Biały Słoń w Czarnohorze

Biały Słoń w Czarnohorze

Wnętrze obserwatorium, widok obecny (Fot. Adam Rugała/rugala.pl)Po agresji sowieckiej 18 września 1939 roku, zgodnie z posiadanymi instrukcjami, Midowicz zdemontował najcenniejsze urządzenia, opuścił obserwatorium i udał się na Zakarpacie (wtedy w granicach Węgier). Natomiast żołnierze KOP-u udali się w stronę Uścieryk, realizując rozkaz przekroczenia granicy z Rumunią.

Midowicz w latach wojny służył jako meteorolog w polskich i brytyjskich bazach lotniczych. W 1944 r. otrzymał stopień kapitana. Od 1948 r. pracował w Singapurze, w brytyjskiej służbie meteorologicznej Dalekiego Wschodu. W 1958 r. zamieszkał wraz z rodziną w południowej Australii, gdzie pracował jako nauczyciel i jednocześnie wytyczał oraz znakował pierwsze szlaki turystyczne w górach Findersa.

 

Dokonał wówczas, jako pierwszy Polak, wejścia na Kinabalu (4175 m n.p.m.), najwyższy szczyt Borneo. W 1967 roku wrócił wraz z żoną do Polski. W latach 1967-1973 pełnił funkcję społecznego opiekuna sieci znakowanych szlaków Tatr Polskich. Publikował artykuły naukowe, materiały przewodnickie, nowele i opowiadania o tematyce górskiej. Zmarł w 1993 roku.

Obiekt obserwatorium na Popie Iwanie, zajęty przez Sowietów w końcu września 1939 roku, krótko służył jako stacja meteorologiczna. Później, po zajęciu przez Niemców, ci ostatni przekazali go wojsku węgierskiemu, które stacjonowało tu do końca 1941 r.

Po opuszczeniu budynku przez wojska węgierskie, stopniowo rozkradziono całe wyposażenie i doprowadzono go do stanu ruiny. Czego nie dokonała miejscowa ludność, udało się turystom, obozującym „na dziko” w murach obserwatorium. Obecnie budynek nie ma kopuły, nie ma pokrytego miedzianą blachą dachu, za to w gospodarstwach okolicznych Hucułów do dziś można znaleźć miedziane kociołki i garnki. Dokonane przez fachowców ekspertyzy świadczą jednak o tym, że mury obserwatorium są wciąż zdrowe a obiekt nadaje się do odbudowy.

W końcu lat 50. władze sowieckie planowały remont i ponowne uruchomienie obiektu. Sporządzono nawet niezbędną dokumentację. Oprócz stacji meteorolicznej, prawdopodobnie miały się tam znaleźć instalacje wojskowe. Od realizacji projektu jednak odstąpiono. Sprawa zamarła na długie lata.

W połowie lat 90. przeprowadzono na terenie obserwatorium kontrolę stanu technicznego przez ekipę, skierowaną tam przez Departament ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Obiekt został uznany za przykład dziedzictwa kulturowego i naukowego Polski z okresu 20-lecia międzywojennego.

Prawdziwą szansę na przywrócenie „drugiego życia”, budynek byłego obserwatorium zyskał po nawiązaniu ścisłej współpracy pomiędzy Uniwersytetem Warszawskim a Narodowym Uniwersytetem Przykarpackim im. Wasyla Stefanyka w Iwano-Frankowsku (d. Stanisławowie). Nie sposób nie wymienić tu dwóch nazwisk: Jana Malickiego, dyrektora Studium Europy Wschodniej UW oraz Ihora Cependy, prorektora Uniwersytetu Przykarpackiego d/s międzynarodowych (pełniącego obecnie funkcję rektora uniwersytetu). To oni stali się siłą sprawczą i głównymi ideologami projektu.

 

Projekt odbudowy obserwatorium na Popie Iwanie zyskał poparcie po obu stronach granicy. Bardzo pozytywnie odniosły się do niego miejscowe władze. Z budżetu polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydzielono środki na sporządzenie projektu dokumentacji zabezpieczenia obiektu. Projekt został też wpisany do tzw. mapy drogowej wspólnych polsko-ukraińskich przedsięwzięć na lata 2011-2013, uzgodnionej i podpisanej przez prezydentów Polski i Ukrainy, którzy objęli nad sprawą patronat.

Jeżeli udałoby się zrealizować to niezwykle wartościowe przedsięwzięcie, w budynku obserwatorium powstałoby schronisko przystosowane do potrzeb współczesnej turystyki górskiej. Obiektowi przywróconoby także niektóre funkcje badawczo-naukowe. Powstałaby także stacja meteorologiczna, co miałoby swoje przełożenie na przyszłe finansowanie obiektu.

 

Ostatnio, ku zaskoczeniu samych inicjatorów przedsięwzięcia, pojawiło się zainteresowanie ze strony wielu szkół wyższych w Polsce i na Ukrainie przywróceniem obiektowi funkcji obserwatorium astronomicznego wykorzystywanego do celów szkoleniowych. Obiekt stałby się własnością i byłby wspólnie zarządzany przez specjalnie w tym celu powołaną fundację, założycielami której byłyby uniwersytety w Warszawie i w Iwano-Frankowsku.

Największą wartością, jaką można jednak uzyskać, realizując to karkołomne poniekąd przedsięwzięcie, byłoby stworzenie bazy materialnej do prowadzenia dialogu młodzieży akademickiej i współpracy polsko-ukraińskiej. Nic tak nie zbliża jak realizacja wspólnych planów, wspólna nauka czy po prostu wspólne dyskusje i spędzanie czasu. Stawiając na porozumienie pomiędzy naszymi narodami, musimy postawić zarazem na młodzież.

Dziś powinniśmy sobie uświadomić, że inicjatorzy budowy obserwatorium w środku huculskiego interioru, w końcu lat trzydziestych ub. wieku, wykazali się nie lada wyobraźnią. Czy starczy jej i nam?

Marcin Romer
Tekst ukazał się w nr 4 (152), 28 lutego – 15 marca 2012

 

Obejrzyj zdjęcia:

Obserwatorium na górze Pop Iwan

 

Biały Słoń – Pop Iwan – 2022 m – zdjęcia Adama Rugały

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code

X