Lata szkolne, studia, lwowskie lata twórcze
Do kształtowania osobowości Jana Parandowskiego, oprócz rodziny i szkół, przyczyniła się atmosfera i wielkie tradycje Lwowa. Miasta pięknie położonego na wzgórzach, grodu o głębokiej religijności, wielu wspaniałych świątyniach, o bogatych i różnorodnych tradycjach wielu kultur. Lwów był siedzibą trzech metropolii religijnych: metropolii łacińskiej, ormiańsko-katolickiej oraz obrządku grecko-katolickiego. Istnienie ich w jednym mieście było wyjątkowe nie tylko w dawnej Rzeczypospolitej, lecz i w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Od XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego, pojawili się we Lwowie również Żydzi, niosąc ze sobą światło swej nauki i wiary. W ciągu wieków wznieśli w mieście wiele synagog, w tym w tym tą najsłynniejszą zwaną Złotą Różą.
Lwów był też miastem, w którym od wieków panował kult nauki i sztuki. Szczególną rolę odgrywały pod Wysokim Zamkiem kolegia i szkoły katedralne, a następnie uniwersytet, założony w 1661 roku przez króla Jana II Kazimierza Wazę. Uczelnia nadawała miastu wyjątkowy charakter. Szacunek dla wiedzy, uniwersyteckie otwarcie na świat oraz osiągnięcia w wielu dziedzinach lwowskich uczonych przynosiły nie tylko im sławę – budziły respekt, ale też inspirowały coraz to nowe pokolenia do zgłębiania wiedzy, podnoszenia poziomu życia, prowadzenia własnych badań i tworzenia różnorodnych dzieł. Wśród wielu osiągnięć tej uczelni z całą pewnością na szczególną uwagę zasługują także te w dziedzinie badań nad kulturą antyczną. Godzi się wspomnieć, że zawitała ona do Lwowa wcześnie, a szczególnie rozkwitła w okresie renesansu, epoce, która odkryła na nowo kulturę Greków i Rzymian. W tamtym czasie wielu mieszkańców szybko rozwijającego się i bogacącego Lwowa podróżowało nad Morze Śródziemne, do stolicy Italii, do Aten i innych sławnych miast. Przywozili ze sobą zachwyt pięknem krajobrazów, architekturą, rzeźbą, stylem życia i obyczajami. Stamtąd czerpali inspiracje artystyczne, naukowe i duchowe.
Trzeba wspomnieć, że pierwszy renesansowy dwór w całej Rzeczypospolitej, sięgającej w XV wieku od morza do morza, powstał w pobliżu Lwowa, w Dunajowie, w siedzibie arcybiskupów łacińskich, a założył go w połowie XV wieku Grzegorz z Sanoka, który zanim został lwowskim arcybiskupem łacińskim, w licznych podróżach trafił między innymi do Rzymu, na dwór papieża Eugeniusza IV. Tam zaznajomił się z najnowszymi prądami umysłowymi, jakie wówczas panowały w Italii. Po powrocie do kraju do swej siedziby zaprosił między innymi słynnego włoskiego humanistę Kallimacha. Przez wiele lat organizował w Dunajowie dysputy filozoficzne, spotkania naukowe i artystyczne, tworząc w ten sposób od podstaw polskie środowisko humanistów, głównie wywodzących się ze Lwowa i jego okolic.
Właśnie przez to z dawna zakorzenione w kulturze antycznej i chrześcijańskiej miasto wędrował wiele lat Jan Parandowski. Inspiracje lwowskich artystów sztuką starożytnych Greków i Rzymian chłonął na co dzień, bo były widoczne wszędzie: w architekturze, jak choćby w Teatrze Wielkim czy Kamienicy Królewskiej; w rzeźbach na Rynku; w płaskorzeźbach na fasadach wspaniałych kamienic; na ulicach i uliczkach starówki; na dziedzińcach, w pasażach i parkach. W jakże licznych muzeach o bogatych zbiorach, gromadzących też dzieła sztuki starożytnej i późniejsze, nią zainspirowane. Na cmentarzach, a szczególnie na Łyczakowskim, gdzie wiele nagrobków zdobią rzeźby funeralne o tematyce nawiązującej do tradycji antycznej.
