Listopad 1924 w Kurierze Lwowskim Uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza we Lwowie, NAC

Listopad 1924 w Kurierze Lwowskim

Nasz protoplasta w okresie międzywojennym ukazywał się nakładem Lwowskiej Spółki Wydawniczej Sp z O. O. i powstawał w drukarni Polskiej zarządzanej przez Z. Klebusiewicza przy ul. Chorążczyzna 31. Do lat 90. działała tu drukarnia akcydensowa „Lwowskiej Prawdy”. Dziś ten potężny gmach świeci pustką. W tamtym czasie redaktorem odpowiedzialnym „Kuriera Lwowskiego” był znany lwowski dziennikarz Tadeusz Stroiński.

Uroczystościami nr 1 w drugiej połowie listopada była rocznica wyzwolenia Lwowa:

Rocznica obrony Lwowa

Dnia 21 bm. o godz. 9 rano odbędzie się w kościele parafialnym św. Marii Magdaleny nabożeństwo żałobne za poległych na II. odcinku uczestników walk listopadowych 1918 r. Na nabożeństwo to zaprasza krewnych, kolegów i znajomych Rada zawiadowcza „Funduszu zasiłkowego b. II odcinka”. Po nabożeństwie zebranie towarzyskie uczestników walk II odcinka w sali szkoły im. Marii Magdaleny.

Związek Obrońców Lwowa z listopada 1913 roku urządza w dniach 22 i 23 bm. uroczysty obchód szóstej rocznicy oswobodzenia Lwowa, na który zaprasza przedstawicieli władz, wszystkie polskie Zrzeszenia, wszystkie cechy і саłą polską publiczność, nie wątpiąc, że społeczeństwo polskie przez gremialny udział w obchodzie raz jeszcze zadokumentuje swoje głębokie przejęcie ideą czynu listopadowego, a serdeczna wdzięczność żywi dla tych, którzy polskość Lwowa obronili.

Program uroczystości: Dnia 21. o godz. 13 capstrzyk muzyk wojskowych. Dnia 22. o g. 9 hejnał z wieży ratuszowej. O g. 10 uroczysta msza święta, celebrowana przez ks. arcyb. Twardowskiego, poczem pochód wszystkich zrzeszeń pod gmach Dyrekcji kolejowej, gdzie nastąpi odsłonięcie Krzyża Obrony Lwowa. O g. 19 uroczyste przedstawienie w Teatrze Wielkim. O g. 20.30 zabawa taneczna w sali Sokoła II. przy ul. Kętrzyńskiego. 23. o g. 10 złożenie wieńca na grobie nieznanych Żołnierzy, spoczywających na cmentarzu Obrońców Lwowa, o g. 15 przedstawienie w Teatrze Małym, dane siłami Koła Dramatycznego Z. O. L.

Przy grobie nieznanego żołnierza

Tegoroczne uroczystości dla upamiętnienia szóstej rocznicy oswobodzenia Lwowa, zakończyły się w niedzielę rano na cmentarzu Obrońców Lwowa, gdzie na grobie nieznanego żołnierza złożono dużo wieńców. Uroczystość ta miała charakter bardzo rzewny, do łez wzruszający. Wokoło grobu zgromadziły się tłumy publiczności, wśród uczestników byli gen. Malczewski, gen. Thullie, korpus oficerski, reprezentacja żołnierzy r. 1863, Obrońcy Lwowa, reprezentanci Pierwszej załogi Lwowa, Komitet straży mogił, Stow. „Gwiazda” ze sztandarem, korpus ochotniczej straży ogniowej „Sokół”, uczennice seminarium nauczycielskiego, uczennice zakładu im. Strzałkowskiej itd.

Brała też udział w uroczystości kompanja honorowa 19 pp. z orkiestrą. Po odśpiewaniu kantaty przez chór seminarjum pod batutą prof. Adamczaka składano wieńce wśród dźwięków marsza żałobnego, poczem przemówił p. Marian Dziędzielewicz, oddając hołd bohaterom.

Podstawą przyszłości narodu jest oświata, a z tym nie zawsze było dobrze.

