Egzamin pierwszej dojrzałości

Egzamin pierwszej dojrzałości

Los stawia przed nami różne trudne wyzwania, z których musimy zdawać egzamin. I zdajemy je od dzieciństwa, nawet o tym nie myśląc. Różnie na nich wypadamy, ale zawsze ktoś nas ocenia. Dziękujemy Ci, Mamo – Świętem Matki w przedszkolu.

Tak było i tym razem, gdy w polskiej grupie przedszkolnej w przedszkolu przy ul. Metrologicznej, zebrali się rodzice i dziadkowie, żeby obejrzeć występ swoich pociech. Dla większości z tej grupy było to pożegnanie z przedszkolem i wstąpienie na kolejny szczebel życia – do szkoły.

Impreza była połączona z obchodami Święta Matki. Dało to możliwość podziękować i swoim mamom, i paniom wychowawczyniom, które przez te kilka lat pracowały z dziećmi. Dzieci, tradycyjnie już, deklamowały wierszyki o mamie, opowiadały jak im pomagają, jak je kochają.

Najwięcej śmiechu wśród rodziców wywołała odegrana przez dzieci scenka, w której kilku „tatusiów” (chłopców) pilnie oglądało mecz w telewizji, gorąco kibicując swej drużynie – przygotowanie do EURO 2012. W tym czasie kilka „mam” (dziewczynek) zajmowało się pracami domowymi – pielęgnacją dzieci, gotowaniem, praniem, prasowaniem. A na koniec, zdegustowane takim traktowaniem „mamy”, przekazały swoje zajęcia „tatusiom” czym byli oni bardzo zdziwieni. Było to odegrane z takim realizmem, że na zakończenie scenki wychowawczyni Jolanta Szymańska przepraszała dorosłych tatusiów, że tak zostali przedstawieni, bo na pewno wśród rodziców tych dzieci takich nie ma.

Tym razem mamy nie tylko przeżywały za swe pociechy, ale i zostały włączone do aktywnej zabawy, która polegała na tym, że wybrana mama z zawiązanymi oczyma miała poznać swoją pociechę. Ubawu było co nie miara. Z tym, że dzieci garnęły się na wyrywki do tej zabawy, a mamy jakoś czuły się nieswojo. Później role się odwróciły. Dziecko miało poznać po rękach swoją mamę. I tu też dzieci działały bezbłędnie, chociaż wychowawczynie przestawiały mamy po kilka razy. Jednak instynktu oszukać się nie da.

Starszą grupę przyszły przywitać dzieci z najmłodszej. Tu, w porównaniu, dopiero można było przekonać się co dzieciom dało przedszkole: maluszki wchodziły z obawą, deklamowały proste wierszyki i trzymały się swej pani jak kurczęta, gdy najstarsze dzieci pewnie i bez strachu czuły się na sali, odgrywały swe role pewnie i śmiało – czuły się tu gospodarzami.
Na zakończenie były kwiaty dla wychowawczyń, dla pani dyrektor, łzy w oczach wychowawczyń. One wiedzą ile trudu włożyły w te maluszki, żeby ukształtować z nich pierwszaków. Teraz ich charaktery, wizję świata i postawę życiową będzie już kształtować szkoła.

Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 11 (159) 15–28 czerwca 2012

 

Obejrzyj galerię:

Dziękujemy Ci, Mamo!

X