„Kurier Powszechny” w nowym 1935 roku Tak bawiono się na Sylwestra 1935. Stoły nie uginają się od przepychu zakąsek. NAC

„Kurier Powszechny” w nowym 1935 roku

Przyjrzyjmy się kolejnemu „Kurierowi”, który ukazywał się we Lwowie i Krakowie w okresie międzywojennym. Codzienne pismo odłamu narodowego redagował Jan Matyasik, zaś redakcja mieściła się przy ul. Mochnackiego 38 (ob. Drahomanowa).

Artykuł redakcyjny w nr 1 za rok 1935 głosił główne cele ruchu:

Na rok 1935

Na usta miliomów ludzi znękanych i zrozpaczonych ciśnie się dzisiaj pytanie: co im i narodowi całemu przyniesie rok, którego pierwszą kartę kalendarza dzisiaj z lękiem, ale przecież i z pewną nadzieją otwierają. Ludzie dzisiejsi rozumują tak jakby losy ich jakaś anonimowa, po globie ziemskim błądząca opatrzność, układała. Zaczytują się w wyroczniach wróżbitów i w mądrych horoskopach astrologów. Typowe to zjawisko okresu dekadencji.

Przesąd zajmuje w praktyce życia miejsce wiary w dobrą i wszechmocną Opatrzność. Wierzy się za to w fałszywych proroków, usypiających miłemi iluzjami lub emocjonujących zapowiedziami przewrotów. Najmniej zaś wierzy się w siebie, w swoją moc budowania własnej przyszłości, w swoją zdolność ulepszania dziejów kollektywnych.

„Oby nie było gorzej” – oto życzenie, pełne rezygnacji, powtarzane dzisiaj wszędzie. Straszliwe wyznanie niewiary i niemocy współczesnego człowieka. Brak nam nauczycieli energji i wiary. Literatura schodzi do reportaży, w filozofii nie widać ożywiających formuł, nauka zacieśnia się do badań specjalnych. Materializm zubożył ludzką myśl i wysączył z serc źródła, z których biły strumienie nadziei. Jest wprost potwornem, że coraz więcej intelektualistów zaczyna widzieć odrodzenie naszej cywilizacji w doktrynie i barbarzyńskiej praktyce rosyjskiego komunizmu. Czyżby spełniać się miała przepowiednia Apokalipsy o mnóstwie fałszywych proroków, poprzedzających dnie ostatnie?

Na szczęście przeciw tym falom apatji, niewiary i destrukcji bojownicy dobrej sprawy występują z coraz większą energją i z zapałem, którego nie łamią żadne przeciwności, W ubiegłym roku mogliśmy już zanotować niejedno ich zwycięstwo we Francji, w Hiszpanii, w Austrji, a dziś stwierdzamy na całym europejskim froncie rosnące z dniem każdym wzmocnienie ich szeregów. Katolicyzm rzymski odrodzony i uaktywniony przez ostatnich papieży, staje się znowu wielką, uniwersalną ideą, organizującą do walki wszystkie siły moralne świata.

Naród nowoczesny musi być najszerzej demokratycznym, gdyż wszystkie warstwy uczestniczą w budowie cywilizacji. Tylko idea narodowa może rzucić most nad interesami klas. Tylko ona zdolną jest rozbudzić ofiarność dla wspólnych celów przyszłych i tylko w stronnictwach narodowych znajduje miejsce prawdziwy idealizm znoszący prześladowania, nie zrażający się niepowodzeniami, idealizm twórczy, ofiarny, bohaterski.

W Nowy Rok będziemy pisać biuletyn zwycięstwa, ale to wiemy na pewno, że jesteśmy na dobrej do niego drodze, że się do niego szybko zbliżamy i że nic go nam nie wydrze. Naokoło nas środowisko słabe moralnie jeśli nie skorumpowane, bezradne i tchórzliwe. Idziemy do niego z naszą ideą, z naszą wiarą, z naszym entuzjazmem. Musimy je naszym duchem przerodzić, by wspólnemi siłami zapewnić Polsce potęgę i wielkość

A w świątyniach odbywały się tradycyjne Nabożeństwa starego roku.

