Boże Narodzenie 1914

Boże Narodzenie 1914

Święta rodzinne obchodzone w gronie najbliższych, przy tradycyjnych potrawach, kolędach, drzewku.

Sto lat temu toczyła się I wojna światowa, mocniej odczuwano brak kogoś z bliskich przy wigilijnym stole. W swoich wspomnieniach „Lwów w czasie okupacji rosyjskiej (3 września 1914 – 22 czerwca 1915)”Józef Białynia Chołodecki niezwykle krótko relacjonował ten okres… A co pisały lwowskie gazety?

„W przygotowaniu skromnej przynajmniej, świątecznej zastawy, kazał dr. Schleicher wypiec w trzech piekarniach 38.000 strucli, z tego 32.000 z przeznaczeniem dla kuchni miejskich. Przystąpiono z drugiej strony do rozdawnictwa zapomóg. Wpłynęło kilka tysięcy podań, a korytarz I piętra ratusza, był przepełniony petentami. O drzewo ubiegało się blisko 12.000 osób, z których znaczna część pukała do publicznej ofiarności, nie tyle z potrzeby, ile z nałogu, jaki niestety, coraz bardziej się rozpowszechniał. W ochronkach miejskich, przygotowano dla dziatwy ciepłą odzież, paltociki, spodnie itp. Dla inwalidów i rannych przygotowywały „gwiazdki” Pelagia i Róża hr. Skarbkowe, ta ostatnia przy pomocy Tadeusza Tyca, członka M. S. O. Stowarzyszenie Czerwonego Krzyża, urządziło dla żołnierzy obu walczących armji „gwiazdkę”, we wszystkich swoich pawilonach. Wśród gości byli ks. arcybiskup Józef Teodorowicz, Józefowa hr. Potocka, Fryderykowa hr. Skarbkowa z siostrą, Leon hr. Piniński, generał rosyjski Bołotow, Stanisław Henryk hr. Badeni i inni. Piękny rys ujawnił się w te święta wśród ludności Lwowa, a to wzmożona religijność. Kościoły były pełne pobożnych. Pomimo tytanicznych wysiłków Prezydjum miasta i komitetów, pomimo całego uznania i szacunku dla zasług osób Dr. Rutowskiego, Dr. Stahla i Dr. Schleichera, którzy dźwigali dla dobra ludności ciężar władzy i pracy, dały święta Bożego Narodzenia powód do niezadowolenia i utyskiwania, a to z winy personelu urzędniczego i pomocniczego, który nie zdołał dorównać prezydentom kroku, nie umiał postępować praktycznie, pozwalał bezkrytycznym, tłumom, zapełniać korytarze i dziedziniec ratuszowy, przeklinać z powodu zbyt małych zasiłków „na sprawienie świąt” i kruszyć powagę „ratusza”.

Drugiego dnia świąt około południa, podczas zmiany straży rosyjskiej na odwachu, zgromadziła się na placu św. Ducha, gromadka chłopaków i zanuciła pełnym głosem kolędę:

Wśród nocnej ciszy
Głos się rozchodzi:
W stańcie Moskale,
Austryjak nadchodzi,
Czem prędzej się zabierajcie,
Do Rosiei umykajcie,
Do swego cara!…

I O dziwo! uszło to malcom na sucho. Sołdaci nie dobyli nahajek, lecz w dobrym humorze odpowiedzieli śmiechem. Jałowość i szarzyznę życia Lwowian umaił chwilowo ich ulubieniec, dyrektor teatru Andrzej Lelewicz, urządzeniem, za pozwoleniem władz, przedstawień w sali Kasyna Miejskiego przy ulicy Akademickiej 13. Rozpoczął je w pierwszym dniu Bożego Narodzenia, stylową dwuaktową komedią Bogusławskiego, p.t. „Stara Romantyczka”. Część dochodu przeznaczono na „Czerwony Krzyż”.

