„Czwarta Rano” pędzi… Hemarówkę

„Czwarta Rano” pędzi… Hemarówkę

ze Sławomirem Gowinem, szefem lwowskiego kabaretu, rozmawia Anna Gordijewska.

We Lwowie zima w pełni, ale słyszę, że kabaret „Czwarta Rano” całą parą pędzi ku wiośnie?

Można powiedzieć, że w kabarecie zawsze wiosna, ale wyczuwam subtelną aluzję zaszytą w pytaniu. „Czwarta Rano” rzeczywiście nabiera rozpędu w przygotowaniach do kolejnych, już 121. urodzin Mariana Hemara, które w tym roku, ze względu na układ świąt wielkanocnych, zaplanowaliśmy na 30 kwietnia. Ponieważ staramy się oprócz tego, co najważniejsze – teatru, piosenek, muzyki, poezji – przygotować jakąś „spożywczą” niespodziankę, to w tym roku powiedzmy, że pędzimy…

Hemarówkę?

Nazwa to jeszcze temat otwarty, ale póki co, niech będzie Hemarówka. Warto też zaznaczyć, że to proces spokojny, refleksyjny rzecz można, idzie wszakże o szlachetną nalewkę, a takim płynom gwałtowne procesy nie sprzyjają, więc raczej się je tworzy niż pędzi.

Zatem umieram z ciekawości cóż to za specyjał będzie?

Nalewka na orzechowych liściach, sto dwadzieścia jeden premierowych flaszeczek znajdzie się na słynnym już podwórku Hemara przy Jagiellońskiej/Hnatiuka 11, gdzie znów wzniesiemy toast pod jego dawnymi oknami.

Dotąd znaliśmy „Czwartą Rano” z zupełnie innej twórczości, ale widać, że to zespół utalentowany doprawdy wszechstronnie…

Duchy zaklęte w rozmaitych płynach zawsze były w naszej twórczości obecne. Hemarówka powstaje wprawdzie z naszej inspiracji, jednak dzięki talentom mistrza z warszawskiej restauracji „Baczewskich”, która podobnie jak ta we Lwowie, słynie z nadzwyczajnych nalewek. Osobiście zajmuje się nią Damian Mielniczek, prawdziwy spirytualny alchemik, spod jego ręki zapewne wyjdzie płynne arcydziełko.

A dlaczego sięgnęliście akurat po orzechowe liście?

To historia smutna i krzepiąca zarazem. Smutna, bo kiedy Marian Hemar we wrześniu 1939 roku opuszczał Polskę, jak się okazało na zawsze, to ostatnim drzewem jakie mijał przed przekroczeniem granicy był orzech. Zerwał z niego liść, z którym nie rozstał się do śmierci. Zasuszył go najpierw w książce, później oprawiony w ramkę wisiał w jego angielskich domach, w końcu został z nim pochowany w Dorking pod Londynem. Nawiasem mówiąc w tym roku, 11 lutego mija 50 lat od jego śmierci.

Marian Hemar
LIŚĆ

Już światełka na wzgórzach
Rumuńskich, niedaleko,
Pełgały przed oczami,
Już byliśmy nad rzeką.

Wyszedłem z wozu. Obok,
Tuż przy drodze, na lewo,
Zamajaczyło przede mną
Ciemne ogromne drzewo.

Dotknąłem dłonią kory,
Mokra była u dłoni.
Chłonąłem woń zieleni,
Poznałem ją po woni.

Poznałem po zapachu
Jedynym, potajemnym,
Nie oddanym słowami,
Gorzkim jakby i ciemnym

I nasyconym rosą
I jesieni oddechem.
Stałem chwilę w ciemności
Pod tym drzewem, orzechem,

Słuchałem, jak w nim szepce
Drobnych kropel ulewa.
I zerwałem liść jeden –
I zerwałem liść z drzewa –

I zerwałem znad głowy,
Dłońmi roztrzęsionemi,
Liść z ostatniego drzewa,
Co rosło na mojej ziemi.

Kiść ośmiolistną, jakby
Wyciętą z mokrej wstążki,
I zaniosłem do wozu
I włożyłem do książki,

Włożyłem do zielnika
Z nie skończonymi wierszami,
Niech je przejdzie zapachem,
Niech je rosą poplami.

I wziąłem liść ze sobą
Na swą drogę daleką,
Co się wtedy zaczęła
Za tym mostem, za rzeką,

Dziś, gdy piszę te słowa,
Rzewna to mi pociecha,
Otwieram dawną książkę
A w książce liść orzecha.

