Batalie na Przykarpaciu. Część 1 Legioniści rzymscy walczyli w Karpatach w III w.n.e. Ilustracja ze źródeł internetowych

Batalie na Przykarpaciu. Część 1

Podręczniki szkolne z historii Ukrainy dosłownie naszpikowane są bitwami – Kalka, Sine Wody, Beresteczko, Połtawa… Dlaczegoś te najbardziej decydujące batalie przebiegały poza naszymi terenami. Nie oznacza to wcale, że na Przykarpaciu panował pokój i zgoda. Tu też było dość bitew, tyle tylko, że nie są one tak rozreklamowane.

Z głębi wieków

Wojny od zawsze towarzyszą ludzkości. Walczono o dobra, o tereny, o ideały religijne, czy dla osobistych ambicji rządzących. Z powodu braku źródeł pisemnych trudno dziś powiedzieć, kto z kim walczył jako pierwszy na naszych ziemiach. Pisarz Wołodymyr Jeszkilew za punkt odniesienia uważa wyprawę Rzymian na plemię Karpów.

Legioniści rzymscy walczyli w Karpatach w III w.n.e. Ilustracja ze źródeł internetowych

Karpowie zamieszkiwali tereny Gór Karpackich (skąd właściwie wzięła się ich nazwa), na terenach współczesnych Rumunii, Mołdawii i niektórych Ziem Zachodniej Ukrainy. W latach 290. wódz i prywatnie zięć cesarza Dioklecjana Galeriusz poprowadził wyprawę wojskową w Karpaty i rozgromił plemię Karpów. Laury zwycięzcy spadły na Dioklecjana, który w 297 r. otrzymał tytuł „Karpijskiego”. Trasa tej wyprawy nie jest dokładnie znana, ale całkiem możliwe, że legiony Galeriusza deptały po górach w okolicy grzbietu Czarnogóry. Tym bardziej, że na tych terenach archeolodzy natrafiają na rzymskie monety.

Tutejsi Słowianie przez dłuższy czas nie mieli własnego piśmiennictwa, dlatego większą część informacji można zaczerpnąć o nich z innych źródeł. Pod koniec IX w. plemiona ugrofińskie wybrały się z Uralu na Europę Wschodnią, zawojowały ziemię obiecaną – Panonię i tam osiadły.

Kronika „Czyny Ugrów”, spisana na początku XIII w., wspomina o ich wędrówce przez Karpaty. W 896 r. wódz Almosz przyszedł ze swym wojskiem do dzisiejszej Galicji. Dowiedziawszy się o tym, książę Ziemi Halickiej wraz ze swoimi bojarami na boso wyszedł do nich i złożył im dary. Otworzył bramy Halicza, oddał swego jedynego syna jako zakładnika, podarował 300 koni, odzież, złoto i srebro. Pytanie: dlaczego książę halicki nagle stał się tak hojny i rozrzutny? Możliwe, że jego wojowie wcześniej dobrze oberwali od Madziarów? Ponadto, w poprzednich rozdziałach „Czynów” jest mowa o zwycięstwie Ugrów nad księciem kijowskim i o szturmie jego stolicy.

Obrona staroruskiego grodu. Ilustracja ze źródeł internetowych

Kolejną bitwą, która rozegrała się na naszych terenach, było podbicie plemion Białych Chorwatów. W „Powieści zamierzchłych lat” mamy skąpe wspomnienie o tym, jak w 993 r. książę kijowski Włodzimierz, syn Światosława, wyprawił się na Chorwatów i podbił ich tereny. Plemiona te zamieszkiwały ziemie pomiędzy Karpatami i Dniestrem i posiadały wielkie grody, jak Pliśnieńsk (okolice Podhorzec koło Lwowa – red.), Stulsko (okolice Mikołajowa koło Lwowa – red.) i potężną fortecę Tustań w Karpatach. Zrozumiałe jest, że swej ziemi zacięcie bronili przed księciem Włodzimierzem, który krzyżem i mieczem wprowadzał tu kijowskie porządki.

Bitwa z okresu walk między książętami. Ilustracja ze źródeł internetowych

Walki o Halicz

Wszystkie te opisane walki z pewnym przybliżeniem można odnieść do Przykarpacia. Pierwsze udokumentowane walki na naszych terenach miały miejsce w XII w. Te, jak i następne związane były z panowaniem na Ziemi Halickiej i terenach przyległych. Historycy wymieniają około 15 najazdów na halicką stolicę. Ponieważ objętość publikacji gazetowej nie pozwala na dokładny opis wszystkich, zatrzymamy się na najbardziej interesujących.

Prof. Myrosław Wołoszczuk zwrócił uwagę na późniejszą w czasie „Kronikę komesa Piotra” (komes – tytuł rzymskiego urzędnika cywilnego lub wojskowego – red.), w której mowa o wyprawie w 1125 r. polskiego księcia Bolesława Krzywoustego. Spustoszenia doznały Ziemia Przemyska i okolice Halicza. Jednak dokładnego opisu tej wyprawy brak.

Pierwsza dokładnie udokumentowana bitwa miała miejsce w 1444 r. (według innego kalendarza – w 1145 r.). Wówczas w Haliczu panował książę Włodzimierko Wołodarewicz, który zdzierał z mieszczan wysokie podatki, ci go zaś nienawidzili. Zimą pojechał on na polowanie do Tyśmienicy. Korzystając z nieobecności władcy, mieszczanie osadzili na tronie jego siostrzeńca księcia zwienigrodzkiego Iwana, któremu od dawna sympatyzowali. Ten szybko zajął miasto.

