Głos sumienia Tatarów Krymskich

Głos sumienia Tatarów Krymskich

Pokrzyżował wszystkie plany Putina, dotyczące Tatarów Krymskich w czasie inwazji wojsk Federacji Rosyjskiej na Krym. Jako jedyny z polityków ukraińskich Mustafa Dżemilew został zaproszony na Kreml. Miał skłonić na stronę Rosji Krymskich Tatarów. Wiele godzin rozmów z Rustamem Minnichanowem, prezydentem Republiki Tatarstan, subiekta Federacji Rosyjskiej nie dały pożądanych wyników. Dzięki temu niepozornemu, drobnemu, ale silnemu duchem mężczyźnie, Tatarzy Krymscy pozostali wierni swoim przekonaniom.

W krótkiej notce biograficznej deputowanego do Rady Najwyższej Ukrainy, członka frakcji „Nasza Ukraina”, działającego w Komitecie Praw Człowieka i Mniejszości Narodowych, przewodniczącego Medżlisu Tatarów Krymskich i przewodniczącego rady przedstawicieli narodu Tatarów Krymskich Mustafy Dżemilewa możemy przeczytać, że urodził się na Krymie 13 listopada 1943 roku. Po wojnie, jako dziecko, został deportowany z Krymu do Uzbekistanu. Od 1960 roku w narodowym ruchu Tatarów Krymskich, gdzie swą działalność rozpoczynał jako jeden z założycieli Związku Młodzieży Tatarskiej. W 1965 roku zostaje wykluczony z Taszkienckiego Instytutu Irygacji i Melioracji za „niegodne zachowanie” i w 1966 roku aresztowany po raz pierwszy. Dalej następują kolejne areszty w latach 1969, 1974, 1975, 1979, 1983. W więzieniach przebywał w sumie przez 15 lat życia. Zasłynął 303-dniową głodówką w więzieniu w Omsku.

W 1997 roku powraca na Krym do Bachczysaraju i tu kontynuuje swą działalność na rzecz swego narodu. Od 1998 roku zostaje deputowanym do Rady Najwyższej Ukrainy.

Jest doktorem honoris causa Seldżuckiego Uniwersytetu w Turcji, laureatem wielu nagród i odznaczeń państwowych Ukrainy za działalność na rzecz stosunków międzynarodowościowych.

Jest pierwszym laureatem nagrody Solidarności. Nagroda Solidarności w wysokości miliona euro została po raz pierwszy przyznana w związku z 25. rocznicą pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych. Nagrodę może otrzymywać osoba, która kierując się zasadami solidarności, przyczyniła się do szerzenia demokracji. Nagrodę zainicjowało MSZ, a jego szef ogłosił: „Laureatem Nagrody Solidarności został ukraiński polityk i lider tatarów krymskich Mustafa Dżemilew”. Nagroda zostanie wręczona 3 czerwca przez prezydenta Bronisława Komorowskiego podczas obchodów 25-lecia polskiej wolności.

– Ta nagroda jest ogromnym wsparciem duchowym zarówno dla Ukrainy, jak i dla narodu tatarskiego – powiedział jej laureat Mustafa Dżemilew.

– Propozycje kandydatów do nagrody padły m.in. od prof. Bartoszewskiego i Catherine Ashton. Jednogłośną decyzję podjęła kapituła. Nagrodę wręczy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej 3 czerwca podczas uroczystej gali na Zamku Królewskim w Warszawie – oznajmił Sikorski. – Na gali spodziewane są głowy wielu państw – dodał.

Nagroda składa się z trzech elementów: 250 tys. euro otrzyma laureat, 700 tys. euro będzie przeznaczone na programy polskiej pomocy rozwojowej wskazane przez nagrodzoną osobę i 50 tys. euro na podróż studyjną laureata po Polsce, „żeby zaznajomić go z naszą udaną walką o wolność”.

– Do końca nie wierzyłam, że Dżemilew dostanie tę nagrodę. Sama idea solidarności w postaci 1 mln euro wydaje się być niedobrym pomysłem. Ważniejsze są honory niż pieniądze – skomentowała Irena Lasota. – Mustafa jak Mojżesz doprowadził Tatarów do swojej ojczyzny. Początkowo około 90 tys. Tatarów powracało na Krym i podobnie jak osadnicy w Izraelu, zakładali nowe wioski i osady” – dodała.

– Polityka krymskich Tatarów wywodziła się od idei Gandhiego, nie używamy siły, tylko siły moralnej. Do tego roku, przez 20 lat, była to polityka bardzo skuteczna” – podkreśliła Jadwiga Chmielowska.