Walny Zjazd Towarzystwa Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych, NAC

Zgromadzenie nauczycielstwa polskiego miasta Lwowa i pow. Lwowskiego

Dnia 19 bm. odbyło się Nadzw. Walne Zgromadzenie „Ogniska” miejscowego Związku P. N. S. P. we Lwowie, na którem zebrało się liczne nauczycielstwo Lwowa i powiatu lwowsk. Po wysłuchaniu sprawozdania delegatów na VI-ty Zjazd do Warszawy, które przyjęto do wiadomości, postanowiono jednomyślnie wpłacać 1% daniny od poborów na rzecz budującego się sanatorium w Zakopanem.

Dłuższą i ożywioną dyskusję wywołał następny punkt porządku dziennego, omawiający sprawy stosunków, jakie zapanowały w Kuratorium i niektórych Radach szkolnych. Sprawy te referowali posłowie: Malik, Smulikowski i Wojtowicz. W referatach i dyskusji wyliczano cały szereg faktów niesprawiedliwego protekcjonalnego traktowania spraw nauczycielskich, przyczem podkreślono, iż nie są to sporadyczne fakty, lecz system i wpływy partyjne władz szkolnych.

„Kurier” akcentował i takie zachowania nauczycieli.

Okrucieństwo nauczyciela

Donoszą nami z Bohorodczan, że nauczyciel tamtejszy szkoły powszechnej, p. Józef Uciurkiewicz, po prostu znęca się nad dziatwą szkolną w sposób, który jest dowodem nie tylko jego nieludzkich uczuć, ale nawet budzi podejrzenie jakiegoś zboczenia.

W kwietniu b. r. pobił okrutny nauczyciel ucznia Włodzimierza Czopiaka, który w następstwie tego rozchorował się ciężko, ogłuchł, a nawet, jak orzekli lekarze, grozi mu obłęd i inne „kombinacje chorób wewnętrznych”. Ojciec pobitego ucznia skierował sprawę na drogę karno-sądową, nie może jednak dotychczas doczekać się jej rozstrzygnięcia.

Oprócz Czopiaka, pobił p. U. dotkliwie dziesięcioro innych uczniów, których nazwiska są nam znane. Może by władze szkolne zaopiekowały się odpowiednio „nieludzkim wychowawcą”.

Dr. Adam Sołtys, oprócz działalności pedagogicznej w Konserwatorium, pisał recenzje o imprezach muzycznych w rubryce „Z Sali koncertowej”. Artykuł ten wybrałem ze względu na pojawiające się w nim nazwisko Heleny Ottawowej, o której pisaliśmy na łamach naszego „Kuriera Galicyjskiego”.

Wacław Kochański – Emanuel Feuermann

W tegorocznym koncercie lwowskim Wacława Kochańskiego najważniejszym punktem programu był Brahmsa Koncert skrzypcowy. Dzieło to wykonane bez orkiestry traci wiele, mimo, że akompaniament fortepianowy spoczywał w niezawodnych rękach cenionej pianistki p. Heleny Ottawowej. Lecz i w tych ramach potrafił W. Kochański wydobyć z utworu dużo barwy i wyrazu. Szczególnie miejsca liryczne przemawiały silnie do słuchaczy. Znane zalety gry jego: nieskazitelna czystość i słodycz tonu wystąpiły w całej pełni w utworach nowszych (Chanssona „Poemie”, C. Scotta i in.). Technika swą zaimponował Kochański przede wszystkiem w koncercie Brahmsa, następnie w „Rondo capriccioso” Saint-Saensa, w kompozycji Kreislera i w licznych naddatkach.

Pani Helena Ottawowa, której przypadł tym razem m. i. niezwykle trudny akompaniament koncertu Brahmsa, wtórowała jak zwykłe subtelnie i artystycznie, W tym samym tygodniu wystąpił wiolonczelista Emanuel Feuermann. O grze jego można wyrazić się jak najpochlebniej. Obok wysokiej i niezawodnej techniki, ważnym czynnikiem jego interpretacji jest strona intelektualna. Feuermann gra ze smakiem artystycznym, wnika w styl utworów, działa na słuchacza silą wyrazu i uczucia. Pierwszą część wieczoru zajęły: R. Straussa Sonata F-dur i Saint-Saensa Koncert a-moll. Brawurowem wykonaniem tych utworów zdobył sobie Feuermann całą publiczność. Nastrój potęgował się w części drugiej, złożonej z kompozycji drobniejszych, częściowo z transkrypcji z literatury skrzypcowej. „Air” Bacha, grane na wiolonczeli nie brzmi tak wzniosie, jak w wykonaniu skrzypcowem (na strunie G.) Dalsze utwory: Couperina „Les cherubins”, Tartiniego warjacje w przeróbce Feuermanna, oraz trzy ostatnie utwory programowe okazały kunszt Feuernanna w jak najlepszem świetle. Dobrym akompanjatorem był p. dr. Henryk Gunsberg.

