Są ludzie, którzy nie powinni umierać, którzy nie pasują do śmierci, o których trudno myśleć jak o zmarłych. Do takich należał Kornel Makuszyński – napisał Kazimierz Wierzyński w „Szkicach i portretach literackich”.
31 lipca 2025, to już 72. rocznica śmierci Kornela Makuszyńskiego. Urodzonego w Samborze, związanego ze Lwowem i Zakopanem. Pochowano go na zabytkowym cmentarzu dla zasłużonych na „Pęksowym Brzysku”. Miłośnicy jego twórczości odwiedzają licznie nie tylko jego grób, ale też zakopiańskie muzeum w willi Opolanka. Być w Zakopanem i nie odwiedzić muzeum Makuszyńskiego to tak jak być we Włoszech i nie zobaczyć Neapolu.

Jednym z najtrafniejszych opisów postaci Makuszyńskiego jest ten autorstwa Antoniego Słonimskiego, poety, dramaturga i felietonisty: „Każdy, kto miał w rękach którąkolwiek z książek Kornela Makuszyńskiego, wie, z jakim autorem ma do czynienia. Z człowiekiem z gruntu serdecznym, życzliwie usposobionym do świata i ludzi, skorym do żartów. Był bezgranicznie pogodny i ustępliwy. Każdy był dla „niego jedynym kochanym wariatem”. Jego pióro, jak dłoń Midasa, wszystko zamieniało w złoto. Nie pierwszej co prawda próby. Pan Bóg to był „złoty kochany wariat, który stworzył ten cały złoty, zwariowany świat”.
Podobną opinię o Makuszyńskim wyrażał ksiądz Jan Twardowski, znany polski poeta. Jeszcze jako gimnazjalista był zafascynowany twórczością i samą osobą Makuszyńskiego. Pisał tak: „Mój ulubiony pisarz mieszkał wówczas w Warszawie przy Alei Róż pod numerem 14. Drzwi otworzyła gosposia, wpuściła mnie do środka i powiedziała: Powiem panu, że przyszedłeś. Po pewnym czasie przyniosła mi list od Makuszyńskiego. Przeczytałem i byłem bardzo zaskoczony: Drogi chłopcze, jestem w takim humorze, że chciałbym się powiesić”.
Wiele lat później, ksiądz Twardowski w książce „Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie. 1915–1959” pisał: „Urzekał mnie humor autora, typu dickensowskiego, określany jako „uśmiech przez łzy”. Makuszyński potrafił dostrzec dobro pod powłoką zła, piękno pod pozorną brzydotą, a prawdę tam, gdzie inni widzieli jedynie fałsz. Cechował go niezwykle serdeczny, pogodny stosunek do świata i ludzi, a beztroską wesołość łączył z sentymentalizmem i melancholią”.
Kłopoty młodego poety
Makuszyński wychowywał się w Samborze. W wieku 10 lat stracił ojca. Matka samotnie wychowywała jego i sześć sióstr. Bieda piszczała w każdym kącie. Na dodatek fantazja i zdolności literackie ściągnęły na Kornela kłopoty, przez które musiał przenieść się do Przemyśla.
Anna Kula, opiekunka ekspozycji muzeum Makuszyńskiego w Zakopanem opowiada tę historię tak: – „Przepadła lekcja matematyki, której Kornel nie lubił. A że zima była mroźna i niedaleko szkoły zamarznięty staw, wszyscy chłopcy poszli ślizgać się na lodowej tafli. Zobaczył to ksiądz i zaniepokojony, że lód może się pod nimi zarwać, zapędził chłopców do szkoły. Makuszyńskiemu wybitnie nie spodobała się reakcja księdza i na poczekaniu napisał wiersz: „Na próżno jędza w ubraniu księdza z lodu nas spędza! W pierwszej b klasie w zimowym czasie nikt mu nie da się!”.
