Dialog na poziomie międzynarodowym

Dialog na poziomie międzynarodowym archiwum KG

Organizowane przez Lwowskie Towarzystwo Kultury Żydowskiej im. Szolema Alejchema przy wsparciu Ukraińskiej Fundacji Kultury „Dni Języka Jidysz i Dialogu Międzykulturowego” przez osiem dni gromadziły około 50 prelegentów i dyskutantów z Ukrainy, Polski, Izraela, Holandii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Liczba widzów w Internecie osiągnęła ponad 7 tysięcy!

Zorganizowane wydarzenia są różnorodne i obejmują szeroki zakres tematyczny, lecz według myśli koordynatora i moderatora Wito Nadaszkiewicza – wszystkie są przesiąknięte słowem-hasłem „DIALOG” (D – Przyjaźń (ukr. drużba), I – Inicjatywa, A – Argument, L – Ludzie, O – Łączenia się (ukr. objednannia), G – Rozsądek (ukr. głuzd)), ponieważ prawie każdy problem można rozwiązać i dzięki dialogowi potrafimy znaleźć wyjście z najtrudniejszych sytuacji, dlatego bardzo ważne jest, aby dialog istniał.

Wystawa uliczna „Cienie Krakidałów”
Jak zwrócić uwagę na konferencję on-line podczas kwarantanny? Odpowiedź na to pytanie znalazł prezes LTKZ im. Szolema Alejchema Aleksander Nazar wraz z malarką Wiktorią Kowalczuk przygotował projekt „Cienie Krakidałów”. Kiedy ulice Lwowa wyludniły się z powodu braku turystów i studentów, nagle pojawiły się… „cienie” dawnych lwowian. Projekt objął dzielnicę Krakidałów – dawnego Krakowskiego przedmieścia Lwowa. Ze zdjęć sprzed stu lat wykonanych w właśnie na tych ulicach wybrano kilkanaście postaci, powiększono do skali naturalnej wielkości człowieka i z wyjaśniającymi kodami QR umieszczono na ścianach domów.

Przedstawienie teatralne „Szmonces-dialogi”
Przed Holokaustem na Krakidałach dominowała w rzeczywistości własna, zapomniana dziś gwara – szmonces, będąca mieszanką polskiego i jidyszu, często doprawioną żartami, językowymi paradoksami, a czasem przekleństwami. Samo słowo „szmonces” znaczy żart, krótką, dowcipną scenkę z życia lub sceny teatralnej. Polsko-żydowski teatr „Na Węglowej” pod kierownictwem reżysera Walerego Sobieckiego przygotował spektakl „Szmonces-dialogi”, w języku oryginału. A oto przykład szmoncesu:

Pierwszy: – Co u pana słychać, panie Łabędź?
Łabędź: – Same kłopoty. Poszukujemy kasjera.
Pierwszy: – Przecież niedawno zatrudniliście nowego!
Łabędź: – No i właśnie jego szukamy!

Wycieczki
Olga Lidowska, lwowski krajoznawca i kustosz muzeum w Fundacji Hesed Arie, przygotowała wycieczkę po Krakidałach, poruszając całą różnorodność wirującego życia dzielnicy – od aspektów religijnych po handel i przedsiębiorczość. Powstały tu pierwsze fabryki i przedsiębiorstwa, niektóre z nich przetrwały nawet II wojnę światową.

Koordynator projektu Wito Nadaszkiewicz zaprosił na autorską wycieczkę „Europejski dialog w architekturze”, w której zasugerował, że sztuka, architektura – to także język międzyludzki, który jednoczy całą przestrzeń kulturową Europy bez względu na narodowość lub religię. Dlaczego Lwów jest prawdziwą wschodnioeuropejską Florencją? Jak odróżnić renesans od baroku i gdzie prawdziwy gotyk cudem przetrwał po niszczycielskim pożarze 1527 roku? O tym i nie tylko dowiedzieli się słuchacze. Oprócz celu edukacyjnego wydarzenie miało na celu zwrócenie uwagi lwowian na kolejne wydarzenie-dyskusję w sprawie ochrony dziedzictwa historycznego.