W poniedziałkowych godzinach wieczornych nieprzeliczone rzesze wiernych zaległy świątynie, by uczestniczyć w podniosłych uroczystościach „staro rocznych” – złożyć Bogu dziękczynienie za rok miniony i błagać Go o lepsze czasy. Tłumy przybyły tak licznie, iż zajęły świątynie po brzegi, a pozatem liczne grupy uczestniczyły w nabożeństwach trwając poza ich murami.

W Bazylice „staro roczne” nabożeństwo odprawił ks. infułat Zaychowski przy asyście kleru, w obecności ks. Biskupa Dra Baziaka i ks. Kanoników Kapituły oraz zebranych tłumów. Okolicznościowe kazanie wygłosił ks. Dr. W. Dajczak. Po kazaniu odbyła się uroczysta procesja, celebrowana przez Ks. Arcybiskupa Dra B. Twardowskiego, poczem nastąpiło ,,Te Deum”.

W Katedrze Ormiańskiej również liczne zebrały się tłumy, które zaledwie pomieścić zdołała dostojna świątynia. O godz. 6-tej wieczorem nabożeństwo przy asyście kleru odprawił ks. Issakowicz, poczem obecni przeżywali prawdziwą ucztę duchową, słuchając prześlicznego, a tak głęboką treścią odznaczającego się kazania złotoustego kaznodzieji, ks. Arcybiskupa Józefa Teodorowicza.

W Sylwestra 1934–35 roku ludzie bawili się raczej skromnie… ale nie brakło też i różnych incydentów.

Noc Sylwestrowa minęła…

Nieprzeliczone rzesze wśród hucznej zabawy witały nowy rok w organizacjach i towarzystwach, w salach publicznych i na prywatnych zebraniach, w kawiarniach i w restauracjach. Bawiono się ochoczo, lecz skromnie. Dawne rozlewne blaski Sylwestrowej Nocy były jednak w tym roku przyćmione, pomimo wszystko bowiem, gdy wzrok padał na rozbawione tłumy, widać było, że po nim cieniem ściele się dzisiejsze ciężkie położenie, o którem jakby chciano przez chwilę zapomnieć… Zabawiano się skromnie przy „czarnej”, taniem winie i herbacie. Nie było widać dawnego humoru, który kiedyś kaskadami beztroskiego wesela rozlewał się szeroko i wywoływał prawdziwie Sylwestrową atmosferę. Dużą frekwencję wykazywały nocne przedstawienia teatralne, a zwłaszcza kino-teatralne. Mnogie zastępy w salach tych na oglądaniu żywej sceny czy srebrnego ekranu przepędzały Noc Sylwestrową.

Ruch uliczny w ciągu nocy był niejednostajny. Ożywiał się i gasł dwukrotnie. W ciągu trzech godzin po północy zamierał niemal zupełnie. Dwie fale przelewały się bujnym nurtem poprzez ulice śródmieścia – pierwsza z nich około godz. 11 wieczorem rozpływała się w kierunku licznych zabawowych lokali, druga około godziny 3 rano po przedstawieniach teatralnych i kinowych odpływała w zacisza domów.

Ruch bardzo ożywiony trwał niemal do godz. 7 rano. Obejmował między innymi i tych, którzy w ciągu nocy wędrowali od lokalu do lokalu. Te same kółka towarzyskie widać było w różnych miejscach zabawowych, toteż wędrówki te trwały prawie do rana. A między przypływem i odpływem tych fal panowała w śródmieściu zupełna cisza. Tak np. ul. Akademicka tuż po północy wykazywała tak słaby ruch, iż nie różnił się on wcale od zwyczajnego.

