Kolberg na zimę

W ramach obchodów kolbergowskich prezentujemy Czytelnikom kolejną pieśń zanotowaną przez folklorystę w naszym regionie. Pieśń „Na dolinie zawierucha” zanotowana została przez Oskara Kolberga w okolicach Lwowa. Wyraża nostalgię i zadumę z powodu jednoczesnej przemijalności pór roku i ludzkiego życia, wpasowując się w panującą właśnie grudniową zawieruchę.

Zgrabny stylistycznie wiersz wskazuje na literackie zacięcie autora, którego trudno jest jednoznacznie ustalić. Jako autor pieśni podawany bywa Bohdan Zaleski lub Józef Tetmajer. Zanotowanie wiersza przez Kolberga w okolicach Lwowa świadczy o szerokim jego rozpowszechnieniu. Melodia o rytmie polonezowym wskazuje na uwidaczniający się w pieśni wpływ kultury szlacheckiej. Pieśń bywała śpiewana na rzewną bądź na wesołą nutę. Wiadomo też, że została przełożona na język niemiecki.

„no tego, Michał, ty już wiesz –
– no to jazda! – Bas masz, jak sto djab… to jest – sakra – śpiewaj –
Jakoś tak się stało, że pan Michał już przy piecu stoi – o gzyms łokciem wsparty – Ksiądz proboszcz poddaje:
– Na dolinie zawierucha… –
Słodko mityguje pan Michał: – przestań, złociuśki, pomylisz mi melodię –

Trzepnął się ksiądz Caneau po wargach” – Powyższy fragment pochodzi z opowieści „Z pod młyńskich kamieni: żywot Mikołaja Srebrem pisanego” Emila Zagadłowicza, który podobne jak inni literaci uwiecznili pieśń w swoich nowelach i powieściach.

Na dolinie zawierucha
mokrym śniegiem dmie,
na kominie ogień bucha,
trzaska obok mnie.

Przy kominie z lulką stoję,
rzucam w kłęby dym
i wspomnienia wszystkie moje
lekko lecą z nim.

Niechaj lecą jak wionęły
chwile młodych lat,
które wszystko z sobą wzięły
i ostatni kwiat.

Gdzie ten kwiatek, gdzie nadzieje?
Porzuciłem je.
Jeden wiatr co w polu wieje,
dzisiaj bawi mnie.

On bez celu, ja bez celu,
i ten z lulki dym,
trzech z nas tylko, trzech, niewielu,
lećmy w dymie z nim.

Michał Piekarski
Tekst ukazał się w nr 22 (218) za 28 listopada – 18 grudnia 2014

X