Dyskusje panelowe
Rozmowę otworzył znany kanadyjski prawnik i naukowiec, działacz społeczny, którego korzenie wywodzą się z Galicji, dr Mark Fraiman. Pan Mark pokrótce przedstawił regulacje międzynarodowe, przypominając, że Ukraina zawarła Umowę ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie ochrony dziedzictwa kulturowego w 1994 roku. Następnie swoimi przemyśleniami podzielili się zastępca prezydenta Lwowa Andrij Moskalenko, który w swojej działalności właśnie skupia się na ratowaniu zabytków przed tymi, którzy są bardzo zainteresowani w ich zniszczeniu, burmistrz Brzeżan Rostysław Bortnyk, główny konserwator Lwowa Lilia Onyszczenko, główny architekt Lwowa Anton Kołomiejcew, przewodniczący LTKZ Aleksander Nazar, prezes Fundacji na rzecz Zachowania Dziedzictwa Historyczno-Architektonicznego miasta Lwowa Andrij Saluk. Przewodniczący regionalnego oddziału Stowarzyszenia Prawników Ukrainy Iwan Gorodyskyj podkreślił, że „własność nie tylko nadaje prawa, ale także zobowiązuje”, a także ujawnił kwestie interesu publicznego w ochronie dziedzictwa. Architekt, naukowiec Włodzimierz Giericz podzielił się wynikami swoich wieloletnich badań nad prawem i praktyką, zwracając uwagę na potrzebę nowego prawa zharmonizowanego z prawem UE. Później prawnik z Warszawy Piotr Stryczyński pomógł zgłębić sytuację w Polsce, zwracając uwagę na główne zalety i istniejące wady istniejącego systemu. Andrij Moskalenko zwrócił uwagę na brak mechanizmów skutecznej walki z niszczycielami zabytków i naprawdę śmieszne kary w wysokości aż… 1700 hrywien (ok. 230 złotych).

Dyskusja zakończyła się jednak pozytywnym akcentem – trzeba kontynuować dzieło, konsolidować siły, a jeśli młodzi ludzie wracają na Ukrainę, jak burmistrz Brzeżan Rostysław Bortnyk, który porzucił karierę wiedeńskiego architekta dla rodzinnego miasta – to znaczy, że jest przyszłość.

Swoistą kontynuacją tematyczną było następne wydarzenie – dyskusja o rewitalizacji zabytków i dzielnic, które zainaugurował główny architekt Lwowa Anton Kołomiejcew. Przykładami rewitalizacji warszawskiej Pragi, fabryki „Manufaktury” w Łodzi oraz innych obiektów podzielili się polscy koledzy. Badaczka Natalia Tarkowska mówiła o swoich staraniach w ratowaniu sanatorium „Kosów” w pobliżu miasta o tej samej nazwie oraz możliwości zbudowania strategii rozwoju uzdrowiska pod marką ponad stuletniej tradycji uzdrowiska i jego założyciela Apolinarego Tarnawskiego. Przedstawiciel Holdingu Emocji !Fest Taras Masełko podzielił się swoimi doświadczeniami na lwowskiej ziemi. Holdingowi udało się w szczególności przywrócić do życia starą fabrykę szkła, tworząc w niej centrum wydarzeń kulturalnych.

A jak przywrócić do życia lwowskie Krakidały? Przez tę definicję umownie rozumiemy całą miejską przestrzeń dawnego Krakowskiego przedmieścia, którą 100 lat temu głownie zamieszkiwali Żydzi. Może obecnie nie jest tu tak źle jak swego czasu na starym mieście w Tbilisi, na wileńskim Zarzeczu (Użupis), warszawskiej Pradze czy krakowskim Kazimierzu przed rewitalizacją, ale i tak Krakidały to dziś miejsce omijane przez turystów, w którym prawie nie ma wydarzeń kulturalnych, a jednocześnie jest to prawie centrum miasta, a dzielnica ma wiele do pokazania! O tym miejscu ze szczególną atmosferą opowiedział film, który zaprezentowało artystyczne małżeństwo Aleksandra i Daria Bałabajowie.