Kominiarz na Nowy Rok przynosi szczęście… chyba, że jest przebierańcem. NAC

Noworoczni gratulanci. Tych było wielu, mniej jednak, aniżeli w roku ubiegłym. Na pierwszy plan wysuwali się… „kominiarze”. Gdyby tak zapytać z obserwacji wczorajszej nocy jakiego zawodu jest najwięcej we Lwowie, odpowiedzieć można by: „kominiarzy”. Byli to poprzebierani w strój kominiarski osobnicy, którzy pozatem przygodnem przebraniem nie mieli żadnej styczności z kominową robotą. Dążyli od lokalu do lokalu w tym zamiarze, aby wymiatać pieniądze z cudzej, a zgarniać je do swojej kieszeni.

W tym roku tych przygodnych kominiarzy spotkał przykry zawód. Gospodarze lokali zamykali przed nimi drzwi i nie wpuszczali ich do wnętrza. Chronili w ten sposób kieszenie swych gości, radzi, by pozostały pieniądze w lokalu, a nie odpływały na zewnątrz.

Włóczyły się dalej po mieście różne orkiestry, wśród nich nawet oryginalna „cygańska kapela” – dalej jakieś dragony i ułany z przedwojennego koszmaru, rozmaite typy i typki podmiejskiej łobuzerji. Noworoczni gratulanci w tym roku bardzo narzekali na powściągliwość ludzkiej kieszeni, toteż często słyszeć się dawały wśród nich siarczyste wyrazy z wulgarnego słownika. A no, ciężkie czasy!…

Tymczasem wesoło zabawiano się szukając rozrywki w ciepłej atmosferze lokali zabawowych. W tej mierze na pierwszy plan wysunęła się zabawa taneczna na salach Kasyna i koła art. lit. Dawno chyba sale te nie oglądały takich tłumów, jak minionej Nocy Sylwestrowej. Na obszernej sali tanecznej tłok. O północy przedstawioną została serja: 12 pań, symbolizujących poszczególne miesiące, w stosownych w tej mierze strojach – od zimowych okryć do stroju kąpielowego włącznie, przesunęło się przed oczyma zebranych rzesz publiczności. Pełna werwy tanecznej zabawa, która przeciągnęła się do białego rana, w pewnych momentach z powodu wzmagającego się z każdą chwilą ścisku zatracała swą treść i nużyła raczej aniżeli uprzyjemniała chwile tanecznym parom.

Podobnie zabawiano się i w innych lokalach tanecznych, jak w sali „Mieszczańskiego Tow. Strzeleckiego”, w „Gwieździe”, w Sokole IV, w Klubie towarzyskim P. T. i T. przy ul. Japońskiej 1. 9.

W kawiarniach panował średni ruch. Przez sale kawiarniane przesunęła się w ciągu nocy zwyczajna publiczność, związana z niemi w zwykłych dniach pozasylwestrowych. Zabawiano się w osobnych kółkach towarzyskich, przy „czarnej” i herbacie. Nie pękały bynajmniej korki szampanowych flaszek, nie rozlewały się również drogie wina. W granicach możliwości przepędzano nocne godziny przy skromnych zastawach, byle w tej kawiarnianej atmosferze przepędzić tradycyjną noc.

Szczególnie ochoczo płynął czas w znanej Kawiarni Szkockiej, w której dwaj mili gospodarze dokładali wszelkich starań, aby swym gościom uprzyjemnić czas. Po północy sala kawiarniana przemieniła się na dancingową, a pełna ochoty zabawa taneczna trwała niemal do rana.

Wiele osób pospieszyło przed północą do sal Teatru Wielkiego, gdzie „Rozkoszna dziewczyna” bawiła tłumnie zebraną publiczność od północy do godz. 3 nad ranem.

