Jak Polacy Charków budowali. Część XXII Józef Siemiradzki

Jak Polacy Charków budowali. Część XXII

Józef Wacław Siemiradzki wobec wizji „Nowej Polski” w Brazylii

Brak własnej państwowości kraju, rozdartego przez trzy mocarstwa w XVIII wieku, a także bieda zmuszały Polaków do poszukiwań nowej „ziemi obiecanej”. Jedną z takich jawiła się Brazylia, gdzie w XIX wieku wielu poszukiwało szczęścia. Największa emigracja miała miejsce z Galicji w latach 1891–1892 i liczyła 30 000 osób. Według statystyk Józefa Siemiradzkiego, polscy brazylijscy koloniści w większości pochodzili z Podola, z powiatów kamienieckiego, bobreckiego, lwowskiego, żółkiewskiego, buczackiego, brodzkiego, tarnopolskiego, trembowelskiego, skałackiego i husiatyńskiego. Wobec „brazylijskiej gorączki” należało podjąć pewne kroki ratowania społeczeństwa, a tym, którzy znaleźli się już na innym kontynencie, należało pomóc nie zatracić własnej tożsamości.

W obecnym 2018 roku przeżywamy 100. rocznicę odzyskania niepodległości Polski, toteż postać Józefa Siemiradzkiego wobec licznych migracji, które mają miejsce w Europie, staje się bardzo aktualna. Znaczna liczba Polaków nadal poszukuje szczęścia poza własnym krajem. Do Polski przyjeżdżają nowi „koloniści”, co niewątpliwie prowadzi zarówno u jednych, jak i drugich do zatracenia świadomości narodowej. Ten rok staje się okazją do uświadomienia sobie na nowo własnej tożsamości i odpowiedzialności za wspólne dziedzictwo, jakim jest Polska, o którą tak gorliwie zabiegał Polak z Charkowa.

Józef Wacław Siemiradzki urodził się 28 marca 1858 roku w Charkowie w polskiej rodzinie Telesfora i Natalii z Frybesów. Ponieważ ojciec był wojskowym, a matka zmarła tuż po porodzie, młody Józef został oddany na wychowanie do stryjecznego dziadka Hipolita, ojca wspominanego już malarza Henryka Siemiradzkiego. Początkowe nauki pobierał w rodzinnym Charkowie. Niedługo dane mu było pozostać w rodzinnym mieście, gdyż rodzina marzyła o powrocie w rodzinne strony. Po przeprowadzeniu się do Warszawy uczęszczał do III Gimnazjum, które ukończył w 1878 roku. Nieustannie jednak wracał pamięcią do Charkowa. Tam właśnie spotkał się z migracją i biedą ludzką. Jego rodzina i wiele innych polskich rodzin w XIX wieku przybyło do Charkowa z powodów ekonomicznych, edukacyjnych, czy też politycznych. Przybywali także imigranci innych narodowości. Józef wspominał o tym później w artykule pt. „Z moich wspomnieć o czumactwie”, w którym relacjonował, jak w czasie jego młodzieńczych lat do Charkowa „na liczne doroczne jarmarki przez rok cały ciągnęły z północy liczne tabory kupieckie, szły długie sznury teleg jednokonnych, zaprzężonych w mocne batiuki, naładowane towarami fabrycznymi z okolic Moskwy i Kazania, w zimie zaś rybami mrożonemi”. Ci przybyli ludzie często pozostawali już w mieście na stałe, szukając schronienia i zakładając domostwa.

Po ukończeniu gimnazjum Siemiradzki za namową Benedykta Dybowskiego podjął studia przyrodnicze na uniwersytecie w Dorpacie, które ukończył w 1881 roku ze stopniem kandydata nauk. Głównym zainteresowaniem w badaniach Siemiradzkiego były skamieniałości i stratygrafia jury. Wówczas ujrzała światło dzienne pierwsza jego publikacja o głazach narzutowych na ziemiach polskich.

W latach 1882–1883 wraz z Janem Sztolcmanem odbył pierwszą podróż naukową do Ameryki Południowej. Po drodze przeprowadził badania geologiczne na wyspach Małych Antyli – Gwadelupie i Martynice – oraz w Panamie. Następnie przez pewien czas przebywał w Ekwadorze i w dorzeczu Amazonki. Po powrocie, w 1884 roku, na podstawie wyników własnych badań, obronił na uniwersytecie dorpackim pracę magisterską, a w roku następnym doktorat. Natomiast opis podróży opublikował w książce pt. „Z Warszawy do równika. Wspomnienia z podróży po Ameryce Południowej odbytej w latach 1882-1883”, wydanej w 1895 roku i wznowionej w 2014 roku. Właśnie w czasie tej podróży Siemiradzki ponownie zetknął się z migracją Polaków. Wiadomo m.in., że w Ekwadorze Siemiradzki spotkał znanego polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego i wielu innych.

