Bądźmy miłosierni dla innych z archiwum autorki

Bądźmy miłosierni dla innych

„Polskę szczególnie umiłowałem”.
Dzienniczek, nr 1732

 Dnia 20 maja 2025 roku jako sympatycy kultury chrześcijańskiej po raz kolejny spotkaliśmy się u księży paulistów we Lwowie. Rozpoczęliśmy od modlitwy przed Najświętszym Sakramentem odmawiając m.in. Koronkę do Bożego Miłosierdzia. I właśnie Boże Miłosierdzie było głównym tematem naszego spotkania, podobnie zresztą jak miesiąc wcześniej.

Okazuje się, że ten temat jest ogromnie ważny. Wszystkich nas chyba dotykają słowa, które św. Faustyna zapisała w Dzienniczku: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje” (Dzienniczek, nr 1732).

Jak przekazał nam brat Adam, zwykle przypisywano tę rolę iskry Janowi Pawłowi II, który jak żaden jego poprzednik – wiele podróżował po świecie i poruszał serca olbrzymiej rzeszy ludzi. Polski papież mówił jednak, że to raczej – przesłanie o Bożym Miłosierdziu ma być tą iskrą.

Patrząc z perspektywy lat, widać, że Bóg wybierał do tego zadania różnych ludzi, których możliwości ono przekraczało. Bo przecież Chrystus zlecił s. Faustynie namalowanie obrazu, choć ona wcale nie miała odpowiednich umiejętności, ale pomógł jej ks. Michał Sopoćko, a pracę wykonał malarz Eugeniusz Kazimirowski. Podobnie Chrystus przekazał s. Faustynie polecenie, aby zostało założone nowe zgromadzenie zakonne, a wykonał to zadanie ks. Sopoćko i to po śmierci Faustyny. Chrystus domagał się też utworzenia w Kościele święta Bożego Miłosierdzia, o czym komunikował s. Faustynie, a dokonał tego dopiero papież Jan Paweł II.

Z upływem lat widać jak kult Bożego Miłosierdzia rozszerza się po świecie. Miesiąc wcześniej, na naszym spotkaniu mogliśmy się dowiedzieć o Filipinach, Senegalu czy Nikaragui. Teraz o tym, jak to przesłanie ze Związku Radzieckiego dotarło do Stanów Zjednoczonych. Tam głównym miejscem szerzenia kultu jest Narodowe Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Stockbridge w stanie Massachusetts.

Wilno, Obraz Jezusa Milosiernego, Litwa

Niezwykle ciekawa jest też historia obrazu Jezusa Miłosiernego, który pod dyktando s. Faustyny namalował w Wilnie wspomniany E. Kazimirowski. Było to w 1934 roku. Otóż obraz ten po II wojnie światowej znalazł się na terenie ZSRR i aby uchronić go przed kradzieżą lub zniszczeniem został ukryty. Tymczasem kult rozwijał się i potrzeba było stworzyć nowy obraz. Namalował go w Krakowie, na podstawie opisu zawartego w Dzienniczku Adolf Hyła. Było to w 1944 roku. Tak więc istnieją dwa obrazy: wileński i krakowski.

Obraz wileński jednak zawiera w sobie niezwykłą tajemnicę. Okazuje się, że twarz Jezusa z tego wizerunku, nałożona na oblicze z Całunu Turyńskiego pokrywa się z nim w najważniejszych punktach. A przecież obraz ten był malowany intuicyjnie, wyłącznie pod dyktando s. Faustyny.

Po odsłonięciu tych wszystkich niezwykłości, zasiedliśmy do stołu, na którym królowały truskawki wraz z tortem przypominającym o trzeciej rocznicy naszych wspólnych spotkań u księży paulistów. Zakończyliśmy śpiewem bliskich nam, majowych pieśni maryjnych.

Maria Baranowa

Tekst ukazał się w nr 12 (472), 30 czerwca – 14 lipca 2025

X