English Breakfast Tea dla Ukrainy Tetiana Ziatikowa z córką, fot. Tetiana Ziatikowa

English Breakfast Tea dla Ukrainy

Wielka Brytania, pomimo wewnętrznych politycznych turbulencji, jest jednym z krajów, którego rząd od samego początku zdecydowanie wspiera ukraińskie działania obronne w konflikcie z Rosją, a jego naród otworzył swoje domy dla tych, którzy uciekli przed wojną. Z oficjalnych danych z dn. 26 lipca br. wynika, że brytyjski rząd wydał 166 200 wiz dla obywateli Ukrainy. Londyńczycy Joy i Ray O’Neill od blisko czterech tygodni goszczą Tetianę Ziatikową i jej córkę Anastazję. Państwo O’Neill opowiadają dlaczego przystąpili do programu „Homes for Ukraine”, jaki mają stosunek do polityki migracyjnej, a uczestniczki programu relacjonują, jak uciekły z kraju objętego wojną do Krakowa, a następnie do Płocka, miasta partnerskiego Żytomierza, dlaczego zdecydowały przeprowadzić się do Wielkiej Brytanii, a także o tym, jak dużo miały szczęścia, że trafiły do tej rodziny.

Państwo O’Neill oraz Tetiana z córką Anastazją, fot. Tetiana Ziatikowa

Podejście Brytyjczyków do imigrantów w czasach obecnych uległo zmianie, w szczególności młodego pokolenia, wychowanego w duchu tolerancji, poszanowania różnorodności oraz wrażliwości na pomaganie innym. Dostępność i skuteczność programów pomocowych dla imigrantów w Wielkiej Brytanii jest coraz większa. Skrupulatna weryfikacja napływających imigrantów to strategia, która pozwala na jak najlepsze wykorzystanie potencjału, jaki daje zamieszkanie w Zjednoczonym Królestwie, z jednoczesną dbałością o bezpieczeństwo. Brytyjski rząd otworzył swoje granice ukraińskim uchodźcom i choć wymaga to m.in. aplikacji o wizę, wielu beneficjentom udaje się znaleźć tam schronienie i pomoc.

Program „Homes for Ukraine” stanowi prawdziwe koło ratunkowe dla tych, którzy zostali zmuszeni do ucieczki. Celem nadrzędnym brytyjskiego programu pomocowego jest zapewnienie schronienia i umożliwienie normalnej egzystencji tym, którzy chcą przyjechać do Zjednoczonego Królestwa. Do uczestnictwa zaproszono osoby fizyczne, organizacje charytatywne, grupy non-profit oraz firmy, których zadaniem jest zapewnienie zakwaterowania na zasadach wolontariatu na okres minimum sześciu miesięcy z ewentualną opcją przedłużenia. Wsparcie udzielane jest obywatelom Ukrainy lub członkom ich najbliższej rodziny. Głównym warunkiem jest potwierdzenie zamieszkania na terytorium Ukrainy przed 1 stycznia 2022 roku. Beneficjenci mają zagwarantowany m.in.: dostęp do opieki zdrowotnej, świadczenia socjalne, pomoc w zatrudnieniu, edukację najmłodszych i nauczanie języka angielskiego.

Państwo O’Neill to urodzeni londyńczycy. Obecnie już na emeryturze. Ich drogi zawodowe od samego początku były związane z wielokulturowymi i wielkomiejskimi szkołami. Ray w ciągu swojej kariery zawodowej był dyrektorem i inspektorem placówek, a jego żona Joy współpracowała z wieloma szkołami doradzając i rozwiązując problemy w środowisku tzw. trudnej młodzieży. Mają czworo dorosłych dzieci oraz troje wnucząt. Wszyscy członkowie rodziny trzymają kciuki za rodziców i dziadków od momentu gdy usłyszeli o ich pomyśle. „Oboje z mężem od samego początku konfliktu z ogromnym smutkiem śledziliśmy informacje nt. wojny na Ukrainie. Obrazy, które ujrzeliśmy, były dla nas traumatyczne. Pewnego dnia doszliśmy do wniosku, że my także możemy pomóc. Rządowy program „Homes for Ukraine” nie był nam do końca znany. Szybko jednak zapoznaliśmy się z niezbędnymi szczegółami. Dlaczego? Ponieważ nasze życie zawodowe od zawsze skupiało się na współpracy z dziećmi i ich rodzinami, które przybyły z odległych części świata, z powodów wojny czy trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Wszyscy jesteśmy jedną ludzką rodziną, pomimo różnic fizycznych, religijnych, kulturowych czy seksualnych. W takim przypadku trzeba po prostu działać” – podkreśla Joy.

