Druga Jesień 2025 w Drohobyczu Drohobycz. Miejsce, w którym zginął Bruno Schulz, fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Druga Jesień 2025 w Drohobyczu

W dniach 19–20 listopada 2025 roku w Drohobyczu odbyła się Druga Jesień, coroczny projekt kulturalno-artystyczny poświęcony rocznicy zamordowania Brunona Schulza i wielokulturowej historii miasta. Projekt, który ćwierć wieku temu rozpoczął się jako kameralne przedsięwzięcie, rozwinął się w formę dwudniowego festiwalu, oferując różnorodne wydarzenia łączące wątki polskie i ukraińskie.

Wydarzenie rozpoczęło ekumeniczne spotkanie modlitewne 19 listopada, w dniu i miejscu zamordowania Brunona Schulza. Czytano fragment jego opowiadania Druga jesień w polskim oryginale i ukraińskim przekładzie Jurija Andruchowycza, po czym odmówiono żydowską modlitwę kadisz oraz modlitwy rzymskokatolicką, greckokatolicką i ukraińską prawosławną w intencji zmarłych, modlono się także na Alei Pamięci – miejscu upamiętniającym poległych obrońców Ukrainy.

fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Podczas wspólnej modlitwy odezwała się syrena odwołująca alarm przeciwlotniczy, ponownie ogłaszany w tym dniu w całej Ukrainie. Wskutek rosyjskiego ostrzału rakietowego tego dnia najbardziej ucierpiała ludność cywilna w Tarnopolu. Odwołanie alarmu nastąpiło, kiedy Anton Sofronow z Charkowa reprezentujący żydowską gminę drohobycką odmawiał kadisz; wówczas w okolicach Żytomierza zostały zestrzelone dwie rosyjskie rakiety.

W miejscu, gdzie zginął Schulz, przy dźwięku syren, Grzegorz Gauden zwrócił uwagę na wyjątkową wymowę chwili. – Zawyły syreny właśnie wtedy, gdy staliśmy na miejscu jego śmierci, tutaj wojna jest codziennością. W Drohobyczu, we Lwowie, gdzie dziś spadły bomby – powiedział. – Czuliśmy ją wszyscy, to doświadczenie ma głęboko poruszający wymiar, bo splata dwie wojny, tamtą i obecną. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć dnia śmierci Schulza, ale to też był czas alarmów, strzałów i terroru, i właśnie to zestawienie miejsca, historii i dzisiejszej wojny porusza szczególnie mocno – dodał.

fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

W ciągu pierwszego dnia Drugiej Jesieni uczestnicy mogli wziąć udział w licznych wydarzeniach literackich i artystycznych: od wernisażu wystawy Antona Logova Sklepy cynamonowe, poprzez dyskusje literackie Jolanty Kurskiej i Grzegorza Gaudena, spotkanie z Bohdanem Zadurą i prezentację niemiecko-ukraińskiej antologii poezji kijowskich neoklasyków, po rozmowę wokół książki Pawła Reszki Stolik z widokiem na Kreml, prowadzoną przez Ołeksandra Bojczenkę, tłumacza książki na język ukraiński.

Spotkanie z Pawłem Reszką, autorem książki „Stolik z widokiem na Kreml”, fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

– Jesteśmy w mieście Schulza, jakby pod jego przewodnictwem – mówił konsul generalny RP we Lwowie, Marek Radziwon. – Ta obecność trwa, dzięki Wierze Meniok, jej mężowi świętej pamięci. Dzięki Schulzowi od lat spotykają się tu poeci i ludzie kultury z Polski i Ukrainy, to nie tylko wydarzenia literackie, ale przyjaźń poetycka, która przetrwa wszystko. Brak światła, wojna, nic nie może jej unieważnić – podsumował.

Drugi dzień festiwalu poświęcony był głównie tradycyjnym Czytaniom Listopadowym: uczestnicy mogli wysłuchać m.in. wykładów Katarzyny Kuczyńskiej-Koschany, Natalii Tkaczyk, Danyły Ilnyckiego, Magdaleny Rabizo-Birek, Moniki Sznajderman, Kateryny Hładkiej, Macieja Tramera. Wieczorem w różnych miejscach Drohobycza, w tym w Muzeum Pokoju Brunona Schulza, galerii-kawiarni Juna i schronie teatru odbyły się oprowadzanie schulzowskie, spotkania literackie oraz ukraińsko-polski spektakl poetycki.

