Kurier Powszechny, 1935 Szczególnie trudno budować i utrzymać drogi w górach, NAC

Kurier Powszechny, 1935

Kolejny nasz „pradziadek”. Na pierwszej stronie obok „Prem. Sławek będzie mówił o nowej konstytucji” mamy „Syn stracił pamięć po śmierci ojca”.

STANISŁAWÓW. 30. IV. Głośną była sprawa zaginięcia inż. Nestora Malinowicza w grudniu ub. r. Malinowicz, który po śmierci ojca, inspektora szkolnego wydalił się w nieznanym kierunku, został w ostatnich dniach odnaleziony. Inżynier, jak okazało się, stracił pamięć i przewieziony został do Zakładu dla umysłowo chorych w Kulparkowie.

…i „Pogoda na dziś”

Pogoda w dalszym ciągu o zachmurzeniu zmiennem, przeważnie dużem, z przelotnemi opadami. Po nocnych przymrozkach, zwłaszcza w Wileńskiem i w górach, temperatura 8–10 stopni. W dzielnicach południowych nieco cieplej. Umiarkowane wiatry z kierunków zmiennych.

W kościele mamy obecnie Rok Jubileuszowy. A jak zakończył się Rok Jubileuszowy 1933 czytamy…

Uroczystość zamknięcia Roku Jubileuszowego w Watykanie

W bazylice zebrali się kardynałowie, korpus dyplomatyczny, liczni dostojnicy kościelni i świeccy, przedstawiciele patrycjatu rzymskiego i wielkie rzesze wiernych.

Uroczystość rozpoczęła cichą adoracja przed ołtarzem papieskim, którą Ojciec św. wraz ze swem otoczeniem odbył klęcząc. Po adoracji na kazalnicę wstąpił kardynał Laurenti. W przemówieniu swem mówca wspomniał, że w chwili tej świat cały obchodzi zamknięcie Jubileuszowego Roku Odkupienia modląc się w intencji Ojca św. wzywającego wiernych do modłów, do świętego Piotra i pierwszych Męczenników chrześcijan o wstawiennictwo, a Boga o przebaczenie i pokój.

Po modlitwach jubileuszowych, przeplatanych śpiewem chórów Kaplicy Sykstyńskiej, Papież z przed ołtarza zaintonował Te Deum podjęte przez chóry, poczem nastąpiło błogosławieństwo papieskie.

Deszczowa pogoda rozmyła drogi w Horodnicy w woj. Stanisławowskim, NAC

Nasze „polskie drogi” to temat-rzeka, płynący od 1935 r. do teraz…

Dużo się czyta i słyszy o potrzebie budowy dróg i przygotowania takowych do podniesienia motoryzacji kraju. Najdobitniej powyższą potrzebę stwierdził niedawno na zebraniu Ligi drogowej we Lwowie wicemin. inż. Bobkowski. Jednak Brzozów – miasto samych „fachowców”, jest innego zdania, bo kierownik Zarządu Drogowego lubuje się raczej w naszych dawnych „drogach polskich”. Toteż budowę dróg przeprowadza się z całem natężeniem i według systemu, jaki stosowano przed 200 laty.

W ostatnich latach wykonano roboty ziemne na kilku kilometrach drogi powiatowej z Brzozowa do Jabłonki. W zeszłym roku rozpoczęto i przeprowadzono na znacznej długości roboty ziemne przez las na drodze powiatowej z Brzozowa do Zmiennicy. Trasę, pomiary i roboty ziemne prowadzi prosty chłop z Trześniowa. Nic też dziwnego, że założenie trasy i same roboty urągają najprymitywniejszym zasadom technicznym. Szerokość korony drogi około 5 m., spadki o nieokreślonym procencie, krzywizny od oka tyczone z gruntu fałszywe.

Tak przeprowadzona budowa dróg, i to powiatowych, nie tylko nie usprawni ruchu samochodowego, lecz także mało przyniesie pożytku dla wiejskich furmanek. W roboty te zakopano już kilka wagonów żyta i mąki, a z pewnością i znaczną gotówkę. Mówi się, że i w roku bieżącym budowa tych dróg będzie kontynuowana. A przecież chyba istnieją jakieś przepisy techniczne, dotyczące budowy nowych dróg! Jeżeli kierownik P. Z. Dr. nie docenia tych przepisów, to może by władze wojewódzkie pouczyły go o nich.