Sylwestrowa Noc dobiegała kresu. Dzień już nastawał, gdy z przeszło stu lokali rozrywkowych rozbawione tłumy wracały do swych mieszkań. Noc Sylwestrowa wniosła w tym roku większe ożywienie w mury wielce humanitarnej instytucji – Pogotowia Ratunkowego, aniżeli w roku ubiegłym. Samochód sanitarny wyjeżdżał kilkakrotnie na miasto, przeważnie jednak lekarze dyżurni opatrywali na Pogotowiu tych, którzy w ciągu nocy popadli w konflikt ze swem zdrowiem. Byli to przeważnie tacy, których nadmierne użycie alkoholu zwaliło z nóg i rzuciło na bruki jezdni czy chodnika. I tak przywieziono na Pogotowie Stanisława Borzemskiego, którego nieprzytomnego zabrano z ul. Żółkiewskiej; dalej Ignacego Runiewicza, który obok zatrucia alkoholem wykazywał jeszcze rany cięte na głowie, na twarzy i tłuczone na całem ciele. Pozatem w kilkunastu innych wypadkach udzielono pomocy osobnikom, którzy skutkiem nadużycia alkoholu popadli w stan nieprzytomny. Wreszcie opatrzył lekarz dyżurny Franciszka Feśkowa, który wyskoczył tak niefortunnie z wozu tramwajowego. iż dostał się pod wóz i doznał zgniecenia klatki piersiowej.

Pozornie ulice Lwowa wyglądają bezpiecznie. NAC

O północy nastąpił próbny alarm Straży Pożarnej. Na dany znak przez instr. Grankowskiego cała załoga strażnicy miejskiej stanęła pod toporkiem. Rozległy się syreny samochodów pożarnych i cały ten sznur ruszył, w ciągu kilku minut w pełnem pogotowiu, dając wyraz swej sprawności technicznej, poczem zawrócił do Koszar.

W salach kino-teatralnych przedstawienia trwały do godz. 3 nad ranem przy przeważnie pełnej widowni. Wśród licznie zebranych uwijali się złodzieje kieszonkowi, których kilkunastu doprowadzono w nocy do komisariatu.

Ale były i takie towarzystwa, które płaciły Rekordowy rachunek sylwestrowy.

(Warszawa) Noc sylwestrowa w stolicy minęła bardzo hucznie. Lokale były przepełnione, a właściciele ich chwalą się, że mieli zarobki znacznie większe, aniżeli w roku ubiegłym. Zdarzały się towarzystwa, których

widać kryzys nie dotknął. Korespondent nasz był świadkiem jak w jednym ze skromnych lokali towarzystwo, które raczyło się całą noc szampanem, zapłaciło rachunek w wysokości 2.400 zł. Na ogół ludzie, którzy zajmowali stoliki w lokalach, nie należeli do tak zwanego lepszego towarzystwa, a już oczywiście sfery urzędnicze zmuszone były do spędzania nocy sylwestrowej w zaciszu domowem.

Po Sylwestrze wszystkich gnębiło pytanie: Czy naprawdę we Lwowie potaniało?

Na samym początku uspokojenie pod adresem pana cenzora. Nie o rewolucji społecznej chcemy pisać w poniższym artykule, lecz o statystycznej, a okazję ku temu dały nam ostatnie „Wiadomości Statystyczne” (z. 36, z dnia 25 grudnia 1934 r.). ,,Wiadomości statystyczne” bowiem co pewien czas notują wykaz wskaźników kosztów żywności w większych miastach Polski. Wyrazem tym zajmujemy się stale, gdyż daje nam obraz napięcia drożyzny w kraju i w poszczególnych ośrodkach. Ostatnio np. zajęliśmy się wymienionemi wskaźnikami za miesiąc październik ubiegłego roku i stwierdziliśmy na podstawie dat urzędowych, że Lwów jest najdroższem miastem w Polsce.

