Coś nowego, ciekawego Kazimierz Wajda jako Szczepko (z lewej), Stanisław Sielański jako woźny Hipek (w środku), Henryk Vogelfanger jako Tońko w jednej ze scen filmu „Będzie lepiej”, NAC

Coś nowego, ciekawego

Nasza biblioteka redakcyjna wzbogaciła się kolejną interesująca pozycją wydawniczą, którą gorąco polecamy naszym zamiłowanym we Lwowie Czytelnikom. Tytuł tej książki brzmi „Tylko we Lwowie” i został zaczerpnięty ze słynnej piosenki o naszym mieście w wykonaniu Szczepka i Tońcia – znanej pary lwowskich batiarów z „Wesołej Lwowskiej Fali”.

Publikacja zaczyna się interesującym opisem: „15 listopada 1936 roku zaskoczeni mieszkańcy Lwowa zauważyli na Rynku, w pobliżu słynnej knajpy literacko-artystycznej „Atlas”, niezwykłą scenę: tłum ludzi, otyły mężczyzna z megafonem, na wysokim statywie kamera filmowa, kupa kabli na ziemi, operator, oświetleniowcy, asystenci. Dwóm aktorom – jednemu wysokiemu, jakby ponuremu, drugiemu niskiemu, zabawnemu – ktoś poprawia makijaż. W końcu mężczyzna z megafonem żąda ciszy, a następnie rozkazuje: Światła! Kamera! Akcja!”.

Jest to opis kręcenia zdjęć do filmu Michała Waszyńskiego „Będzie lepiej”, w którym ta para lwowskich batiarów odgrywa główne role. Zanim jednak stali się idolami całej Polski, swą drogę artystyczną rozpoczęli we Lwowskiej rozgłośni Polskiego Radia.

Kadr z filmu „Włóczęgi”, dsh.waw.pl

Autorzy przytaczają historię powstania lwowskiej rozgłośni, zaczynając od – jak to się mówi „ab ovo” – czyli od znajomości Zygmunta Chamca z Guglielmo Marconim podczas pełnienia służby dyplomatycznej na Konferencji Pokojowej w Paryżu. Znajomość tych dwóch panów, pasjonujących się „telegrafem bezprzewodowym” zaowocowała powstaniem sp. z o.o. Polskie Radio. Dalej mamy historię powstania rozgłośni radiowej w Warszawie i w kolejnych miastach II Rzeczypospolitej. Jesienią 1929 r. do Lwowa przyjeżdża z Warszawy Władysław Heller – dyrektor techniczny Polskiego Radia. Po organizacji całej infrastruktury radiowej (nadajnika z wieżą na terenie Targów Wschodnich i studia przy ul. Batorego 6, 15 stycznia 1930 r. po raz pierwszy w eterze na falach 385,1 m zabrzmiał głos ze Lwowa. Dyrektorem technicznym był Witold Scazighino, a dyrektorem programowym Juliusz Petry. On to starał się uczynić audycje interesującymi i angażował do współpracy znanych artystów, śpiewaków, duchownych, muzyków i pisarzy.

Tak do rozgłośni trafił na spikera Kazimierz Wajda (przyszły Szczepko). Uczęszczał do Państwowej Szkoły Technicznej, którą opuścił dla teatru, a stąd trafił do radia. Pod koniec 1930 r. do redakcji dołącza Wiktor Budzyński, pisarz, dramaturg i reżyser kabaretowy. To z jego pomysłu powstaje „Wesoła Lwowska Niedziela” – audycja typowo lwowska, gdzie bałakiem pisane były krótkie scenki satyryczne, odczytywane przez pracowników rozgłośni, w tym i Kazimierza Wajdę. Przyjacielem Budzyńskiego z lwowskiego VI gimnazjum im. Staszica był Henryk Vogelfänger, prawnik z wykształcenia. Budzyński namówił go do udziału w audycji i tak stał się on partnerem Wajdy – Tońkiem. O tym jakie było ich pierwsze spotkanie –każdy ze świadków mówi inaczej. Ale to nie ma znaczenia – najważniejsze jest to, że Budzyński postawił Kazimierza Wajdę i Henryka Vogelfängera wspólnie przed mikrofonem.