Śmieją się też chłopi z tych powiatowych „nizinierów”, którzy w jesieni wybudowali most murowany w Wołodzi, który już z wiosną następnego roku zawalił się. Dlaczego nie pociąga się winnych do odpowiedzialności za brak należytego nadzoru?

Tak przedstawia się „gospodarka” „Pow. Zarz. Drog.”, o której wróble na dachu świergotają, a jakoś nie może dojść do wiadomości władz nadzorczych.

Za sowietów starano się ukrainizować Ukrainę…

Kurs bolszewików na ukrainizację

Korespondent moskiewski „Kurjera Warszawskiego” pisze o zagadnieniu ukraińskiem w Sowietach: Ostatnia fala przeszła po Ukrainie sowieckiej w końcu ubiegłego roku, po zamordowaniu Kirowa w Leningradzie. Ofiarami jej padli przeważnie komunizujący emigranci z Małopolski Wschodniej. Rozstrzelanie kilkudziesięciu tych emigrantów wywarło tak ujemne dla Sowietów wrażenie w komunizujących kołach ukraińskich poza granicami Rosji, że jak obecnie donoszą źródła sowieckie, spowodowało nawet rozłam w tzw. komunistycznej partji Zachodniej Ukrainy, czyli sekcji polskiej partji komunistycznej, działającej w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu. Wszyscy niemal członkowie pochodzenia ruskiego ustąpili z tej sekcji, w której pozostali, jak głosi jedno ze sprawozdań, niemal sami Żydzi. Zmusiło to rząd sowiecki do poczynienia wysiłków, które miały przekreślić niepomyślne wrażenie, wywołane w kołach ukraińskich przez ten stan rzeczy. Do tych wysiłków zaliczyć trzeba: próbę reorganizacji partji komunistycznej Ukrainy Zachodniej, poczynioną na IV zjeździe tej partji w styczniu br., uroczyste odsłonięcie pomnika Tarasa Szewczenki w Charkowie oraz powzięto ostatnio przez radę komisarzy Ukrainy sowieckiej uchwałę o wzniesieniu pomnika Szewczenki w Kijowie, w ogrodzie miejskim przed gmachem uniwersytetu, na miejscu, gdzie przed rewolucją stał pomnik cara Mikołaja.

Po masowych egzekucjach z grudnia 1934 r., rząd sowieckiej Ukrainy ponownie „bierze burs na ukrainizację”. W obecnym stanie rzeczy jest to, wszakże, jak się zdaje, akcja, z góry skazana na niepowodzenie. O Ukraińcach sowieckich nie można nic pewnego wiedzieć! W każdym razie nie mamy pod tym względem autentycznych wiadomości z Ukrainy.

Przy pakowaniu drożdży zatrudniano kobiety, NAC

Jak wiadomo, drożdże są składnikiem wielu popularnych produktów żywnościowych (nie tylko chleba i bułek). W związku ze wzrostem ich ceny Zrzeszenie Producentów Drożdży, mieszczące się pod adresem Lwów, ul. Zielona 21, zwróciło się z apelem:

Nie można obciążać konsumentów

Rynkowa cena drożdży nie powinna przekraczać zł. 4.20 za kilogram, przy odsprzedaży takowych piekarniom oraz sklepom dla dalszej detalicznej odsprzedaży, a w miejscowościach pozbawionych stacyj kolejowych – zł 4.30 za kilogram.

W drobnicowej sprzedaży na dekagramy cena nie powinna przekraczać 5 groszy za dkg., a w miejscowościach pozbawionych stacyj kolejowych – 5 i pół do 6 groszy za dkg.

Wiec 1 maja we Lwowie, NAC

No i naturalnie reportaż „Jak minął 1 Maja”.

Wśród niepewnej pogody, która w południowej godzinie osiągnęła skrystalizowane oblicze w postaci deszczu, wczorajszy dzień 1. maja miał przebieg spokojny. Nie zawichrzyły go żadne incydenty z lat ubiegłych, a występy komunistów z trzeciej dzielnicy od razu w zawiązku likwidowane były przez funkcjonarjuszy policyjnych. W związku z zamierzonemi demonstracjami komunistycznemi przytrzymano kilkanaście osób.

