Kraj bez stosów

Kraj bez stosów

Do dzisiaj nie wiadomo ile osób (głównie kobiet) zostało w Polsce torturowanych i spalonych podczas procesów o czary. Niektórzy twierdzą, że ofiar było około 10 tysięcy. Skoro tak, trudno Polskę nazywać państwem bez stosów, prawda? Pewnie próbuje się tak o niej mówić dlatego, że w Polsce spalono TYLKO 10 tysięcy czarownic, a w Europie Zachodniej AŻ 100 tysięcy. Ale nie wiem, czy taka buchalteria jest wielkim powodem do dumy.

Belzebubie w tym kozubie
Sprośnym chodzisz,
Ludziom szkodzisz.
(Jakoby fragment modlitwy czarownic)

Ktoś nazwał kiedyś Polskę krajem bez stosów i wszystkim Polakom to określenie bardzo się spodobało. Jak miało się nie spodobać, skoro stawiało Polskę w pierwszym rzędzie państw oświeconych i tolerancyjnych, podczas gdy osławiony Zachód, kierując się zabobonem, ostentacyjnie palił czarownice, nie poczuwając się przy tym do jakiejkolwiek winy. Polacy mieli rzekomo być tymi lepszymi. Tylko jak przedstawić tę polską „lepszość”? Czy bandyta, który zabił dziesięciu ludzi jest lepszy od takiego, który zabił ich stu dwudziestu? – Chyba nie. Można, co najwyżej bawić się słowami twierdząc, że zabił TYLKO dziesięciu, podczas gdy tamten AŻ stu dwudziestu.

Do dzisiaj nie wiadomo ile osób (głównie kobiet) zostało w Polsce torturowanych i spalonych podczas procesów o czary. Niektórzy twierdzą, że ofiar było około 10 tysięcy. Skoro tak, trudno Polskę nazywać państwem bez stosów, prawda? Pewnie próbuje się tak o niej mówić dlatego, że w Polsce spalono TYLKO 10 tysięcy czarownic, a w Europie Zachodniej AŻ 100 tysięcy. Ale nie wiem, czy taka buchalteria jest wielkim powodem do dumy.

Antykatolicka propaganda prowadzona początkowo przez protestantów, a później również przez tak zwane „Oświecenie”, bardzo skutecznie wmówiła ludziom na całym świecie, że winę za palenie czarownic ponosi papieska Święta Inkwizycja. Inkwizycja przedstawiana jest tam jako organizacja założona przez fanatyków, a rządzona przez sadystów. Lochy, oprawcy, głupie oskarżenia o latanie na miotle, nieludzkie tortury, a na koniec palenie żywcem. Taką Inkwizycję zapewne Państwo pamiętacie, bo postarano się, byście tak właśnie o Świętej Inkwizycji myśleli. Proszę Państwa! To wszystko nieprawda!

Święta Inkwizycja w ogóle nie zajmowała się procesami o czary, lataniem na miotle, babami zamawiającymi kurzajki, czy odbierającymi krowom mleko. Spryt antykatolickiej propagandy polegał właśnie na tym, że procesy sądów książęcych, sądów ławniczych wiejskich i miejskich, czy nawet sądów biskupich, przylepione zostały Świętej Inkwizycji z ogólnym zamiarem zohydzenia tej instytucji w oczach czytelników, a jeszcze szerzej, z przedstawieniem Kościoła Katolickiego jako organizacji zbrodniczej.

Powstanie Świętej Inkwizycji wywodziło się z sądownictwa kościelnego, istniejącego od czasu wprowadzenia prawa kanonicznego. Z chwilą pojawiania się różnych herezji zagrażających Kościołowi, papieże utworzyli szczególny rodzaj sądu kościelnego bezpośrednio podlegający papieżowi. Były to właśnie owe Trybunały Inkwizycji istniejące faktycznie od roku 1215, ale do roku 1231 działające jeszcze w ramach sądów biskupich. Pełną autonomię od sądów państwowych i kościelnych Święta Inkwizycja uzyskała w roku 1232 za czasów papieża Grzegorz IX.