Zakończenie roku 1914 obchodziły świątynie Lwowa uroczystym nabożeństwem. W bazylice archikatedralnej wygłosił podniosłe kazanie ks. arcybiskup dr. Bilczewski, po czym w otoczeniu kapituły prowadził pontyfikalną procesję, zakończoną błogosławieństwem”.

Tyle ze wspomnień. Ten sam okres opisywała prasa lwowska, podawano głównie wiadomości z pól bitewnych, ale i wiadomości bieżące:

22 grudnia 1914, Słowo Polskie:
– W ogrzewalni dla dzieci „Ciepły kącik” przy ul. Nabielaka 1. grono pań urządza „Drzewko świąteczne” dla 300 dzieci, przy czym rozdawane im będą ubranka i buciki.

– 38.000 strucli. Oprócz zapasów o których już wspominaliśmy zamówił wiceprezydent dr Schleicher na wilię 38.000 sztuk strucli, z czego 32.000 sztuk przeznaczono dla kuchni miejskich. Strucle te wykonano w trzech piekarniach. Próba, dokonana wśród dostarczonego już pieczywa stwierdziła, że strucle ze wszystkich piekarń są bardzo smaczne i starannie wykonane.

Natomiast Kurier Lwowski z tegoż dnia donosi:
– Zapomogi w opale. Z dniem wczorajszym rozpoczęło się w magistracie bezpłatne rozdawnictwo asygnat na drzewo. To też mnóstwo petentów zaległo wczoraj przedpołudniem korytarze magistratu czekając niecierpliwie na swą kolej. Z pośród zgłaszających się zauważyć się też daje spora ilość osób ze sfer inteligencji, która tak samo jak inni pozbawiona obecnie dochodów, korzysta z dobrodziejstwa mi a ta. Podania o zapomogi w opale wpływają w dalszym ciągu w wielkiej liczbie, które rozpatrują komisje ubogich. Przyjmowanie dalszych podań o opal zostało na pewien czas wstrzymane.

W dniu wczorajszym rozdało prezydium miasta kwotę około 400 rubli, przeznaczoną na zapomogi dla istotnie potrzebujących pomocy. Przez wypłacenie tych zapomóg załatwiono część podań, których w ostatnich dniach wniesiono do zarządu miasta kilka tysięcy.

23 grudnia, Słowo Polskie:
– Muzyka kościelna. W pierwsze święto Bożego Narodzenia o godz. 10:00 (czas piotrogradzki) wykonana zostanie w czasie uroczystej sumy pontyfikalnej w Bazylice Archikatedralnej obrz. łać. „Missa solemnis in Nativitate Christi”. — Solenna Msza Pasterska, opracowana przez Stefana Surzyńskiego na chór mieszany z tow. pełnej orkiestry, na tle prześlicznych naszych polskich kolęd, z zachowaniem całego tekstu liturgicznego. Na Graduale i Offertorium, oraz na zakończenie po błogosławieństwie arcypasterskim wykonane zostaną kolędy na chór mieszany z orkiestrą. Na uroczyste zaś przyjęcie ks. arcypasterza Responsorium „Ecce Sacerdos Magnus” ks. dra J. Surzyńskiego. W wykonaniu, pod batutą autora, biorą udział, obok chóru katedralnego, artystyczne siły amatorskie, oraz członkowie orkiestry Teatru Miejskiego, co miłośnikom muzyki kościelnej sprawi niezawodnie miłą niespodziankę.

– Teatr w kasynie miejskim we Lwowie (ul. Akademicka 13) snadź rozpoczął swą artystyczną działalność w dobrą porę, skoro w tak krótkim czasie zdołał wzbudzić wśród licznych mas publiczności ogromne zainteresowanie. Popyt na bilety jest wielki. Dyrektor Lelewicz dokłada wszelkich starań, by utrzymać repertuar tego teatru na odpowiednim wysokim poziomie artystycznym. To też wybiera on tylko sztuki dobre – przeważnie swojskie – o wysokiej wartości literackiej, i stara się o jak najodpowiedniejszą obsadę ról wybitnymi artystami.