Na nieszczęście dla Kornela wierszyk trafił do dyrekcji gimnazjum, która podjęła decyzję o usunięciu ze szkoły „nieszczęsnego poety”.
Trudna sytuacja materialna rodziny, liczne rodzeństwo i fakt, że dzieci wychowywała samotnie wdowa Makuszyńska – to wszystko zadecydowało o tym, że Kornel musiał przenieść się do dalszej rodziny w Przemyślu, gdzie podjął naukę w gimnazjum. Fantazja młodego Makuszyńskiego znowu doprowadziła do wyrzucenia go z tej przemyskiej szkoły.
Tym razem poszło o pojedynek z przyjacielem o względy koleżanki. W pojedynku niegroźnie ranny został przeciwnik Kornela.
Natura Makuszyńskiego wzięła górę. Był upartym młodym człowiekiem, który bardzo chciał się uczyć. Samotny, pozbawiony środków do utrzymania trafił do Lwowa, gdzie ukończył gimnazjum i uniwersytet. Pisał już jako nastolatek. Najpierw wiersze miłosne dla kolegów walczących o względy panien, którzy pod Kornelowskimi wersami podpisywali się własnymi imionami i nazwiskami.
Pierwsze sukcesy
Janusz R. Kowalczyk, recenzent teatralny i literacki w jednym ze swoich tekstów pisał: „W latach 1898–1903 Makuszyński uczęszczał do IV Gimnazjum im. Jana Długosza we Lwowie, wynajmując u lwowskiego asenizatora i hycla Siegla skromną kwaterę na Kleparowie. W wieku czternastu lat zaczął pisać wiersze, które w cukierni na Skarbkowskiej pokazywał Leopoldowi Staffowi. Dwa lata później lwowskie „Słowo Polskie” opublikowało mu pierwsze utwory”.
Sam Kornel Makuszyński w „Bezgrzesznych latach” wspomina ten moment tak: „Mija jeden dzień – nic… Jest wiersz Leopolda Staffa – śliczny! Mija drugi tydzień – nic. Jest wiersz Maryli Wolskiej – przepiękny! Jakże mogło być inaczej? Moje sonety wiją się w mękach na dnie kosza, ciśnięte tam ze wzgardą przez Kasprowicza. A jednak stało się inaczej. Boże jedyny! Na pierwszym miejscu w dodatku literackim jaśnieją, błyszczą, promienieją, krzyczą, wrzeszczą na cały świat moje wiersze, moje dwa sonety! Jan Kasprowicz uznał je za godne druku, Jan Kasprowicz kazał je wydrukować! Świat się ze mną zakręcił – chciałem krzyczeć i śpiewać z radości, chciałem ściskać każdego przechodnia i każdemu powiedzieć: „Panie, to moje wiersze”. W administracji gazety wypłacili mi za dwa sonety dwie korony halerzy osiemdziesiąt waluty austriackiej. Byłem bogaty!”.
Janusz R. Kowalczyk pisał dalej: „Kiedy Makuszyński zgłosił się po odbiór honorarium, Jan Kasprowicz nie mógł uwierzyć, że autorem utworów, które opublikował, jest wyrostek w znoszonym szkolnym mundurku. Od 1904 roku Makuszyński został recenzentem teatralnym tegoż dziennika. Na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie studiował polonistykę i romanistykę. W latach 1908–1910 pogłębiał filologię romańską na paryskiej Sorbonie”.
Burbiszki, Kijów, Warszawa, Zakopane
W 1910 roku poznał studentkę Uniwersytetu Lwowskiego Emilię Bażeńską. Zaprosiła ona Makuszyńskiego do litewskiej siedziby swojego znanego rodu von Baysen-Bażeńskich. Trzy lata później Emilia została żoną Kornela. Przez rok mieszkali w Burbiszkach. Tutaj zastała ich pierwsza wojna światowa. Jako obywatel austriacki, wraz z żoną został internowany przez Rosjan. Po interwencjach wpływowego brata Emilii oraz Juliusza Osterwy, zwolniono małżeństwo z aresztu i pozwolono zamieszkać w Kijowie. Makuszyński został tam prezesem Związku Literatów i Dziennikarzy Polskich. Zaproponowano mu też pracę na etacie kierownika literackiego Teatru Polskiego.
