Gabinet pamiątkowy Włodzimierza Dzieduszyckiego w Muzeum Przyrodniczym we Lwowie Gabinet memorialny, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Gabinet pamiątkowy Włodzimierza Dzieduszyckiego w Muzeum Przyrodniczym we Lwowie

13 lutego br. w Państwowym Muzeum Przyrodniczym NAN Ukrainy we Lwowie (dawne Muzeum im. Dzieduszyckich) uroczyście otwarto pamiątkowy gabinet Włodzimierza hr. Dzieduszyckiego (1825–1899), założyciela tej wyjątkowej placówki muzealno-naukowej. Warto przypomnieć, że rok 2025 był rokiem jubileuszowym 200. rocznicy urodzin Włodzimierza Dzieduszyckiego, wybitnego mecenasa, naukowca, entuzjasty rozwoju nauki i kultury, etnografa, bibliofila. Rok 2025 w Polsce i we Lwowie został ogłoszony Rokiem Włodzimierza Dzieduszyckiego. W Polsce i we Lwowie odbyło się wiele pamiętnych, znaczących wydarzeń poświęconych temu jubileuszowi, między innymi: konferencję naukowe, wystawy muzealne, odczyty pod tytułem „Dziedzictwo Włodzimierza Dzieduszyckiego”. Wśród tych wydarzeń ważne miejsce zajmowała monumentalna wystawa w Muzeum Przyrodniczym NAN Ukrainy we Lwowie poświęcona sławnemu jubileuszowi założyciela muzeum. Funkcje kuratora wystawy i prezesa komitetu organizacyjnego wydarzeń jubileuszowych we Lwowie pełnił profesor Andrij Bokotej, jeden z tych, kto obecnie kontynuuje sprawę Włodzimierza Dzieduszyckiego we lwowskim Muzeum Przyrodniczym.

prof. Bokotej ze współpracownikami, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Uroczystość otwarcia wystawy miała miejsce 6 września 2025 roku w obecności licznych gości z Polski i Ukrainy, między innymi przedstawicieli rodziny Dzieduszyckich. Przy wszystkich swoich zainteresowaniach i bardzo szerokiej działalności społecznej i politycznej, Włodzimierz Dzieduszycki był w pierwszej kolejności człowiekiem kochającym przyrodę, florę i faunę rodzimego kraju. Dlatego zbiory przyrodnicze i organizację Muzeum Przyrodniczego były dla niego dziełem całego jego życia. Właśnie w pomieszczeniach muzealnych, wśród tych wszystkich zwierząt i ptaków czuł się on najlepiej. Tutaj, w dawnym pałacu przy ulicy Teatralnej 18, zorganizował nie tylko Muzeum Przyrodnicze, ale też warsztaty naukowe, bogatą bibliotekę i swój gabinet, miejsce własnej pracy naukowej. Zbiory przyrodnicze Włodzimierz Dzieduszycki gromadził przez całe życie, zaś w grudniu 1868 roku nabył pałac przy ulicy Teatralnej 18 i po remontach i rekonstrukcji rozmieścił w nim swoje unikatowe kolekcje przyrodnicze, etnograficzne i bibliotekę tzn. Bibliotekę Poturzycką. Nazwa pochodzi od majątku Dzieduszyckich w Poturzycy na Ziemi Sokalskiej, gdzie kolekcję i bibliotekę w rodzinnym pałacu gromadził jeszcze Józef Kalasanty Dzieduszycki, ojciec Włodzimierza).

W 1873 roku zbiory przy Teatralnej 18 zostały udostępnione publiczności dla zwiedzania. W 1880 roku Włodzimierz Dzieduszycki oficjalnie przekazał muzeum dla użytkowania publicznego, jako instytucję muzealno-naukową pod nazwą „Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie”. Na piętrach umieszczono wystawę muzealną, zaś  gabinet Włodzimierza Dzieduszyckiego znajdował się w części parterowej gmachu, po stronie lewej od wejścia przez bramę główną, prowadzącą na podwórko wewnętrzne. W pomieszczeniach parterowych rozmieszczono też bibliotekę i hrabia Włodzimierz lubił właśnie pracować w bibliotece, obok swoich bogatych zbiorów książkowych. Wiele egzemplarzy rzadkich, unikatowych nabywał on w różnych krajach Europy, nie żałując na to pieniędzy. Obecnie owe folianty stanowią złote zasoby biblioteki Muzeum Przyrodniczego.

