Kościół rzymskokatolicki archidiecezji lwowskiej na terenie obwodu lwowskiego za wyjątkiem Lwowa w latach 1945–1991. Część 3 Msza św. prymicyjna ks. Augustyna Mednisa 10.08.1958 r. w kościele w Iłukste na Łotwie

Kościół rzymskokatolicki archidiecezji lwowskiej na terenie obwodu lwowskiego za wyjątkiem Lwowa w latach 1945–1991. Część 3

Lwowski okres kardynała Mariana Franciszka Jaworskiego

Kielich mszalny ks. Bernarda Mickiewicza z trzyletniego okresu więziennego w Drohobyczu

Uwięzienie ks. Bernarda Mickiewicza

Geneza prześladowania ks. Bernarda Mickiewicza wzięła swój początek w odmowie duchownego przejścia ze Stryja do Mościsk. Było to żądanie pełnomocnika do spraw religii w obwodzie lwowskim. Za brak posłuszeństwa został w 1973 roku aresztowany i osadzony w drohobyckim więzieniu. Z tego czasu zachował się szklany kielich mszalny, używany przez ks. Mickiewicza w drohobyckim więzieniu. Władze sowieckie potraktowały proces ks. Mickiewicza jako pokazowy i zastraszający, omawiając go 20 i 24 września 1974 roku w „Prawdzie Lwowskiej” i stryjskim „Budiwnyku Komunizmu”. Sprawę sądową również nagłaśniano w różnych stacjach radiowych. Zachował się szereg szczegółów z procesu sądowego ks. Mickiewicza, spisanych z relacji samego duchownego. „Faktyczną przyczyną mojego aresztowania i całego tego procesu sądowego – to mój ekumenizm z grekokatolikami. Władza komunistyczna chciała znaleźć w oskarżeniu coś innego – nie siedzę za grekokatolicyzm, ale za oszczerstwo na ustrój radziecki, mówienie na władzę. To był pierwszy punkt paragrafu, z którego zostałem oskarżony. Drugą sprawą, dla której posadzono mnie na ławie oskarżonych, było nauczanie dzieci religii. Owszem, znaleźli jakieś zdjęcie 40 dzieci, ale one uczestniczyły w procesji. Na procesję, organizowaną wewnątrz kościoła, komuniści pozwalali. Zatem owo zdjęcie z dziećmi stanowiło bardzo wątpliwy argument”.

Po zwolnieniu z więzienia ks. Bernard Mickiewicz zamieszkał bez prawa wykonywania obowiązków duszpasterskich u swego brata ks. Ambrożego Mickiewicza w Berdyczowie. Kościół w Stryju po aresztowaniu ks. Mickiewicza został zamknięty i dopiero usilne starania parafian przyniosły zamierzony efekt w postaci rejestracji przy parafii kolejnego księdza przybyłego z Łotwy – ks. Augustyna Mednisa, który do końca okresu komunizmu obsługiwał dwie parafie w Szczercu i Stryju

O. Ludwik Seweryn, proboszcz w Szczercu

Trudne chwile przeżywała też druga nieprzerwanie czynna parafia w Szczercu, gdzie od 1929 roku proboszczem był ks. Henryk Zawada (1886–1953). On także zdecydował po zakończeniu II wojny światowej pozostać wraz z wiernymi w Szczercu. Obsługiwał również okoliczne miejscowości.

Po jego śmierci, która nastąpiła 26 września 1953 roku, kościół przez dwa lata pozostawał bez stałego duszpasterza. Sporadycznie dojeżdżali tu kapłani ze Lwowa. Dopiero w 1955 roku został zarejestrowany tu o. Ludwik Seweryn SJ (1906–1970), który powrócił do Lwowa po zwolnieniu z obozu. Obok Szczerca obsługiwał również osierocone parafie w Stryju, Żydaczowie, Bóbrce, Gródku Jagiellońskim, a nawet okazyjnie wyjeżdżał do Kijowa i Żytomierza. Choć, jak wynikało z dokumentów, pierwotnie do Szczerca miał być skierowany ks. Rabar.