Po pierwszej wojnie światowej Makuszyńscy przenieśli się do Warszawy. Kornel pisywał m.in. do „Rzeczpospolitej”, „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” i „Warszawianki”. Emilia chorowała już wówczas poważnie na płuca. Zaczęły się wyjazdy „dla zdrowia” do Zakopanego. Tutaj narodziła się fascynacja Makuszyńskiego Zakopanem. Emilia zmarła w roku 1926 i została pochowana w Warszawie obok grobu wielkiego przyjaciela rodziny Władysława Stanisława Reymonta.

Z lewej Giewont, z prawej Gubałówka a po środku…
Makuszyński w latach 1923–1934 pisywał w prasie tatrzańskiej: „Głosie zakopiańskim”, „ABC”, „Zakopane i tatry” i „Młodym taterniku”.
Tutaj też poznał śpiewaczkę operową Janinę Gluzińską, córkę Antoniego Gluzińskiego, profesora medycyny Uniwersytetu we Lwowie, który w Zakopanem miał willę „Ustronie” przy ulicy Sienkiewicza.
W sierpniu 1927 roku Makuszyński ożenił się z Janiną i zamieszkali w „Ustroniu”, willi, która stała się miejscem akcji książki „Panna z mokrą głową”.
Makuszyński od dawna był zapalonym brydżystą. Jeszcze we Lwowie spotykał się z kolegami w kawiarni hotelu George, gdzie godzinami grali w karty.
W zakopiańskich felietonach wspominał Makuszyński, że czasem w restauracji u Karpowicza lub Trzaski siedzieli trzy dni i trzy noce.
W swoich „Listach z Zakopanego”, publikowanych w okresie międzywojennym w „Rzeczpospolitej”, pisał tak o Zakopanem: „Wieś na wielkiej drodze od Trzaski do Karpowicza”, albo: „Urok pobytu w Zakopanem na tym polega, że chodzi się tam zawsze pod górę. Niewiele miast na świecie posiada zaletę tak charakterystyczną”, lub: „Z lewej Giewont, z prawej Gubałówka, a w środku deszcz…”. Miejscowi górale wybaczali mu te uszczypliwości i kochali jak swojego.
Rafał Malczewski, syn Jacka, malarz i pisarz, w opublikowanej w książce „Pępek świata. Wspomnienia z Zakopanego” tak opisuje zakopiańskie dzieje znanego już wówczas autora literatury dziecięcej i młodzieżowej: „Stałym i wspaniałym bywalcem był Kornel Makuszyński. Jeżeli brydż i koniak zwolniły go od pracy, przechadzał się w splendorze po Krupówkach i kłaniał z umiejętnością podkomorzego, połączoną z kunsztem ochmistrza własnego dworu. Możnym słał pocałunki poprzez jezdnię wraz z czołobitnym pokłonem i omalże nie z obłapianiem za nogi, pokurczom i gołocie takie sobie od niechcenia machnięcie ręką lub jednym okiem. Był ulubieńcem karciarzy, choć nie lubił przegrywać, Karpowicza i salonów, jeżeli można tak nazwać zatłoczone pokoiki naszych pensjonatów i hoteli. Kiedy wreszcie powstał oficjalnie Klub Brydżowy, Kornel osiadł w nim na stałe z małą przerwą na sen i inne drobne czynności”.