Wiadomo, że zimą zmrok zapada wcześniej. Przełożyło się to na frekwencję w teatrach lwowskich. Dyskutowano o tym na łamach „Kuriera”, a rozważania przedstawił niejaki „Grd”

W sprawie projektowanego przesunięcia początku przedstawień teatralnych we Lwowie

Przed wojną przedstawienia w teatrze lwowskim rozpoczynały się stale o godzinie 7, a w porze letniej o 7.30; wszystko było dobrze, nikt nie narzekał. Kto chciał pójść do teatru, odpowiednio się urządzał i znalazł czas, zarówno właściciel sklepu, jak i tzw. „inteligent”. A nie należy zapominać, iż dawniej sklepy zamykano dopiero o godz. 8 lub nawet później.

Dziś Lwów choruje na miasto wielkomiejskie i pragnie wzorem Paryża i Warszawy przesunąć początek przedstawień na godzinę 8. Dla osób umysłowo pracujących, zwłaszcza adwokatów i 1ekarzy, bardziej odpowiada późniejsza pora przedstawień, gdy tymczasem dla urzędników, których praca biurowa zazwyczaj kończy się około godziny 3, bardziej odpowiada wczesna pora, ze względu na wczesny początek grania. W ogóle przyznać trzeba, że wiele okoliczności przemawia za, ale też i przeciw przesunięciu na godzinę 8. Zwłaszcza u nas we Lwowie następujące okoliczności przemawiają przeciw: długie antrakty, zwłaszcza podczas premjer i przedstawień opery, przedłużają czas trwania opery, które zazwyczaj z natury rzeczy dłużej trwają, niż dramaty, często do godziny 11, a Wagnerowskie nawet do północy.

Projektowane przesunięcie pory rozpoczęcia przedstawień opóźniłoby tem samem i koniec przedstawień na godzinę 12, względnie i później. W Paryżu lub Warszawie bezpieczeństwo publiczne (policja), środki komunikacyjne (tramwaje), oraz oświetlenie ulic wpływa na ożywione życia uliczne w porze nocnej, wskutek czego powrót z teatru o północy nie jest ani tak przykrym lub niebezpiecznym. U nas, we Lwowie chodzenie o północy wśród ciemności egipskich po dziurawym, w porze deszczowej wodą wypełnionym bruku jest złączone z narażeniem złamania nogi łub niebezpieczeństwem napadu przez indywidua nocne, zwłaszcza dla zamieszkałych w dalszej części miasta i z pewnością nie przyczyni się do zwiększenia frekwencji.

Zaprowadźmy wpierw na ulicach oświetlenie europejskie, potem miejmy europejską komunikację i odpowiednie bezpieczeństwo publiczne, a będziemy wtedy zastanawiali, się nad przesunięciem początku przedstawień teatralnych na godzinę 8.

Późny koniec przedstawień utrudni lub często uniemożliwi spożycie kolacji w restauracji ze względu na podatek od zbytku i wczesne zamykanie, a w domu, ze względu na służbę, która nie zechce do północy czekać, a potem rano wcześnie wstawać. Zauważyć należy przy tej sposobności, iż w Europie środkowej (Niemcy, Austria, Węgry), gdzie życie teatralne jest wysoko rozwinięte przedstawienia rozpoczynają się o godzinie 7, a w razie potrzeby i wcześniej, a tylko operetka i krótsze przedstawienia operowe (,,Salome”, „Tosca“, ,,Traviata“ itp.) rozpoczynają się o 7.30. Niech naprzód Lwów postara się o europejską subwencję dla teatru, niech zaprowadzi ład europejski: w mieście, a wtedy zobaczymy.