– „Gwiazdka” miejska. Od kilku dni liczne grono i pań zajętych jest w ratuszu sortowaniem podarunków, jakie rozdzielane zostaną „na gwiazdkę” pomiędzy najbiedniejsza dziatwę. Czynność to żmudna, jak donosiliśmy bowiem prezydent dr. Rutowski zamówił przeszło 1000 ubrań i około 500 par obuwia. „Gwiazdka“ urządza się we wszystkich ochronkach, a w dzielnicach, w których nie ma ochronek w kuchniach miejskich, któremi zajmujące się panie znające najbardziej potrzebujących.

Tegoroczną „gwiazdkę” miejską w istocie zakrojono na duże rozmiary – przeszło 1000 dziatwy najuboższej zostanie zaopatrzonych na zimę dostatnio w sukienki, płaszczyki, obuwie itp. Wczoraj rozpoczęto również rozsyłkę prowiantów na „wilię”, jaka odbędzie się we wszystkich kuchniach miejskich. Prócz innych potraw przypadnie „na głowę” po jednym struciu i dużym śledziu astrachańskim.

Kurier Lwowski
– Gwiazdka dla dzieci w ochronkach miejskich. Z polecenia prezydium miasta, we wszystkich ochronkach miejskich, a to przy ul. Bema, Tańskiej, Wincentego Pola, Żółkiewskiej, w Sokole II., przy ul. Łyczakowskiej, Kościuszki i Zamarstynowskiej rozpocznie się od dziś rozdawanie gromadzącej się tam dziatwie ciepłej odzieży, paltocików, spodni i t. d. Przy rozdawnictwie uwzględnione też będą dzieci ubogich rodziców, nieuczęszczających do ochronek.

24 grudnia, Słowo Polskie
W wydaniu popołudniowym w artykule redakcyjnym W wigilię 1914 czytamy:
Przy stole wigilijnym wiele miejsc pustych. Zawsze dotąd wiedzieliśmy, gdzie w tym dniu było centrum świata; dzisiaj ognisko domowe bez blasku. Kto został, uważa się za przeżytek, bo świat jest w okopach — na pozycji. Tam płonie ognisko życia — na gruzach, na mogiłach, podsycane ofiarami milionów istnień. Jednostka jest tam znikomością, a jednak jest wszystkim. Z niej, wielorakiej składa się wielki rycerz, który przez ten bój i grób idzie w przyszłość, salutując przeznaczeniu, jak gladiator:
— Ave vita, morituri te salutant!

Kurier Lwowski wcielał nadzieję swym czytelnikom:
Bóg się rodzi! Nigdy święta Bożego Narodzenia nie były tak smutne w Polsce, jak obecnie, nigdy też nie przemawiały one bardziej do duszy Polaka, nie budziły głębszych refleksji. Smutno dziś w Polsce, bo nie ma w kraju rodziny, która nie opłakiwałaby kogoś drogiego. Wojna dotknęła wszystkich, liczne miasta zamieniły się w kupy gruzów, a wsie zniknęły z widowni. Zniszczenie stało się powszechnym, bo wojna dotknęła tych nawet, którzy pozostali w domu i nie biorą w niej czynnego udziału. Podzielili się oni na dwa walczące ze sobą obozy, które złorzeczą sobie wzajemnie i życzą sobie śmierci nawzajem. W kraju powstało stąd rozdwojenie, jakiego nie widziano dotąd. W rodzinie mąż powstaje przeciwko żonie, syn przeciwko ojcu, brat poczyna nienawidzić brata, a wszystko dlatego, że każdy zapatruje się inaczej na wojnę obecną, każdy inne przywiązuje do niej nadzieje. W takich warunkach święto Bożego Narodzenia ma wyjątkowe znaczenie, bo wnosi do dusz naszych pokój, zgodę i jedność, byle zostało należycie zrozumiana i odczute…

„Bóg jest miłość” – odpowiada św. Jan Ewangelista, a za nim powtarza to cały kościół katolicki, nazywając Boga najwyższą dobrocią i miłością, najtroskliwszym i najlitościwszym Ojcem.