Wbrew tym obiegowym opiniom życie Makuszyńskiego nie było tak beztroskie. Wypełniała je praca pisarska oraz działalność społeczna. Jego działania w wolnej Polsce zostały docenione wieloma tytułami i odznaczeniami:
W 1926 roku Kornel Makuszyński otrzymał państwową nagrodę literacką za poemat „Pieśń o Ojczyźnie”, a także Złoty Wawrzyn Akademicki oraz członkostwo Polskiej Akademii Literatury. Udekorowany został Krzyżem Oficerskim (1925) i Komandorskim (1938) Orderu Odrodzenia Polski, Orderem Francuskiej Legii Honorowej (1926), Orderem Korony Rumuńskiej (1924) i Orderem Korony Włoskiej (1930).
Z inicjatywy Kornela Makuszyńskiego na stokach Gubałówki powstało sanatorium dla młodzieży. Zorganizowana przez niego zbiórka pieniędzy w 1924 roku pozwoliła na zakup ponad tysiąca par nart dla biednych dzieci góralskich. Warunkiem ich otrzymania były dobre wyniki w nauce. Jeśli w następnym roku te wyniki ulegały pogorszeniu, dziecko musiało narty zwrócić. To był prosty, ale skuteczny zabieg Makuszyńskiego aby miejscowe dzieciaki rozwijały naturalne tutaj umiejętności sportowe oraz dbały o rozwój intelektualny. Dziełem Makuszyńskiego było stworzenie „Memoriału o puchar Koziołka Matołka”. Uczestniczyli w nim późniejsi mistrzowie, tacy jak Bronisław Czech czy Stanisław Marusarz. Te działania zaprzeczały opinii jakoby Makuszyński nie lubił dzieci.
Sam Makuszyński nie przepadał za jazdą na nartach czy też wysokogórskimi wyprawami. Jeśli już był zmuszony założyć narty, to zostawał z tyłu, rękoma obsypywał siebie śniegiem aby później znajomym opowiadać jak szaleńczo szusował po stoku.

Podejrzewano Makuszyńskiego, że nie tylko nie lubił dzieci, ale też kobiet. Anna Kula z zakopiańskiego muzeum zaprzecza tym pomówieniom: – Makuszyński uwielbiał być w towarzystwie kobiet. To było dziwne, bowiem w książkach stosował przeróżne uszczypliwości pod ich adresem. Tak jak w książce o „Duchach, kobietach i diabłach”, gdzie pisał, że: „kobiety potrafią chorować 13 miesięcy w roku” albo: „Kobieta to dziwne stworzenie, które płacze gdy rozpacza i płacze gdy się cieszy”. I serwował wiele innych spostrzeżeń, które niekoniecznie powinny się kobietom podobać.
Makuszyński miał romantyczną duszę, zakochaną w kobietach i zafascynowaną ich pięknem. Była to jednak fascynacja czysta i bezgrzeszna. Ta prawdziwa miłość zarezerwowana była tylko dla żony.
Fascynacja pięknem i dobrem pojawiała we wszystkich utworach Makuszyńskiego. Jeśli pojawiało się tam również zło, to tylko po to aby zostać na końcu zwyciężone przez dobro.
Życie z fantazją i rozmachem Makuszyński żegna wraz z wybuchem drugiej wojny światowej. W roku 1939 zbombardowane zostaje warszawskie mieszkanie pisarza. Bezpowrotnie przepada większość rękopisów i książek przygotowanych do druku. Między innymi dalsza część przygód rezolutnego gimnazjalisty pt. „Drugie wakacje Szatana”. Całą wojnę spędził w Warszawie. Publikował w prasie powstańczej. Po upadku powstania wywieziono go do obozu w Pruszkowie. Stamtąd trafił do Krakowa a od listopada 1944 zamieszkał już na stałe w Zakopanem. Jego książki zostały objęte zakazem wydawania. Jedyną powojenną pozycją autorstwa Makuszyńskiego były „Listy z tamtego świata”, tylko dlatego, że wydawnictwo, które ją wydrukowało było jeszcze w prywatnych rękach.
