Dwa tygodnie bez alarmów i strachu. Dzieci z Ukrainy odpoczywały we Wrocławiu fot. Eugeniusz Sało/Nowy Kurier Galicyjski

Dwa tygodnie bez alarmów i strachu. Dzieci z Ukrainy odpoczywały we Wrocławiu

Przez dwa tygodnie ponad 40 dzieci i młodzieży ze Lwowa, obwodu lwowskiego oraz obwodu donieckiego wraz z opiekunami odpoczywało we Wrocławiu. Dla wielu z nich najważniejszym wspomnieniem nie będą jednak atrakcje turystyczne, lecz coś znacznie prostszego – cisza, spokojne niebo i brak alarmów przeciwlotniczych.

Ponad 40-osobowa grupa dzieci i młodzieży z Ukrainy spędziła 14 dni na letnich koloniach we Wrocławiu. Organizatorem wyjazdu była Dortmundzko-Wrocławsko-Lwowska Fundacja im. św. Jadwigi, od lat angażująca się w działania na rzecz dialogu i międzynarodowej solidarności.

Uczestnicy przyjechali ze Lwowa, obwodu lwowskiego oraz obwodu donieckiego. W programie znalazło się zwiedzanie najważniejszych zabytków Wrocławia, rejs po Odrze, wizyty w zoo, Hydropolis i Aquaparku. Dzieci poznawały historię miasta, szukały słynnych wrocławskich krasnali i korzystały z wakacyjnych atrakcji. Jednak niemal wszyscy podkreślali, że największą wartością pobytu było poczucie bezpieczeństwa.

Podsumowanie kolonii odbyło się w Dolnośląskim Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 13 we Wrocławiu. Dzieci śpiewały, tańczyły razem z gośćmi i opowiadały o swoich przeżyciach. W spotkaniu uczestniczyli m.in. wiceprezydent Wrocławia Jakub Mazur, radny Sejmiku Dolnośląskiego Sławomir Piechota, konsul generalny Ukrainy we Wrocławiu Taras Tokarski, prezes Dortmundzko-Wrocławsko-Lwowskiej Fundacji im. św. Jadwigi Kazimierz Pabisiak.

fot. Eugeniusz Sało/Nowy Kurier Galicyjski

Szczególne znaczenie miał wyjazd dla dzieci z Dobropola w obwodzie donieckim. To liczące przed wojną około 30 tysięcy mieszkańców górnicze miasto, nazywane niegdyś „perłą Donbasu”, od miesięcy żyje w cieniu wojny. Położone w rejonie pokrowskim znajduje się obecnie około 30 kilometrów od najaktywniejszych odcinków frontu i regularnie jest celem rosyjskich ataków rakietowych i dronowych. W 2025 roku ukraińskie władze ogłosiły przymusową ewakuację rodzin z dziećmi z uwagi na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa. Wielu młodych mieszkańców zostało rozproszonych po całej Ukrainie, a nauka od kilku lat odbywa się zdalnie.

Jak przypomina Ludmiła Meleszko, dyrektorka Zespołu Szkolno-Wychowawczego nr 7 w Dobropolu, wyjazd do Polski był możliwy dzięki współpracy partnerów z Ukrainy i Polski. Dzieci z obwodu donieckiego zostały objęte projektem realizowanym na podstawie memorandum podpisanego między administracjami wojskowymi obwodów donieckiego i lwowskiego, przy dużym zaangażowaniu Stryjskiej Rejonowej Administracji Wojskowej. Po stronie polskiej pobyt zorganizowała Dortmundzko-Wrocławsko-Lwowska Fundacja im. św. Jadwigi we współpracy z samorządem Wrocławia i partnerami z Dolnego Śląska.

– Dzieci z obwodu donieckiego są dziś rozsiane po całej Ukrainie. Po ogłoszeniu przymusowej ewakuacji w 2025 roku mieszkają m.in. w obwodach odeskim, lwowskim, dniepropietrowskim czy charkowskim. Dopiero tutaj mogliśmy ponownie spotkać się jako jedna grupa i wspólnie odpocząć przez dwa tygodnie – opowiada.

Jak podkreśla Ludmiła Meleszko, dla dzieci najważniejsze okazały się rzeczy, które dla mieszkańców Polski są codziennością.

– Najbardziej spodobało nam się spokojne niebo i cisza. Nie słyszeliśmy dźwięków wojny, do których dzieci są przyzwyczajone w Ukrainie. Rodzice również są spokojniejsi, bo wiedzą, że ich dzieci są bezpieczne. To były dwa tygodnie bezpiecznych wakacji – podkreśla wychowawczyni z obwodu donieckiego.

fot. Fundacja im. św. Jadwigi

Swoimi wrażeniami dzieliły się także same dzieci.