Włodzimierz Dzieduszycki

Dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy odwiedziłem pomieszczenie biblioteki i dawny gabinet Włodzimierza Dzieduszyckiego, byłem pod wrażeniem atmosfery zachowanej w tych komnatach z czasów założyciela Muzeum i ogromnego zbioru unikatowych książek, rękopisów, dyplomów, również starych mebli. Podziwiałem też bibliotekarkę Irynę Susłowską, która tak pieczołowicie opiekuje się tym bezcennym dziedzictwem naszej historii i kultury. Wtedy opublikowałem artykuł o tej wizycie (KG, nr 13, 16 –25.07.2024),  którego fragment obecnie cytuję: „Wchodzimy do sali ze starymi meblami, stelażami i szafami pełnymi zabytkowych książek, czasopism i dokumentów, które pamiętają jeszcze czasy hrabiego Włodzimierza. Półmrok, specyficzny zapach starych książek… Bibliotekarka otwiera metalowe, również stare XIX-wieczne okiennice i strugi światła wlewają się z ulicy do pomieszczenia. Włodzimierz Dzieduszycki uwielbiał pracować właśnie w tym pomieszczeniu, wśród szaf i stelaży, wypełnionych ulubionymi książkami. Oglądam też stare zdjęcia biblioteki i gabinetu Włodzimierza Dzieduszyckiego. I obecnie wszystko na swoich miejscach, tak jak było ponad 100 lat temu. Oto krzesło, w którym siedział założyciel Muzeum, szafy, książki. Na zdjęciu widać, że w narożniku stał piec, obecnie już go nie ma, również nie ma tapczanu, na którym Włodzimierz Dzieduszycki lubił wypoczywać. Nieraz zostawał tu na noc, by pracować do późnych godzin i nie chciał już, zwłaszcza w starszym wieku, jechać do domu, do pałacu na Kurkowej. Pośrodku sali – oryginalny żeliwny słup, z reliefami roślin, kwiatów, owadów, jaszczurek. Jest to podpora sufitu, ustawiona ze względu na rozmieszczenie o piętro wyżej na wystawie muzealnej ciężkich szaf i eksponatów. Obecnie biblioteka liczy ponad 75000 książek, w tym starych przedwojennych około 20 000. Wśród nich są też stare czasopisma naukowe o tematyce przyrodniczej, które Dzieduszyckiemu przysyłano z różnych krajów europejskich. Książki, dokumenty i czasopisma są w różnych językach europejskich i starożytnych, jak polskim, łacińskim, niemieckim, francuskim, angielskim, a nawet portugalskim. Najwięcej w języku polskim. Są prawdziwe rarytasy, unikatowe książki i albumy… Na przykład oryginał „Historii zwierząt” szwajcarskiego lekarza i przyrodnika Konrada Gesnera (1516–1565). Książka liczy 517 kart, napisana w języku niemieckim. Obok „Kronika domowa Dzieduszyckich” (1865r.), czy też praca S. Sokalskiego „Kontenta Architekta”, Kraków,1683 rok, która zawiera 100 kart i 37 tablic ilustracji. Niezwykle ciekawe dyplomy, które otrzymał Włodzimierz Dzieduszycki i Muzeum Przyrodnicze za swoją działalność naukową od różnych instytucji naukowych (polskich i europejskich) i udział w wystawach krajowych i międzynarodowych. Dyplomy są piękne, artystycznie wykonane, każdy z nich to nie tylko dokument historyczny, lecz prawdziwe dzieło sztuki. Nic dziwnego, że są pieczołowicie przechowywane, każdy dyplom umieszczono w osobnej tekturowej skrzynce ochronnej”.

Gabinet memorialny, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

Gabinet pamiątkowy Włodzimierza Dzieduszyckiego  umieszczono jednak w innym pomieszczeniu Muzeum Przyrodniczego, mianowicie na piętrze obok ekspozycji muzealnej. Profesor Andrij Bokotej tłumaczy, że gabinet jest pomyślany jako część ekspozycji muzealnej, dlatego nie może być organizowany na starym miejscu piętro niżej, gdzie znajdują się unikatowe książki, dokumenty, rarytasy. Do tej biblioteki, tych apartamentów wstęp mają obecnie tylko naukowcy, badacze, studenci nauk przyrodniczych, biologii. W słowie wstępnym, przy otwarciu gabinetu memorialnego, profesor Andrij Bokotej powiedział m.in:

– Dziś zakończyliśmy wszystkie prace organizacyjne i udostępniamy zwiedzającym nasze muzeum –gabinet Włodzimierza Dzieduszyckiego. Miał on być otwarty nieco wcześniej, lecz przez pewien czas nie udawało się nam zebrać wszystkich eksponatów. Między innymi na wystawie przedstawiamy duże zdjęcie, jak za życia Włodzimierza Dzieduszyckiego wyglądała biblioteka i jego gabinet w pomieszczeniach na parterze tegoż gmachu. Nie możemy obecnie urządzić gabinetu memorialnego właśnie w starym miejscu – znajdują się tam starodruki, rarytasy, tam powinna być podtrzymywana ściśle określona temperatura, wilgotność i in. Odwiedzający szkodziliby książkom. Zaś gabinet pamiątkowy jest ciągiem dalszym stałej ekspozycji muzealnej, mianowicie działu zoologii, archeologii, etnografii. Planujemy jeszcze wnieść pewne zmiany – z czasem zrobimy wejście do gabinetu z innej strony, z drugiego piętra. Dzięki temu połączymy ze sobą kolejne sale wystawowe.