Tak wysokiego wskaźnika październikowego (53.5) nie notowało żadne miasto w Polsce, nie notowało żadne ognisko wybitnie przemysłowe. Podkreśliliśmy przeto ten rozmach drożyźnianego rekordu Lwowa i wyraziliśmy nadzieję, że czynniki decydujące zainteresują się tą sprawą.

Tajemnica jest o tyle tragiczniejsza, że na stronach wymienionych ,,Wiadomości Statystycznych” na kolumnie pt.: ,,Ceny detaliczne artykułów żywności w większych miastach”, pod Lwowem w miesiącu listopadzie znajdujemy ceny, o których wiadomo tylko Głównemu Urzędowi Statystycznemu, ceny, o których natomiast nic nie wie konsument tego miasta.

I tak np. chleb pytlowy notowano 27 gr., mąkę pszenną 33 gr., mleko 20 gr., masło na początku listopada 2.45, na końcu listopada 2.90, mięso wieprzowe 1.00 zł., kiełbasę wieprzową 1.50 zł., słoninę soloną 1.30 zł., a ziemniaki 5 gr. Kto – zapytujemy – dostarczył tych cyfr, z którego rynku? Ktoś wprowadził Główny Urząd Statystyczny w błąd i stąd tajemnica obniżki wskaźników żywności.

Ciekawem jest zjawisko, że przy cenach detalicznych artykułów żywności dla Lwowa nie podano przy żadnej pozycji cen i Lwów znów jest jedynem miastem, które tej pozycji nie wypełniło.

Czyżby nowa jakaś tajemnica „statystyczna”, z ambicją pobicia jakiegoś rekordu?

Wydawać by się mogło, że jedna z głównych arterii miasta jest ulicą bezpieczną, a tymczasem nie wszystko tak dobrze wyglądało… Bezpieczeństwo na terenie ulicy Potockiego.

Stosunki bezpieczeństwa w tej dzielnicy pozostawiają od dłuższego czasu wiele do życzenia. Pogorszyły się one w ostatnim czasie do tego stopnia, iż dzielnica ta pod względem bezpieczeństwa publicznego jest chyba dzisiaj najgorszą wśród innych, w których stan również budzić musi poważne refleksje. Jakieś nieuchwytne szajki złodziejskie zagnieździły się w tej dzielnicy i czynią dniem i nocą wypady na cudzą własność. Rozliczne włamania – ostatnio do biura dyrekcji Gimnazjum im. Jadwigi – kradzieże, napady „torebkarzy” – doprowadziły do tego, iż w sferach obywatelskich tej dzielnicy budzi się silne zaniepokojenie wobec tego stanu bezpieczeństwa publicznego.

Włamywacze są tak czelni, iż do tego samego mieszkania (Potockiego 1. 4) przypuszczali w ciągu wczorajszego wieczora dwukrotnie atak, a raz spłoszeni przez służbę, ponowili go w godzinę później. W kamienicy tej przytrzymał dozorca złodzieja, kradnącego pręty metalowe, – nazajutrz drugi złodziej dokończył kradzieży, na której tamten został przytrzymany.

I takich wypadów złodziejskich można by wymienić w ciągu ostatniego tygodnia długi szereg. Wobec tych anormalnych stosunków w tej dzielnicy Wydział śledczy przeprowadził wczorajszej nocy na jej terenie masową obławę, w czasie której przytrzymano kilkudziesięciu podejrzanych osobników, między nimi i takich, u których rewizja wykryła narzędzia do włamania.

Z chwilą, gdy Wydział Śledczy wraz z Kom. VI. zabrał się do zlikwidowania szajek złodziejskich, grasujących w tej dzielnicy, spodziewać się należy, iż stosunki bezpieczeństwa może ulegną jakiej takiej poprawie.

Młodzież zawsze lubiła zimowe wypady w góry, szczególnie, gdy mieli tani przejazd. NAC

Na ferie młodzież lubi sobie pojeździć i dobrze, że kolej wprowadziła Ulgi dla młodzieży wędrującej.