Muzeum Pokój Schulza, fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Druga Jesień‘25 po raz kolejny pokazała, że kultura może łączyć różne społeczności i pamięć historyczną z żywą sztuką współczesną. Dzięki interdyscyplinarnemu podejściu – od literatury po teatr i sztuki wizualne – wydarzenie przyciągnęło zarówno miłośników twórczości Schulza, jak i osoby zainteresowane wielokulturową tożsamością Drohobycza.

Bruno Schulz wśród uczniów, Drohobycz

O Drugiej Jesieni w Drohobyczu Anna Gordijewska rozmawiała z wieloletnią inicjatorką i organizatorką wydarzeń poświęconych Brunonowi Schulzowi dr Wierą Meniok, współorganizatorem prof. Pawłem Próchniakiem oraz Grzegorzem Józefczukiem, prezesem Stowarzyszenia Festiwal Brunona Schulza w Lublinie i dyrektorem artystycznym Schulzfestu w Drohobyczu.

Wiera Meniok, fot. Igor Feciak

Druga Jesień 2025: w 83. rocznicę śmierci Brunona Schulza

Z dr Wierą Meniok, kierowniczką Polonistycznego Centrum Naukowo-Informacyjnego imienia Igora Menioka na Uniwersytecie w Drohobyczu, badaczką literatury, wieloletnią inicjatorką i organizatorką wydarzeń poświęconych Brunonowi Schulzowi rozmawiała Anna Gordijewska

Druga Jesień od ćwierci wieku kształtuje pamięć o jednym z najważniejszych twórców Drohobycza. Co stanowiło istotę tego projektu?

Druga Jesień to przedsięwzięcie naukowo-literackie i artystyczne, dedykowane rocznicy zamordowania Brunona Schulza. Co roku rozpoczynamy 19 listopada, w dniu jego śmierci. Pierwszym akordem Drugiej Jesieni jest spotkanie ekumeniczne i wspólna modlitwa w miejscu, gdzie Schulz został zastrzelony. Zaczynamy od pamięci, ciszy i skupienia.

Kluczowa intencja tkwi w tym, by 83 lata po swojej śmierci Schulz wciąż przypominał, że Drohobycz to ziemia wielokulturowa i miasto wielkich twórców. Wśród nich właśnie Schulz jest najbardziej rozpoznawalną wizytówką Drohobycza na świecie.

Jak wyglądała tegoroczna edycja?

Jak zwykle, była bardzo dynamiczna i intensywna. Najważniejszy jest akcent literacki, poetycki. Odbyły się liczne spotkania z twórcami literatury, czytania, rozmowy i dyskusje. Gościem Honorowym był Bohdan Zadura, największy ambasador współczesnej literatury ukraińskiej w Polsce; rozmowę z nim prowadził Hryhorij Semenczuk, współczesny poeta i muzyk ukraiński ze Lwowa. Odbyło się również spotkanie ukraińsko-niemieckie poświęcone dwujęzycznej antologii ukraińskich poetów neoklasyków.

Pierwszy dzień Drugiej Jesieni zakończyliśmy rozmową z Pawłem Reszką, autorem książki Stolik z widokiem na Kreml, oraz z jej tłumaczem na język ukraiński, Ołeksandrem Bojczenką, który prowadził spotkanie. Autor przyjechał prosto z Donbasu. Jako reporter wojenny sporo czasu spędza w Ukrainie na pierwszej linii walk, jego relacje i odczucia były dla nas bardzo ważne.

Drugi dzień Drugiej Jesieni rozpoczął się Czytaniami Listopadowymi. Na czym polegała ta tradycja?

To spotkanie naukowców, humanistów, literaturoznawców. Dyskutujemy nie tyle wprost o Schulzu, ile o kontekstach jego życia i dzieła: o pamięci i śmierci, o sensach, które prowadzą do jego twórczości i z niej się wywodzą. Nasze czytania i dyskusje to nie ilustracja, lecz dialog z ideami i znaczeniami, które w Schulzu wciąż pulsują. Na tegorocznych Czytaniach Listopadowych wystąpili Katarzyna Kuczyńska-Koschany, Natalia Tkaczyk, Danyło Ilnycki, Magdalena Rabizo-Birek, Monika Sznajderman, Kateryna Hładka, Maciej Tramer, Józef Olejniczak.