Tylko we Lwowie – okładka książki, Księży Młyn

Ich imiona wzięte zostały od świątyń w pobliżu których zamieszkiwali: Henryk Vogelfänger mieszkał na Łyczakowie koło kościoła św. Antoniego – stąd naiwny i łatwowierny Tońko, a Kazimierz Wajda – koło kościoła św. Elżbiety, porównywanego do wiedeńskiej świątyni św. Szczepana – dlatego wyrachowany i rozsądny Szczepko.

Po pierwszej audycji Budzyński został zasypany lawiną listów i dalej para tych sympatycznych postaci pojawiała się w każdej audycji Lwowskiego Radia (transmitowana później na całą Polskę) do 1939 r. Ich skecze i wypowiedzi stały się słynne w całym kraju, a ich popularność przyćmiewały chyba jedynie transmisje meczy piłkarskich. Satyryczną audycję dopełniały również i inne charakterystyczne postacie: „starego Austriaka” radcy Strońca, pary „ekspertów politycznych” Aprikosenkranca i Untenbauma (po ich żartach nastąpiły perturbacje w lwowskiej rozgłośni i o mały włos nie zlikwidowano „Wesołej Fali”), Ciotki Bandziuchowej czy małego Marcelka. Muzycznie ilustrowali audycję Włada Majewska i Ewa Stojanowska. Z czasem „Lwowską Niedzielę” zamieniła „Lwowska Fala” z tym samym humorystycznym programem.

Popularność programu była na tyle olbrzymia, że zespół „Fali” organizował koncerty „na żywo” i gościł z nimi po różnych regionach Polski, a monologi Szczepka i Tońka wydawano drukiem. W 1935 r. programy „Wesołej Lwowskiej Fali” słuchało nawet 6 mln słuchaczy. W końcu postanowiono nakręcić film z popularnymi postaciami – tak powstało „Będzie lepiej”.

Nie był to jedyny film z tą parą sympatycznych bohaterów. Kolejną komedią wojenną miała być tegoż reżysera „Górą rekruci” według scenariusza Wiktora Budzyńskiego. Niestety nie zmieściła się w harmonogramie reżysera na rok 1937. Termin realizacji został przesunięty na rok następny i filmu nie zrealizowano. Dopiero w styczniu 1939 r. Waszyński mógł realizować kolejny film o lwowskich batiarach. Miały to być „Włóczęgi”. Film kręcono w tempie ekspresowym – już w marcu ukończono zdjęcia i film miał ukazać się na Wielkanoc. Premiera filmu odbyła się 5 kwietnia 1939 r. w warszawskim kinie Victoria, we Lwowie – 8 kwietnia w kinie Palace (dawna „Ukraina” – kto pamięta). To z tego filmu pochodzi popularna do dziś piosenka Warsa i Schlechtera „Tylko we Lwowie”. Popularność tego filmu natchnęła autorów do kolejnej produkcji – filmu „Serce batiara”. Dochód z tego filmu miał być przeznaczony na zakup samolotu wojskowego „Batiar”. Zdjęcia rozpoczęły się we Lwowie 26 lipca i kontynuowane miały być w Krakowie i innych miejscowościach. Ale…

10 września z pracowników Rozgłośni Polskiego Radia Lwów uformowano oddział propagandowy i oddano go do dyspozycji dowództwa wojskowego. 11 września Janusz Petry dostał rozkaz ewakuacji personelu radiowego, a Celina Nahlik ogłosiła to na antenie. Było to ostatnie ogłoszenie z lwowskiej rozgłośni. Gmachy rozgłośni zostały opieczętowane datą 11 września. Dalsze nadawanie programów miano zorganizować z Tatarowa. Ponieważ były trudności z dostaniem się do tej miejscowości, kolumnę radiowców skierowano do Śniatynia. A jednak 13 września Juliusz Petry z kilkoma kolegami wrócił do miasta i na antenie nadany został apel prezydenta Lwowa Stanisława Ostrowskiego: „Zostaję z wami na dolę i niedolę” – tymi słowami zakończył swe przemówienie Stanisław Ostrowski. Po 22 września radiostację przejęli bolszewicy, a Ostrowskiego aresztowano.