Przez kolejne dwa lata przeprowadzał badania paleontologiczne Gór Świętokrzyskich, a w 1887 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie został zatrudniony na miejscowym uniwersytecie w charakterze prywatnego docenta geologii. Tutaj na nowo powrócił temat emigracji Polaków do Brazylii. Celem zbadania sytuacji polskich emigrantów w 1891 roku wraz z Witoldem Łaźniewskim wyruszył do Brazylii. Tam zabiegał u władz brazylijskich o przeniesienie polskich emigrantów z ogarniętych nędzą i malarią stanów Saõ Paulo i Minas Gereas do stanu Panama. Przyczynił się również do zorganizowania konsulatu austro-węgierskiego z polskim personelem sprawującym pieczę nad polskimi osadnikami. Prowadził także badania naukowe, które zaowocowały licznymi poprawkami do istniejących już map sztabowych, odkryciami geologicznymi oraz poznaniem kultury miejscowej ludności.

Pierwsi Polacy docierali do Brazylii już w XVII wieku, a od 1822 roku, gdy Brazylia ogłosiła niepodległość, zaczęto wdrażać w życie projekt modernizacji i zaludnienia kraju. Dodatkowo, w wyniku zniesienia niewolnictwa w 1888 roku, wzrosło zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą na plantacjach kawy. Do Brazylii zaczęli masowo napływać werbowani przez agentów wolni polscy chłopi, dając początek „gorączce brazylijskiej”. Wyjeżdżali mieszkańcy Galicji i Królestwa Polskiego. W kręgach niektórych lwowskich intelektualistów powstała nawet myśl przeprowadzenia i zorganizowania kolonizacji pod hasłem „Nowa Polska”. Trudne warunki podczas podróży do wymarzonej ziemi za oceanem zdecydowanie przerastały chłopskie wyobrażenia. Niektórzy umierali już w czasie przejazdu pociągiem do któregoś z niemieckich portów. Także pobyt w obcym wielkim mieście w strasznych warunkach bytowych i sanitarnych nierzadko kończył się wymarciem całej rodziny. Dalej następowała kilkutygodniowa podróż statkiem przez ocean w opłakanych warunkach i upałach, do których polski chłop nie był przyzwyczajony. Po dotarciu do Rio de Janeiro wychodźcy byli kwaterowani w obozie przejściowym na Wyspie Kwiatów, gdzie wcześniej mieścił się targ niewolników. Ponieważ placówka nie była przygotowana na przyjęcie dużej liczby osób, powstawały problemy sanitarne, robactwo i choroby, często kończące się śmiercią. W takich warunkach czekano nawet kilka tygodni. Tych, którym udało się przeżyć, czekała w końcu ostatnia podróż na miejsce wyznaczonych kolonii, początkowo statkiem, a następnie pieszo w głąb lądu przez puszczę. Na miejscu zastawano przygotowane szałasy, drewniane chatki i dawne baraki niewolnicze. Wreszcie rozpoczynała się wytężająca praca nad karczowaniem drzew i przygotowaniem ziemi pod uprawę.

Józef Siemiradzki z jednej strony widział pozytywne znaczenie migracji i nawet postulował nadanie pewnej autonomii dla Polaków w Paranie, jednak uważał także za konieczne podtrzymywanie tam polskiej świadomości narodowej, aby w razie kolejnej walki o niepodległość Polski migranci mieli zagwarantowany powrót do ojczyzny. Siemiradzki w czasie spotkań z brazylijskimi Polakami krytykował ich za niewiedzę, brak wyobraźni i zupełne nieprzygotowanie do życia na innym kontynencie.

W czasie kolejnego wyjazdu do Brazylii w 1895 roku, aby zbadać stan emigracji polskiej w stanach Parana i Santa Catarina, Siemiradzkiemu towarzyszył unicki duchowny Jan Wolański z Trembowli wraz z żoną. Jednak niebawem po przybyciu do Rio de Janeiro pani Wolańska, która poważnie zachorowała na żółtą febrę, zmarła. W trakcie pobytu tam Siemiradzki walczył o poprawę warunków socjalnych i sanitarnych, w jakich żyli polscy i ruscy robotnicy.

