Kilka kroków do raju

Kilka kroków do raju

W pochmurny listopadowy dzień nasza czteroosobowa grupa słuchaczy szkoły plastycznej „Wrzos” z niecierpliwością oczekiwała na autokar do Przemyśla. Wspólnie artystami z Klubu Młodych Artystów „Skrzydła” zostaliśmy zaproszeni na plener do Bolestraszyc.

Byłem bardzo podekscytowany ponieważ na podobną imprezę wyjeżdżałem po raz pierwszy. Do przejścia granicznego dojechaliśmy bardzo szybko, ale na samej granicy trzeba było trochę postać, więc do Przemyśla dotarliśmy o zmroku.

Na naszą grupę już oczekiwano. Nastąpiły serdeczne powitania, bo zawodowi, młodzi artyści byli tu już nie raz. Odnosiło się wrażenie, że jest to spotkanie członków jednej, dużej rodziny. Zostaliśmy zakwaterowani i zaproszeni na kolację, a po niej – na spacer po parku. To był bardzo dobry pomysł, bo sami byśmy się chyba na taką wycieczkę nie odważyli. A nocne widoki były pełne tajemnic i pobudzały wyobraźnię. Co chwila z cienia wynurzała się jakaś sylwetka o niesamowitych kształtach, bujnie pracowała fantazja i wyobraźnia.

Po powrocie do schroniska każdy otrzymał wszystko niezbędne do malowania. Nazajutrz po śniadaniu nastąpiło szczegółowe zapoznanie się z miejscem naszego pobytu. Nie przypuszczałem, że zaledwie kilka kilometrów od granicy może znajdować się raj, bo jak inaczej można nazwać miejsce, gdzie na niewielkiej przestrzeni rośnie około 4000 roślin i nie tylko rodzimych, objętych ochroną, ale także z różnych zakątków świata, a jeden posiada zbiór wszystkich roślin wymienionych w Biblii! Każda roślinka, krzaczek czy drzewo jest starannie opisana.

 

Jesienny pejzaż, mal. Teresa GugaW biały dzień znikły nocne fantazje, krajobraz wygląda zupełnie inaczej, wszystkie kolory jesieni pobudzały do pracy twórczej. Na każdym kroku spotkać można było obiekt godny uwagi malarza. Szczególnie pięknie wyglądały trzy stawy odbijające w swej tafli wspaniałe widoki. Nic dziwnego, że to miejsce służyło przez 10 lat Piotrowi Michałowskiemu dla tworzenia swych arcydzieł. Niestety wojenna zawierucha zniszczyła to czarujące miejsce i dopiero w 1975 roku na ruinach byłego dworu i parku stworzono to, co dziś oglądamy. Walnie przyczynił się do tego Jerzy Piórecki, ojciec obecnego dyrektora Narcyza Pióreckiego.

Za przewodnika służył nam pan Mariusz Olbromski. Był on naszym aniołem stróżem przez cały czas pobytu. Wspaniały znawca historii Przemyśla i jego okolic, świetny narrator, wiele czasu poświęcił na rozmowy z nami na temat historii Polski i działalności arboretum.

Corocznie na plenery przyjeżdżają tu z różnych zakątków Polski, a także z zagranicy plastycy, architekci wnętrz i ogrodów, mistrzowie plecenia z wikliny oraz inni twórcy. Na podstawie tych prac wydawane są foldery, tworzone filmy oświatowe i reklamowe, które służą nie tylko udokumentowaniem żmudnej pracy kierownictwa placówki, ale i materiałem dydaktycznym dla następnych grup artystów tu przybywających.

X