O tym co sądzi o Putinie, o delegalizacji Medżelisu oraz rosyjskiej okupacji Mustafa Dżamilew opowiadał na antenie Radia WNET:

Co dzieje się teraz na Krymie?
Na Krymie panują władze okupacyjne, które wprowadzają reżim przypominający reżim radziecki. Panuje tu taki przygnębiający, bardzo ciężki nastrój, do którego będzie trzeba się bardzo długo przyzwyczajać, ale mam nadzieję, że sytuacja ta nie potrwa długo.

A co jest teraz najtrudniejsze na Krymie? Pytam się nie tyle o ludzi tam żyjących, którzy nie mają wody itd. Ale o to co dzieje się z Medżlisem (Rada Narodu Krymskotatarskiego), z władzami, które zostały demokratycznie wybrane?
Ten reżim, który zapanował teraz na Krymie nie może znieść ludzi myślących inaczej niż on. Reżim wprowadził swój porządek, swój jedyny słuszny sposób myślenia, a wszystko co jest inne, jest dla nich wrogie. Np. najcięższe dla ludzi jest to, że władza wymusza na nich przyjęcie rosyjskiego obywatelstwa. A jeśli ktoś nie przyjmie rosyjskiego obywatelstwa, jest uważany za obcokrajowca. Znaczy to, że ci ludzie, którzy przyjechali czołgami, mają prawo decydować o tym, kto ma prawo żyć na półwyspie, a kto jest obcokrajowcem. To nas obraża.

A na ile poważne jest niebezpieczeństwo, że groźby pani prokurator pod adresem Czubarowa i zastępcy Miedżlisu, groźby delegalizacji, kar itd. będą zrealizowane?
Władza okupacyjna jest całkiem poważna. Jeśli zechcą to mogą zrobić wszystko. Ale z punktu widzenia prawa jest to oczywiście całkowicie nielegalne. Myślę, że wszystkie ich działania, groźby, ewentualne wyroki będzie bardzo łatwo zaskarżyć to Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dlatego, że Krym pozostaje terytorium Ukrainy. I osoby, które będą podejmować jakiekolwiek działania represyjne wobec obywateli Ukrainy, będą odpowiadać przed ukraińskim prawem jak przestępcy. Myślę, że Europejski Trybunał Praw Człowieka weźmie naszą stronę, dlatego że żaden demokratyczny kraj nie uznał okupacji… nie uznał włączenia Krymu w skład Federacji Rosyjskiej.

Czy Putin naprawdę podejmie działania mające na celu delegalizacje Medżlisu?
Możliwe, ponieważ reżim ten bardzo przypomina reżim radziecki. Jest on bardzo biurokratyczni, ma swoje zasady, które należy przestrzegać. Władza może podjąć decyzję o delegalizacji, ale my się tym nie przejmujemy. Za sowietów nasz ruch też nie był uznawany za legalny, władza mówiła, że jesteśmy antyradzieccy, niemniej kontynuowaliśmy działania jako ruch społeczny. Dlatego nie ważne czy władza będzie nam zakazywać działań czy nie, Medżlis będzie kontynuować swoją pracę.

Za dziesięć dni wypada rocznica deportacji Krymskich Tatarów. Jak Pan myśli co w tym dniu będzie się dziać na Krymie i w pozostałych częściach świata? Wiele osób ma świadomość, że to jest bardzo ważna data.
Tak, to jest dla nas bardzo ważna data, tym bardziej, że w tym roku jest to okrągła 70 rocznica, a nam przyszło ją obchodzi w takich warunkach. Przygotowywaliśmy się na całkiem inne obchody. Nie oczekiwaliśmy takiej sytuacji. Planowaliśmy obchody wraz z Unią Europejską i z innymi międzynarodowymi organizacjami. Chcieliśmy zorganizować międzynarodowe forum na temat sytuacji Krymskich Tatarów, które przyjęłoby Kartę Praw Krymskich Tatarów. Teraz sami nie wiemy, jaki format obiorą obchody rocznicowe. Jeśli władze okupacyjne postanowią zorganizować wszystko po swojemu, zorganizują ogromny wiec w Symferopolu, a na trybunę będą wychodzić przedstawiciele władzy okupacyjnej i będą próbować bronić Putina, mówić o tym jak on troszczy się o Krymskich Tatarów, to może dojść do jakiś incydentów, ludzie mogą rzucać w trybunę jajkami itd. Jeśli będą tam prowokatorzy z rosyjskimi flagami, a Krymscy Tatarzy wyjdą ze swoimi i ukraińskimi flagami, to może dojść między nimi do konfliktu. Dlatego my oczekujemy tej daty z ogromna trwogą.