Tutaj ks. Seweryn jako dawny zesłaniec oraz kapłan przynależny do tak znienawidzonego przez sowietów zakonu jezuitów był nieustannie śledzony przez funkcjonariuszy. Zwracano uwagę, że prowadził korespondencję z osobami mieszkającymi w Polsce, więc sugerowano, że mógł przekazywać niebezpieczne informacje dla abpa Eugeniusza Baziaka lub innych hierarchów Kościoła. Służbiści także wiedzieli, że regularnie słuchał Radia Watykańskiego, aby być na bieżąco z informacjami i zmianami, podawanymi przez Watykan. W 1965 roku zanotowano, że „ksiądz Seweryn i przewodniczący komitetu katedry lwowskiej miasta Lwowa Józef Nowakowski otrzymali z Polski od swoich krewnych ceremoniały w języku polskim dla odprawiania obrzędów liturgicznych – chrztu, ślubu i pogrzebu, które zostały zatwierdzone na Soborze Watykańskim II i wydane w 1963 roku w Katowicach”.

Odbywający się w latach 1962–1965 Sobór Watykański II szczególnie interesował organy NKWD na Ukrainie. Śledzono, czy zmiany, jakie odbyły się w Kościele, docierały do kapłanów archidiecezji lwowskiej. Ks. Seweryn jak zanotowano „w swojej parafii odprawia obrzędy zgodnie z nowym rytuałem, wydanym w Polsce. Ta forma jest przedstawiana wiernym bardziej uroczyście, co oczywiście przyciąga większą ilość wiernych”.

Nie omieszkano pominąć wyjazdu w 1966 roku ks. Seweryna do Polski. „Są przypadki przyjazdów księży z PRL i do Polski księży z województwa lwowskiego. Po takich wizytach aktywizuje się działalność księży i wiernych. W 1966 roku ks. Seweryn ze Szczerca jeździł do swoich krewnych w Polsce. Seweryn jest jezuitą, ukończył w Belgii jezuicki uniwersytet i we Francji teologiczny wydział przy uniwersytecie na Sorbonie. W Polsce jak się udało ustalić, spotykał się z przedstawicielami zakonu jezuitów, którzy przyjeżdżali z Watykanu. Z Polski o. Seweryn przywiózł nowe obrzędy, modlitewniki, wydane po Soborze Watykańskim II. Po jego przyjeździe z Polski uaktywniła się działalność księży, zwiększyła się liczba wiernych w kościołach”.

Zwrócono uwagę na zmiany, jakie zaszły w prowadzeniu duszpasterstwa: „W związku ze zmianami na terenach zachodnich województw Ukrainy zauważa się odejście ludzi od religii. To dobrze rozumieją księża i chwytają się nowych form, aby zapobiec odejściu ludzi od kościoła”. W pierwszej kolejności wskazano, że księża wykorzystują ku temu kaznodziejstwo i prowadzenie duszpasterstwa młodzieżowego. „Wszystkie obrzędy dla młodych ludzi odprawiają z wielką ostrożnością, bardzo uroczyście, równocześnie zapowiadając o dniach ślubów i chrztów. Wcześniej do chrztu dzieci przynosiły babki. Chrzest dziecka odbywał się w wąskim kręgu, a teraz chrzty odbywają się w kościele w określone dni, w obecności rodziców, chrzestnych i obecnych w kościele ludzi”. Opisywano również sposób asystowania przy sakramencie małżeństwa, gdzie również uczestniczyli wszyscy wierni.O.Ludwik Seweryn SJ podobnie jak i jego przyjaciel z katedry o. Rafał Kiernicki OFM Conv umiał wpływać na wybór członków komitetu kościelnego, którzy nie tylko nie spowalniali pracy duchownego, lecz byli dobrą podporą w jego działalności. W 1966 roku zapisano w sprawozdaniu, że „ksiądz Seweryn ze Szczerca nakłonił komitet by nielegalnie umówił się o podprowadzenie do kościoła gazu, a wcześniej gruntownie odrestaurował kościół bez zgody organów miejscowej władzy”.

W ogólnej charakterystyce na temat Kościoła katolickiego na Ukrainie z 29 listopada 1962 roku zapisano o nim bardzo chlubną opinię: „Każdy ksiądz zna kilka języków. Na przykład ksiądz Seweryn z województwa lwowskiego swobodnie posługuje się ośmioma językami: oprócz łaciny, greckiego i polskiego, doskonale zna francuski, niemiecki, angielski, ukraiński i rosyjski. Seweryn nie jest wyjątkiem. Żaden inny kult nie posiada tak wszechstronnie wykształconych duchownych”.

