W Liceum nr 10 im. Św. Marii Magdaleny we Lwowie odbyła się studniówka, wydarzenie długo wyczekiwane i niezwykle ważne dla młodzieży stojącej u progu dorosłości. Przed maturzystami trudne sto dni nauki, jednak w ten szczególny wieczór liczyła się przede wszystkim radość, wspólnota i chwila wytchnienia.
Tym bardziej wymowne było to święto, ponieważ studniówkę poprzedziła trudna noc. W obwodzie lwowskim rozlegały się alarmy lotnicze, a wielu uczniów i ich rodzin spędziło noc przy dźwiękach syren. Poranek przyniósł zmęczenie i niepewność spowodowane częstym odłączaniem prądu. Jednak młodzież przyszła na bal elegancka, skupiona, z godnością i z potrzebą normalności, której wojna nie zdołała odebrać.
Osiemnastu uczniów klasy maturalnej swój pierwszy dorosły bal rozpoczęli tradycyjnym polonezem – jednym z najstarszych polskich tańców, popularnym na dawnych polskich dworach magnackich. Na parkiecie dziewczęta zaprezentowały się w białych bluzkach i czarnych spódnicach, a chłopcy w eleganckich garniturach, podtrzymując wieloletnią tradycję szkoły.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Studniówka odbyła się w szkolnych murach, które na ten wieczór zamieniły się w elegancką salę balową, w której dominował złoty kolor. Na swój pierwszy dorosły bal maturzyści zaprosili rodzinę: rodziców, dziadków i rodzeństwo oraz nauczycieli, którzy towarzyszyli im przez lata nauki.
Wśród honorowych gości znaleźli się: konsul Konsulatu Generalnego RP we Lwowie Diana Graczyk, proboszcz parafii Św. Marii Magdaleny o. Artur Stronczewski, o. Paweł Szlacheta OMI, liderzy Rodziny Rodzin Halina i Włodzimierz Wencakowie, członek zarządu Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej Bogdan Fotiuk, prezes PTR Radio Lwów Teresa Pakosz, wiceprezes Towarzystwa „Zabytek” Zbigniew Pakosz oraz przedstawiciele „Nowego Kuriera Galicyjskiego”.
Przybyłych gości serdecznie przywitała dyrektor szkoły Wira Szerszniowa.
– Młodzież mamy bardzo fajną, zdolną – mówiła Pani Dyrektor. – Życzymy im szerokiej drogi i myślę, że ten bal da im siłę na pomyślne zakończenie roku szkolnego. To już cztery lata, jak młodzież uczy się w okresie wojny. Są alarmy, różne inne problemy. To utrudnia im życie, ale staramy się robić tak, żeby nie odczuwali tego. Studniówka jest raz w życiu i dlatego mają prawo na zabawę, na tę młodość, na ten oddech w tym trudnym czasie.
Wszyscy obecni na sali uczcili minutą ciszy poległych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Podczas części oficjalnej zaproszeni goście skierowali do maturzystów ciepłe słowa i życzenia. Życzyli im mądrego wyboru drogi życiowej, odwagi w podejmowaniu decyzji oraz wytrwałości w dążeniu do marzeń. Podkreślali, aby niezależnie od miejsca, w którym przyjdzie im żyć i pracować, pozostali wierni wartościom wyniesionym z domu i szkoły, pielęgnowali swoją tożsamość oraz pamiętali o korzeniach.
W części artystycznej studniówki uczniowie przedstawili scenki szkolne, oparte na obserwacjach nauczycieli, z lekkim przymrużeniem oka i dużą improwizacją. Program obejmował także film z lat szkolnych, występy muzyczne oraz taniec.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Wzruszającym momentem wieczoru były podziękowania. „Ten rozdział się kończy, ale to, co przeżyliśmy, zostanie z nami na zawsze” – mówili maturzyści, dziękując dyrekcji, nauczycielom, którzy przez lata towarzyszyli im w nauce i dorastaniu, rodzicom oraz wszystkim, którzy współtworzyli ich szkolną drogę.
Szczególne słowa skierowali do nauczycielki języka i literatury ukraińskiej, swojej kierowniczki klasowej Oksany Jakymiw, podkreślając, że przez siedem wspólnych lat stała się dla nich nie tylko nauczycielką, ale i przyjacielem, do którego zawsze mogli zwrócić się o radę, podzielić radością czy smutkiem, po prostu porozmawiać.
– Zawsze nas Pani wysłuchiwała, chroniła i była po naszej stronie, nawet gdy się myliliśmy. Jesteśmy Pani bardzo wdzięczni za wszystko, co dla nas zrobiła. Jest Pani najlepszą wychowawczynią i bardzo Panią kochamy! – mówili uczniowie.
Wypowiedzi rodziców i absolwentów szkoły pokazały, jak silne są więzi z „Dziesiątką”. Wielu z nich samo kończyło szkołę nr 10, a dziś z dumą przyprowadza tu swoje dzieci, a nawet wnuki.
– Najpierw przyprowadzaliśmy do tej szkoły maluchów, a dziś widzimy dorosłych ludzi. Ta szkoła to nasza tradycja rodzinna. Uczyła się tu moja mama, ciocia, mąż, a teraz nasze dziecko. Dzisiejsza studniówka to dla nas ogromne przeżycie – mówiła Jadwiga Kowalska.
Znaczenie tradycji podkreślał także Dariusz Kompanowicz, absolwent szkoły i ojciec maturzystki. – Studniówka w tej szkole to wyjątkowa tradycja. Ja sam miałem tu swoją studniówkę w lutym 1996 roku, a dziś jestem tu jako ojciec. To już moja trzecia studniówka w tej roli. Spotykamy znajome twarze, całe rodziny związane z tą szkołą. To ważne, zwłaszcza w polskim środowisku we Lwowie. Dla dzieci to wielkie święto, a dla nas – ogromna duma – podkreślił.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Po części oficjalnej przyszedł czas na zabawę. Jako pierwszy taniec maturzyści zatańczyli walca. Na parkiecie królowały znane przeboje i współczesne hity, a także żywy dźwięk saksofonu. Do tańca ruszyli uczniowie, nauczyciele i rodzice. Był to wieczór radości, integracji i wspólnego świętowania, tak bardzo potrzebny w czasie pełnym niepewności.
Studniówka stała się czymś więcej niż balem. W cieniu trwającej od czterech lat wojny była namiastką normalności i nadziei oraz dowodem na to, że młodość potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze czasy. Jeden z ważnych etapów swojego życia maturzyści Liceum nr 10 im. Św. Marii Magdaleny mają już za sobą. Przed nimi droga w dorosłe życie.
Anna Gordijewska
Poloneza czas zacząć. Studniówka maturzystów Liceum nr 24 we Lwowie









































