Zlata Meleszko, która obecnie mieszka w obwodzie charkowskim, po raz pierwszy odwiedziła Polskę. – Nigdy wcześniej nie byłam w Polsce. Bardzo podobał mi się aquapark, zoo i codzienne wycieczki. Wszystko bardzo mi się podobało – mówi.

Anna Krawcowa pochodząca z Dobropola, a obecnie mieszkająca w obwodzie winnickim zwróciła uwagę nie tylko na atrakcje. – Bardzo spodobała mi się polska kultura. Byłam zachwycona zoo, aquaparkiem, wrocławskim rynkiem i wycieczkami. Przede wszystkim naprawdę odpoczęłam od alarmów, rakiet i dronów – opowiada.

Dla Mykyty Watunina, która obecnie mieszka w obwodzie połtawskim był to pierwszy zagraniczny wyjazd. – Pierwszy raz wyjechałem za granicę i bardzo mi się tutaj podobało. Szczególnie wycieczki i zwiedzanie. Tutaj jest spokój i cisza – mówi.

Makar Kułakow z Dobropola zapamięta przede wszystkim Wrocław. – Podobały mi się aquapark, zoo, bardzo czyste ulice i to, że codziennie gdzieś jeździliśmy. Zauważyłem też, że język polski jest podobny do ukraińskiego – dodaje.

Również dzieci ze Lwowa podkreślały, że wyjazd pozwolił choć na chwilę zapomnieć o wojnie.

– Byliśmy na wielu wycieczkach, odwiedziliśmy hydropolis, muzea i szukaliśmy krasnali. Zaskoczyło mnie, że widzieliśmy lecące samoloty. W Ukrainie obecnie podczas wojny jest to praktycznie niemożliwe – powiedziała Sołomija Kyj.

Maksym Oksentiuk zauważył podobieństwa między Wrocławiem i Lwowem. – To bardzo piękne miasto. Architektura i klimat przypominają Lwów, dlatego czuliśmy się tutaj trochę jak w domu. Ta podróż pomogła nam oderwać się od wojny i codziennych realiów – podkreślił.

Jurij Pasicznyj dodał, że wyjazd był potrzebny wszystkim. – Stare Miasto jest bardzo piękne, ulice są czyste, a ludzie bardzo życzliwi. Alarmy w Ukrainie są już codziennością, dlatego trzeba było wyjechać, odpocząć i naładować siły – zaznaczył.

Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia podkreślił, że stolica Dolnego Śląska od lat chce być miastem otwartym. – Wrocław to miasto spotkań. Cieszymy się, że mogliśmy pokazać nasze miasto dzieciom, które żyją bardzo blisko wojny. Chcemy, by takich wyjazdów było więcej, aby choć na chwilę mogły odpocząć od alarmów, przerw w dostawach prądu i codziennego stresu. Wierzę, że po zakończeniu wojny to my będziemy odwiedzać ich miasta i wspólnie je odbudowywać – powiedział.

Jak zaznaczył, we Wrocławiu co piąty mieszkaniec ma dziś ukraińskie pochodzenie, a społeczność ukraińska współtworzy życie miasta. – Nie interesuje nas polityka. Wierzymy, że człowiek powinien być przyjacielem drugiego człowieka. To właśnie codzienne relacje budują przyszłość – dodał wiceprezydent Wrocławia.

Podobnego zdania jest radny Sejmiku Dolnośląskiego Sławomir Piechota. – Takie spotkania budują przyszłość. Mam nadzieję, że dzieci zabiorą ze sobą dobrą pamięć o Wrocławiu i Polsce i będą najlepszymi ambasadorami naszego miasta. To właśnie bezpośrednie spotkania pozwalają budować wzajemne zaufanie i wspólną przyszłość – mówił.

Konsul generalny Ukrainy we Wrocławiu Taras Tokarski zwrócił uwagę na przemianę jaka zaszła w dzieciach podczas pobytu. – Największym zaskoczeniem były ich uśmiechy. Po dwóch tygodniach w Polsce widać, że dzieci się zmieniły. Dla najmłodszych to często pierwszy raz w życiu, kiedy mogą zobaczyć, jak wygląda życie w kraju, w którym nie ma wojny. Te więzi między Ukrainą i Polską buduje się właśnie dzięki takim inicjatywom – podkreślił.

Julia Dudyk z Fundacji im. św. Jadwigi przypomina, że celem wyjazdu było przede wszystkim przywrócenie dzieciom choć odrobiny normalności. – Największy zachwyt wzbudziły aquapark, hydropolis i zoo, ale najważniejsze było to, że dzieci mogły po prostu odpocząć – w ciszy, bez alarmów i bez stresu. To właśnie było najcenniejsze – podsumowała.

Eugeniusz Sało

Dzieci z Ukrainy odpoczywały we Wrocławiu

X