnością wydziałów oświaty, zwiedziliśmy też szpitale. Jestem zadowolony, że uzgodniliśmy staże dla naszych chirurgów w Polsce. Są to zresztą nie tylko staże, bowiem chętni mogą otrzymać tam stałe zatrudnienie. Znajomość języka polskiego jest oczywiście obowiązkowa”.

Czego możecie nauczyć się od Polaków?
Nasi sąsiedzi mają ciekawe osiągnięcia w edukacji. W Polsce dość dobrze zoptymalizowano strukturę szkolnictwa. Zorganizowano sprawne dowożenie uczniów do szkół. U nas uczniowie 1-4 klasy dożywiani są bezpłatnie, a w Polsce za dożywianie odpowiada powiat.

Polscy partnerzy mają duże osiągnięcia też w dziedzinie turystyki. Ale i my dziś nie jesteśmy w tyle. Zrobiliśmy wiele, żeby przyciągnąć do nas turystów. To dopiero początek, ale potencjał jeszcze mamy. Musimy jeździć do Polski, Czech, Słowacji, Niemiec. Należy uczyć się od siebie nawzajem i dzielić doświadczeniem, zapraszać inwestorów.

Widzieliśmy jak żyje dziś strefa przygraniczna. Byliśmy w Czechach. Polacy na rz. Bóbr zamontowali elektrownię, urządzili potrzebne wały. Teraz powodzie im nie grożą. Biorąc pod uwagę to, że turysta przyjeżdża do nich z Czech i Niemiec, stworzono odpowiednią infrastrukturę. Pamiątki są produkowane na każdym kroku. Wszystko pracuje na turystę, a to daje kapitał nie tylko do kieszeni państwowej, ale i własnej. Wszystko zależy od indywidualnego wkładu każdego z nas.

Jakie są efekty wyjazdu?
Podpisaliśmy umowę z polskimi partnerami, z uwzględnieniem wszystkich uwag i dokonując pewnych uzupełnień. W czerwcu wymienimy się drużynami piłkarskimi. W lipcu planujemy wspólną imprezę „Euro na Galicji”. Zresztą, lepiej raz zobaczyć niż dziesięć razy usłyszeć.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 3 (151), 14-27 lutego 2012

X