W mieście odbyły się trzy odrębne zebrania organizacyj socjalistycznych PPS. w połączeniu z „Bundem” i U. S. D. P. obradowały tradycyjnym zwyczajem na pl. Gosiewskiego. Przemawiali pp. Szczyrek, Hausner i Skalak oraz Buniak im. U. S. D. P. Po uchwaleniu rezolucyj ruszył pochód, który przeszedł ulicami śródmieścia i rozwiązał się przed gmachem Wielkiego Teatru. Pochód, który płynął w dość luźnych grupach, liczył około 2.000 osób i dwie orkiestry.

Żydowska partja Poale-Syon-Hitachdes w ilości około 500 osób odbyła zebranie w sali kinoteatru „Atlantic” – poczem po zgromadzeniu ruszyła pochodem ul. Krakowską, Żółkiewską, Zamarstynowską, a powróciwszy, rozeszła się na ul. Szopena.

Wreszcie Z. Z. Z. obradowały osobno w sali Izby Rękodzielniczej i również odbyły pochód Podwalem, pl. Bernardyńskim do Rynku. Grupa liczyła około 400 osób.

Przebieg wszystkich trzech zebrań był spokojny, tu i ówdzie komuniści usiłowali wtrącić swe „trzy grosze”, ale nie zdołali przejść do demonstracji, choćby mniej niż średniej, z powodu energicznych zarządzeń władz policyjnych.

Ruch tramwajowy, który w godzinach przedpołudniowych był wstrzymany, odżył o godz. 13-tej.

Defilada wojskowa na 3 maja we Lwowie, NAC

A jednocześnie przygotowywano się do „Obchodów święta 3 Maja”…

KOMITET OBCHODU komunikuje, że w dniu 3 Maja br. o godz.6-ej rano odbędzie się zebranie pod Kopcem Unji Lubelskiej, urządzone przez „Gwiazdę”. O liczny udział w zebraniu tem upraszamy.

NA DEFILADĘ w dniu 3 Maja o godz. 10-ej rano wydaje Komitet przy ul. Czarnieckiego 1. I. p. Przedstawicielom Władz i Urzędów karty wstępu koloru niebieskiego, które upoważniają do zajęcia miejsca w czasie defilady na placu Halickim na skwerze między restauracją Nowaka, a sklepem Starka.

RUCH TRAMWAJOWY W DNIU 3 MAJA. Dnia 3 maja br. (t. j. w piątek) w związku z obchodem 3 Maja w godzinach między 9.15 a 13 zostanie wstrzymany ruch tramwajowy w obrębie Pl. Marjackiego, Halickiego i Bernardyńskiego. W czasie tym wozy linji „2” ze Szkoły Technickiej, linji „3” z ul. św. Piotra, linji „10” z Rog. Stryjskiej i linji „11” z ul. Pełczyńskiej będą dojeżdżały tylko do ul. Batorego. Wozy linji „8” zamiast przez pl. Halicki i Bernardyński będą kursowały przez Podwale i Rynek. Wozy linji „2” z Dworca Gł. linji „8” z Bogdanówki, linji „3” z Rogatki Janowskiej, linji „10” z Rog. Zamarstynowskiej – będą dojeżdżały tylko do Wałów Hetmańskich. Wozy linji „1”, „4” i „9” będą kursowały normalnie.

WIWAT MAJ – TRZECI MAJ!… tak śpiewali ówcześni Polacy w zabawie i ogólnej radości, dając wyraz swemu zadowoleniu z uchwalonej przez Sejm Konstytucji. Komitet Obchodu Rocznicy Trzeciego Maja chcąc nawiązać do tradycji tych dni pełnych radości i wesela, urządza 3-go maja w sali Kasyna i Koła Lit.-Art. Raut z tańcami. Czy trzeba jeszcze bliżej tłumaczyć, jakich wrażeń dozna każdy uczestnik tego rautu? Toteż radzimy wszystkim w dobrze zrozumiałym własnym interesie wcześnie zaopatrzyć się w zaproszenia i karty wstępu na Raut, które są do nabycia w biurze Zarządu Głównego T. S. L. we Lwowie, ul. Czarnieckiego 1. 1, I p. w godzinach od 9-tej do 13-tej i od 17-tej do 19-tej. Dochód z Rautu na cele oświatowe T. S. L.