Krocząc przez Lwów, przyszły autor sławnej Mitologii mógł podziwiać wiele postaci i scen mitycznych, płaskorzeźb urzekających pięknem przedstawienia i różnorodnością ujęcia. Jakże wiele mówiły one o zainteresowaniach i zamiłowaniach właścicieli tych budowli. Przez lata mógł kontemplować, jak mit sprzed tysiącleci artyści potrafili zakląć w pełne ekspresji i nowatorstwa oryginalne dzieła, ożywić je na nowo. Później, już jako pisarz, Parandowski potrafił to czynić finezyjnie słowem. Jego książki o antyku pisane są zawsze żywym, lekkim językiem, a zarazem pełnym erudycji, mistrzowską prozą artystyczną, daleko odbiegającą od nużących często czytelnika rozpraw naukowców.
Wędrując przez Lwów, napotykał cały szereg antykwariatów, zapełnionych między innymi dziełami antycznych pisarzy i myślicieli, zarówno w przekładach, jak i w oryginale. Zapewne odwiedzał ten najznakomitszy Mojżesza H. Rubina „Mól Książkowy” czy przywołany później w jednym z wierszy Zbigniewa Herberta Moje miasto antykwariat i księgarnię Leona Bodeka na ulicy Ormiańskiej 3. Zaglądał do wielu księgarń, jak choćby Bernarda Połonieckiego na ulicy Akademickiej 2 czy księgarni Altenberga. Także do Księgarni Gubrynowicza przy ulicy Teatralnej 9, oferującej prace naukowe, zwłaszcza z filologii klasycznej, oraz edycje tekstów antycznych, jak chociażby Horacego i Wergiliusza.
Mógł w swych poszukiwaniach zanurzyć się w licznych bibliotekach: w gmachu Ossolineum pod korynckimi kolumnami; w Bibliotece Baworowskich; w Bibliotece Uniwersyteckiej przy ul. Mochnackiego; w wielu innych, gdzie istniały działy poświęcone antykowi. Zapoznawał się z artykułami w lwowskich periodykach poświęconych kulturze klasycznej, jak „Eos” i „Filomata”. Bowiem w okresie jego lat szkolnych i studiów, a także późniejszych, pracowało na uniwersytecie oraz w gimnazjach Lwowa i okolic wielu filologów klasycznych, badaczy, tłumaczy, popularyzatorów antyku. To cała plejada wytrawnych znawców tych zagadnień, którzy tworzyli żywy ruch intelektualny.
Tuż po zdaniu matury, w 1913 roku, przed wybuchem I wojny światowej, Parandowski zapisał się na studia uniwersyteckie. Rozpoczął je na Wydziale Filozoficznym, gdzie zgodnie ze swymi rozległymi zainteresowaniami studiował filologię i archeologię klasyczną, filologię polską i filozofię. Rektorem uczelni był wówczas prof. Oswald Balzer, wybitny historyk prawa, a filologię klasyczną i historię starożytną wykładali uczeni tej miary, co prof. Jan Kowalski, prof. Ryszard Gansiniec (Ganszyniec), prof. Konstanty Chyliński, prof. Jan Sajdak, zaś archeologię klasyczną – prof. Edmund Bulanda.

Na polonistyce słuchał między innymi wykładów prof. Wilhelma Bruchnalskiego, znakomitego filologa klasycznego i literaturoznawcy, edytora dzieł Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego. Z kolei wybitnym znawcą zagadnień z zakresu filozofii – na którego wykłady przychodziły tłumy studentów – był prof. Kazimierz Twardowski, twórca słynnej Lwowsko-Warszawskiej Szkoły Filozoficznej, autor m.in. Zasadnicze pojęcia dydaktyki i logiki. Warto wspomnieć, że prof. Twardowski prowadził wykłady po łacinie.