Czy można zorganizować okrągły stół za krymską granicą np. w Kijowie, albo innym mieście? Ponieważ mówi Pan, że i Rada Europy i inne organizacje były już do niego gotowe. A może można to forum zorganizować, gdy będzie Pan w Warszawie odbierać, jako pierwszy laureat, nagrodę Solidarności. Pytam się z punktu widzenia ludzi, którzy chcieliby coś zrobić, a wiedzą, że 18 maja nie zostaną wpuszczeni na Krym. Gdzie i jak można wspierać walkę Krymskich Tatarów?
Forum na temat problemów Krymskich Tatarów to poważna sprawa. Organizujemy go pod egidą OBWE, ONZ i Forum Europejskiego. Ma ono na celu stworzenie Karty Praw Podstawowych. To nie jest zwykły Okrągły Stół. 3 i 4 czerwca w Warszawie odbędzie się zwykłe spotkanie, na którym z przyjaciółmi będziemy wymieniać się opiniami, rozmawiać. A forum to całkowicie inna sprawa.

Znana już jest konkretna data forum?
Nie, jeszcze nie. Rozmawialiśmy już na ten temat z premierem Ukrainy. Aktualna władza Ukrainy jest nam bardzo przychylna. Z przyjemnością weźmie udział w naszym forum. Chociaż byliśmy do niego przygotowani już wcześniej, to były prezydent Ukrainy, Janukowycz, nie chciał aby forum się odbyło. Teraz na Ukrainie są o wiele korzystniejsze warunki do rozmów na temat problemów Krymskich Tatarów, za to Krym jest okupowany i na półwyspie nie jest możliwa organizacja takiego spotkania.

Wiele ludzi przyzwyczajonych to radzieckiego sposobu myślenia, nie rozumie czym jest pluralizm. Słyszy się, że władze Krymskich Tatarów są rozdarte, nie mogą wypracować wspólnej pozycji. Niemniej jak ja rozumiem Medżlis nie jest rozdarty, tylko jego członkowie mają różne opinie. W demokratycznych strukturach jest to zjawisko normalne, a wręcz konieczne.
Tak, w Medżlisie nie ma żadnego podziału. Całkowicie się zgadzam, po prostu każdy z nas ma swoją opinię . Nie jestem pewien, ale powiedzmy, że to reżim okupacyjny stawia nas w takiej sytuacji. Na przykład władza wprowadza swoje normy, wymusza na nas przyjmowanie rosyjskich paszportów. Jeśli tego nie zrobimy, to nasi ludzie nie będą mogli znaleźć żadnej pracy, będą traktowani jak obcokrajowcy. Cóż więc możemy zrobić. Bierzemy paszport i żyjemy niczym pod niemiecka okupacją. Jednocześnie nie chcemy rezygnować z ukraińskiego obywatelstwa. Za to inni członkowie Medżlisu mówią: „Nie, kategorycznie nie powinniśmy przyjmować rosyjskich paszportów, to są przecież okupanci”. Obie strony traktują aktualna władzę jak okupację i każdy chciałby znaleźć rozwiązane tego samego problemu. Po prostu dwie strony mają różne drogi wyjścia z tej sytuacji. Albo inny przykład, 3 maja powinniśmy obchodzić Święto Wiosny. Ale niektórzy mówili, że nie jest to czas na uroczystości. Powinniśmy być w żałobie, bo na naszych ziemiach władają najeźdźcy. Nie może być mowy o żadnym święcie, szczególnie że władza chciała zaprosić na uroczystości zespoły muzyczne z innych rosyjskich republik, aby pokazać jak kwitnie przyjaźń między wszystkimi członkami Rosyjskiej Federacji. Za to inny mówią: no i co z tego, że nie uznajemy tej władzy? Czy dlatego mamy rezygnować z naszych narodowych tradycji. Takie spory toczą się wśród nas, ale każdy z nich rozwiązujemy w demokratyczny sposób, drogą głosowania.

Tak, ale wy powinniście – czy lepiej powiedzieć: my powinniśmy pamiętać – że nie dla wszystkich głosowanie, to jest głosowanie. Niektórzy jeśli widzą, że nie ma jedności, jeśli sto procent nie popiera jakiejś decyzji, to mówią o podziale. Ale dla nas, przyjaciół Krymu i Krymskich Tatarów, ludzi, którzy dobrze znają historię i tradycje Krymu oczywiste jest, że całkowita jednomyślność jest niemożliwa.
Tak, oczywiście. Wszyscy ludzie nie mogą myśleć jednakowo, takie są zasady demokracji. I nawet jeśli są wtedy poszkodowane pewne osoby, które były przeciw decyzji większości, to muszą się z nią pogodzić. W społeczeństwach w których nie ma demokracji, każdy człowiek jest przekonany o swojej racji. Dlatego w sytuacjach konfliktowych dochodzi do rozłamu, ponieważ nikt nie chce ustąpić. Nam na szczęście udaje się tego uniknąć.

(Tłumaczyła Anna Berenika Siwirska)
Opr. Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 9 (205) za 16-29 maja 2014

X