O. Seweryn po zdjęciu z rejestracji państwowej w 1958 roku o. Rafała Kiernickiego OFM Conv rozpoczął również posługiwanie w katedrze lwowskiej. Jednak już w następnym roku otrzymał zakaz prowadzenia duszpasterstwa w katedrze. Mimo to sporadycznie przybywał do katedry z racji największych uroczystości. Zresztą z tym miastem był związany nieustannie od czasów powrotu z łagrów. „W 1956 roku – pisała we wspomnieniach Zofia Sokolnicka-Izdebska – mieliśmy 26 sierpnia, w samo święto kościelne Matki Boskiej Częstochowskiej, doniosłą uroczystość 50-lecia kapłaństwa naszego kanonika ks. Karola Jastrzębskiego. Zjechało kilku księży z prowincji, m.in. o. Seweryn, jezuita ze Szczerca. Wygłosił okolicznościowe kazanie, podnosząc zasługi jubilata, zwłaszcza wielkie nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego. „Gdyby nie Miłosierdzie Boże – powiedział o. Seweryn – dawno by nas tu nie było”. Wspomniał jako jedną z zasług ks. kanonika tę, że przed wojną był katechetą, a „znacie – powiedział – przekleństwo: obyś cudze dzieci uczył”.

Trumna ze zwłokami o. Ludwika Seweryna SJ w kaplicy kościoła św. Antoniego we Lwowie. Luty 1970 r.

Ta autorka dodała we wspomnieniach własną opinię na temat o. Seweryna w czasie jego duszpasterzowania: „Podczas oficjalnej nieobecności o. Rafała w katedrze zastępował go o. Seweryn. Był również po obozie karnym i zdrowie, a zwłaszcza nerwy, nie dopisywały mu. Jego kazania zupełnie nam nie odpowiadały i przeniosłyśmy się na niedzielną sumę do kościoła św. Marii Magdaleny, gdzie proboszczem był od roku 1955 ks. prałat Zygmunt Hałuniewicz. Po pewnym czasie o. Seweryna również zwolniono”.

W r 1960 w sprawozdaniach państwowych podano bardziej szczegółowe informacje na temat o. Seweryna i jego działalności w Szczercu: „Ksiądz Seweryn L.W. 1906 roku urodzenia. Do marca 1960 ponad rok był duszpasterzem kościoła katedralnego (rejestrowany osobiście Wilchowym N.A.) i jednocześnie proboszczem kościoła w Szczercu. Teraz ksiądz Seweryn proboszcz tylko w Szczercu. Seweryn L.W. trzyma się blisko innych księży. Do wierzących odnosi się surowo i sucho. Stara się nie pokazywać swojej aktywności w działaniach na korzyść Kościoła. Doskonale zna politykę partii i państwa do religii. Należy przypuszczać, że nieustannie śledzi za międzynarodowymi wydarzeniami, a szczególnie Watykanu. W rozmowach zawsze nie omieszka opowiedzieć jeśli jest coś nowego (należy wiedzieć, że nie wszystko mówi, co wie). Znajomość języków pozwala mu słuchać tych wiadomości w radiu. W działaniach ostrożny, łamania prawa sowieckiego się nie dopuszcza. Kazania wygłasza regularnie, które dotyczą jedynie wiary i Kościoła”.

Na krótko przed końcem życia, schorowany i mało sprawny fizycznie został sprowadzony do Lwowa. Zamieszkał u ks. Ignacego Chwiruta na Sobieszczyźnie, przy kościele św. Antoniego. Tam, w domu sprawował mszę św. Zmarł 12 lutego 1970 roku. Zachowane zdjęcia ukazują, że ciało pierwotnie zostało wystawione w kaplicy kościoła św. Antoniego, a następnie w katedrze lwowskiej. Pogrzeb odbył się 16 lutego, gromadząc rzesze wiernych ze Lwowa i okolic. Został pochowany w grobowcu jezuitów na Cmentarzu Janowskim we Lwowie.