Kurier z 3 Maja publikuje artykuł „Myśl wielkiej Konstytucji”:

Z odległości stu kilkudziesięciu lat nie dostrzegamy już w Konstytucji Trzeciego Maja zbyt dokładnie poszczególnych artykułów, za to coraz żywiej i coraz plastyczniej rzeźbi się w naszej pamięci jej ogólny, monumentalny kontur, czy i w jakim stopniu Konstytucja okazała się w praktyce odpowiednią, zależało to od okoliczności oraz od ludzi, którzy mieli ją stosować. Niestety, prawie że nie weszła w życie. Jednak pozostanie w historji i w pamięci naszej i zawsze jako wielki wysiłek narodu celem ratowania bytu państwa, jako światłego patrjotyzmu. Konstytucja i Insurekcja Kościuszki przez to właśnie są nam tak – w swych ogólnych zarysach –bliskie i tak drogie, że świadczyły o mocnej woli narodu do życia, gdy walił się jego byt polityczny i że tę wolę następnym pokoleniom przekazały.

Były to czasy, gdy do pisanych aktów Konstytucji przywiązywano wiele wagi. Cały wiek XIX przechował jeszcze kult do tych cennych pergaminów. Trzeba było dopiero wielkiej wojny – by już za naszych czasów – instytucje uważano jedynie za tereny interpretacyjne sztuczek silnych tego świata. Nie wszędzie, oczywiście, nie wszędzie. Ale w niejednem państwie świata odpowiada się ludziom dobrodusznym na artykuł obowiązującej ustawy, parafrazą słów Brennusa: „Na ostrzu miecza tkwi moje prawo”.

Nie trzeba się ostatecznie temu zbytnio dziwić: czteroletnia wojna potargała wszystkie prawa i nauczyła ludzi wszelkiego bezprawia. Nie należy się więc dziwić, ale i nie należy tego obchodzenia prawa podziwiać, pochwalać lub za jakiś postęp uważać.

Z zasad Konstytucji najcenniejszą i najaktualniejszą na dzisiaj jest zasada równowagi między zasięgiem władzy a swobodą obywatelską. Konstytucja stworzyła klimat prawny i moralny, w którym demokracja polska mogłaby – podobnie jak angielska – wychować się politycznie. Ani bezrząd, ani dyktatura lub swawola rządu nie wychowują narodu. My wiemy o tem dzisiaj na podstawie doświadczeń XIX i XX wieku. Autorzy wielkiej Konstytucji szukali i znaleźli tę prawdę tylko w swych sercach, które kochały Ojczyznę i drżały o jej przyszłość. Za tę mądrość, podyktowaną patriotyzmem, zawsze ich będziemy wspominać z wdzięcznością.

4 maja opisano sam przebieg uroczystości we Lwowie.

W DNIU ŚWIĘTA. Nastał dzień uroczystego święta. Zarówno wczesny ranek, jak i szereg godzin przedpołudniem pozostawał jeszcze pod znakiem ustępującej już zimowej fali, która w pierwszych dniach maja stała się tak szczególnem zjawiskiem atmosferycznem. W miarę biegu godzin powoli ustępowały ślady zimowej inwazji, śnieg przestał prószyć, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Nastąpiło znaczne ocieplenie się, a promienie majowego słońca o południowej porze rozprószyły zupełnie naloty spóźnionych ataków zimowych, darząc nas już prawdziwym dniem wiosennym.

Pobudka z wieży ratuszowej oraz przemarsze orkiestr po ulicach miasta o godz. 6-ej rano wniosły w nastający dzień atmosferę uroczystą. O wczesnej porze na ulicach zaznaczył się już znaczny ruch. Wśród dźwięku orkiestr podążały oddziały wojskowe, rozmaitych organizacyj i liczne zastępy młodzieży na wyznaczone miejsca koncentracji przed defiladą. Tymczasem o godz. 9-ej rano odbyło się UROCZYSTE NABOŻEŃSTWO W BAZYLICE, uroczystą Mszę św. odprawił Ks. Arcb. Dr. B Twardowski z asystą Ks. Prałatów Badeniego, Chwiruta i Grudzińskiego oraz licznego duchowieństwa. Podczas nabożeństwa przykuwał ogóląa uwagę wspaniały wprost śpiew Chóru Kleryków. W nabożeństwie wzięli udział przedstawiciele władz i urzędów z wicewoj. Sochańskim, gen. Popowiczem, gen. Czumą, prez. Drojanowskim, dalej Senat akademicki Uniwersytetu J. K. z Rektorem Dr. Czekanowskim, członkowie Towarzystwa Strzeleckiego w strojach narodowych oraz liczna publiczność.

