Jan Henryk Rosen w USA. Część 1 Gmach ambasady RP w Waszyngtonie

Jan Henryk Rosen w USA. Część 1

Jesienią 1937 roku Jan Henryk Rosen dostał zaszczytne zaproszenie polskiego ambasadora w USA Jerzego hr. Potockiego, który złożył mu propozycję ozdobienia sali recepcyjnej polskiej ambasady w Waszyngtonie. Chodziło o wykonanie wielkiego obrazu pt. „Chwała oręża polskiego”. Była to praca na poziomie dokonań artysty na Kahlenbergu i w Castel-Gandolfo.

Jan Henryk Rosen

Oficjalnie J. H. Rosen wyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych tylko na kilka miesięcy, ale u niego i u wszystkich znajomych i kolegów we Lwowie było odczucie, że żegnają go na znacznie dłuższy okres czasu, może nawet na zawsze. Według wspomnień profesora Stefana Świeżawskiego artysta rozdał przyjaciołom większość pamiątek i obrazów, które znajdowały się w jego mieszkaniu i pracowni. Niektóre obrazy przekazał do lwowskich muzeów. Na przykład, lwowskiej Galerii Obrazów podarował obraz „Most na Sekwanie” swego nieżyjącego już kolegi Mieczysława Wysockiego.

Stefan Świeżawski, po II wojnie światowej wybitny profesor KUL-u i przyjaciel papieża Jana Pawła II, wspominał to pożegnanie w wywiadzie, opublikowanym w krakowskim czasopiśmie „Leopolis-Cracovia”. Według materiałów archiwalnych J. H. Rosen zabrał ze sobą do USA tylko cztery niewielkie obrazy wykonane gwaszem, mianowicie „Święta Urszula” i „Siedem Braci śpiących” oraz dwa projekty dekoracji nieznanego bliżej kościoła.

Rosen zaproponował swojemu pomocnikowi i przyjacielowi Kazimierzowi Smuczakowi wyjazd z nim do Ameryki, lecz ten wymówił się od tak dalekiej podróży. Na tę decyzję wpłynęły również sprawy rodzinne Smuczaka. Więcej już nigdy się nie spotkali. Wówczas Jan Henryk Rosen miał 46 lat, zaś Kazimierz Smuczak – 31. Nie wiemy też, czy siostra Rosena, artystka rzeźbiarka Zofia Rosenówna pojechała razem z nim do Ameryki, czy jeszcze wcześniej, po śmierci ojca i matki, wyjechała ze Lwowa do Warszawy, do starszej siostry Marii, zamężnej za Janem Wszelakiem, wysokiej rangi dyplomatą, pracownikiem polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. (Jan Rosen-senior zmarł 8 października 1936 roku w Warszawie i w tymże roku zmarła we Lwowie jego małżonka Wanda Rosen z domu Hantke. Pochowana została na Cmentarzu Łyczakowskim i jej grób zachował się do dziś).

We wrześniu 1939 roku siostry Rosen przeżyły tragiczne doświadczenia, jak wielu innych mieszkańców stolicy. Jan Wszelak wyjechał z Warszawy wraz z ministrem Józefem Beck i w końcu września okazał się we Francji, zaś siostry zostały w okupowanej przez hitlerowców Warszawie, co było podwójnie niebezpiecznie ze względu na ich żydowskie pochodzenie. W tej sytuacji znajomi Wszelaka, dyplomaci włoscy pomogli wyjednać w Berlinie dla Marii i Zofii pozwolenie na wyjazd z okupowanej Polski. W tej sprawie pomógł im też brat – Jan Henryk Rosen, który zwrócił się do swoich znajomych w Watykanie i we Włoszech. (Według rodzinnej legendy, włoski dyktator Mussolini cenił malarstwo Rosena i osobiście zainteresował się losem jego sióstr). Według Mary Lubieńskiej Flanagan, autorki albumu o dziełach amerykańskich J. H. Rosena, która osobiście znała J. H. Rosena, Maria Wszelak i Zofia Rosenówna z wyruszyły samochodem Warszawy do Krakowa, stąd pociągiem do Wiednia, a dalej do Rzymu. Następnie siostrom udało się dojechać do Paryża, gdzie je spotkał Jan Wszelak. Po klęsce Francji im wszystkim udało się jednym z ostatnich statków trafić do Anglii. Dopiero w 1944 roku siostry znalazły się w USA, gdzie Jan Wszelak był mianowany przez Rząd Polski w Londynie ministrem/konsulem Polskiej ambasady w Waszyngtonie. Po II wojnie światowej Zofia Rosenówna mieszkała razem z bratem w USA, w Arlington, stan Wirginia. Również w USA zamieszkała rodzina Wszelaków.

Jan Henryk Rosen w USA

Otóż w listopadzie 1937 roku Jan Henryk Rosen wyjechał ze Lwowa i przez Warszawę i Paryż wyruszył przez Atlantyk do USA. 4 grudnia 1937 roku w amerykańskim Bostonie artystę spotkał jego dawny lwowski przyjaciel profesor Stanisław Ulam, wybitny matematyk, jeden z najbardziej znanych i cenionych przedstawicieli lwowskiej szkoły matematycznej (właśnie Stanisław Ulam od wiosny 1943 roku pracował w Los Alamos w ekipie naukowców, pracujących nad problemem budowy pierwszej amerykańskiej bomby atomowej). Razem ze swoim młodszym bratem Andrzejem, Stanisław Ulam zawiózł Rosena do Filadelfii i Nowego Jorku, zaś na początku stycznia1938 roku do polskiej ambasady w Waszyngtonie, gdzie na malarza już czekał ambasador Jerzy Potocki.