Częścią programu była także wizyta w Muzeum Pokoju Brunona Schulza.

To maleńki pokój w dawnym gimnazjum Władysława Jagiełły, dziś budynek administracyjny uniwersytetu. Tam Schulz miał swój pokój profesorski, gdy uczył rysunku i robót ręcznych. Otworzyliśmy to miejsce w 2003 roku, w rocznicę jego śmierci. Jest to pierwszy na świecie i w Ukrainie zalążek pamięci Brunona Schulza. Oprowadził Grzegorz Józefczuk, opiekun merytoryczny tego miejsca, doktor honoris causa naszego Uniwersytetu, nasz wieloletni strategiczny partner z Lublina, dyrektor artystyczny SchulzFestu. Współpracujemy z nim od początków Drugiej Jesieni i SchulzFestu.

Po wizycie w muzeum program powrócił do poezji.

Tak, poezja jest nieustannie obecna na Drugiej Jesieni. Natalia Tkaczyk, znakomita poetka i tłumaczka związana z „Nową Polszczą”, rozmawiała wierszami z Jackiem Podsiadłą, jednym z najwybitniejszych współczesnych polskich poetów, tłumaczem Serhija Żadana i Wasyla Stusa. Czytali zarówno własne wiersze, jak i wzajemnie przez nich przetłumaczone. Taki poetycki dialog ukraińsko-polski uważamy za kluczowy: ponad podziałami, ponad granicami, który łączy i prowadzi do światła. Zwłaszcza w czasach wojny.

Wojna była stale obecna w Pani wypowiedziach. Jak wpływała na kierunek Drugiej Jesieni?

Nie da się przed nią uciec. Spotkanie z Pawłem Reszką i Ołeksandrem Bojczenką zaczęliśmy od chwili ciszy w pamięć o tragicznych ofiarach rosyjskiego ataku na Tarnopol. Nie da się do tego przyzwyczaić.

Ukazała się antologia materiałów z wojennych edycji SchulzFestu i Drugiej Jesieni. Podczas Czytań Listopadowych zostały zaprezentowane egzemplarze sygnalne antologii, do której weszło dwadzieścia cztery teksty (aluzja do dwudziestego czwartego lutego) autorów współtworzących i chroniących Planetę Schulz na Kontynencie Drohobycz.

Wspomniała Pani o Lotharze Quinkensteinie. Jego rola wykracza poza literaturę.

Tak. Lothar Quinkenstein, niemiecki polonista, tłumacz Olgi Tokarczuk i Bolesława Prusa, poeta i eseista, od początku wojny przywozi do Ukrainy pomoc humanitarną. To oddolna inicjatywa, bardzo konkretna: dostarcza to, czego ludzie naprawdę potrzebują.

W Drohobyczu kieruje pomoc do dwóch miejsc: naszego teatru, który od początku wojny robi jedzenie i piecze chleb dla żołnierzy na froncie oraz uniwersyteckiego akademika, w którym wciąż mieszka około 400 uchodźczyń z dziećmi. Jestem w stałym kontakcie z tymi ludźmi, monitorujemy ich potrzeby, a Lothar z jego przyjaciółmi z Niemiec je zaspokaja. Tym razem połączył tę jego misję z udziałem programowym w Drugiej Jesieni, podczas której czytał swoje wiersze i prozę; przez Danyłę Ilnyckiego zostały przeczytane ukraińskie tłumaczenia kilku wierszy Tomasza Różyckiego, który do nas nie dojechał z powodu choroby.

Jaki był finał tegorocznej edycji?