Kościół w Pieniakach

Ks. Augustyn Mednis, opiekun parafii w Stryju i Szczercu

Po wyjeździe o. Seweryna ze Szczerca do Lwowa parafia na przeszło dwa lata ponownie była pozbawiona stałej opieki duszpasterskiej. Dopiero 14 grudnia 1972 roku na podstawie nominacji z Rygi został mianowany proboszczem ks. Augustyn Mednis (1932–2007), dotychczasowy wice administrator w Samborze. Po przybyciu do Szczerca ks. Mednis nabył niewielki, stary dom w sąsiedztwie kościoła, w którym zamieszkał. Tam była nie tylko plebania, ale i pracownia krawiecka, gdzie ks. Mednis szył i haftował nowe ornaty i kapy dla czynnych kościołów archidiecezji lwowskiej. Dzięki jego pracy wiele kościołów mogło nabyć nowe komplety pięknych szat liturgicznych, używanych sporadycznie do dziś.

Po aresztowaniu w grudniu 1973 roku przez NKWD stryjskiego administratora ks. Bernarda Mickiewicza zrodziła się konieczność zabezpieczenia potrzeb religijnych również tamtej wspólnoty. Ks. Mednis podjął się tego zadania, które pełnił do 1990 roku. „Ale owa dorywcza posługa wywołała ze strony parafian stryjskich, przyzwyczajonych do stałej obecności na miejscu duchownego, kilkakrotne petycje do kurii metropolitalnej w Rydze o przydział osobnego duszpasterza.

Argumentowano, że domaga się tego nie tylko ranga dużej parafii, do której przynależą wierni z dwóch obwodów: iwanofrankiwskiego (dawnego stanisławowskiego) i lwowskiego, ale nadto, w przypadku pogrzebu, trudności z dotarciem do kapłana rezydującego w Szczercu – wskutek czego obrzędowi przewodniczą duchowni prawosławni”. Skarżono się również na nierozumienie kazań kapłana w skutek „niestarannej dykcji kaznodziei”. Widziano również problem wyludniania się parafii poprzez zmianę wyznania.

Wszystkie te argumenty przedstawiane przeciw ks. Mednisowi biograf duchownego ks. Wołczański tak obalał: „Zwolennicy ks. Mickiewicza, wydalonego przez władze sowieckie ze Stryja, wciąż usiłowali spowodować jego powrót, zapewne bojkotując ks. Mednisa. Pomimo tych działań, kuria metropolitalna nie dysponowała żadnymi tzw. rezerwami personalnymi, a sam ks. Mednis nadal chętnie kontynuował posługę w Stryju. Zresztą mimo zaistniałych trudności, dawał realne dowody operatywności, choć nie tyle w dziedzinie duszpasterstwa, ile na polu administracji”.

ks. Augustyn Mednis

Sprawa ta niebawem miała sama się rozwiązać. W świadectwie danym przez ks. Mednisa, a zebranym i opublikowanym przez ks. Andrzeja Machowskiego, duchowny tak wspominał: „Na Ukrainę przyjechałem pracować najpierw do Sambora. Byłem tam trzy lata. Następnie 18 lat pracowałem w Szczercu. Kiedy zostałem aresztowany za działalność duszpasterską, nie otrzymałem już w Szczercu zameldowania i nie mogłem tu pracować. Na powrót zostałem zameldowany w 1974 roku w Stryju. Sam nie wiem, jak udało mi się tam zameldować. Może władzy zależało na tym, aby w Stryju nie było żadnej zawieruchy religijnej? Chcieli, żeby jakiś ksiądz tam był. Kiedy zostałem zameldowany, nie miałem już żadnych ograniczeń i mogłem odprawiać mszę św. w każdy dzień. Po jakimś czasie za zezwoleniem mogłem pojechać do Szczerca. Najpierw raz w roku, a potem częściej”.