Patetyczny obraz spalenia Joanny d’Arc. Był to wyrok sądu biskupiego (Fot. pracownia4.wordpress.com)Inkwizycja nie miała uprawnień do zajmowania się śledztwem w stosunku do niekatolików. Wystarczyło przedstawienie dowodów na to, że nie jest się katolikiem, a natychmiast przerywano choćby już rozpoczęte śledztwo.  Nieprawdą jest więc, że Inkwizycja dokonywała masowych likwidacji ludów Ameryki Południowej, głównie w Meksyku, postępując za oddziałami hiszpańskich konkwistadorów, albo, że to jej dziełem były deportacje Żydów z Hiszpanii.

Główne zainteresowania Inkwizycji dotyczyły chrześcijan wypaczających katolickie wyznanie wiary poprzez dołączanie do niego jakichś elementów judaizmu, lub islamu, wszelkiego rodzaju herezje i przestępstwa przeciwko moralności, jak sodomia, bluźnierstwa i satanizm, zaś czary, czarownice i czarodzieje o tyle tylko interesowały Inkwizycję, o ile miały jakiś związek z kultem szatana, czyli satanizmem, profanowaniem hostii, wody święconej, olejów świętych, lub krzyża.

Następny, często stawiany Inkwizycji zarzut, to zarzut dławienia nauki, a szczególnie astronomii. Proszę Państwa. Inkwizycja naprawdę bardzo dobrze znała różnicę pomiędzy astronomią i astrologią. Astrologię zwalczała, jako pseudonaukę negującą wolną wolę człowieka. Dla tych samych powodów i w podobny sposób zwalczane były różnego rodzaju wróżby i uprawiający te wróżby wróżbici. Inkwizycja starała się o zamykanie na uniwersytetach wydziałów astrologicznych, ale jednocześnie dbała o to, by na indeksy ksiąg zakazanych nie trafiły prace pożyteczne i cenne. Obojętnie, czy byłyby to prace dotyczące astronomii, czy innych nauk. Dzieło Kopernika „ O Obrotach…” wydano drukiem w roku 1543 i nic się nie stało. Na indeks trafiło dopiero w roku 1616, ale chyba nawet nie jako herezja, a jako dzieło napisane przez człowieka niespełna rozumu. Nikomu nie chciało się pomieścić w głowie to, że można wypisywać takie głupstwa wbrew wszelkiej oczywistości. I praca Kopernika tkwiła na indeksie do roku 1828!

Inkwizycji wciąż usiłowano wciskać procesy o czary, ale Inkwizycja potrafiła się od takich nacisków uwalniać. W jednym z Trybunałów przyjęto zasadę, że samo oskarżenie kogoś o czary może być herezją i… jakby nożem uciął! Natychmiast skończyły się oskarżenia!

Inkwizycja, ta prawdziwa, nie propagandowa, wcale nie miała cech instytucji złowrogiej, czy nastawionej na karanie wszystkich w sposób możliwie jak najbardziej okrutny. Przekonywano oskarżonych, by zrozumieli błąd swojego rozumowania i do odzyskania wolności wystarczyło publiczne wyrzeczenie się takich błędów. Zadawano różnego rodzaju pokuty, czy nakazy odbycia pielgrzymki. W cięższych przypadkach orzekano karę chłosty, lub karę więzienia. W ostateczności stosowano karę spalenia. Oczywiście! Inkwizycja stosowała taką karę, ale takich skazanych było naprawdę niewiele. W osławionym Meksyku, po odrzuceniu propagandy okaże się, że pomiędzy rokiem 1574, a 1715, czyli przez 141 lat, dokonano 39 egzekucji, a w Hiszpanii, w okręgu Bajadoz, mającym być jakoby przykładem „szaleństwa” Inkwizycji, w latach tych „szaleństw” 1493 – 1599, a więc przez 106 lat, skazano na stos 20 osób!

Czarownicami nie zajmowała się Inkwizycja. Procesy o czary były domeną sądów świeckich, lub sądów biskupich, a największą aktywność w tym zakresie przejawiały właśnie małe, prowincjonalne sądy miejskie, lub gminne.

W Strasburgu tylko w październiku 1582, wyrokiem sądu miejskiego spalono 134 osoby. Jak się to ma do wyroków Inkwizycji? To właśnie takie sądy, obłędnie wprost, skazywały na spalenie prawie każdego, kto się im nie spodobał. Drugimi takimi sądami były sądy biskupie. Jako sądy kościelne, łatwe do zmanipulowania, że ich wyroki, to wyroki Świętej Inkwizycji. Słynna Joanna d’Arc została spalona nie na podstawie wyroku Inkwizycji, a wyroku sądu biskupiego w Rouen. Najczęściej zapomina się przy tym o fakcie, że Joanna w obliczu przygotowanego dla niej stosu „wyznała grzechy i obiecała poprawę”, a to automatycznie spowodowało zamianę kary stosu na karę więzienia. Bardzo nie spodobało się to Anglikom, więc władze więzienne ubrały Joannę w ubranie męskie, co przedstawiono jako jej odstępstwo od przysięgi poprawy, powrót do herezji i tym razem prawdziwe spalenie na stosie. Nie była to więc, taka wprost, wina sądu biskupiego.

