Andrzej Jacek Zajączkowski (1933–2021)

Andrzej Jacek Zajączkowski (1933–2021) Andrzej Jacek Zajączkowski

W pierwszych dniach kwietnia otrzymaliśmy smutną wiadomość, iż 2 kwietnia 2021 roku w Wielki Piątek zmarł Andrzej Jacek Zajączkowski – wieloletni członek Oddziału Stołecznego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

Andrzej Jacek Zajączkowski przyszedł na świat 10 lipca 1933 roku w Poznaniu. Chociaż nie urodził się we Lwowie, ale duszą i sercem był związany z ziemią lwowską, gdyż rodzina w większości wywodziła się z Małopolski Wschodniej. Pochodził z rodziny, gdzie wartości Bóg, Honor i Ojczyzna były na pierwszym miejscu, rodziny o tradycjach patriotycznych i wojskowych. Był synem Władysława Eugeniusza Zajączkowskiego – wiceprokuratora Sądu Okręgowego w Gnieźnie, od 1939 roku w Warszawie, oficera Wojska Polskiego zamordowanego w Katyniu. Był stryjecznym wnukiem kapitana Bolesława Zajączkowskiego –dowódcy obrony Zadwórza. Jego wujem był pułkownik Tadeusz Białostocki – w 1939 roku dowódca III plutonu, 2 szwadronu w 3 pułku Szwoleżerów, następnie w 1 pułku Ułanów Krechowieckich. Po 1945 roku w Londynie był prezesem Koła Krechowiaków i prezesem Koła 3 pułku Szwoleżerów. Ojcem chrzestnym był generał brygady Wojska Polskiego Oswald Frank.

Andrzej Jacek Zajączkowski ukończył Politechnikę Warszawską gdzie otrzymał dyplom inżyniera magistra komunikacji w specjalizacji automatyki kolejowej i metra. Budował warszawskie metro od początku, a przy budowie drugiej linii metra był konsultantem. W latach 1957–1961 był drużynowym Akademickiej Drużyny Harcerskiej przy Politechnice Warszawskiej – Hufiec ZHP Warszawa Ochota. Był instruktorem harcerskim, prowadził wyprawy turystyczne na Kresy. Będąc na emeryturze pozostał bardzo aktywny społecznie. Należał do Naczelnej Organizacji Technicznej, w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Komunikacji Rzeczypospolitej Polskiej, działał w Komisji Nazewnictwa Wydziału Miasta stołecznego Warszawy.

Andrzej Jacek Zajączkowski był spadkobiercą tradycji patriotycznych i wojskowych, które pielęgnował przez całe życie. Opracowywał i publikował biografie wybranych osób. Interesował się historią szczególnie z okresu I i II wojny światowej. Był bardzo zaangażowany w sprawę ujawnienia wszelkich okoliczności ludobójstwa dokonanego na oficerach polskich przez sowietów w Katyniu. W Warszawie 17 września 2010 roku na placu Szembeka przy kościele Najczystszego Serca Maryi został posadzony dąb katyński pamięci Władysława Zajączkowskiego. Pan Andrzej wtedy powiedział: „Ten dąb jest symbolem życia i śmierci mojego ojca. Niewiele pamiętam z Jego obecności, pojedyncze obrazy, wspólne spacery, naukę jazdy na rowerze i bolesne pożegnanie z nim…”.

Był częstym gościem Aleksandry Biniszewskiej w Muzeum Lwowa w Kuklówce Radziejowickiej. Tu we wrześniu 2015 roku podczas uroczystości  upamiętniających 76. rocznicę napaści sowietów na Polskę została odsłonięta Kolumna Kresowa. Pod tablicą pamiątkową w przygotowanej niszy spoczęły pojemniki z ziemią miejsc uświęconych krwią Polaków: z Cmentarza Orląt, z Zadwórza, z Charkowa i Katynia, z Surkont. Ziemię z Zadwórza złożył Andrzej Jacek Zajączkowski.

Andrzeja Jacka Zajączkowskiego poznałam w 2014 roku przy okazji wywiadu dla Radia Lwów. Rozmawialiśmy wtedy o rodzinie, o kapitanie Bolesławie Zajączkowskim – Leonidasie Polskich Termopil 1920, o zachowanych pamiątkach i rodzinnym archiwum przekazanym mu przez ciotki, po wojnie zamieszkałe we Wrocławiu. Wspomnienia Andrzeja Jacka Zajączkowskiego związane ze Lwowem sięgają 1939 roku, kiedy to po raz pierwszy przyjechał z rodzicami do Lwowa po ewakuacji na wschód do ciotek, sióstr wujka Bolka. Tu we Lwowie uczęszczał do przedszkola u sióstr Sacre Coeur. Tamten Lwów został w jego najmilszych wspomnieniach. Po latach często wracał do Lwowa. Podczas pierwszego wyjazdu w 1995 roku udało mu się odnaleźć miejsce pochówku Bolesława Zajączkowskiego na zniszczonym jeszcze cmentarzu Obrońców Lwowa. Potem każdego roku przyjeżdżał do Lwowa na uroczystości upamiętniające bitwę pod Zadwórzem. Podczas któregoś z wyjazdów zaprzyjaźnił się ze Związkiem Strzeleckim „Strzelec” z Rzeszowa, a także ze Lwowa, był zachwycony postawą młodzieży strzeleckiej. Od tego czasu już zawsze wspólnie wyjeżdżali na uroczystości zadwórzańskie. Wielkim wzruszeniem było dla pana Andrzeja przyjęcie przez lwowskich Strzelców imienia jego stryjecznego dziadka Bolesława Zajączkowskiego i poświęcenie sztandaru w katedrze lwowskiej, w którym uczestniczył. Bardzo ubolewał nad tym, że z powodu pandemii w 2020 roku nie może uczestniczyć w obchodach setnej rocznicy bitwy pod Zadwórzem. Do wydanej przez Małopolskie Centrum Edukacji „MEC” książki z okazji setnej rocznicy bitwy pod Zadwórzem „Powrót żołnierzy Zadwórza. Polskie Termopile” autorstwa Grzegorza Hetnara i Stanisława M. Jankowskiego napisał słowo wstępne.

17 sierpnia 2020 roku w Warszawie przy Grobie Nieznanego Żołnierza na Placu Piłsudskiego podczas Apelu Poległych w uroczystościach upamiętniających setną rocznicę bitwy pod Zadwórzem Andrzej Jacek Zajączkowski został uhonorowany przez szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Józefa Kasprzyka w uznaniu zasług w upamiętnieniu heroicznej walki Polaków pod Zadwórzem medalem „Pro Bono Poloniae”.

Andrzej Jacek Zajączkowski posiadał wiele odznaczeń, ale przez swoją wrodzoną skromność nigdy się nimi nie chwalił. Był człowiekiem wysokiej kultury i inteligencji „starej daty”.

Miłość do miasta swoich przodków zawsze nosił w sercu. We Lwowie miał swoje ulubione miejsca. Szczególnie upodobał sobie lwy pod Basztą Prochową. Gdy przyjeżdżał kierował się przede wszystkim do swoich ulubionych lwów, zawsze się z nimi witał i żegnał szepcząc im coś do ucha, jak mówił: „To jest właśnie moje przywitanie i pożegnanie Lwowa”.

Stanisława Stańczyk-Wojciechowicz

Tekst ukazał się w nr 7 (371), 16–29 kwietnia 2021

X