Zaraz po rozpoczęciu studiów Parandowski ogłosił cykl szkiców o Zygmuncie Krasińskim w lwowskim „Przeglądzie politycznym, społecznym i literackim”. Studia przerwał mu wybuch I wojny światowej. Podobnie jak wielu studentów z Galicji, z terenów frontowych, został internowany i wywieziony na wschód, w głąb Rosji carskiej. Znalazł się nad Wołgą, w gubernialnym Saratowie, mieście położonym w centrum imperium, z dużym portem i rozwiniętym handlem rzecznym. Miasto to zamieszkiwała również mniejszość polska.
Czas pobytu wykorzystał na pogłębienie nauki języków, ale także na twórczość. O jego talencie literackim oraz umiejętności wnikliwej analizy otaczającej rzeczywistości świadczy książka Bolszewizm i bolszewicy w Rosji, którą napisał tam w wieku zaledwie 24 lat. Jej pierwsze wydanie ukazało się w 1919 roku w Stanisławowie nakładem drukarni Leona Dankiewicza. Książka ma charakter reportażowy i eseistyczny – powstała na podstawie obserwacji własnych oraz rozmów z uchodźcami z głębi Rosji. Jest to jedno z pierwszych w literaturze polskiej i światowej świadectw dotyczących rewolucji październikowej, zapisane w okresie, gdy ona jeszcze trwała. Opis jej przebiegu, osób ją tworzących i wpływu tej rewolucji na rzeczywistość autor przedstawił w obrazach zdecydowanie mrocznych. Pisał między innymi: „Rosyjski jest bolszewizm takim, jakim go zrobiła Rosja, która na tle teorii socjalistycznych i komunistycznych, wypracowanych na Zachodzie, wyhodowała ruch potworny, wszystko niszczący, bezużyteczny”.
Po zakończeniu działań wojennych Parandowski wrócił do Lwowa, do domu przy ulicy Domsa 5 oraz na uniwersytet, gdzie kontynuował studia do 1923 na kierunku filologia klasyczna i archeologia.

Wszystkie wykłady i zajęcia z filologii klasycznej odbywały się w okazałym gmachu głównym Uniwersytetu Króla Jana Kazimierza. Jakże często w tamtym okresie witały go przy wejściu antykizujące alegorie: Oświata i Praca, które jakby wytyczały wszystkim studentom drogę na przyszłość. Autorem tych rzeźb był polski artysta Teodor Rygier, działający głównie we Włoszech, znany także jako twórca pomnika Adama Mickiewicza na Rynku w Krakowie.
Po latach, w Zegarze słonecznym, o tym okresie swego życia Parandowski napisał zwięźle: „Uniwersytet Lwowski, z jego atmosferą, profesorami i studentami, był dla mnie miejscem, gdzie zaczynałem rozumieć, czym jest prawdziwa nauka”.
Rozpoczął też wówczas współpracę z gazetami i pismami społeczno-literackimi, przede wszystkim lwowskimi, choć nie tylko. W rodzinnym mieście publikował w: „Gazecie Porannej”, „Gazecie Wieczornej”, „Gazecie Lwowskiej”. Także w periodyku społeczno-kulturalnym „Sygnały”, którego redaktorem naczelnym był przez pewien czas Karol Kuryluk.
Parandowski włączył się też aktywnie w nurt życia artystycznego i wspierał różnorodne inicjatywy kulturotwórcze. Trzeba wspomnieć, że w 1920 roku powstał w Warszawie z inicjatywy Stefana Żeromskiego Związek Zawodowy Literatów Polskich. Zaledwie kilka miesięcy później utworzono jego oddział we Lwowie, a jego współorganizatorem był Parandowski.
