Biały Słoń w Czarnohorze

Biały Słoń w Czarnohorze

Górując nad pasmem Czarnohory, wygląda jak średniowieczny szkocki zamek. Wzniesiona na szczycie góry Pop Iwan, 2022 m nad poziomem morza budowla (niektórzy naukowcy określają tę wysokość na 2028 m), to ukończone tuż przed drugą wojną światową Obserwatorium Astronomiczno-Meteorologiczne im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. 

 

Olbrzymia, zbudowana z miejscowego piaskowca budowla i dziś imponuje potęgą swych murów i rozmachem myśli projektantów. Obiekt położony w centrum Huculszczyzny był wówczas jednym z najnowocześniejszych w Europie. Konkurować z nim mogło jedynie obserwatorium astronomiczne w Pirenejach. Dziś budowla, zwana potocznie „Białym Słoniem” ze względu na swój niesamowity wygląd podczas długiej, karpackiej zimy, zyskała drugą szansę. Kamień węgielny pod budowę obserwatorium położono latem 1936 roku, a już 29 lipca 1938 roku dokonano jego uroczystego otwarcia. Czas zaiste rekordowy. Dziś o takim tempie można tylko pomarzyć. Budowa obserwatorium kosztowała państwo polskie astronomiczną wówczas kwotę około 1 miliona złotych, z czego spora część poszła na zamówione w angielskich wytwórniach wyposażenie placówki, w tym najnowocześniejszy jak na owe czasy teleskop i sprzęt astronomiczny.

 

Budynek wznoszono z miejscowego piaskowca. Wszystkie pozostałe materiały budowlane: cement, wapno, drewno i inne materiały, łącznie przeszło 800 ton, transportowano z odległej o 120 km stacji kolejowej w Kołomyi, lub z odległej o 70 km Worochty, najpierw ciężarówkami i wozami, a potem na szczyt góry na grzbietach koni huculskich i na plecach ludzi. Najcięższe elementy wyposażenia ważyły około 1 tony. Jednym z Inicjatorów budowy był gen. Leon Berbecki, szef Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej.

Mówi się, że autorzy bryły budynku wzorowali się na zamku w Przemyślu. Obiekt miał kształt litery L z dołączoną wieżą, 43 pomieszczenia i 57 okien. Był własnością Uniwersytetu Warszawskiego. Pełnił funkcję obserwatorium astronomicznego i meteorologicznego – głównie dla celów lotnictwa. Wyposażony był w nowoczesny sprzęt m.in.: astrograf i refraktor. Oprócz prowadzących badania astronomów i meteorologów, w budynku stacjonowali żołnierze placówki Korpusu Ochrony Pogranicza.

Na terenie obserwatorium mieszkało na stałe 16 osób, w tym prowadzący badania astronomowie, żołnierze KOP i kilka osób obsługi, wśród nich kucharz, który podobno wcześniej gotował dla prezydenta Czechosłowacji – Masaryka. Ogromnym problemem był brak wody, którą trzeba było donosić z odległego o pół kilometra źródła. W okresie bezdeszczowym trzeba było racjonować wodę do mycia, każdy otrzymywał jej zaledwie 1 litr.

 

Ciepło, w ogromnym kamiennym budynku, zapewniała instalacja centralnego ogrzewania opalana ropą naftową z pobliskiego Borysławia. Jej roczny zapas w kilkuset stalowych beczkach dostarczano do Kut specjalnym pociągiem, następnie dowożono do podnóża góry ciężarówkami a do obserwatorium transportowano je na huculskich konikach. Według obliczeń, koszt ogrzewania wynosił zimą około 100 zł dziennie.

Kierownikiem placówki został, 30-letni wówczas, Władysław Midowicz. Midowicz urodził się w pobliskim Mikuliczynie. Znał język ukraiński, miejscowe zwyczaje i doskonale dogadywał się z Hucułami. Z wykształcenia był meteorologiem, z zamiłowania turystą. Posiadał niemały talent organizacyjny. Na szczycie Popa Iwana zamieszkał latem 1938 r. razem z żoną i 6-letnim wówczas synem.

X