Ministerstwo Komunikacji wydało zarządzenie, według którego podobnie jak w latach ubiegłych, w zbiorowych przejazdach kolejami wycieczek młodzieży szkolnej pobierane będą od nich w roku 1935 nadal ulgowe opłaty za przejazd w wysokości połowy opłat tabeli VI-tej. Młodzież opłacać zatem będzie za przejazd do Krakowa w zbiorowych grupach i z powrotem do swych miejsc zamieszkania ze Lwowa zł. 11; Stanisławowa 14.20; Tarnopola 14.20; Warszawy 11.60.

W wiadomościach Z Kraju donoszono z różnych regionów:

O zwrot kościołów na Wołyniu. Ponieważ na Wołyniu świątyń katolickich jest b. mało. bo za czasów rosyjskich szereg kościołów i kaplic przerobiono na cerkwie – łucka Kurja Biskupia wystąpiła do Wołyńskiego Urzędu Wojew. z wnioskiem o rewindykację zabranych przez Rosjan świątyń i zwróceń ich Kościołowi katolickiemu. Wniosku tego, mimo, że oparty był na odpowiednich statutach konkordatu województwo nie uwzględniło, uznając się w tym sporze za niekompetentne.

Podobnie odniosły się do tej sprawy i sądy, wobec czego Kurja Biskupia skieruje skargę do Sądu Najwyższego o zwrot zabranych kościołów i majątków.

Gazeciarzom też się coś od życia należało… nawet Wigilia. NAC

Wigilja dla gazeciarzy. W Stanisławowie 24 bm. odbyła się Wigilja dla gazeciarzy w lokalu TSL, urządzona z inicjatywy p. M. Krzeczkowskiej, która troskliwą opieką otacza tych bezdomnych chłopców. Przy stole wigilijnym zasiadło 25 gazeciarzy, do których w serdecznych słowach przemówił ks. adm. Rzeczkowski, poczem podzielił się z obecnymi opłatkiem. Po wieczerzy ogólnej, przy oświetlonym drzewku odśpiewano szereg kolęd oraz obdarzono gazeciarzy podarunkami.

Gwiazdka w Zakładzie Czyszczenia m. Lwowa. Staraniem Dyrekcji Zakł. Czyszczenia miasta, przy współudziale Rodziny Rezerwistów oraz pracowników Zakładu. Odbyła się w świetlicy Zakładu gwiazdka dla najbardziej potrzebujących pomocy pracowników. Obdarowano ogółem 49 rodzin. Do realizacji tej uroczystości przyczyniła się b. wydatnie Rodzina Wojskowa oraz poszczególni obywatele ze społeczeństwa lwowskiego, tudzież liczni pracownicy Zakładu.

Wszystkim ofiarodawcom i dobroczyńcom Dyrekcja Zakładu składa serdeczne „Bóg Zapłać”.

Niewłaściwe metody wychowawcze. W II państw. gimnazjum w Stanisławowie uczy łaciny p. M., który niedawno polecił uczniom VIII klasy opracować zadanie szkolne, którego tematem miało być porównanie świetlanych postaci z dziel Horacego z podobnemi postaciami polskiemi.

Oczywiście uczniowie wymienili w zadaniu rozmaite postacie z historji polskiej, jak Bolesław Chrobry, Batory, Jan III. Sobieski itd., a ze współczesnych Prezyd. Mościckiego. To nie wystarczyło jednak panu M. po prostu zbeształ uczniów za niewymienienie osoby, jego zdaniem największej.

I, co więcej, pozwolił sobie na zupełnie niewłaściwą z punktu widzenia zasad pedagogicznych ocenę porównawczą Głowy Państwa z osobą, o którą mu chodziło.

Ktoś powinien wytłumaczyć panu M., że podobne metody wychowawcze są niedopuszczalne.

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 1 (461), 17 – 30 stycznia 2025

X