Jeszcze w okresie studiów ożenił się z dużo młodszą od siebie Ireną Henzel, która pochodziła z rodziny o tradycjach urzędniczych i akademickich. Studiowała wówczas w szkole aktorskiej, miała rozległe zainteresowania kulturalne, była bardzo oczytana. Ślub odbył się 8 sierpnia 1919 roku w kościele św. Mikołaja. Od początku ich małżeństwa Irena mądrze wspierała pracę twórczą męża oraz jego działalność w środowisku literackim.
Już pod koniec studiów Parandowski podjął pracę w prestiżowym Wydawnictwie H. Altenberga, gdzie w latach 1922–1924 pełnił funkcję kierownika literackiego. Dyrekcja i dział wydawniczy księgarni mieściły się wówczas przy ul. Zimorowicza 17 (obecnie Dżochara Dudajewa). Redagował tam serię przekładów z literatur klasycznych oraz serię „Wielcy Pisarze”, obejmującą monografie poświęcone wybitnym twórcom kultury. W ramach tej serii ukazało się między innymi dzieło Aleksandra Brücknera Mikołaj Rej. Księgarnia wydawnictwa mieściła się na ulicy Pańskiej 16 (od 1927 roku przemianowanej na ulicę Józefa Piłsudskiego).
W tamtym czasie Parandowski przede wszystkim rozwinął swą twórczość literacką i translatorską. W ciągu zaledwie kilku lat napisał szereg różnorodnych tematycznie książek i opublikował cenne przekłady, które przyniosły mu rozgłos i uznanie. Zadziwiające, jak w krótkim okresie, jeszcze w trakcie studiów i zaraz po nich, Parandowski przygotował do druku i opublikował książki, które powstały głównie w jego domu na ulicy Domsa 5.
Pośród nich znalazł się Antinous w aksamitnym berecie. Rzecz o Oskarze Wildzie. Wydanie ukazało się w 1921 roku nakładem Księgarni Wydawniczej H. Altenberga, z okładką zaprojektowaną przez Marię Dolińską. To zbiór esejów poświęcony irlandzkiemu poecie, pisarzowi, filologowi klasycznemu Oskarowi Wilde’owi. W okresie późniejszym Parandowski poszerzył treść książki i ponownie wydał ją w 1930 roku jako dzieło pod tytułem Król życia.
Wielkim sukcesem literackim młodego Parandowskiego stała się Mitologia: wierzenia i podania Greków i Rzymian. Jej zalążek powstał w okresie, gdy był jeszcze uczniem gimnazjum. Podobno zbiór ten napisał jako rodzaj ściągi dla kolegów, którzy nie potrafili zapamiętać skomplikowanych genealogii bogów olimpijskich. Z czasem notatki te zostały przez Parandowskiego uporządkowane, poszerzone, a cały układ książki wnikliwie przemyślany. Pierwsze wydanie ukazało się w 1924 roku we Lwowie w Księgarni Wydawniczej H. Altenberga. Od razu zdobyło uznanie i popularność. Przed wybuchem II wojny światowej ukazały się w różnych wydawnictwach aż cztery wydania Mitologii, a w okresie powojennym – do 2020 roku – ponad czterdzieści wydań i to często w wielotysięcznych nakładach. Nadal ukazują się jej liczne wznowienia. Mitologia stała się zatem jedną z najbardziej poczytnych książek w dziejach naszej kultury. Przez dziesiątki lat była i jest nadal lekturą szkolną, z której poznawało kulturę antyczną wiele pokoleń. Została też przełożona na język angielski, czeski, litewski, słowacki, rosyjski, ukraiński, a zatem w wielu krajach trafiła do rąk tysięcy osób.

Jakże nie podziwiać ogromnego zapału i pracowitości Parandowskiego, bo w lwowskich latach przetłumaczył też dwie cenne pozycje. W 1923 roku ukazała się w Wydawnictwie H. Altenberga antykolonialna powieść Batuala. Prawdziwa powieść murzyńska autorstwa René Marana. Dziś znawcy podkreślają jakość pracy translatorskiej młodego Parandowskiego, który francuski tekst przełożył z dużym pietyzmem językowym. Warto podkreślić, że przekład ten był jednym z pierwszych w tej części Europy.