Akordem zamykającym tegoroczną Drugą Jesień był ukraińsko-polski spektakl poetycki Wiersze z płomieni, który odbył się w schronie teatru. Od początku wojny podczas SchulzFestu czytamy wiersze w drohobyckich schronach przeciwbombowych. Jest to nasz akt symboliczny, wyraz sprzeciwu siły wyobraźni wobec niszczycielskiej siły wojny. Tym razem odbyła się aktorska odsłona „wierszy w schronach”, w wykonaniu drohobyckiego aktora Jurko Fedczuka oraz polskiej aktorki Anny Próchniak. Rozmawiały ze sobą wiersze Kazimierza Wierzyńskiego i Wasyla Mulika, pilota wojskowego i poety, jego teksty są niezwykle dramatyczne.

Był to finał, który domknął sens Drugiej Jesieni: pamięć, składanie świadectwa, ciągłość ukraińsko-polskiego dialogu. Bruno Schulz został zamordowany tylko dlatego, że był Żydem. Dziś Ukraińcy giną tylko dlatego, że są Ukraińcami. Naszą misją jest o tym pamiętać i mówić – poprzez poezję, eseje, spotkania i rozmowy. Poprzez obecność i trwanie.

Dziękuję za rozmowę.

Również bardzo dziękuję, także Kurierowi Galicyjskiemu za objęcie patronatem medialnym tegorocznej edycji Drugiej Jesieni.

Mamy poczucie, że żyjemy w wyjątkowo trudnym momencie historii

Paweł Próchniak, fot. Igor Feciak

Rozmowa z prof. Pawłem Próchniakiem, współorganizatorem „Drugiej Jesieni”

Tegoroczna edycja „Drugiej Jesieni” odbywa się w szczególnym momencie – w czasie wojny, w czasie niepewności. Czy to doświadczenie wpłynęło na kształt programu?

Zdecydowanie tak. Mamy poczucie, że żyjemy w wyjątkowo trudnym momencie historii. Wszystko, cozaproponowaliśmy w programie,miało z tym momentem rezonować. I tak się stało, a zarazem akustyka tego szczególnego czasu sprawiła, że działania tworzące tegoroczną „Drugą Jesień” wybrzmiały jeszcze mocniej, bardziej przejmująco, niż mogliśmy to sobie wcześniej wyobrazić.

Motywem przewodnim były „przeploty”. Co kryje się pod tym pojęciem?

Prowadziliśmy tegoroczną „Drugą Jesień” ścieżką przeplotów: polsko-ukraińskich spotkań, współbrzmienia języków, przenikania się historii i wierszy. Ta ścieżka doprowadziła nas tutaj, do schronu Teatru Drohobyckiego, gdzie odbył się spektakl oparty na wierszach dwóch poetów piszących o wojnie: poety ukraińskiego, który teraz walczy na froncie w obronie Ukrainy, oraz polskiego poety,który przed laty mieszkał w Drohobyczu i doświadczył obu wojen światowych. Ich głosy i doświadczenia zapisane w wierszach, choć oddzielone czasem, tworzą wspólną przestrzeń przeplatających się sensów. Mocno to dzisiaj wybrzmiało.

Wydarzenie odbywało się w schronie. To nie pierwszy raz, kiedy Drohobycz staje się miejscem „wierszy w schronach”. Dlaczego jest to dla Państwa tak ważne?

Od lat staramy się rozwijać w Drohobyczu ideę „wierszy w schronach”. Jesteśmy przekonani, że w wierszu, który wybrzmiewa w schronie, odzywa się szczególny, bardzo ludzki tonu. W schronie słowo odzyskuje siłę – jest jak modlitwa, jak podanie ręki, jak spojrzenie w oczy. Ale schron jest też miejscem, w którym chronimy to, co szczególnie kruche i bezbronne – jak życie małych dzieci. Czytanie wiersza w schronie przypomina więc również, że powinniśmy ochraniać to, co najdelikatniejsze, najsłabsze, co samo nie jest w stanie się bronić. Dzieci nie obronią się same, ale zarazem to właśnie one dają nam siłę i nadzieję. Podobnie jest z wierszami. One też same się nie obronią. To my musimy podawać je sobie z ust do ust.

Czy właśnie temu służył przeplot wierszy ukraińskich i polskich, który dziś wybrzmiał w teatrze?

Tak. Dzisiejszy spektakl w schronie pokazał, że wiersze mogą nieść się nawzajem – przez czas, przez doświadczenia. I że niosą ze sobą coś ważnego, co możemy przekazać dalej, w przyszłość. W tę przyszłość, która dla nas wszystkich w wolnym świeciejest przyszłością nadziei. Dziś sercem wolnego świata jest Ukraina. Także o tym mówił ten spektakl.