Tetiana Ziatikowa z córką, fot. Tetiana Ziatikowa

Tetiana Ziatikowa przed wojną pracowała w Radzie Miejskiej Żytomierza jako zastępca dyrektora Wydziału Rozwoju Gospodarczego. Od początku 2021 roku prowadzi własną działalność gospodarczą skupiającą się głównie na usługach doradczych dla urzędów miast w zakresie m.in. rozwoju efektywności energetycznej. Już w pierwszych godzinach wojny Żytomierz stał się obiektem ataków rakietowych i lotniczych ze strony Rosji. Nie chcąc narażać swojej córki i siebie, już w drugiej dobie wojny Tetiana i Anastazja uciekły do Polski, gdzie znalazły schronienie, pierwszą pomoc oraz wsparcie ludzi dobrej woli. „24 lutego br. około godziny 5:20 ja i moja córka bezpiecznie spałyśmy. Świtało, gdy nagle usłyszałam bardzo silne wybuchy, a następnie szum samolotów lub śmigłowców nad naszym domem. Pomyślałam, że to może być wojna, ale z drugiej strony, jak to możliwe?! Jedyne co czułam w tamtym momencie to strach o moich najbliższych oraz znajomych. Zmroziła mnie informacja, którą przeczytałam w mediach społecznościowych, że Rosja zaatakowała Ukrainę. W jednej sekundzie wszystko co miałam, wszystko co zaplanowałam na najbliższe dni stało się nieistotne. Wiedziałam, że w tym przypadku jest tylko jeden kierunek, gdzie możemy uciec – na zachód. Po niecałej dobie od wybuchu wojny przekroczyłyśmy pieszo granicę polsko-ukraińską. Naszym pierwszym przystankiem był Kraków, gdzie otrzymaliśmy opiekę i mogłyśmy odpocząć po kilkunastu godzinach spędzonych na nogach. Ze względu na istotny fakt, iż Żytomierz jest partnerskim miastem Płocka, a relacje między miastami od dawna rozwijały się pozytywnie na wielu płaszczyznach, nawiązałam kontakt z osobami z Płocka, które błyskawicznie odpowiedziały na mój apel. Otrzymałyśmy natychmiastowa pomoc, a było to m.in. zakwaterowanie, jedzenie, ale również wsparcie w legalizacji naszego pobytu. Po kilku dniach moja córka poszła do polskiej szkoły” – mówi wzruszona Tetiana.

„Z naszej perspektywy, to właśnie pomoc tym najmłodszym powinna być obecnie bezwzględnym priorytetem. Przeczytaliśmy wiele wiadomości od ukraińskich rodzin. To były przygnębiające chwile. Bardzo ucieszyła nas możliwość spotkania z Tetianą i jej córką Anastazją. Już od samego początku omawialiśmy możliwość ich przybycia do nas. Cały proces wymagał od obydwu stron ogromnej ilości zaufania i dobrej woli. Z optymizmem czekaliśmy na uzyskanie zgody od rządu brytyjskiego na przyjazd dziewczyn do Londynu” – dodają Joy i Ray.