Markian Kossak, architekt o międzynarodowym doświadczeniu, przygotował naprawdę obszerną prezentację z retrospekcją, przedstawieniem problemów i pomysłów na ich rozwiązanie. Do propozycji należało m.in. zharmonizowanie zabudowy i urządzenie strefy rekreacyjnej – parku, który mógłby powstać zamiast rynku „Dobrobyt” i przez integrację z już istniejącymi skwerami harmonijnie połączyłby śródmieście z umownym centrum dzielnicy – placem. Św. Teodora. Pani Lilia Onyszczenko wspomniała, że potrzeba przebudowy placu jest już dawno na czasie – dziś to tylko pustka. Kilka projektów rekonstrukcji placu zostały już opracowane, lecz wszystko utknęło z powodu finansowania i braku akceptacji mieszkańców…

Zachowana neobarokowa synagoga jako ośrodek kulturalno-oświatowy
Fasada unikatowego zabytku z połowy XIX w. – neobarokowej synagogi „Jakub Glanzer Szul” – jest jedyną zachowaną z kilkudziesięciu bożnic na tym terenie przed okupacją. Konserwacja oraz rewitalizacja synagogi – to sprawa priorytetowa dla Lwowskiego Towarzystwa Kultury Żydowskiej – powiedział prezes Towarzystwa Aleksander Nazar. Według jego opinii, synagoga jako „dom zgromadzenia” powinna być miejscem przyciągania ludzi i idei, widocznym na kulturalnej mapie nie tylko Lwowa, ale także Ukrainy i Europy! Być może na jej podstawie mogłoby działać potężne centrum kultury i edukacji, dialogu europejskiego. Teraz ośrodek naukowy Towarzystwa przygotowuje wielkoformatową wystawę „Sala Synagog”, która opowie o dzielnicy Krakidały i jej zaginionych perłach, a już teraz z opracowanych materiałów pojawi się broszura o zachowanej „Jakub Glanzer Szul” – o jej ciekawej historii i, mamy nadzieję, wspaniałej przyszłości.

Kultura i „koronokryzys”
Planowanie w zwykłych czasach to jedna rzecz. Ale jak być w czasach kryzysu? Jak przez nie przejść i potem nie wspominać tylko jak o czasie straconym? Malarka Wiktoria Kowalczuk od razu zwróciła na siebie uwagę maską i czapką czarownicy – obrazem do mini przedstawienia: „Maska to powszechny atrybut teatru, ale dziś stała się codzienną koniecznością. Czy stanęła murem między człowiekiem a kulturą?”. Pani Wiktoria podkreśliła, że w czasach próby ludzkość musi się jednoczyć, pozostawić kłótnie i skupiać się na wzajemnym wsparciu, na przyjaźni, która nie na próżno wpisała się w hasło przewodnie tego wydarzenia – „Dialog” – dialog, który prowadzi do zrozumienia, zrozumienie – do porozumienia, porozumienie– do przyjaźni.

Dyskusję na temat „Rozwój kultury w czasie pandemii” otworzył filozof, encyklopedysta Igor Derżko oraz kurator sztuki Paweł Gudimow. Nawiasem mówiąc, w jego „Ja-galerii” jest eksponowany projekt „Dialog” Igora Janowicza – i to bez żadnego spiskowania z organizatorami „Dni” – czasem myśli same toczą się w jednym kierunku. Paweł Gudimow porównał kulturę do szkieletu, na którym nawarstwiają się wszystkie inne elementy życia – ekonomia, prawo, polityka… Słynny kurator podzielił się również swoimi doświadczeniami z pandemii, opowiedział na przykład o stereotypach, które udało mu się przełamać, odtwarzając przełomową wystawę o Lwowskiej Fabryce Ceramiki i Rzeźby – retrospektywę, bardzo ważną dla wizji kulturowej strategii nie tylko Lwowa, ale całego państwa.

Reprezentującemu „Kurier Galicyjski” Arturowi Żakowi tezą „artysta głodny to artysta płodny” udało się wywołać ożywioną dyskusję o wsparciu kultury. Z potwierdzeniem ważnej roli państwa do rozmowy z Amsterdamu dołączył Maksim Hodak, holenderski prawnik i założyciel wydawnictwa „Glagosław”, które promuje literaturę słowiańską, a zwłaszcza ukraińską i polską w świecie anglojęzycznym. Jego zdaniem, nawet z punktu widzenia racjonalistycznego, finansowanie kultury – to inwestycja, nie koszty, bo tylko dzięki kulturze świat poznaje ten czy inny kraj. Bez promocji kultury kraj pozostaje pustym terytorium na mapie, terytorium bez twarzy, nieciekawym i niezrozumiałym. Nikt tam nie pojedzie, nie zechce inwestować! Glagosław widzi swoją misję w otwieraniu się krajów słowiańskich na świat – przecież globalny dialog zaczyna się od znajomości kultury!