Praca kapłana w okresie komunistycznym została zminimalizowana jedynie do szafowania sakramentów św. takich jak: msza św., spowiedź, chrzest i małżeństwo. Zezwalano na odprawianie pogrzebów w miejscu zameldowania. Na wyjazdy do chorego lub na pogrzeb poza parafię należało uzyskać każdorazowe pozwolenie. Wszelkiego rodzaju duszpasterstwo stanowe lub młodzieżowe było zakazane. Jednak w tej sytuacji księża wypracowali własny model: w parafiach, gdzie nie było specjalnie przygotowanych osób. Za nauczanie dzieci religii byli odpowiedzialni rodzice, którzy otrzymywali najczęściej od księdza ręcznie spisany zeszyt z pytaniami katechizmowymi. Po nauczeniu się przez dziecko, egzamin przed I komunią świętą przyjmował proboszcz. Taki model był wypracowany przez ks. Kazimierza Mączyńskiego w Samborze i taki sposób katechizacji prowadził dawny samborski wiceadministrator ks. Augustyn Mednis.

Dzięki pomocy dawnej zakonnicy greckokatolickiej ks. Augustyn mógł w świeckim ubraniu odwiedzać chorych w szpitalu. Nie zważając na konsekwencje, nawiązywał współpracę z tajnymi kapłanami greckokatolickimi. Przy parafii w Stryju funkcjonowały zakazane wówczas stowarzyszenia religijne. Na wyróżnienie zasługiwały: Straż Honorowa Serca Pana Jezusa, Tercjarki oraz Żywy Różaniec. „Władza bała się tego Żywego Różańca jak diabeł wody święconej, bo gdy mnie wzywali na pogawędki, to zawsze się pytali, czy nie ma Żywego Różańca”.

Ks. Augustyn dzielił się również wspomnieniami ze spotkań z pełnomocnikami do spraw religii. „W Szczercu pełnomocnikiem do spraw religii był człowiek starszy, przed emeryturą. Krzyczał na mnie, bo musiał, ale ponieważ do emerytury miał blisko, to nie chciał zadzierać z ludźmi. Kiedy po nim przyszedł młody, to takie mu pogróżki z ust leciały, że aż ciarki po plecach chodziły”.

Wiadomo, że ks. Augustyn Mednis w latach 80. dokonał gruntownych remontów kościoła w Stryju. Pod koniec lat 80. aktywnie zabiegał o zwrot kościołów na terenach iwanofrankiwskiego i lwowskiego obwodu.

Jeszcze przed odnowieniem struktur Kościoła katolickiego na Ukrainie, ks. Mednis w 1990 roku zrezygnował z administrowania w Szczercu, a przeniósł się do Chodorowa, a od 12 października 1991 roku został mianowany dziekanem na obszarze rejonów Drohobycz i Stryj oraz w dniu 16 października otrzymał potwierdzenie nominacji na stanowisku proboszcza parafii Chodorów, gdzie pracował do 31 sierpnia 1999 roku.

o. Rafał Kiernicki i ks. Jan Cieński
ks. Jan Cieński

Ks. (bp) Jan Cieński i parafia w Złoczowie

Przez cały okres komunistyczny w Złoczowie nieprzerwanie trwał hrabia ks. Jan Emmanuel Józef Andrzej Julian Cieński (1905–1992). Do Złoczowa na stanowisko wikariusza został skierowany 1 lipca 1938 roku. Zatem przetrwał tu zawieruchę wojenną, komunizm oraz cieszył się odrodzeniem Kościoła po 1991 roku. Był jedynym diecezjalnym kapłanem z przytłaczającej liczby duchowieństwa archidiecezji lwowskiej, który nieprzerwanie trwał na posterunku w Złoczowie, dzięki czemu udało się uratować tę świątynię i wiarę ludności we wschodniej części województwa lwowskiego. Innym kapłanem trwającym nieprzerwanie od zakończenia wojny przy katedrze lwowskiej był franciszkanin o. Rafał Kiernicki. Również od 1938 roku nieprzerwanie w Nowym Mieście pracował kapłan diecezji przemyskiej Jan Szetela. Jednak w 1990 roku wyjechał do Polski, zaś ks. Cieński pozostał na stanowisku proboszcza w Złoczowie do śmierci w 1992 roku.

Wszechstronna osobowość tego kapłana z hrabiowskiej rodziny wymaga szerszego opracowania. Wyjątkowości tej postaci dodaje również fakt, że od 1967 roku był jedynym tajnym biskupem na terenie ówczesnej tzw. Ukrainy Sowieckiej. Jednak na ten temat już w następnym opracowaniu.

Marian Skowyra

Tekst ukazał się w nr 1 (389), 17 – 31 stycznia 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X