Jerzy Janicki żyje wśród nas… Jetzy Janicki, z archiwum autorki

Jerzy Janicki żyje wśród nas…

To już osiemnasta rocznica, 15 kwietnia 2007 roku, odejścia Jerzego Janickiego, pisarza, scenarzysty, radiowca, a przede wszystkim Wielkiego Lwowianina. Założyciela, pierwszego i honorowego Prezesa Oddziału Stołecznego Towarzystwa Miłośników Lwowa.

Dla Lwowa uczynił bardzo wiele. Całą duszą i sercem był zawsze z nami. Wspierał, pomagał, organizował pomoc finansową.

Dzięki Jerzemu Janickiemu poznaliśmy wielu interesujących ludzi nie tylko w Polsce, ale i świecie. Wspaniałych mądrych lwowian niezwykle życzliwych, całym sercem rzetelnie pracujących na rzecz ratowania polskości we Lwowie.

O twórczości Jerzego Janickiego pisałam w poprzednich artykułach. Teraz chcę wspomnieć ważne momenty zdarzeń, które zapamiętałam i które zostały we wspomnieniach naszych lwowian.

Jerzy Janicki myślami zawsze wracał do cudownych młodych lat spędzonych na Kresach. Aby ocalić od zapomnienia swoje ukochane miasto Lwów, często jeździł do Lwowa, a tam spotykał się z niezwykłymi osobami. Na ulicy Snopkowskiej bywał w dobrym polskim domu u pań: Marii Skierskiej i Janiny Sosabowskiej. Spędzał tam długie wspaniałe godziny na rozmowach również z córką i synem ostatniego wojewody lwowskiego Alfreda Biłyka. Barbara Biłyk-Sieradzka zamieszkała w Sao Paolo w Brazylii wraz z mężem, korzystając z wakacji spędzanych w Polsce odwiedzali Lwów. Brat Barbary Leszek – lwowski Brazylijczyk również przyjeżdżał do Polski, a stąd miał już bliżej, aby zobaczyć miasto Lwów. Z wierną Jerzemu Janickiemu ekipą filmową poszukiwali grobu wojewody w Munkaczu na Zakarpaciu.

Podobne spotkanie odbyło się w Warszawie. Barbara Biłyk-Sieradzka wpisała się do Księgi Pamiątkowej naszego Towarzystwa.

W tego rodzaju spotkaniach we Lwowie uczestniczyła też redaktor „Gazety Lwowskiej” Bożena Rafalska. Jerzy Janicki organizował pomoc finansową m.in. dla „Gazety Lwowskiej”. Bardzo cenił wszystkie poczynania kulturalne. Był członkiem honorowym Lwowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych powołanym przez redakcję „Lwowskie spotkania”. Darował im swoje książki, wyrażał zgodę na przedruk i zawsze mówił: „To przecież dla mnie zaszczyt”.

Nikt tak, jak Jerzy Janicki nie potrafił opowiadać interesująco, barwnie i żywo. Najpiękniej opowiadał o Lwowie, miłości swojego życia. Jego znajomi i przyjaciele pytali jak można opisać pana Jerzego i mówili zgodnie, że najlepiej zrobiłby to on sam, bo nikt lepiej i barwniej nie potrafi oddać charakteru drugiego człowieka tak, jak Jerzy Janicki. Miał wrodzony dar widzenia ludzi we właściwym wymiarze, z najbardziej charakterystycznymi cechami. Mówiąc o wadach robił to tak, że „delikwent” tylko zyskiwał, a nie tracił.

O Lwowie wiedział wszystko. Znał tam każdą uliczkę, każdy zaułek, każdy kamień. Prowadził niezwykle interesujące rozmowy. Organizował dla szkół konkursy o Lwowie. Zawsze stwarzał odpowiednią atmosferę.

Jerzy Janicki wpisuje się do Księgi Pamiątkowej Towarzystwa Miłośników Lwowa, której pomysłodawcą i kontynuatorem jest Alicja Kocan

Spotkania z Jerzym Janickim cieszyły się wprost nieoczekiwaną frekwencją. Zawsze miał czas, aby wpaść do Towarzystwa, aby zdać relacje co dzieje się we Lwowie.

Był inicjatorem i pomysłodawcą wielu cennych inicjatyw mających na celu przywracanie śladów polskiej tradycji i upowszechnianie kultury polskiej na ziemiach wschodnich.

Bardzo ważnym wydarzeniem był dzień 18 grudnia 1992 roku. Oddział Stołeczny Towarzystwa Miłośników Lwowa i Muzeum Niepodległości w Warszawie wspólnie powołały Kolekcję Leopolis – Muzeum Niepodległości. Kolekcja stała się skarbnicą lwowskich pamiątek, wspólnym domem tych, których rodowód rzeczywisty, intelektualny i uczuciowy wywodzi się z miasta zawsze wiernego. Przewodniczącym Rady Kolekcji Leopolis został Jerzy Janicki.

Zawsze, a szczególnie od pierwszych dni powstania naszego Towarzystwa, troską Jerzego Janickiego była myśl, że na starszym pokoleniu skończyć się może pamięć o Lwowie. Tylko organizowane imprezy, konkursy, spotkania z wybitnymi kresowiakami dają tę właśnie gwarancję, że historyczna pamięć o tych prapolskich ziemiach trwać będzie jeszcze długo. Mówił, że ciągle wyłaniają się lwowiacy wielcy i znaczący, o których pamięć nie powinna zaginąć.

Wspominał, że znał lwowiaków, którzy nigdy nie widzieli Lwowa, ale w domach rodzinnych mówili o legendzie miasta swoich przodków, rozsianych tysiącami po świecie, karmionych wspomnieniami rodziców wygnańców.

Autor kilkudziesięciu słuchowisk, twórca ponad trzydziestu scenariuszy filmowych i dwudziestu książek, żałował, że nie ma już sił, aby popracować nad serialem o mieście młodości – Lwowie.

O Jerzym Janickim można pisać bardzo dużo. Wszyscy pamiętamy nagrany w radiu głos Jerzego Janickiego z jego charakterystycznym lwowskim zaśpiewem.

Przechodząc koło skweru im. Jerzego Janickiego u zbiegu ulic Czerniakowskiej i Ludnej, przy pomniku Jerzego Janickiego wykonanym przez artystę rzeźbiarza Antoniego Janusza Pastwę, można spotkać siedzących na ławeczce uczących się studentów, często też spotyka się osoby spacerujące z psami, które łaszą się do wkomponowanego w pomnik, ukochanego psa Jerzego Janickiego.

Ostatnio zaskoczył mnie mieszkaniec Śląska. Będąc przejazdem w Warszawie, spytał, na którym cmentarzu można odwiedzić grób Jerzego Janickiego.

Z ogromnym wzruszeniem udzieliłam bardzo dokładnych informacji. Jerzy Janicki żyje wśród nas…

Alicja Kocan

Tekst ukazał się w nr 14 (474), 39 lipca – 28 sierpnia 2025

Jerzy Janicki (1928-2007)

X