Marketingowiec i psycholog Ołena Kossak podzieliła się skutecznymi zaleceniami, jak nie popaść w melancholię w czasach kryzysu, jak skutecznie wykorzystać czas dla siebie i własnych projektów. Andrij Pawłyszyn, naukowiec i tłumacz, właśnie nie marnował czasu w kryzysie koronawirusowym, dzięki czemu ukazało się jego ukraińskie tłumaczenie książki autorstwa polskiego prawnika, wydawcy i publicysty Grzegorza Gaudena „Lwów: kres iluzji. Opowieść o pogromie listopadowym 1918”.

Wykłady, spotkania, kursy mistrzowskie
Andrij Pawłyszyn zapoznał również publiczność z biografią Runy Reitman – twórcy żydowskiej „republiki marzeń” we Lwowie. Na początku XX wieku kobieta stała na czele żydowskich entuzjastów, z których inicjatywy powstały schroniska, jadłodajnie, przychodnie, biblioteki – powstała cała infrastruktura społeczna! Krakidały nie były bogatą dzielnicą, ubóstwo było codziennością, lecz nie przeszkadzało to szlachetnym inicjatywom i spełnianiu marzeń!

Pisarz i publicysta Michael Dorfman z Nowego Jorku opowiedział o relacjach społeczności żydowskiej z innymi narodami i podkreślił, że należy pamiętać o pozytywnych stronach. Nawiązując do relacji muzułmanów i Żydów w Bośni, Albanii, Czeczenii i Tatarstanie zapytał, dlaczego tak niewiele o nich wiemy? Prawdopodobnie dlatego, że było to pokojowe współistnienie, nie było widocznych konfliktów, a bez konfliktów, niestety, nikt nie uzna, że była historia.

Bogaty i pouczający był również wykład „Żydowska secesja we Lwowie: architekci, wytwórcy” historyka sztuki Tetiany Kazancewej, która od wielu lat porywa słuchaczy na swoich wykładach i spacerach. Być może takie inicjatywy zmieniają światopogląd innych? Czy mogą zmienić całą społeczność? Jeśli chodzi o secesję, to naprawdę uczynił to autentyczny styl tzw. „Pięknej epoki” – belle epoque, która przez pryzmat secesji była szczególnie widoczna w miastach Europy Wschodniej, a znaczący wkład w jej rozwój wnieśli żydowscy architekci i budowniczowie.

Nauczycielka Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego Oksana Sikorska poprowadziła kurs „Moje pierwsze słowo w języku jidysz lub elementarz mame-loszn”, podczas którego uczestnicy poznali język Żydów aszkenazyjskich, znaleźli odpowiedniki przysłów z języka jidysz w językach słowiańskich i swoje pierwsze słowo napisali na „mame-loszn”. Rozmawiali także o praktycznym zastosowaniu języka jidysz i jego przyszłości. W niektórych częściach Izraela i Stanów Zjednoczonych jest to język dominujący, a w Birobidżanie jest to też język urzędowy, którego uczą się wszyscy uczniowie.

Inspirująca była prezentacja Ołeny Szot o Instagramowym blogu „Jidysz vinkl”, w której autorka opowiada w jidysz o swoim życiu i ulubionym mieście Lwowie. Uczestnicy „Dni Dialogu” zapoznali się także z tradycją Chanuki – święta zwycięstwa nad pogaństwem, święta cudu i światła, którego fabuła weszła też do przedchrześcijańskiej tradycji.

W ten sposób „Dni dialogu” kontynuują również tradycję poprzednich „Dni Języka Jidysz”, zorganizowanych w 2013 i 2015 roku, jednak ze znacznie rozszerzoną tematyką.

Aktywność dyskusji, zainteresowanie widzów, którzy zadawali pytania on-line, pokazały, że jest niezwykłe zapotrzebowanie na takie wydarzenia. Możemy więc powiedzieć: „Dialog się rozpoczął!”.

Partnerami „Dni Dialogu” były żydowskie studia UKU, najstarsza żydowska gazeta Ukrainy „Szofar” oraz największa polskojęzyczna gazeta Ukrainy „Kurier Galicyjski”.

materiał został przygotowany przez LTKZ im. Szolema Alejchema

X