Fot. rpg.bestiariusz.plZdarzali się również wśród inkwizytorów ludzie okrutni i szaleni, ale tacy, byli natychmiast eliminowani. Inkwizycja jako pierwszy organ sądowy w Europie ograniczyła tortury, zniosła więzienia koedukacyjne, które były gehenną dla przetrzymywanych tam kobiet, wprowadziła widzenia dla uwięzionych, łaźnie, zmiany bielizny i pościeli. Zabraniała głodzić więźniów. Wszelkie nieprawidłowości, lub nadużycia w tym względzie karała brutalnie i skutecznie. To było powodem, że schwytani złodzieje, albo nawet bandyci, samooskarżali się na kolanach, że są zatwardziałymi heretykami licząc na możliwość odesłania ich do więzienia Inkwizycji, gdzie czuli się lepiej i bezpieczniej. To, co piszę, nie jest moim wymysłem, ani skrzętnie skrywaną tajemnicą. Każdy łatwo może sprawdzić, że nie zmyślam. Każdy też może łatwo sprawdzić, jak bardzo był do tej pory oszukiwany. Wymogi propagandowe uczyniły z Inkwizycji potwora, którym Święta Inkwizycja nigdy nie była i nawet nigdy być nie zamierzała.

Można więc spytać, skąd wzięły się te setki tysięcy niewinnie spalonych?
– Ze strony katolickiej największej masakry dokonywały sądy świeckie i częściowo też biskupie. Tylko od biskupa zależało bowiem, jak odbywały się sądy w jego diecezji. Byli biskupi pastwiący się nad swoimi podwładnymi i biskupi, którzy zwalczali szaleństwa oskarżeń o czary. Papieże bardzo często kasowali okrutne wyroki sądów biskupich. Nie zawsze było to skuteczne.

A potem, gdy przyszła reformacja i protestanci? – Ci dopiero zaczęli palić!!
Luter, nie za bardzo chyba normalny, wszędzie widział diabła (dosłownie!), a raz to nawet rzucił w diabła kałamarzem, a Kalwin znowu, w roku 1545 w Genewie, kazał spalić za czary 31 osób bez żadnego sądu. Niektórzy twierdzą, że 90% wszystkich ofiar procesów o czary, spalono w krajach protestanckich.

W Polsce do roku 1318 nie było żadnej Inkwizycji. Dopiero w tym właśnie roku wprowadził ją do Polski papież Jan XXII, trochę na siłę, bo jako warunek zgody na koronację Władysława Łokietka. Papież mianował dwóch inkwizytorów: dominikanina Peregryna z Opola i franciszkanina Mikołaj Hospodyńca z Krakowa. Mianował ich nie wiadomo, po co, bo w Polsce nie było żadnych herezji, które mogliby zwalczać. Dopiero w wieku XV odbyły się procesy przeciwko husytom. Podobno na 200 takich procesów wydano coś 8 wyroków śmierci.

Polską szlachtę wyraźnie drażniły wszelkiego rodzaju sądy kościelne. Decyzją sejmu z roku 1552 spod sądów kościelnych została wyjęta szlachta, a w latach 1562 oraz 1565 zniesiono Inkwizycję i zakazano sądom kościelnym sądzenia osób świeckich. Całkowitym odejściem od jurysdykcji kościelnej był zakaz wykonywania wyroków sądów kościelnych przez starostów. Ostatni inkwizytor Melchior z Mościsk zmarł w Polsce w roku 1591.

Gdy się popatrzy na efekty pracy Inkwizycji w Polsce, może powstać przekonanie, że Polska była krajem bez stosów. Ale niestety. Oprócz Inkwizycji w Polsce działały sądy miejskie, gminne, prywatne sądownictwo powstałe z nadanych przywilejów i takie sądy paliły. Nie zamykajmy na to oczu i nie upajajmy się swoją rzekomą wyjątkowością na tle innych narodów.