Na scenie pojawiły się nazwiska ważne dla obu kultur.

Wiersze Wasyla Mulika i Kazimierza Wierzyńskiego interpretowali znakomici aktorzy: Jurko Fedczuk, aktor Teatru Drohobyckiego, oraz Anna Próchniak, polska aktorka znana w Polsce i Europie z wielu ról filmowych. Dzięki tym interpretacjom dwa głosy świata wolnych ludzi, polski i ukraiński, spotkały się w przeplocie wierszy, we wspólnym podtrzymywaniu oporu wobec zła i w chronieniu tego, co najcenniejsze.

To miejsce ocalało – Schulz jest wciąż żywy

Grzegorz Juzefczuk, fot. Anna Gordijewska / Nowy Kurier Galicyjski

Rozmowa z Grzegorzem Józefczukiem, prezesem Stowarzyszenia Festiwal Brunona Schulza w Lublinie i dyrektorem artystycznym Schulzfestu w Drohobyczu

Spotykamy się w Muzeum „Pokój Brunona Schulza” w Drohobyczu. To miejsce jest szczególne – proszę powiedzieć, gdzie dokładnie jesteśmy.

Znajdujemy się w Muzeum „Pokój Brunona Schulza”, mieszczącym się dziś w głównym korpusie Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Drohobyczu. To ten sam budynek, w którym do II wojny światowej działało słynne gimnazjum imienia Władysława Jagiełły, a jeszcze wcześniej – cesarsko-królewskie gimnazjum Franciszka Józefa. Budynek liczy już 129 lat.
Pomieszczenie, w którym stoimy, jest jedynym autentycznym wnętrzem związanym z życiem Schulza, jakie zachowało się w mieście, inne zostały przebudowane, trudno je zidentyfikować lub są niedostępne.

Czy to tu Bruno Schulz pracował?

Tak. Najpierw był w tym gimnazjum uczniem, później nauczycielem. Pomieszczenie, w którym się znajdujemy, było jego pokojem nauczycielskim. Za tą ścianą znajdowała się sala robót ręcznych – zachowało się zdjęcie, na którym Schulz nadzoruje uczniów piłujących deski. Choć znamy go przede wszystkim jako nauczyciela rysunku i człowieka opowiadającego uczniom bajki, prowadził także lekcje robót ręcznych. Tam również odbywały się zajęcia z rysunku, co potwierdzają szkolne sprawozdania.

To miejsce przetrwało, chociaż ze spuścizny Schulza w Drohobyczu zachowało się bardzo niewiele.

Niestety, nic materialnego się nie uchowało: ani rękopisy, ani rysunki. Ocalało tylko to miejsce, które ma ogromną wartość autentyczności. Dzięki współpracy z uniwersytetem i władzami miasta możemy prowadzić tu muzeum o charakterze społecznym. Zbieramy dokumenty, fotografie, czasopisma, książki – wszystko, co pozwala odtworzyć kontekst epoki, w której żył Schulz. Mamy kolekcję obiektów materialnych, na przykład autentyczne klamki i zamki z dawnego domu Schulza, które teraz urastają do rango artefaktów. Mamy też obszerny zbiór nagrań video, odczytów czy koncertów.Odrębną, bogatą grupę tworzą materiały dotyczące recepcji jego twórczości na świecie, książkowe bądź właśnie cyfrowe.

Międzynarodowy Festiwal Brunona Schulza w Drohobyczu stał się ważnym wydarzeniem na mapie kulturalnej regionu i Europy.

To prawda. Co dwa lata Drohobycz gości najważniejszych pisarzy i poetów z Polski i Ukrainy, a także twórców z wielu innych krajów. Przyjeżdżają tłumacze literatury polskiej z całego świata, znani artyści wielu dyscyplin sztuki, ludzie kultury. Dla wielu z nich Schulz jest nie tylko wybitnym pisarzem, ale i postacią symboliczną,  niosącą przesłanie dialogu, otwartości, akceptacji różnorodności. To w dzisiejszych czasach wyjątkowo cenne wartości.