Nieco później Parandowski przełożył z języka angielskiego monumentalne dzieło: Historię świata H. G. Wellsa, które ukazało się w latach 1924–1925 również w Wydawnictwie H. Altenberga. Praca ta o dziejach ludzkości od prehistorii po czasy współczesne Parandowskiemu imponuje rozmachem. Parandowski przełożył dzieło klarownym stylem, z wielkim pożytkiem dla nauki polskiej. Dla wielu pokoleń studentów, szczególnie historii, stało się ono przez dziesiątki lat nieocenionym źródłem wiedzy. Wydawnictwo opublikowało dwutomową pracę liczącą ponad pięćset stron bardzo starannie, w twardej oprawie, na kredowym papierze, w dużym nakładzie. Tekst ubogaca wiele map, rysunków, szkiców i fotografii zabytków.
Od wczesnej młodości pisarz poznawał kulturę antyczną podczas podróży do Italii i Grecji. W Szkicach pisał na ten temat: „Rzym był wielką przygodą moich lat młodzieńczych, poznałem go najpierw w roku 1913, odwiedziłem ponownie w 1914, z tych podróży wracałem obładowany wrażeniami, wzruszeniami i stosem kartek, które później zamieniały się w felietony, wiele z nich zostało w tekach – zapas na przyszłość”.
Ponownie wyruszył do Italii jeszcze przed zakończeniem studiów w 1922 roku, a następnie wiosną 1924 roku. Na trasie peregrynacji znalazł się Rzym, ale też inne miejscowości w Italii i Grecji. Podróże te zrodziły jego pierwszą relację podróżniczą, a mianowicie Rzym czarodziejski, opublikowany we Lwowie w 1924 roku przez Spółkę Akcyjną Wydawniczą. Autor opisał w niej barwnie wrażenia z tych podróży, snując rozliczne refleksje i łącząc obserwacje współczesnego życia Rzymu, zachwyt jego pięknem i kulturą, z zadumą historyczną, zauroczeniem ruinami zabytków antyku. Do Wiecznego Miasta powracał wielokrotnie, coraz bardziej nim zafascynowany…
Trzeba jeszcze wspomnieć, że od wczesnej młodości przez dwie dekady skrupulatnie gromadził notatki, rozliczne materiały, cytaty z dzieł autorów starożytnych o Rzymie. Latami komponował dzieło o tym mieście według przemyślanego i stopniowo opracowywanego wcześniej planu. Zebrał ogromny materiał i sądził, że przyszła jego książka o Wiecznym Mieście będzie opus magnum jego życia.
Liczący setki stron manuskrypt oraz wspomnianą dokumentację stracił podczas Powstania Warszawskiego w mieszkaniu przy ul. Filtrowej 69. Spłonęła jego cenna biblioteka, przepadły zebrane materiały, pamiątki, kolekcja dzieł antycznych. Strata manuskryptu Rzymu i drugiego już prawie gotowego tomu Nieba w płomieniach była dla niego największym ciosem jako pisarza. Nie zdołał już ponownie odtworzyć Rzymu ani wspomnianej książki, która miała być kontynuacją opowieści o losach Teofila Grodzickiego, wspomnieniem Lwowa, zarazem utworem ukazującym przemianę młodego bohatera i jego powrót do chrześcijańskich wartości i wiary. Parandowscy wyjechali z Warszawy we wrześniu 1942 roku i na dwa lata zamieszkali wraz z innymi uciekinierami w majątku Planta koło Opatowa należącym do Olgi i Stanisława Morawskich. Do wyjazdu ze stolicy Parandowski brał udział w tajnym nauczaniu i konspiracyjnych spotkaniach literatów, współpracował też w przygotowaniu druków krążących w odpisach maszynowych.
Mariusz Olbromski
Tekst ukazał się w nr 21 (481), 14 – 28 listopada 2025