Ostatnim w Polsce aktem okrucieństwa i bezdennej głupoty, był „proces czarownic” z roku 1775 z Doruchowa koło Wielunia. Zamęczono tam i spalono grupę kobiet, jedni mówią, że było ich dziewięć, inni, że czternaście. Nie zrobiła tego żadna Inkwizycja, a tylko tak, jak to było wszędzie, zbrodni dokonało kilku wiejskich matołów. Incydent był impulsem dla sejmu, by zabronić procesów o czary.

Fot. deviantart.comWydawany w Lesznie tygodnik „Przyjaciel Ludu” w roku 1835 zamieścił tekst anonimowego autora, który jako ośmioletni chłopak w roku 1775 widział torturowanie i spalenie 14 kobiet w Doruchowie koło Wielunia.

Żonę dziedzica z Doruchowa, Stokowskiego, rozbolał palec, a włosy zwijały się jej w kołtun. Wezwana znachorka rozpoznała urok rzucony przez czarownice. Określiła też po czym można te czarownice rozpoznać. Dziedzic na tej podstawie kazał uwięzić siedem miejscowych kobiet.

Zarzucano im spotykanie się z diabłem w każdy czwartek, latanie na miotle na Łysą Górę, powodowanie suszy na łąkach i polach oraz rzucanie na ludzi chorób i uroków. Pławione czarownice nie tonęły, co dla dziedzica było niepodważalnym dowodem na to, że diabeł im sprzyja. Kobiety zostały zaciągnięte do dworskiego spichlerza i wciśnięte do beczek z wyciętymi otworami na ręce i nogi tak, że mogły przebywać tam jedynie w wymuszonej pozycji klęczącej. W nocy przywleczono następne siedem kobiet. Zacny imć pan Stokowski miał więc już 14 uwięzionych. Na beczki naklejono kartki z krótkim, ale treściwym tekstem – „ Jezus + Maria + Józef”. Teraz uzyskano pewność, że diabeł wstrętnym babom już nie pomoże. Żeby było zgodnie z prawem, dziedzic Stokowski sprowadził z sąsiedniego miasteczka Grabowa sąd i dwóch katów.

Baby jednak nie chciały się dobrowolnie przyznać, więc wzięto je na męki polegające na rozciąganiu i wbijaniu w plecy żelaznych grabi. Zaraz po tych mękach trzy kobiety zmarły, ale sądowi zostało jeszcze 11 kobiet!

Stos ustawiono przy drodze z Kalisza do Kępna. Stos składał się z nawiezionych tam smolnych szczap i słomy. Kobiety wiązano do stosu w pozycji leżącej, twarzami w dół.

Po spalonych kobietach zostały ich córki. Trzy dziewczyny w wieku od 15 do 16 lat. Uznano, że musiały działać razem z matkami, a wobec tego sędzia orzekł, że „mają być u słupów rózgami smagane”. W parę dni po tym „smaganiu”, jedna z dziewczyn umarła.

W następnym roku Sejm Rzeczypospolitej zabronił procesów o czary. Mówi się, że bezpośrednio po wydarzeniach w Doruchowie. Relację anonimowego korespondenta „Przyjaciela Ludu” usiłowano zbagatelizować, bo psuła ona dobre samopoczucie pięknoduchom i miłośnikiem polskiego Oświecenia. Ale oliwa wypłynęła i tym razem. W Archiwum Akt Dawnych odnaleziono dokumenty grodzkie z Ostrzeszowa, a wśród nich dokument z roku 1783 mówiący o tym, że wójt i ławnicy miasta Grabów zostali pozbawieni urzędów, ponieważ wezwani przez dziedzica Doruchowa kazali spalić 6 kobiet pod zarzutem uprawiania przez nie czarów. No właśnie, proszę Państwa. Nie czarujmy się. Polska nie była państwem bez stosów. Tylko nie szukajcie Państwo stosów na terenie działania Świętej Inkwizycji. Żeby je zobaczyć trzeba patrzeć bliziutko, bez mała wprost pod nogi. Zobaczycie Państwo wtedy, że to po prostu paru sąsiadów wzięło się do palenia …

Fatalnie, że nigdzie nie można się dowiedzieć, czy po spaleniu czarownic, palec przestał boleć panią Stokowską i czy się jej włosy wyprostowały?

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 4 (80) 2-16 marca 2009

X