Makuszyński zakazany
Anna Kula, przewodnik po zakopiańskim muzeum, tłumaczy dlaczego książki Makuszyńskiego znalazły się na cenzurowanym: – To jest historia z gatunku naszych wojenek polsko-polskich. Kornel Makuszyński w roku 1936 został powołany we Lwowie na honorowego członka Polskiej Akademii Literatury w miejsce Wincentego Rzymowskiego, który został zmuszony do złożenia rezygnacji w atmosferze skandalu, posądzony o plagiat. Makuszyński, któremu zaproponowano właśnie zwolnione miejsce nie mógł odmówić honorowego członkostwa. Natomiast Rzymowski po wojnie został ministrem kultury i sztuki. W ramach zemsty na Makuszyńskim wycofał jego książki ze spisu lektur szkolnych i wprowadził zakaz wznowień jego utworów.
Powojenna działalność pisarska Makuszyńskiego ograniczała się do sporadycznych felietonów, za które co prawda dostawał pieniądze, ale tak niewielkie, że nie były w stanie zmienić złej sytuacji materialnej. Często otrzymywał pomoc od czytelników, którzy przynosili Makuszyńskim jajka, ser, mleko, masło.

Pani Janina Makuszyńska, która wcześniej była świetnie zapowiadającą się śpiewaczką operową, po zapaleniu strun głosowych i utracie głosu, udzielała lekcji gry na pianinie zarabiając w ten sposób na utrzymanie.
Z pomocą przychodziła siostrzenica Makuszyńskiego, która dzięki mężowi farmaceucie zdobywała leki cukrzycowe dla wuja. Po śmierci Makuszyńskiego, pani Janina popadła w prawdziwą biedę. Nie pozwalała jednak zapomnieć o swoim utalentowanym mężu. To dzięki jej testamentowi powstało muzeum Makuszyńskiego w zakopiańskiej „Opolance”.
Makuszyński do końca życia wyrażał swój żal za utraconymi Kresami i ukochanym Lwowem. Podobno od powojennej, komunistycznej władzy dostał nawet propozycję napisania kolejnych książek, pod warunkiem, że bohaterowie będą osadzeni w nowej rzeczywistości. Makuszyński miał odpisać, że dziękuje za propozycję, ale nie może z niej skorzystać, bowiem nie zna tej rzeczywistości. On jest z Kresów i zna jedynie tamtą rzeczywistość.

Anna Kula namawia czytelników zainteresowanych lwowskimi sentymentami autora popularnych książek: – Koniecznie należy sięgnąć po „Listy ze Lwowa”, w których Makuszyński opisuje ludzi, miejskie zaułki, lwowskie tramwaje, teatry. Wszystko opatrzone jest opisem detali, które pozwalają zamknąć oczy i wyobrazić sobie opisywane miejsca. W książkach Makuszyńskiego Lwów powraca często. Czasem nienazwany, ale tak pełen tego niepowtarzalnego klimatu straconego miasta. Można powiedzieć, że Makuszyński do końca życia jedną nogą pozostał we Lwowie.
Mariusz Urbanek, autor jedynej pełnej biografii uwielbianego autora, w książce „Makuszyński – o jednym takim, któremu ukradziono słońce”, pisze tak: „Chowano Makuszyńskiego w poniedziałek, 3 sierpnia. (1953 r. przyp. aut). Zakopane tego dnia nie pracowało. Na Krupówkach pozamykano stragany i sklepy, opustoszały kawiarnie i biura, w kondukcie za trumną szło kilka tysięcy ludzi. Górale towarzyszyli swojemu pisarzowi w ostatniej drodze. Nie było tylko oficjalnych delegacji ministerstwa kultury i związku literatów. Władze rządzonej przez Bolesława Bieruta ludowej Polski nie chciały o Kornelu Makuszyńskim pamiętać”.
Andrzej Klimczak
Tekst ukazał się w nr 14 (474), 39 lipca – 28 sierpnia 2025