W tej przestrzeni widać liczne zbiory związane z Schulzem.

Jest tu kolekcja czasopism, także przedwojennych, pełny zbiór plakatów festiwalowych, plakaty z wystaw i spektakli teatralnych poświęconych Schulzowi z wielu krajów. Zgromadziliśmy także dużą kolekcję sztuki: obrazy, rysunki i grafiki, nawet rzeźby. Część z nich powstała w bezpośrednim odniesieniu do Schulza, inne są dedykowane pamięci o nim i o epoce, w której żył. Wszystkie razem tworzą narrację o pisarzu, który mimo, że jego materialna spuścizna niemal nie istnieje w mieście gdzie tworzył, pozostaje żywy w kulturze. Akurat teraz inwentaryzujemy te zbiory dzięki grantowi z konkursu „Senat-Polonia 2025” i przygotowujemy nową ekspozycję.

Można powiedzieć, że to miejsce stało się czymś więcej niż tylko muzeum.

Zdecydowanie tak. To przestrzeń pamięci i spotkania. Jedyna autentyczna przestrzeń Schulza, jaka ocalała w Drohobyczu. Przypomina nam, że jego życie i twórczość wciąż mogą uczyć nas otwartości, dialogu i wrażliwości. To niewielkie muzeum ma znaczenie symboliczne – dla mieszkańców miasta, dla Ukraińców i Polaków, dla ludzi kultury z całego świata.

***

Druga Jesień‘25 po raz kolejny pokazała, że kultura może łączyć różne społeczności i pamięć historyczną z żywą sztuką współczesną. Dzięki interdyscyplinarnemu podejściu – od literatury po teatr i sztuki wizualne – wydarzenie przyciągnęło zarówno miłośników twórczości Schulza, jak i osoby zainteresowane wielokulturową tożsamością Drohobycza.

Organizatorzy:
Polonistyczne Centrum Naukowo-Informacyjne im. Igora Menioka Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego im. Iwana Franki w Drohobyczu
Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie
Stowarzyszenie Festiwal Brunona Schulza, Lublin
Fundacja „Muzeum i Festiwal Brunona Schulza”, Drohobycz

Współpraca:
Instytut Polski w Kijowie
Konsulat Generalny RP we Lwowie
Instytut Adama Mickiewicza
Niemieckie Forum Kultury Europy Środkowo-Wschodniej
Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny im. Iwana Franki w Drohobyczu
Lwowski Akademicki Obwodowy Teatr Muzyczno-Dramatyczny im. Jurija Drohobycza w Drohobyczu
Biblioteka Miejska im. Wiaczesława Czornowoła, Drohobycz
Juna. Kawa i Sztuka, Drohobycz
Centrum Miejskiej Historii i Sztuki „Kimnata”, Drohobycz
Pracownia Antropologii Słowa / Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie
Drohobycka Gmina Religijna Wyznania Mojżeszowego
Parafia rzymsko-katolicka św. Bartłomieja w Drohobyczu

Patronat honorowy:
Konsul Generalny RP we Lwowie
Mer miasta Drohobycz
Naczelnik Drohobyckiej Rejonowej Administracji Wojskowej

Partnerzy medialni:
LB.ua, Kijów
„Nowy Kurier Galicyjski”, Lwów
Gazeta internetowa „Majdan”, Drohobycz
„Twoje Radio”, Drohobycz

Anna Gordijewska

Anna Gordijewska. Polka, urodzona we Lwowie. Absolwentka polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Ukończyła wydział dziennikarstwa w Lwowskiej Akademii Drukarstwa. W latach 1995-1997 Podyplomowe Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa na KUL. Prowadziła programy w polskim "Radiu Lwów". Nadawała korespondencje radiowe o tematyce lwowskiej i kresowej współpracując z rozgłośniami w Polsce i za granicą. Od 2013 roku redaktor - prasa, radio, TV - w Kurierze Galicyjskim, reżyser filmów dokumentalnych "Studio Lwów" Kuriera Galicyjskiego. Od września 2019 roku pracuje w programie dla TVP Polonia "Studio Lwów". Otrzymała nagrody: Odznaka "Zasłużony dla Kultury Polskiej", 2007 r ., Złoty Krzyż Zasługi, 2018 r.

X