Jakby z przezroczystego
Szkła, cieniutki i kruchy,
Lecz wciąż jeszcze zielony,
Choć przybladły i suchy

I pachnie wciąż – tym samym
Gorzkim jakby i ciemnym,
Nijak niewysłowionym
Zapachem potajemnym,

A w nim – deszcz cichy pada
I czarna noc podolska
I wiatr, i szum, i chmury,
I tłum, i żal, i Polska.

A co w tej historii krzepi?

Myśl, że bez względu na dziejowe zawieruchy potrafimy trwać przy swoich wartościach, że pamięć i tęsknota jest czymś dotkliwym i budującym, twórczym zarazem, że czasem coś tak dosłownie ulotnego jak liść pomaga nam utrzymać się na wietrze historii. Nie wstydźmy się tej odrobiny patosu, w życiu Hemara naprawdę było tak, że ze wspomnień, tęsknot, strzępów pamięci stworzył niejako własną „planetę Lwów”, na której on i wielu innych wygnańców znalazło duchowe schronienie.

I to wszystko uda się zamknąć w płynie, którego będziemy mogli spróbować 30 kwietnia we Lwowie?

Mam nadzieję, że Hemarówka będzie nasycona pięknym wierszem pod tytułem „Liść”, który Hemar napisał na emigracji i będzie on swoistą esencją, która skropli się w niej symbolicznie. Słowa tego wiersza przekonały nas, że taką niespodziankę warto sprawić publiczności przybywającej pod lwowskie okna Hemara. To jest hebra, że się tak wyrażę, najwyższej destylacji, jak wyborny spirytus. Niech więc, wzbogacona właściwymi ingrediencjami, obcuje z duchem Hemara jeszcze bliżej.

Ale, jak się domyślam, nie tylko przy nalewce spotkamy się na podwórku Hemara?

Nie tylko, będzie też wiele innych atrakcji, ale pozwól, że podzielę je na serię kolejnych dawek przypominających, które będziemy aplikować czytelnikom KG.

 

Dziś zatem poprzestańmy na dawce mocno zachęcającej, czyli Hemarowej nalewce z orzechowych liści.

Zdaniem Damiana Mielniczka świetna prawie na wszystko, już sama myśl o niej pobudza tęsknotę za Lwowem.

Zatem dziękuję za rozmowę i czekam na kieliszeczek!

Damian Mielniczek ceni dobry smak we wszelakich aspektach. Miłośnik elegancji i wyrafinowania w koktajlach, krzewi je jako barman z zamiłowania, w blendingu wykorzystując swe pasje cukiernicze i wprowadzając autorskie techniki kulinarne. Uprawia styl bardzo osobisty, uważnie obcując z każdym składnikiem, ważąc jego intensywność, aromat i barwę tak, aby stworzony płyn stanowił harmonijną kompozycję. Zdobywał doświadczenie w pracy i konsultacjach dla najlepszych restauracji w Warszawie. Współzałożyciel CraftCocktailsBrothers – cenionej agencji barmańskiej. Specjalizuje się także w miksologii molekularnej. Od 2018 roku zaangażowany w projekt „Rest. Baczewskich”, gdzie jest odpowiedzialny za koncept baru i tworzenie szerokiej palety nalewek.

O nalewce opracowywanej na 121 urodziny Hemara opowiada:

Hemarówka na liściach włoskiego orzecha jest wytrawna, goryczkowa, o lekko migdałowym aromacie. Oparta na liściu ma podobne właściwości jak klasyczna orzechówka, działa przeciwzapalnie, wzmacnia serce, obniża ciśnienie, dlatego jest świetna na podwieczorek. Dobrze smakuje w wersji wytrawnej, ale dosłodzona lipowym miodem zadowoli też wrażliwsze podniebienia. Doskonale wpływa na cerę i włosy, chętnie zatem sięgną po nią panie, co na pewno ucieszyłoby Hemara, wybornego eksperta kobiecej duszy.

Rozmawiała Anna Gordijewska

Tekst ukazał się w nr 2 (390), 31 stycznia – 14 lutego 2022

Anna Gordijewska. Polka, urodzona we Lwowie. Absolwentka polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Ukończyła wydział dziennikarstwa w Lwowskiej Akademii Drukarstwa. W latach 1995-1997 Podyplomowe Studium Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa na KUL. Prowadziła programy w polskim "Radiu Lwów". Nadawała korespondencje radiowe o tematyce lwowskiej i kresowej współpracując z rozgłośniami w Polsce i za granicą. Od 2013 roku redaktor - prasa, radio, TV - w Kurierze Galicyjskim, reżyser filmów dokumentalnych "Studio Lwów" Kuriera Galicyjskiego. Od września 2019 roku pracuje w programie dla TVP Polonia "Studio Lwów". Otrzymała nagrody: Odznaka "Zasłużony dla Kultury Polskiej", 2007 r ., Złoty Krzyż Zasługi, 2018 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X