Do wybuchu II wojny światowej Jan Henryk Rosen jeszcze utrzymywał żywe kontakty ze Lwowem i z Polską, posiadał polskie obywatelstwo i uważał, że przebywa w USA tylko czasowo. O dalszych powiązaniach ze Lwowem świadczy też zainteresowanie artysty kulturalnym życiem miasta i udział we lwowskiej Wystawie Pamiątek po Marszałku Józefie Piłsudskim. Wystawę zorganizowano 12 maja 1938 roku i trwała ona dwa tygodnie. Wśród prezentowanych licznych eksponatów były też obrazy Rosena. Wyrazem uznania zasług Jana Henryka Rosena dla kultury i sztuki polskiej było też odznaczenie artysty nagrodą „Złoty Wawrzyn” Polskiej Akademii Literatury (PAL). Nagrodę artyście przyznano za całokształt twórczości malarskiej.

Ostatnie jego przedwojenne prace w Polsce – to projekty witraża „Św. Julian Miłosierny” do okna kościoła w Skarżysku Kamiennej, który artysta wykonał już w Waszyngtonie w 1938 roku i wysłał do Zakładu Witraży i Mozaiki S. G. Żeleńskiego w Krakowie. Pobyt J. H. Rosena w USA i jego twórczość na nowym miejscu żywo interesowały nie tylko publiczność amerykańską, ale również polską. W USA pisała o nim polska prasa, zaś w Polsce poważne warszawskie i lwowskie czasopisma. Jako przykład może służyć artykuł umieszczony 27 lutego 1938 roku w warszawskiej „Kulturze”, która m.in. pisała: „Prasa amerykańska poświęca dużą uwagę bawiącemu w Stanach Zjednoczonych malarzowi polskiemu Janowi Henrykowi Rosenowi, z uznaniem pisząc o jego freskach w prywatnej kaplicy papieskiej w Castel-Gandolfo. Między innymi zamieszcza o artyście polskim dłuższy artykuł amerykańska katolicka agencja prasowa „NCWC News Service”, która cytuje słowa Rosena o Ojcu Świętym Piusie XI. Podczas wykonania prac przy malowaniu fresków w papieskiej kaplicy malarz miał sposobność osiem razy rozmawiać z Piusem XI… W Castel-Gandolfo powiedział artysta: „nauczyłem się od papieża więcej niż w ciągu wszystkich dalszych lat mego życia. Ojciec Święty – mówił Rosen – nie mówi to mi się podoba” lub „tamto mi się nie podoba”, lecz powiada, że „to lub tamto nie jest dobrze zrobione” i natychmiast tłumaczy, dlaczego tak jest w jego pojęciu. Umysł Ojca Świętego Piusa XI jest tak matematycznie logiczny, że po wysłuchaniu jego wywodów człowiek się przekonuje, że papież ma słuszność”.

Okładka książki Jerzego Potockiego „Żołnierz i dyplomata”

Jerzy hr. Potocki (1889–1961), ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Stanach Zjednoczonych, pochodził z Galicji, był młodszym bratem Alfreda hr. Potockiego, ordynata Łańcuckiego. Otrzymał gruntowne wykształcenie prawnicze, między innymi na Wydziale Prawa Uniwersytetu Lwowskiego. W czasie I wojny światowej jako oficer walczył w szeregach armii austrowęgierskiej. Od 1919 roku w Wojsku Polskim – rotmistrz 3 Pułku Ułanów Śląskich. W latach 1919–1920 – adiutant marszałka Józefa Piłsudskiego. W tym czasie osobiście poznał Jana Henryka Rosena, rotmistrza 9 Pułku Ułanów, adiutanta premiera RP Ignacego Jana Paderewskiego, a w latach 1919–1920 – doradcę wojskowego delegacji polskiej przy Lidze Narodów w Genewie. W roku 1930 Jerzy Potocki został senatorem RP, zaś od 3 czerwca 1933 roku był mianowany ambasadorem RP w Turcji, a od 1 czerwca 1936 roku – ambasadorem w USA. Funkcje ambasadora pełnił do 14 grudnia 1940 roku, kiedy z powodu opublikowanych przez Niemców ściśle tajnych raportów Jerzego Potockiego do polskiego MSZ, został zdymisjonowany i wyjechał do Limy, skąd pochodziła jego małżonka peruwiańska hrabina Susana de Jturregni y Orbegoso. Otóż w styczniu 1938 roku Jan Henryk Rosen na zaproszenie ambasadora Jerzego Potockiego zamieszkał w gmachu polskiej ambasady i przystąpił do wykonania zamówienia, mianowicie ozdobienia sali recepcyjnej ambasady wielkim malowidłem przedstawiającym „Chwałę oręża polskiego”.

Wybuch II wojny światowej przerwał łączność Jana Henryka Rosena z Polską, tym bardziej ze Lwowem. Artysta przyjął obywatelstwo amerykańskie i został faktycznie na emigracji. Amerykański okres jego życia i twórczości obejmował 44 lata. Były to lata bardzo płodnej działalności twórczej dojrzałego artysty, który ozdobił swoimi malowidłami, mozaikami i witrażami ponad czterdzieści świątyń we wszystkich stronach Stanów Zjednoczonych. Przez lata wykładał jako profesor na waszyngtońskim Uniwersytecie Katolickim.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 14 (474), 39 lipca – 28 sierpnia 2025

X