W KATEDRZE ORMIAŃSKIEJ nabożeństwo odprawione przez Ks. Arc. Józefa Teodorowicza w asyście ks. kan. Bogdanowicza, ks. Gawrońskiego i Kleru. Po godz. 10-ej teren obchodów wysunął się na plac Marjacki, gdzie odbyć się miała defilada wojska, organizacyj i młodzieży.

DEFILADA. Pl. Halicki zalany dosłownie po brzegi murów nieprzeliczonem wprost mrowiem ludzkiem. Okna kamienic niby loże pełne widzów. Porządek wśród zebranych mas panuje wzorowy, nie zmąciło go przez cały czas żadne zajście. W miarę, jak zbliża się godzina defilady, oczy tłumów zwracają się w stronę załomu na pl. Bernardyńskim, gdzie ukazują się już proporczyki Jazłowieckich Ułanów. „Jadą, jadą ułani – chłopcy malowani”.

Z pełnym werwy rozmachem zajeżdża na pl. Halicki na swych siwkach dobrze nam znana orkiestra ułańska. Defiladę prowadzi płk. Gigiel-Melechowicz. Szybko przesuwają się oddziały wojskowe. Z chwilą ich ukazania się z podworca pałacu Biesiadeckich porywa się chmara wojskowych gołębi pocztowych, a zatoczywszy w powietrzu olbrzymie koło mknie szybko do swych ptasich kwater.

Znikły już na załomie pl. Marjackiego ułańskie szwadrony. Z dali dochodzi miarowy tupot piechoty. Wśród dźwięku marszowego maszerują skombinowane kompanje piechoty, prowadzonej przez mjra Ślepeckiego. Znakomita postawa żołnierzy i doskonały ich ekwipunek, spotykają się, jak zawsze zresztą — z ogólnem uznaniem. Na czele oddziałów piechoty kroczyły kompanje kadetów ze swym sztandarem „styczniowym” – wzorowo prezentujące się.

O bruk ulicy zadudniły koła lekkiej i ciężkiej artylerji, którą prowadził mjr. Schrage. Przesuwały się przed zebranym tłumem baterje w doskonałym ordynku. Wspaniale wyekwipowane pod każdym względem – budziły w tłumach ogólny zachwyt.

Zjawia się w końcu ostatnia grupa wojskowa: kompanja czołgowa, którą prowadzili kpt. Maks. Kędzierski i por. Szakro Wardistjani Cercewudze. Suną szybko wśród ogólnej uwagi zebranych tłumów małe, zgrabne i zwinne tanketki, prowadzone przez żołnierzy w hełmach metalowych. Tem większa radość, gdy się zważy, że niebezpieczną broń bojową stanowiące tankietki wyszły z krajowej, polskiej fabryki i że w ten sposób w tym gatunku broni jesteśmy już samowystarczalni.

Pełne doskonałej postawy oddziały wojskowe dumą napełniały oblicza, a radością serca, toteż licznie zebrane rzesze publiczności dawały raz po raz wyraz swemu zachwytowi okrzykami i oklaskami na rzecz naszej Armji.

Dalej szły liczne kompanje P. W., kolejowe, pocztowe, młodzieży, zwłaszcza szkół średnich itp., męskie i żeńskie – przez dłuższy czas przesuwały się prezentując się wzorowo. W końcu tej grupy defilowały oddziały Lwow. Zw. Kolarzy i Motocyklistów. Bardzo liczną grupę stanowiła młodzież męskich i żeńskich szkół średnich. Serdecznie witano mnogie zastępy.

Została zachowana oryginalna pisownia

Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 9 (469), 16 – 29 maja 2025

X