Włodzimierko zrozumiał, że wyprowadzono go w pole, zebrał wojsko i ruszył odwojować swoją stolicę. Przez trzy dni na murach toczyła się okrutna walka. Kronika podaje, że „Haliczanie walczyli mężnie i wielu ich padło po obu stronach”. W czasie jednej z akcji książę Iwan wyprzedził swe wojsko, został odcięty przez wroga i nie mógł wrócić do miasta. Udało mu się jednak uciec za Dunaj, a Włodzimierko zdobył Halicz, gdzie „wiele ludu porąbał, a innych ukarał srodze”.

Czytając źródła z następnego stulecia, odnosimy wrażenie, że o Halicz walczyli „wszyscy przeciwko wszystkim” – różne gałęzie Rurykowiczów, Polacy, Węgrzy, miejscowi bojarzy. Ten okres historycy określają jako „walki o spuściznę halicką”. Trwał on od 1205 r., gdy zamordowany został książę Roman, do 1245 r., gdy jego syn, książę Daniel, przywrócił sobie ziemie ojca.

Wojsko księcia Daniela. Rys. Anatolij Telenyk

Przez pewien czas księstwem rządził Mścisław Udały, który wydał swoją córkę Annę za przyszłego króla Daniela. W 1219 r. Węgrzy, pretendujący na władzę w kraju, ruszyli z wyprawą na Halicz, w którym zamknął się Daniel. Nie tylko zamknął bramy miasta, ale wydał wrogowi walkę na Krwawym Brodzie. Historycy przypuszczają, że miało to miejsce na brodzie przez Dniestr w okolicach Halicza lub na brodzie przez rzekę Łukwę. Było to wprawdzie zwycięstwo taktyczne, bo Mścisław przegrał i nakazał swemu zięciowi poddać miasto.

Ten cofnął się do Tłumacza. W pogoń za uciekinierami rzucił się „niewierny” bojarzyn Władysław Witowicz. Gdy oba oddziały się zetknęły, odbyła się kolejna bitwa, którą honorowo można nazwać „bitwą pod Tłumaczem”. Daniel rozgromił oddział Witowicza, który uratował się jedynie dlatego, że „koń jego był rączy”.

W 1221 r., gdy książę Mścisław wrócił z wielkim wojskiem, Halicza bronił królewicz węgierski Koloman z wojewodą Filą. Postanowili podjąć walkę. Fortuna jednak odwróciła się od nich – Fila trafił do niewoli, a Koloman zamknął się w mieście. Po krwawym ataku na bramę resztki Węgrów schroniły się w katedrze Zaśnięcia NMP, która była potężną budowlą obronną. Przez kilka dni odstrzeliwali się i rzucali z dachu w atakujących kamienie, jednak w świątyni nie było zapasów wody i spragnieni poddali się miłosierdziu zwycięzców.

Wyprawa królowej Jadwigi

Pod koniec XIV w. Polska i Węgry połączyły się unią dynastyczną i miały wspólnego króla Ludwika I z dynastii Andegawenów. Monarcha zmarł w 1382 r., spadek po nim podzieliły córki. Węgry wraz z Haliczem przeszły do Marii, ziemie polskie przejęła Jadwiga, która wyszła za mąż za księcia litewskiego Władysława Jagiełłę, przyszłego króla Władysława II.

W chwili wyprawy Jadwiga miała 13 lat. Portret z Wiedeńskiego Muzeum Sztuki

Królowa Maria nie przypadła do gustu magnatom węgierskim. Wzniecili oni powstanie i aresztowali swoją władczynię. Z niepowodzenia siostrzyczki skorzystała Jadwiga, a właściwie jej otoczenie. Polskie elity uznając królową za symbol nowej władzy ruszyły na Halicz, który uważali za swe dziedzictwo.

Węgry były daleko i pomocy udzielić nie mogły, wobec tego garnizon miejski poddał się bez walki. Nawet dobrze ufortyfikowany Lwów otworzył swe bramy przed królową. Dla pełnego zwycięstwa należało zdobyć halicki zamek, broniony przez węgierskiego wojewodę Benedykta.

I tu blitzkrieg zastopował. Wojewoda odmówił kapitulacji i zajął okrężną obronę, odbił kilka szturmów, podczas których poległo wielu polskich rycerzy. Oblężenie przeciągało się i Jadwiga poprosiła o pomoc męża. Ten przysłał mnóstwo rycerzy litewskich i swoich krewnych – brata Witolda, książąt Jerzego Bełzkiego, Fedora Lubartowicza, Wasyla Pińskiego, Symeona Stepanowskiego, Fedora Rohatyńskiego, Jerzego Słuckiego.

Tymczasem Litwini też nie mogli zdobyć zamku, więc doszło do rozmów. Okazało się, że Benedykt, który przez pół roku trzymał obronę na zamku, jest otwarty na dialog i gotów się poddać, ale… nie za darmo. Gdy król Władysława Jagiełło przyrzekł mu zachować jego halickie majątki, wojewoda skapitulował i Ziemia Halicka na kolejne stulecia pozostała w orbicie Polski.

Materiał został opracowany przy współpracy z Centrum studiów mediewistycznych Przykarpackiego Narodowego Uniwersytetu im. W. Stefanyka.

Iwan Bondarew

Tekst ukazał się w nr 10 (446), 31 maja – 12 czerwca 2024

X