Kilka refleksji o sytuacji migrantów zarobkowych w Polsce i niektóre propozycje

W dniach 15 – 27 marca z Polski na Ukrainę wróciło około 120 tys. ukraińskich pracowników: 101 tys. – przed 26 marca i kolejnych 15 tys. w ciągu 27 marca.

Wracali przeważnie ci, którym zakończył się termin wizy do pracy czy paszportu biometrycznego. Ci nie ryzykowali pozostania. Jeżeli przeanalizujemy liczbę ukraińskich migrantów w Polsce, to zazwyczaj cyfra oscyluje w okolicach 1–1,2 mln osób. Za te niepełne dwa tygodnie wyjechało więc około 10-15% wszystkich, którzy posiadali paszport ukraiński. Odrzućmy z tej liczby jeszcze około 200 tys. tych, którzy posiadają zezwolenie na pobyt czasowy czy stały, to jednak na pozostanie w Polsce zdecydowało się około 700-800 tys. obywateli ukraińskich.

W tej złożonej sytuacji uciekać „na łeb na szyję” z Polski nie ma sensu. Trafić w szeregi bezrobotnych na kolejne miesiące po przekroczeniu granicy – zawsze się zdąży. Gdy jednak pozostaną za granicą, może uda im się zarobić na siebie i wspomóc finansowo bliskich na Ukrainie w tym trudnym okresie. Argumenty ku temu są następne:

– problematyczny może okazać się powrót Ukraińców do Polski w najbliższym czasie (polskie placówki dyplomatyczne na Ukrainie tymczasowo nie przyjmują petentów, a granice Polski są zamknięte). Gdyby w jakiś sposób udało się wjechać, to i tak na dwa tygodnie trafia się na kwarantannę;

– cudzoziemcy, w tym Ukraińcy na czas pandemii koronawirusa w przypadku zarażenia się mogą liczyć na bezpłatne leczenie w Polsce (nawet ci, którzy nie posiadają ubezpieczenia zdrowotnego);

– rząd Polski 28 marca zatwierdził program działań antykryzysowych, zgodnie z którym przewidziane jest automatyczne przedłużenie możliwości pobytu oraz wszystkich dokumentów zezwalających na pobyt na terenie kraju (na czas trwania kwarantanny plus 60 dni). Chodzi tu o wszystkie osoby, którym zezwolenie na pobyt na terenie Polski zakończył się po 15 marca. Czyli chodzi o tych, komu kończą się teraz wizy terminowe czy karty pobytu. W przypadku przekroczenia przez nich granicy w zaznaczonym terminie nie będą im wbijane deportacje. W tym okresie mogą wysłać internetowo swoje dokumenty do odpowiednich instytucji, a będą one automatycznie przedłużone;

– jeżeli ktoś stracił pracę, to można spróbować znaleźć nową, chociaż nie będzie to łatwe w czasie kryzysu, ale możliwe. Niektóre polskie firmy rekrutacyjne poszukują Ukraińców do pracy w tych dziedzinach, które obecnie funkcjonują normalnie, a nawet potrzebują więcej pracowników w warunkach kwarantanny, gdy wielu Polaków pozostaje w domu, opiekując się dziećmi. Chodzi tu o logistykę i sektor spożywczy. Wprawdzie wiele z tych prac są tymczasowe – na 1-2 miesiące – ale zawsze to coś. W tym okresie niektóre firmy (na przykład EWL) proponują zachęcające pakiety „antykryzysowe”: bezpłatny dowóz pracowników do pracy, aby uniknąć możliwości zakażenia się podczas dojazdów indywidualnych oraz bezpłatne załatwienia dokumentów z pozwoleniem do pracy i na pobyt (oszczędność około 500 zł.).

Najbliższe dnie i tygodnie pokażą, jak będzie rozwijała się sytuacja: czy uda się naszym obywatelom dostać pracę, czy zachować starą. Jeżeli sytuacja nie zmieniłaby się na lepsze (a taki wariant jest najbardziej prawdopodobny), to warto oczekiwać kolejnych fal powrotów Ukraińców – przed świętami Wielkiej Nocy i przed świętami majowymi. Ktoś będzie miał dość niepewności, komuś skończą się pieniądze, ktoś będzie wolał obchodzić święta w domu, a ktoś będzie chciał podjąć pracę na roli w swoich miejscach zamieszkania.

W każdym przypadku należy uniknąć chaosu podczas powrotu i Armagedonu na granicy, który obserwowaliśmy w ostatnich dniach. W sieciach społecznościowych jest wiele przykładów, gdy za przewóz do granicy (do jednego z trzech punktów jej przekroczenia: w Korczowej-Krakowcu, Hrebennem-Rawie Ruskiej i Dorohusku-Jagodzinie) przedsiębiorczy przewoźnicy (przeważnie ze „swoich”) zdzierają ze współrodaków po 300–1000 złotych. Można byłoby tego uniknąć, gdyby w sposób centralizowany, na przykład siłami konsulatów i konsuli honorowych Ukrainy organizować autobusy dla przewozu Ukraińców do granicy z miast, gdzie pracuje ich najwięcej (Łodzi, Wrocławia, Zielonej Góry itd.). Ważnym byłoby tu uprzednie przygotowanie list chętnych na wyjazd. Wartość biletów na przejazd wahała by się około 150 zł., a nie 300-500 zł., jak jest to obecnie. Do tych placówek zgłaszają się przewoźnicy gotowi taki rejs wykonać.

Natomiast na samej granicy należy zrobić wszystko co jest możliwe, aby uniknąć takiego skupienia ludzi jakie widzieliśmy od 15 marca, a apogeum którego nastąpiło 27 marca. Polskie, a szczególnie ukraińskie służby graniczne powinny uczynić wszystko, aby ludzie mogli przejść przez granicę pieszo, szybko i bezpłatnie!!! (były informacje, że od Ukraińców wymagano pieniądze za możliwość przekroczenia granicy autobusami).

Ważne, aby uniknąć pomyłek z ostatnich dni i tygodni. W tych trudnych dniach Ukraińcy powinni mieć możliwość powrotu do domu w godnych warunkach.

Jurij Banachewycz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X