Kurier Lwowski:
– Boże Narodzenie u rannych i inwalidów. Do najprzyjemniejszych chwil, jakie spędzić można było podczas świąt, zaliczyć należy gwiazdkę w Zakładzie św. Teresy przy ul. Leona Sapiehy, który przemienił się na czas wojny w lazaret. We czwartek urządzono dla rannych wigilię, a o północy odbyła się w kaplicy Zakładu msza pasterska, przed którą odprawili wszyscy żołnierze spowiedź. W kaplicy zgromadziło się kilkadziesiąt osób, a wśród gości zauważyć można było wiele wyższych oficerów armii rosyjskiej, sióstr miłosierdzia, samarytanek itd. Przy dźwiękach partię solową wykonała p. Maria Głowińska.

28 grudnia, Słowo Polskie:
Aura dotrzymała zwyczaju. Jak zwykle, w oba dni mieliśmy odwilż. Dzisiaj w nocy śnieg puszysty przykrył ulice. Niebawem ozwą się na nich dzwonki sanek.

– Ze świąt. Wieczerze wigilijne w tanich kuchniach, subwencjonowanych przez miasto, miały wszędzie charakter domowych uroczystości. Zawdzięczać to należy kierowniczkom, zacnym paniom, które z wielkim i ofiarnym wysiłkiem prowadzą to dzieło samopomocy obywatelskiej. Tym obywatelkom należy się ogólna wdzięczność i uznanie za ich bezinteresowny trud. Dano temu uczuciu wyraz w jednej z największych kuchni, prowadzonej w gmachu Sokoła-Macierzy przez p. Zofię Strzałkowską. Jeden z uczestników tej skromnej wieczerzy złożył w niewyszukanych ale szczerych słowach podziękowanie wszystkim obywatelkom w tej kuchni pracującym na ręce kierowniczki.

Zaś w numerze z 31 grudnia Słowa Polskiego redakcja zwraca się do czytelników:
– Z chwili. Żegnamy dzisiaj stary rok. Rok osobliwy, niezwykły, niezapomniany. W latach późniejszych, i my i epigoni nasi, zwracać się ku niemu będą wspomnieniami. Wstęp do jednej z ksiąg „Pana Tadeusza” można śmiało odnieść do kończącego się roku

„O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju!
Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju,
A żołnierz rokiem wojny: dotąd lubią starzy
O tobie bajać, dotąd pieśń o tobie marzy…“

Czekać będzie rok pamiętny na swego piewcę, na mocne, ważkie słowa, co by ucieleśniły grozę i potęgę, nadzieje i rozpacze doby współczesnej. A ogół żywym słowem dzieciom i wnukom przekazywać będzie rzeczy widziane i słyszane, i własne przeżycia duszy. Dla wielu bowiem osobiście i dla narodu naszego rok mijający stal się slupem granicznym między dwiema epokami żywota. Jak małe, jak znikome stają się obecnie rzeczy, które się dokonywały na naszych ziemiach czy w naszym kraju przed wybuchem wojny: zaczynają się zacierać w pamięci szczegóły targów o reformę wyborczą, przygotowań wyborczych do Sejmu, i tysiące innych drobiazgów, do których pierwotnie przywiązywaliśmy wielkie znaczenie. Wielkość ta wobec ogromu chwili współczesnej okazała się rzeczą względną. Ale wielkość doby obecnej, minionego roku, okaże się właściwie dopiero w perspektywie historycznej.

Witaj 1915 roku – roku nadziei!

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 23-24 (219-220) 19 grudnia 2014 – 15 stycznia 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X