Andrij Bokotej, fot. Jurij Smirnow / Nowy Kurier Galicyjski

W gabinecie pamiątkowym ustawiliśmy stare meble, które pamiętają czasy Włodzimierza Dzieduszyckiego. W 2025 roku wszystkie przedstawione na wystawie meble zostały odnowione, poddane restauracji. Prace konserwatorskie prowadzono dzięki finansowemu wsparciu warszawskiego Instytutu „Polonika”, polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i współpracy ze Związkiem Rodowym Dzieduszyckich herbu Sas. Restaurację mebli prowadziła lwowska firma i zrobiono wszystko fachowo, na bardzo wysokim poziomie artystycznym. Na przykład długo szukano odpowiednich tkanin do obicia krzeseł i foteli. W gabinecie obok okna znajduje się unikatowe biurko, nie wykluczono, że przy nim pracował Włodzimierz Dzieduszycki. Jest to tak zwane „biurko cylindryczne” lub „bureau a la kaunitz”, mające ćwierć cylindryczną pokrywkę (lub żaluzję) otwieraną do tyłu i chowającą się wewnątrz mebla. W narożniku mniejszy stół z szufladkami – w nich zachowały się metalowe szpalty drukarskie. Jest to też przypomnienie faktu, że Włodzimierz Dzieduszycki finansował powstanie drukarni we lwowskim Ossolineum. Obok autentyczny fotel, na którym siedział Dzieduszycki w swoim gabinecie w bibliotece. Na zdjęciu starego gabinetu Dzieduszyckiego widzimy właśnie ten fotel wiedeńskiej firmy Biedermeier. Na małym stoliku znajduje się kopia „Statutu rodu Dzieduszyckich”, której oryginał znajduje się w naszej bibliotece. Statut ów w 1880 roku ułożył osobiście Włodzimierz Dzieduszycki, zaś w 1893 roku zatwierdził parlament wiedeński. Według tego dokumentu corocznie przeznaczano 12 000 koron na utrzymanie Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie. Była to bardzo poważna suma. Dzięki tym funduszom muzeum miało możliwość nie tylko utrzymywać swój gmach i pracowników, ale i robić nowe zakupy, wydawać prace naukowe i katalogi muzealne, wspierać badania naukowe i nie tylko. Obok na ścianie zawieszono dwa dyplomy uznania zasług Dzieduszyckiego z wystaw międzynarodowych w Paryżu i w Wiedniu. Na wystawie w Paryżu m.in. był wystawiony słynny „złoty skarb Michałkowski”, skradziony w 1940 roku z Muzeum przez Rosjan. W odnowionych zabytkowych szafach wystawiono kilkaset cennych książek z biblioteki muzealnej. Są to wydania w językach polskim, niemieckim, francuskim… Jest to mała część cennej biblioteki Muzeum Przyrodniczego, ale właśnie te szafy z książkami odtwarzają atmosferę starej pracowni-biblioteki Włodzimierza Dzieduszyckiego. Za czasów Dzieduszyckiego słynna biblioteka Poturzycka liczyła ponad 47 000 książek. Jej część przyrodnicza po dzień dzisiejszy znajduje się w tym gmachu i jest dostępna dla naukowców, studentów biologii, ludzi którzy poświęcają się badaniom przyrody. Biblioteka ma ogromną wartość naukową. W ostatnich trzech latach poddano konserwacji ponad 50 cennych, unikatowych książek. Prace te przeprowadzono również dzięki dofinansowaniu warszawskiego Instytutu „Polonika” i zaangażowaniu Związku Rodowego Dzieduszyckich herbu Sas. A jeszcze na ścianach gabinetu memorialnego dwa obrazy przedstawiające Hucułów w strojach ludowych, na podłodze – skóra wilka. Na szafie – wielki sęp białogłowy, jeden z najgroźniejszych ptaków drapieżnych, na innej ścianie – głowa jelenia. Waga jej ponad 150 kilogramów. Obok stoi pień cisa, tzw. „żelaznego”, który waży około półtony.

Unikatowe zbiory lwowskiego Muzeum Przyrodniczego są szeroko znane w całej Europie. Powstały dzięki zaangażowaniu, miłości do przyrody i ojczystego kraju wspaniałego człowieka – Włodzimierza Dzieduszyckiego. Pamięć o nim przetrwała trudne czasy i żyje w sercach wdzięcznych potomków. I jak najbardziej pamięć o nim żyje w murach muzeum, które on powołał do życia. Pamięć o takich wspaniałych ludziach nie umiera.

Jurij Smirnow

Tekst ukazał się w nr 4 (488), 27 lutego – 16 marca 2026

X