Na Kresach nie było bezpiecznie, Rosja coraz organizowała napady band dywersyjnych, a i swojskich bandytów też starczało.

Pościg za bandytami na Kresach

Jak donoszą z Brześcia, władze bezpieczeństwa aresztowały we wsi Woroszewa sześciu podejrzanych o udział w organizowania band dywersyjnych. Jeden z nich jest sekretarzem klubu białoruskiego w Noroszczy. Podejrzewają ich także o udział w napadzie na pociąg pod Leśną. Po porozumieniu się z dowódcą okręgu Nr. IX, wojewoda nowogrodzki, gen. Januszajtis, objął rozkazodawstwo nad całą grupą pościgową pułk. Wierzkowskiego.

Banda przedarła się przez rzekę Szczarę w sile 30 ludzi i 2 furmanek, pomiędzy Załużem a Horodyszczem. Osiągnąwszy linie bagien, rozbiegła się, pozostawiając wśród rozmaitych przedmiotów aparat podsłuchowy. Wskazywałoby to na dobre wyekwipowanie przez sowiety band dywersyjnych.

Pościg ułański, idący śladem bandy, natrafił na niedogaszone ognisko, przy którem znaleziono rozcięty but i skrwawione szmaty. Natychmiast wydano zarządzenie odcięcia bandytom wszystkich przejść od strony wschodniej. Pościg trwa. Wyniki ostateczne nie są jeszcze znane.

Gdyby nie przytomność i odwaga uczennic, mogłoby dojść do tragedii, NAC

W tym wypadku nieszczęścia udało się uniknąć dzięki przytomności dzielnych uczennic.

Pożar na ul. Snopkowskiej

Wczoraj koło godz. 11 rano wybuchł w gmachu Seminarium Gospodarczego przy ul. Snopkowskiej nr. 95, groźny pożar. Od krokwi dachowej, wadliwie wpuszczonej w komin, zajął się dach szkoły. Na szczęście ogień w czas spostrzeżono i natychmiast zawezwano straż pożarną, która szybko przybyła pod komendą, zast. naczeln. p. Szpaczyńskiego i energiczną akcją zlokalizowała pożar.

W międzyczasie jednak uczennice zakładu pod kierunkiem dyrektorki P. Janiny Karłowiczównej rzuciły się na ratunek, starając się przeszkodzić rozprzestrzenianiu się ognia. Odważne dziewczęta śmiało ruszyły na dach i z niezwykłą przytomnością umysłu walczyły z pożarem, co nawet podziw wzbudziło w naszych dzielnych strażakach, którzy zaskoczeni byli tak miłą pomocą.

Przy sposobności jednak nie można pominąć lekkomyślności naszych władz. W szkole, zwłaszcza tak oddalonej od miasta, nie było ani jednego aparatu do gaszenia i rzeczywiście tylko niezwykłej ofiarności dziewcząt i strażaków należy zawdzięczać minimalne szkody, większe jednak napewno od kosztu kilku aparatów do gaszenia.

Rubryka Ze Lwowa publikowała ciekawostki z ostatniej chwili.

Plaga żebractwa. Od pewnego czasu naprzykrza się we Lwowie po ulicach taka masa żebraków, że spotykanie ich jest dla kulturalnego przechodnia istną przykrością. Nie tłumiąc w sobie bynajmniej uczucia litości dla nędzy i kalectwa, czuje jednak każdy człowiek o nieco rozwiniętych pojęciach życia społecznego, że miłosierdzie i pomoc dla nieszczęśliwych nie w tej formie powinny się wyrażać. Ale bolączka ta nie jest bynajmniej specjalnością Lwowa. Żebractwo w Polsce jest poprostu przysłowiowe. Jeszcze przed wojną nazwali Niemcy Kraków „eln Atlerstadt“. Po wojnie stosunki tamże jeszcze się pogorszyły.

Magistrat m. Warszawy, która widocznie także dotknięta jest plagą żebractwa, obmyśla obecnie środki jej zwalczania i zamierza wprowadzić w życie projekt b. prez. miasta Drzewieckiego, oparty na udzielaniu żebrakom zamiast jałmużny pieniężnej, bonów, z którymi ubodzy mają się zwracać do urzędu opieki. Byłoby dobrze, gdyby i nasz magistrat pomyślał o lwowskich żebrakach.