Po powrocie do kraju podróżnik zajął się pisaniem artykułów na temat wychodźstwa, przeznaczając własne środki finansowe na poprawę życia brazylijskich kolonistów. W celu nawiązania stosunków handlowych i ekonomicznych z osadami polskimi powstała we Lwowie spółka akcyjna pod nazwą Towarzystwo Kolonizacyjno-Handlowe, którego dyrektorem został Józef Siemiradzki. Towarzystwo nabywało lub wydzierżawiało ziemię w Paranie, a następnie przekazywało ją bezrolnym emigrantom. Zachęcano także innych Polaków z Brazylii do przesiedlania się do Parany, i namawiano do zakładania polskich szkół, parafii, czytelni i bibliotek, do których wysyłano książki i pisma. We Lwowie w okolicach dworca kolejowego wybudowano okazały hotel emigrancki. Wszystkie te projekty spotkały się jednak z negatywnym odzewem w kraju – zarzucano towarzystwu działanie nie na rzecz narodu, lecz zwykłych chłopów, którzy prędzej czy później zasymilują się z miejscową ludnością. Próbowano nawet oskarżać Siemiradzkiego, że działa na szkodę rodaków oraz o agenturę na rzecz rządu brazylijskiego. Wszystkie te oszczerstwa i podejrzenia trwały do 1911 roku, aż zrezygnowany Józef Siemiradzki wycofał się z działalności w towarzystwach na rzecz migracji, i poświęcił się pracy naukowej.

Jeszcze w 1894 roku został profesorem nadzwyczajnym i kierownikiem katedry paleontologii na Uniwersytecie Lwowskim. W 1906 roku został profesorem zwyczajnym tegoż uniwersytetu. W tym czasie wiele pisał i w ciągu życia opublikował ponad 260 publikacji z zakresu geologii, tektoniki, stratygrafii, petrografii skał magmowych, paleontologii i antropologii. Znając doskonale język niemiecki i rosyjski, korzystał także z dorobku naukowej literatury rosyjskiej i niemieckiej, co zakończyło długoletni spór między geologami wiedeńskimi a uczonymi rosyjskimi.

Brał czynny udział w obronie Lwowa 1918 roku jako organizator i komendant jednej z sekcji Miejskiej Straży Obywatelskiej. Udzielał się przy porządkowaniu zbiorów paleontologicznych i geologicznych w Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, a na uniwersytecie pełnił funkcje dziekana Wydziału Filozoficznego (1922-1923), rektora uniwersytetu (1926-1927) i prorektora (1927-1928).

Po przejściu w 1932 roku na emeryturę wyjechał na stałe do Warszawy, gdzie pracował w Państwowym Instytucie Geologii. Po rocznym pobycie w stolicy zmarł 12 grudnia 1933 roku i pochowany został na cmentarzu Powązkowskim.

{gallery}gallery/2018/jsiemiradzki{/gallery}

Za działalność patriotyczną został odznaczony Krzyżem Walecznych (1918), Krzyżem Obrony Lwowa (1918) i Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta (1930). Był dwukrotnie żonaty. Pierwszy raz ożenił się w 1899 roku z Seweryną (ok. 1870-1900), córką Ignacego Głażewskiego, kolejny raz w 1903 roku z Teklą Kłobukowską. Miał dwoje dzieci: Sewerynę i Michała. Imię Siemiradzkiego nosi wiele gatunków flory i fauny kopalnej.

Mimo, iż niewiele udało mu się zrealizować z ambitnych planów utworzenia „Nowej Polski” na terenie stanu Parana, a sam Siemiradzki spotkał się z niezrozumieniem i szykanami, to warto jednak zwrócić uwagę, że dzięki niemu wiele uczyniono dla poprawy losu polskich emigrantów w tej części świata. Ponadto poprzez jego publikacje świat dowiedział się o problemie i o wykorzystywaniu pracy chłopów z Galicji. Dzięki tytanicznej pracy Siemiradzkiego położono mocny fundament dla podjęcia tego tematu już w odrodzonej Polsce, gdy w trzech stanach Brazylii liczba Polaków przekroczyła 200 000 osób.

Tym którzy niegdyś marzyli o „ziemi obiecanej” i podejmowali migracje zarobkowe, jak i tym, którzy obecnie wyjeżdżają do nowych krajów, uczony rodem z Charkowa, który przemierzył wiele krajów, w 1902 roku dawał następujące rady, aktualne również w czasach obecnych: „Pragnąłbym, aby w dziełku niniejszym kandydaci do wychodźstwa znaleźli życzliwą radę i ostrzeżenie przed zbyt wygórowanemi nadziejami na szczęście zamorskie, które nigdzie na świecie samo do człowieka nie przychodzi gotowe, a na obczyźnie zazwyczaj z większym trudem, aniżeli w kraju własnym się zdobywa. Pragnę, aby ci, których nie wygania z ojczystej zagrody rzeczywista nędza i brak zarobku, pod wpływem niesumiennej agitacji i niemożliwych do spełnienia obietnic agentów emigracyjnych nie pozbywali się lekkomyślnie gruntów swoich za bezcen, po to, aby za morzem, jeżeli nie nędzę, to co najmniej gorzkie rozczarowanie spotkać”.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 3 (295) 13-26 lutego 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X