W tym czasie radiowców ze Śniatynia przerzucono do Pistynia, by nadawać komunikaty wojskowe. Nie otrzymali jednak żadnych dalszych rozkazów, wobec czego 17 września przekroczyli granicę rumuńską. „Nikt z nas nie przypuszczał, że już nigdy nie zobaczymy naszego kochanego miasta i nigdy nie wrócimy do swoich domów…” – wspominała te chwile Włada Majewska.

W Rumunii Budzyński zakłada Polski Zespół Artystyczny „Lwowska Fala”. Zrezygnowano z członu nazwy „Wesoła”. Artyści występowali w obozach dla żołnierzy i cywilów po całej Rumunii. Dawano po kilka koncertów dziennie. Przygotowano nowy program „Wrócimy”. W marcu 1940 r. „Lwowska Fala” przenosi się do Francji i działa tam jako Polowa Czołówka Teatralna Nr 1. Potem była Wielka Brytania i kolejne występy przez polskimi żołnierzami. Stamtąd towarzyszyli im przez Francję, Belgię i Holandię, aż do chwili rozwiązania dywizji gen. Maczka w 1947 r.

Ostatnim występem „Fali” był 17 listopada 1947 r. w Edynburgu. Program „Trzymaj fason” był ostatnim występem duetu Szczepka – Tońcia. Jakie było ich pożegnanie, o tym nie ma żadnych wiadomości. Szczepko jako pierwszy opuścił Edynburg. Wybrał jednak powrót do Polski. Do Warszawy wrócił z żoną Mirą Grelichowską. W Polskim Radiu prowadził audycje humorystyczne. Nie doczekał swoich 50. urodzin, całe życie tęsknił za Lwowem, o czym pisał w swoim poemacie „Gródeckie kwiaty”.

Tońko nie spieszył się z opuszczeniem Wielkiej Brytanii. W Edynburgu ukończył kurs prawa administracyjnego, ożenił się z Wandą Berezą, urodził im się syn – mały Tońko. Później przenieśli się do Republiki Południowej Afryki. Tu w Johannesburgu nie mógł pogodzić się z reżymem apartheidu i małżonkowie wracają do Londynu. W 1963 r. Wanda ginie w katastrofie w metrze i osieroca męża i synka. Henryk Vogelfänger zmienia nazwisko na Henry Barker. Gra na scenie Teatru Polskiego w Londynie, m.in. w „Tangu” Mrożka. Ostatnie lata życia spędził w Domu Kombatanta w Warszawie, gdzie zmarł 6 października 1990 r., w dwa dni po swoich 86. urodzinach. Obaj „batiarzy” zostali udekorowani Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za „całokształt wieloletniej pracy artystycznej”.

Te i wiele innych faktów z życia słynnego duetu, atmosfery ówczesnego Lwowa Rzeczypospolitej i wojennych losów lwowskich radiowców mogą Państwo poznać z książki „Tylko we Lwowie” z podtytułem „Tońko, Szczepko i wszyscy inni”, wydanej po polsku przez Dom Wydawniczy „Księży Młyn”. Bogato ilustrowana książka wydana jest na 272 stronach. Niewątpliwą dodatkową atrakcją książki są QR-kody, umieszczone na poszczególnych kartach książki. Pozwalają one w oryginale wysłuchać zapisów audycji „Wesołej Lwowskiej Fali”, wypowiedzi bohaterów książki, znanych piosenek i fragmentów filmów.

Autorami książki są STANISŁAW CALIK, pisarz ukraiński, scenarzysta, historyk, współpracujący z BBC, autor i współautor 15 publikacji, członek Ukraińskiej Akademii Filmowej i Stowarzyszenia Dziennikarzy Europejskich, laureat licznych ukraińskich i międzynarodowych nagród literackich oraz OLEG CHORNY, ukraiński reżyser, scenarzysta i artysta medialny, członek Związku Filmowców Ukrainy, Ukraińskiej Akademii Filmowej i Związku Krytyków Ukrainy, autor licznych publikacji o tematyce filmowej.

„Kurier Galicyjski” gorąco poleca tę pasjonującą książkę. Życzymy przyjemnej lektury.

Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 1 (461), 17 – 30 stycznia 2025

X