Konflikt rosyjsko-ukraiński nie jest lustrzanym odbiciem zajść między Irlandią Północną a Anglią, ale przywołuje te same wnioski, iż władza, która opiera się na polityce siły, jest zagrożeniem i powodem wielu dramatów ludzkich. Długoletnia walka o niepodległość Irlandii Północnej i lata terroru, które zakończyły się 10 kwietnia 1998 roku Porozumieniem Wielkopiątkowym, są żywym dowodem tego, jaki znamienny wpływ w polityce zagranicznej ma prawdziwy dialog. Ten przełom znacząco wpłynął na świadomość społeczną Brytyjczyków, wzrost gospodarczy w Irlandii Północnej, poziom szkolnictwa oraz rozwój edukacji wyższej. W porównaniu do innych państw Zjednoczonego Królestwa, Irlandia Północna uniknęła wielu negatywnych skutków deindustrializacji i monetaryzmu podczas rządów Margaret Thatcher. Wzrost gospodarczy zrodził się tam z innowacji w sektorach, tj. technologie cyfrowe, nauki przyrodnicze, usługi biznesowe i finansowe, które następnie przełożyły się na tradycyjne sektory przemysłu i inżynierii. Porozumienie Wielkopiątkowe to przykład, jak pokojowe strategie i negocjacje wpływają na korzyść obydwu stron oraz jak pomimo dzielących różnic można dojść do porozumienia, wzajemnie się wspierać i wzrastać. „Z całego serca wierzę, że my jako ludzkość powinniśmy żyć w świecie, który obejmuje każdego. Jestem głęboko przekonany, że Zachód chce powrotu do neutralnych stosunków z Rosją, jak to miało miejsce np. w przypadku Gorbaczowa. Niestety obawiam się, że pod rządami Putina i jego środowiska nie będzie to możliwe, bądź po prostu bardzo trudne. Proszę pamiętać, że dialog z Irlandią utknął w martwym punkcie, a dialog Zachodu z Rosją na ten moment wydaje się być pozbawiony treści. Niestety poszkodowani w tym wszystkim są zwykli ludzie. Chcemy dać im szansę i pokazać lepsze życie” – akcentuje Ray, którego rodzice byli irlandzkimi emigrantami, którzy po II wojnie światowej przybyli do Londynu.

Anastazja Ziatikova z Joy O’Neill, fot. Tetiana Ziatikowa

Z danych brytyjskiego resortu spraw wewnętrznych dowiadujemy się, że na wyspy w 2021 roku przybyła przez kanał La Manche rekordowa liczba migrantów – co najmniej 28 300 osób, czyli aż trzy razy więcej niż w 2020 roku. Pomimo tak ogromnego napływu ludności Wielka Brytania staje na wysokości zadania i tworzy rządowy program pomocy Ukrainie, bez analizy i gwarancji, jak długo będzie trwał ten konflikt i jak wielu Ukraińców będzie musiała przyjąć. „Stosunki z Rosją są wciąż napięte. To złudzenie, że armia rosyjska się wycofuje. Na kolejne dekady wyeliminują mój kraj z możliwości rozwoju. Przed rosyjską agresją współtworzyłam wielki projekt. W 2018 roku Żytomierz był pierwszym miastem Europy Wschodniej, Kaukazu i Azji Środkowej, które ogłosiło przejście na 100% energii odnawialnej do 2050 roku. Pomimo chwilowego zatrzymania projektu przez wojnę nie przestaję marzyć i planować oraz wierzę, że razem z córką wrócimy jeszcze na Ukrainę, jest to nasze wspólne marzenie, które z pewnością się spełni. Dzięki ogromnej życzliwości i zaangażowaniu Państwa O’Neill mieszkamy w Wielkiej Brytanii, gdzie jesteśmy bezpieczne i otoczone opieką, za co jestem im bardzo wdzięczna. Nie spodziewałam się takiego obrotu zdarzeń. To wspaniali ludzie, od których każdego dnia zarówno ja, jak i moja córka wiele się uczymy. Przed kilku dniami odebrałam od rządu brytyjskiego oficjalną zgodę na legalny pobyt na okres do trzech lat, chcemy ten czas wykorzystać jak najefektywniej” – z uśmiechem dodaje Tetiana.

Kamil Ciechan
Elżbieta Zabiłowicz 

Wszystkich zainteresowanych programem Homes for Ukraine zapraszamy na jego stronę internetową

English version – English Breakfast Tea for Ukraine

X