Żebracy byli (i są) plagą miejskich ulic, NAC

Akademja żałobna ku czci śp. Zofji Strzałkowskiej. W niedzielę 16 bm. o g. 11 odbyło się uroczyste odsłonięcie plakiety śp. Strzałkowskiej w auli zakładu przy ul. Zielonej, w obecności uczenie, grona naucz., przedstawicieli rodziców i władz. Po odśpiewaniu przez chór „Echa” „Gaude Mater“ przemówił imieniem koła rodzicielskiego p. Hoflinger i oddał tablicę pod opiekę zarządu zakładu śp. Strzałkowskiej. Na tablicy widnieje w płaskorzeźbie wykonanej przez artystę rzeźbiarza prof. Bętkowskiego podobizna śp. Strzałkowskiej z odpowiednim napisem.

Po odsłonięciu tablicy odbyła się w auli akademja żałobna. Po przemowie kuratora dr. Sobińskiego odśpiewał chór „Echa” dwie pieśni, a uroczystość zakończyło przemówienie p. Stanisławy Bętkowskiej, przewodniczącej koła rodziców.

Ananasy i banany. Nieoglądane w latach wojennych specjały zamorskie pojawiły się znów za oknami wystawowemi owocarń i handlów towarów kolonjalnych. Kiście zielonych bananów, bogate ananasy, kosmate orzechy kokosowe przypominają, że minęły czasy przymusowego postu od egzotycznych przysmaków, że otwarły się granice, dzielące nas od szerokiego świata.

Niestety, osobliwe owoce tylko cieszą oko, gdyż ceny chociaż niezbyt wysokie, przecież niejednemu nie pozwalają nawet na skosztowanie ich — zwłaszcza przed pierwszym. Jeden banan kosztuje 60 gr., 10 dkg ananasa 1.40 zł. Toteż amatorzy owoców pocieszają się przynajmniej kasztanami, które dymią rozkoszną wonią na rogu każdej prawie ulicy.

Żeby chodniki nie były śliskie, trzeba się napracować, NAC

Stałą rubryką „Kuriera” był Felieton „Na krawędzi dnia”. Niejaki „K” opisywał tu satyrycznie to co najbardziej dotykało mieszkańców Lwowa.

Otwarcie sezonu

W niedzielę wieczorem otwarto uroczyście sezon łamania kości. Wszyscy poczciwi i niepoczciwi Lwowianie padali na ziemię. Jedni wstawali ze śmiechem, drudzy złorzecząc, inni nie wstawali dopóty, dopóki ich nie podniosła Stacja Ratunkowa.

Wkraczamy więc w znany nam okres. Policja i magistrat przypomina właścicielom kamienic obowiązujące rozporządzenie, właściciele kamienic przypomną to samo dozorcom, dozorcy przypomną sobie, że im nikt za to specjalnie nie płaci, a obywatele przypomną sobie, że nic się nie zmieni i że trzeba uważać na chodnik, który w myśl starych tradycji powinien być niebezpiecznym, jak niebezpieczne jest wogóle życie człowieka.

Nasze chodniki nie są zwyczajnymi chodnikami: są one symbolami naszych stosunków. Jeden jest gładki, czysty i szeroki; inny dziurawy, brudny i wąski. Ten pierwszy wskazuje, że przed nim mieszka jakaś magistracka potencja, ten drugi należy do ludzi opuszczonych, o których nikt się nie troszczy. Chodnik jest reprezentantem naszych stosunków społecznych. Podobnie jak zeszyt brudny poplamiony należy do ucznia leniwca i brudasa, tak samo chodnik jest kajetem magistrackim, według którego ocenia nas każdy swój i obcy człowiek.

I podobnie jak uczeń nie pokryje swego lenistwa i niechlujstwa potokiem pięknych usprawiedliwień tak samo i magistrat nie zdoła usprawiedliwić swoich dziwacznych nieposypanych chodników.

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 22 (458), 29 listopada – 16 grudnia 2024

X